Farmaceuci narzekają na pojawiające się braki w zaopatrzeniu w nowe zamienniki leków, czasami odczytują na receptach nic jeszcze nie mówiące im nazwy. Ze względu na zmiany limitów cenowych apteki mają pełne półki leków, których nie mogą wydać, bo musiałyby to robić za stuprocentową odpłatnością. Są inne, wprowadzone listą refundacyjną zamienniki cenowo mieszczące się w limicie, ale problem w tym, że niektóre trudno zdobyć w hurtowniach.
Na stronie Ministerstwa Zdrowia ukazał się komunikat w sprawie interpretacji art. 44 ustawy o refundacji leków. Komunikat, podpisany przez podsekretarza stanu Andrzeja Włodarczyka doprecyzowuje zasady obowiązujące przy wydawaniu zamienników leków.
Farmaceuta nie dostanie zwrotu refundacji z NFZ, jeżeli zamieni lek zawierający substancję czynną kwetiapina (tabletki powlekane) na leki z tą samą substancją czynną, lecz będące w postaci tabletek o przedłużonym uwalnianiu.
Jeżeli w obrocie znajduje się tańszy nierefundowany odpowiednik drogiego oryginalnego leku refundowanego, a lekarz nie napisze na recepcie "nie zamieniać", to farmaceuta może zaproponować pacjentowi ów tańszy zamiennik - na zasadzie refundacji - po spełnieniu warunków określonych w ustawie o świadczeniach.
Za leki refundowane pacjenci mogliby płacić mniej, gdyby lekarze częściej przepisywali im tańsze leki generyczne.
Aptekarz ma obowiązek poinformowania pacjenta o możliwości wykupienia tańszego leku niż ten, który został mu przepisany na recepcie przez lekarza - przypomina Gazeta Prawna.
zobacz inne>
zobacz inne >