Termin mobilizuje
Przypomnimy, że Ministerstwo Zdrowia, właśnie na wniosek Polskiego Towarzystwa Medycyny Ratunkowej, w 2009 r. rozważało pomysł, żeby w karetkach i oddziałach ratunkowych od 2015 roku pracowali wyłącznie lekarze ze specjalizacją medycyna ratunkowa.
Zapytaliśmy wtedy prof. Juliusza Jakubaszkę, prezesa PTMR, czy wobec olbrzymich braków kadrowych do 2015 r. zdołamy przygotować odpowiednią liczbę wykształconych w tej specjalizacji lekarzy? Odpowiedział, że pewnie nie zdołamy...
– Ale co to ma do rzeczy? Jeżeli założymy, że może ich nie być, to nigdy ich nie wykształcimy – stwierdził z naciskiem prof. Jakubaszko.
Propozycja resortu
Czy zatem zapowiadane w nowelizacji ustawy przesunięcie terminu uzyskania odpowiednich kwalifikacji do 2012 r. stanie się kolejnym granicznym terminem, który znów trzeba będzie przesunąć? Niekoniecznie.
Resort zdrowia zaproponował, aby do końca 2020 roku w pogotowiu mogli także pracować lekarze posiadający specjalizację z anestezjologii i intensywnej terapii, interny, chirurgii ogólnej lub dziecięcej, a także ortopedii i traumatologii, ortopedii i traumatologii narządu ruchu oraz pediatrii.
W tak odległej perspektywie, bilans potrzeb i możliwości kadrowych może wyjdzie na zero. Ale co z ratownictwem medycznym z prawdziwego zdarzenia w 2010 roku? Projekt nowelizacji ustawy o został przekazany do konsultacji, a uwagi do niego należy przesyłać do 19 sierpnia.
Czytaj więcej: ratownictwo medyczne | ustawa o ratownictwie medycznym
Olsztyn: dzień otwarty poradni rehabilitacyjnej dla dzieci i młodzieży
Członkowie zespołów ratunkowych są nie zgrani. Bo jak mogą być zgrani skoro nie pracuje się w stałych zespołach.
Ratownictwo z prawdziwego założenia powinno być wydzielony z Ministerstwa Zdrowia i powołane do życia jako odrębna jednostka.
doświadczeniem, ale za to z wymaganą specjalizacją.
Teza pana prezesa Stowarzyszenia Ratowników systemowych, że jakoby zespół ratownictwa medycznego nadal składał się z pielęgniarki i sanitariusza - być może jest prawdziwa w odniesieniu do marginalnej liczby lokalnych ośrodków. A i nawet w to nie wierzę. Nie bardzo rozumiem, jak taki zespół mógłby stanąć do przetargu w NFZ. W dużych stacjach które znam - nawet zespoły typu "T" obsadzane są przez ratowników. Ma to oczywiście swoje uzasadnienie - ratownik bez oporów zastąpi nader często brakującego w zespole lekarza. Tak więc kolejne
vacatio legis dla obowiązywania artykułu 36 Ustawy w moim odczuciu ma na celu wyłącznie rozwiązanie problemu jakim jest dramatyczny brak lekarzy ze specjalizacją medycyna ratunkowa. Wiele dużych stacji pogotowia już teraz ma problem z zatrudnieniem jakiegokolwiek lekarza, choćby tylko pośrednio pasującego do tej pracy.