Na uczelni z roku na rok robi się coraz ciaśniej, a jeśli nakładają się na siebie zajęcia kilku kierunków, to pierwszeństwo zawsze ma wydział lekarski - narzekają przyszłe pielęgniarki, które studiują na Uniwersytecie Medycznym w Białymstoku.

W sytuacji, gdy grupy z obu wydziałów miały zajęcia w tej samej sali, byliśmy wypraszani i nasz wykład ograniczał się do kwadransa, w sali pozostawali lekarze i ich zajęcia przebiegały do końca bez zakłóceń - mówią  Gazecie Wyborczej. Ich zdaniem, problemem jest też odbycie praktyk w szpitalach, gdzie grupy ćwiczeniowe są tak liczne, że nie każda z przyszłych pielęgniarek ma szansę zrobić choćby zastrzyk pacjentowi.

Dziekan Wydziału Nauk o Zdrowiu prof. dr hab. Elżbieta Krajewska-Kułak przyznaje, że docierały do niej takie sygnały, ale żeby interweniować, musi je mieć na piśmie. – Żeby poprawić komfort nauki, od przyszłego roku ruszamy z zajęciami zblokowanymi, prowadzonymi od rana na szpitalnych oddziałach. Dzięki temu studentki pielęgniarstwa, podobnie jak rówieśnicy z kierunku lekarskiego, będą uczestniczyły w porannych obchodach oraz obserwowały przez kilka tygodni jak przebiega leczenie pacjenta – zapewnia prof. Krajewska-Kułak.

Studentki pielęgniarstwa białostockiego UM skarżyły się też na uczelnianą biurokrację. Najwięcej emocji wzbudził termin wydania dyplomów. Mimo obrony w czerwcu, po dyplom kazano im się zgłosić dopiero w sierpniu. Ich zdaniem, uniemożliwiło im to dostanie się na studia magisterskie w Łomży, gdzie dzięki unijnemu dofinansowaniu mogłyby uczyć się bezpłatnie, a o przyjęciu decydowała zasada "kto pierwszy, ten lepszy".

– Problem jest bardziej medialny niż rzeczywisty – mówi portalowi rynekzdrowia.pl prof. Lech Chyczewski, rzecznik prasowy UM w Białymstoku. - Kilku studentów zamiast do dziekana poszło z pretensjami do gazety. Ciasnota czy niedociągniecia organizacyjne zdarzają się na każdej uczelni. Myślę, że te skargi to po części wynik niezadowolenia osób, które są na tym kierunku niekoniecznie z powołania, ale dlatego, że nie dostały się na wydział lekarski, a stąd blisko już do animozji o których mówią – przypuszcza rzecznik.

Komentuje też sprawę niewydania dyplomów, co opóźnić miało wstęp na bezpłatne studia w Łomży: – Pomijam kontrowersje, które wzbudza nabór na studia magisterskie bez żadnego egzaminu, bez weryfikacji, na zasadzie kto pierwszy, ten lepszy. Słyszałem, że doprowadziło to do stworzenia czegoś w rodzaju listy społecznej, na którą trzeba było się zapisywać. Nasi licencjaci byli zawiedzeni tym, że nie otrzymali od ręki dyplomów. Dziekanaty mają swoje możliwości organizacyjne i 30 dni na wydanie dokumentów, ale nikt oczywiście nie chciał blokować absolwentom wyboru tamtych studiów – przekonuje prof. Chyczewski.

Jak zapewnia Katarzyna Sochoń, kierownik dziekanatu Wydziału Nauk o Zdrowiu, do czasu wydania dyplomu dziekanat wystawia studentom zaświadczenia o ukończeniu studiów wraz z oceną z obrony pracy licencjackiej. Zaś sytaucja lokalowa wydziału poprawić za dwa lata, kiedy zostanie oddany do użytku nowy budynek dydaktyczny przy szpitalu uniwersyteckim.

Podobał się artykuł? Podziel się!
comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH