Kopiuj-wklej, to nie metoda

  • Piotr Karniej/Rynek Zdrowia
  • 2009-09-08 12:50:00

Wszyscy zarządzający zakładami opieki zdrowotnej szczerze kibicowali Pani Minister przy pracach nad rozporządzeniami wykonawczymi do ustawy koszykowej. Na stronach Ministerstwa Zdrowia pojawiły się one 12 sierpnia 2009 r., termin zgłaszania uwag upłynął po tygodniu, a rozporządzenia weszły w życie już 30 sierpnia. Można powiedzieć, że tempo legislacji godne biegu na 100 metrów, tylko niestety nie spełniło ono oczekiwań środowiska, powodując nowe rozczarowania. Proces legislacyjny zaplanowany został na koniec wakacji, w czasie urlopów dyrektorów i ekspertów, którzy nie mogli i nie zdążyli wypowiedzieć się co do meritum zagadnienia - mówi dr Piotr Karniej, członek zarządu Specjalistycznego Centrum Medycznego "Hipokrates" w Kępnie i właściciel firmy konsultingowej. - Rozporządzenia okazały się przepisanymi warunkami umów z Narodowym Funduszem Zdrowia.

Poważne niedoskonałości tych warunków znalazły się w rozporządzeniach dzięki metodzie „kopiuj/wklej”. Istotnie – i to trzeba przyznać twórcom rozporządzeń – nie wszystkie obszary zostały wprost skopiowane z SMI (szczegółowych materiałów informacyjnych), w niektórych obszarach dodano też coś od siebie, w innych zakresach dokonano kosmetycznych poprawek. Jednak finalna wersja rozporządzeń ujawniła przed menedżerami opieki zdrowotnej liczne problemy, z którymi nie wiadomo co zrobić.

Moje główne uwagi kierowane pod adresem twórców koszyka dotyczą zaskakującej nonszalancji w obszarze zarządzania kadrami medycznymi. Wiemy nie od dzisiaj, że ochrona zdrowia cierpi na brak lekarzy specjalistów w wielu dziedzinach, a pomimo tego w niektórych specjalnościach warunkuje się udzielanie świadczeń wyłącznie przez lekarza specjalistę lub lekarza, który co najmniej od 2 lat realizuje program specjalizacji w danej dziedzinie. Jak trudny do spełniania to warunek wie każdy lekarz próbujący pogodzić pracę zawodową na kontrakcie z kształceniem specjalizacyjnym.

Przykładem takiego warunku sine qua non jest choćby alergologia. Według rozporządzenia, wsparcia choremu może udzielić tylko lekarz specjalista alergolog, a nie tak jak jest dotychczas także np. pneumonolog, za zgodą konsultanta wojewódzkiego w dziedzinie alergologii. W innych specjalnościach, np. w medycynie paliatywnej, kryterium kwalifikacji lekarza może być już posiadanie minimum 50 punktów edukacyjnych z danej dziedziny. Zatem, jeśli w jednym obszarze można dążyć do zwiększenia dostępności w ten sposób, to dlaczego nie w innym?

Z raportu „Demografia lekarzy specjalistów w Polsce – Dane z Centralnego Rejestru Lekarzy NRL” opublikowanego w czerwcu 2008 roku przez Naczelną Izbę Lekarską wynika jasno, że alergologów w Polsce jest 1030, co oznacza że na jednego lekarza przypada 36-80 tys. mieszkańców. W żadnym z województw (z wyjątkiem mazowieckiego) nie pracuje więcej niż 80 lekarzy tej specjalności, włączając w to oddziały szpitalne i kliniki. Zapotrzebowanie zgłaszane przez pacjentów, jak można przypuszczać, jest ogromne, a Minister Zdrowia wydaje się jeszcze bardziej ograniczać dostępność do świadczeń z tej dziedziny.

Rozwiązaniem problemu mogłoby być zezwolenie, aby w razie braku lekarza określonej specjalności, płatnik mógł zakontraktować świadczenia udzielane przez lekarza specjalności pokrewnej, jednocześnie sprawdzając pozostałe kryteria, takie jak: punkty edukacyjne, doświadczenie w specjalności, opinię konsultanta wojewódzkiego.

Jeśli celem uregulowań rynku ma być zwiększenie dostępności dla pacjentów, to nie można wprowadzać przepisów oderwanych od rzeczywistości i nie uwzględniających słusznych oczekiwań tych, którzy na co dzień spotykają się z niedogodnościami systemu, kolejkami oczekujących czy roszczeniami ze strony pacjentów. Opisany problem braku kadry to – konsekwencja tego, że koszyk zamiast zbiorem procedur refundowanych stał się katalogiem świadczeń, kwalifikacji, sprzętu i warunków udzielania świadczeń, co zdaniem wielu menedżerów nie jest zadaniem tego aktu prawnego.

