Dajemy sobie radę, ale nie ma mowy o rozwoju...

Brak dostępu do nowych leków powoduje, że chorzy na łuszczycę, którzy mogliby z powodzeniem być leczeni w systemie ambulatoryjnym, są hospitalizowani - mówi w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl doktor Zbigniew Turek, konsultant wojewódzki w dziedzinie dermatologii i wenerologii w woj. podkarpackim, kierownik Oddziału Dermatologicznego Szpitala Specjalistycznego w Jaśle.

Rynek Zdrowia: - Jak pan ocenia dostęp do opieki medycznej z zakresu dermatologii w województwie podkarpackim?
Zbigniew Turek: - Wydaje mi się, że mieszkańcy Podkarpacia nie powinni narzekać na dostęp do dermatologów. W porównaniu z innymi województwami sytuacja tu nie wygląda najgorzej. W województwie działa 6 szpitalnych oddziałów dermatologicznych. W porównaniu np. do województwa lubuskiego, gdzie jest tylko jeden taki oddział, to całkiem dobry wynik. Spora część naszych lekarzy ma II stopień specjalizacji, co również świadczy o wysokim poziomie świadczonych w województwie usług.

Oczywiście dostęp do dermatologa jest łatwiejszy dla mieszkańców miast. W małych gminach, gdzie ogólnie brakuje publicznej opieki specjalistycznej, sytuacja wygląda dużo gorzej.

- Czy to oznacza, że dermatologia na Podkarpaciu nie boryka się z likwidacją poradni, zmniejszaniem liczby szpitalnych łóżek, tak jak ma to miejsce w innych regionach kraju?
- Oczywiście, że mamy problemy. Powiedziałbym, że dajemy sobie radę, ale nie ma mowy o rozwoju. Również i tu liczba łóżek na oddziałach dermatologicznych systematycznie zmniejsza się. Na szczęście obecnie nie mam informacji, by w województwo zlikwidowano w tym roku którąś z poradni. Praktycznie jednak wszystkie kontrakty w ramach usług dermatologicznych są stanowczo za małe. Zresztą sama wycena poszczególnych świadczeń w żaden sposób nie pokrywa rzeczywistych kosztów. I to ogranicza naszą działalność, a nie np. braki kadrowe.

- Co to oznacza dla podkarpackich pacjentów?
- Niska wycena procedur medycznych przekłada się na brak możliwości wprowadzenia nowych metod terapeutycznych i leków. Najbardziej jaskrawym przykładem jest przypadek łuszczycy. Najnowsze leki biologiczne - pozwalające pacjentom cierpiącym na tę chorobę niemal normalnie żyć - są praktycznie poza naszym zasięgiem.

- Dlaczego?

- Po pierwsze zanim pacjent otrzyma taki lek, musi przejść przez drogą procedurę kwalifikacyjną, związaną z licznymi badaniami, za co publiczny płatnik nie zwraca lecznicy pieniędzy. A kiedy już jest zgoda na takie leczenie, to i tak Fundusz pokrywa praktycznie około połowy kosztów terapii. Placówka, która zdecyduje się na wprowadzenie takiej metody, musi się liczyć, że to fatalnie odbije się na jej finansach.  Dlatego lecznice nie podejmuje się tego.

Rzeczywistość jest taka, że lekarz - nawet konsultant wojewódzki - nie ma wpływu na wycenę świadczeń, a brak dostępu do nowych leków powoduje, że chorzy, którzy mogliby z powodzeniem być leczeni w systemie ambulatoryjnym, są hospitalizowani. Jedyne, czego bym sobie życzył. to właśnie doszacowanie dermatologii, bo moce przerobowe są.

CZYTAJ TAKŻE

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH