Ministerstwo Gospodarki przeznaczyło z funduszy unijnych 4 mln zł na promocję sektora turystyki medycznej w latach 2012-2015. Jest to pierwszy rządowy program współfinansowany przez Unię Europejską, który ma przekonać zagranicznych pacjentów, by korzystali z usług polskich lecznic.
Ministerstwo Gospodarki podpisało umowę z konsorcjum, które w ramach funduszy unijnych będzie realizowało program promocji polskiego sektora turystyki medycznej na świecie. W ramach funduszy unijnych MG przeznaczyło 4 mln zł na promocję tego sektora.
Obok Czech i Węgier, Polska jest najpopularniejszym celem podróży medycznych w środkowej części Europy. Zagraniczny klient płaci za świadczenia do 70 proc. mniej niż w swoim kraju.
W Lublinie powstaje kompleks budynków z centrum medycznym i hotelem. Inwestor, lubelski Dalimex, stawia przede wszystkim na gości zagranicznych.
Białoruski resort zdrowia liczy, że do 2016 r. uda się pięciokrotnie zwiększyć dochody z leczenia obcokrajowców. Do takiej działalności namawia szpitale prezydent Aleksandr Łukaszenka.
Ceny świadczeń medycznych w Polsce wciąż są o kilkadziesiąt procent niższe w porównaniu z Niemcami czy Wielką Brytanią. Dlatego turystyka medyczna - po kryzysowym 2010 roku, gdy nastąpił spadek przychodów o 30 proc. - znowu będzie się rozwijać. Przed kryzysem, wpływy z leczenia zagranicznych pacjentów regularnie rosły, do poziomu ok. 900 mln zł rocznie.
W ub. r. do Polski przyjechało z zagranicy ponad 300 tys. "turystów medycznych". To o około 15 proc. więcej niż rok wcześniej - informuje Gazeta Prawna.
Dzięki unijnej dyrektywie od 2013 r. NFZ zapłaci za leczenie w ramach Unii. Tyle że kwotę do wysokości kosztów danego zabiegu w kraju. Jednak już dziś Polacy omijają krajowe kolejki jeżdżąc np. do Czech.
Po kryzysowym 2010 roku, który zaznaczył się znacznym spadkiem liczby pacjentów z zagranicy w polskich klinikach, prognozy na rok 2011 są dużo lepsze.
Polskie kliniki in vitro cieszą się coraz większym zainteresowaniem pacjentów z krajów Unii Europejskiej, takich jak Niemcy i Wielka Brytania, mimo że obowiązują tam procedury refundacyjne. Jednak, jeżeli w naszym kraju zostanie wprowadzone restrykcyjne prawo, to sytuacja się odwróci i nasze pary będą jeździć do Czech, a może nawet na Ukrainę. Bo na przykładzie krajów Europy Zachodniej widać, że restrykcyjne prawo reprodukcyjne ma skutki uboczne...
zobacz inne>
zobacz inne >