 

Komentarze (3)
  1. co do specjalistów
    • 2009-11-03
    • 11:34:03
    • ~julia
    trzeba znieść ograniczenia w dostępie do specjalizacji. Specjalistów wcale nei jest zadużo, ok młodzi po studiach chcą robic a nie mogą z przyczyn czysto formalnych. Otworzyć rynek dla lekarzy z "importu" generalnie pogonić Izby lekarskie
  2. specjalista czy lekarz
    • 2009-09-13
    • 23:34:18
    • ~Andrzej Włodarczyk
    Całkowicie zgadzam się z autorem artykułu, że powielenie w "koszyku" bzdur i nonsensów z zarządzeń kolejnych prezesów NFZ (szczególnie tego ostatniego czyli J. Paszkiewicza)nie poprawia a wręcz pogarsza dostępność chorego do świadczeń.Czytając zaś komentarz Igi pt.: zamiast specjalista-półspecjalista nie mogę nie zauważyć, że wiara w specjalistów nie zawsze czyni cuda. Jestem właśnie na dyżurze chirurgicznym, gdzie w SORze dyżuruje "specjalista chirurg" pożal się Boże, który na każdym dyżurze przjmuje pacjentów z wirtualnymi rozpoznaniami, których wypisuje się następnego dnia do domu (bez żadnych działań chirurgicznych). Natomiast zarządzenia prezesa NFZ eliminują praktycznie z możliwości wykonywania zawodu specjalistów I-ego stopnia, których wiedza i doświadczenie nie raz przekraczają doświadczenie "specjalistów". Żeby nie być gołosłownym, na oddz. ginek.-poł. musi być zapewniona całodobowa opieka spacjalisty ginekologa-położnika. W małych zwłaszcza powiatowych szpitalach zrealizowanie tego zarządzenia jest w praktyce niemożliwe bo nie ma tylu specjalistów, a ci z I-szym stopniem specjalizacji tracą pracę.Takich "półspecjalistów" jak chce ich nazywać Iga mamy w Polsce ponad 20 tys.Czy oni sa tak głupi, że nie mogą leczyć? NIE, to głupi jest ten kto wymyśla takie jak wyżej przedstwione zarządzenia.A gdyby nie czas i formyła komentarza to takich przykładów-kretynizmów mógłbym podać parę dziesiątków.
  3. zamiast specjalista-półspecjalista
    • 2009-09-08
    • 15:11:20
    • ~Iga
    Ilość specjalistów w Polsce jest wystarczająca- problem w tym, czy wszyscy pacjenci muszą być leczeni przez specjalistów. Problem też w tym , że dostępność nie równa sie jakości i tak naprawdę pogardsza dostęp do leczenia najciężej chorym pacjentom, marnuje wiedzę i energię prawdziwym specjalistom. Poglady Pana trącą demagogią.Ciekawe, co byłoby gdyby NFZ płacił niespecjalistom przyjmujacym jako specjalistom połowę stawki specjalisty, a pacjent byłby wcześniej informowany, że Pan/Pani doktor nie są specjalistami, ale sie nimi czują?

Zobacz także

Ewa Kopacz: wpierw koszyk, potem ubezpieczenia dodatkowe
Ewa Kopacz zapowiada, że następnym krokiem po tzw. ustawie koszykowej będzie wprowadzenie dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych...
więcej
Ministerstwo Zdrowia: projekt dotyczący usuwania z koszyka świadczeń
Ministerstwo Zdrowia przekazało do uzgodnień zewnętrznych projekt rozporządzenia w sprawie wzorów wniosków w sprawie usunięcia danego świadczenia opieki zdrowotnej z wykazu świadczeń gwarantowanych lub zmiany poziomu lub sposobu finansowania świadczenia gwarantowanego lub warunków jego realizacji - podaje resort
więcej
Taki koszyk nie zachęci do wykupowania dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych
Polska Izba Ubezpieczeń uważa, że skoro w koszyku świadczeń gwarantowanych znalazło się wszystko co dotychczas, to prawie nikt nie zechce wykupić dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych.
więcej
RMF: kto przywłaszczył sobie autorstwo koszyka świadczeń
Sztandarowy projekt resortu zdrowia współtworzony jest przez... Narodowy Fundusz Zdrowia - poinformowało w piątek (21 sierpnia) radio RMF.
więcej
Koszyk świadczeń: krytyczne uwagi środowiska medycznego
Skomplikowane operacje będą bezpłatne, za to o opiekę pielęgniarską dla obłożnie chorych będzie dużo trudniej niż dotychczas - informuje Gazeta Wyborcza.
więcej
Resort zdrowia: rozporządzenia dotyczące koszyka gotowe
Minister zdrowia Ewa Kopacz poinformowała w czwartek (27 sierpnia), że gotowych jest 13 rozporządzeń określających zawartość tzw. koszyka świadczeń gwarantowanych.
więcej
Koszyk świadczeń: wszedł w życie, ale niczego jeszcze nie zmienia
Od 31 sierpnia obowiązuje 13 tzw. rozporządzeń koszykowych. Nie wnoszą one żadnej jakościowej zmiany - dla pacjentów nie zmieniają zakresu nieodpłatnych usług medycznych, w takim kształcie nie wpłyną też na rozwój rynku dodatkowych polis zdrowotnych - informuje Gazeta Prawna.
więcej
Krzysztof Bukiel o koszyku: nie ma się od czego ubezpieczać...
Celem koszyka powinno być dopasowanie oczekiwań ubezpieczonych i osiągnięć medycyny do możliwości NFZ - uważa Krzysztof Bukiel, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy
więcej
Diabetolodzy krytycznie o koszyku świadczeń
Chorzy na cukrzycę stracą od nowego roku dostęp do specjalistów bez kolejki, a sparaliżowani prawo do kompleksowej opieki pielęgniarskiej - twierdzi Gazeta Wyborcza.
więcej
reklama
Przetargi
Wyszukiwarka ofert przetarów UZP
Praca
Wyszukiwarka ofert pracy
Odwiedź nasze
pozostałe portale:
wnp.pl portalspozywczy.pl dlahandlu.pl rynekaptek.pl portalsamorzadowy.pl nasze-zyski.pl
Inne
wydawnictwa:
nowy przemysł rynek spożywczy
Copyright by Rynek Zdrowia