Nawet 190 dni czeka się na pilną operację zastawki serca w Szpitalu Uniwersyteckim im. Jurasza w Bydgoszczy. Szpital nie chce powiększać ilości nadwykonań, których ma już na 19 mln zł.
W Szpitalu Klinicznym nr 1 w Lublinie na ginekologii na planowe zabiegi trzeba czekać do lutego. Operowane są tylko pacjentki z nowotworami.
Kogo przyjąć na operację, a komu przesunąć termin? To dylematy, przed którymi stają codziennie szefowie szpitali. Po raz pierwszy od pięciu lat NFZ ma mniejsze wpływy niż zakładał i zapowiedział, że za nadwykonania zapłaci tylko w przypadku konieczności ratowania życia.
Rosną kolejki do specjalistów w przychodniach i do planowych zabiegów. Przedstawiciele Federacji Pacjentów Polskich przyjechali właśnie do Bydgoszczy, by wziąć udział w dyskusji na temat dostępności do leczenia
Na operację zaćmy czeka się dziewięć miesięcy, a do przyszpitalnej poradni kardiologicznej na ten rok rejestracja już nie zapisuje.
- Zbliżamy się niebezpiecznie do wyczerpania rocznego kontraktu z NFZ - ostrzega dr Grzegorz Sut, dyrektor Szpitala MSWiA w Gdańsku. W ocenie dyrektora pracując nadal w obecnym systemie, musiałby zamknąć placówkę końcem września.
Dyrektorzy łódzkich szpitali ostrzegają, że z powodu braku finansowania nadwykonań zmuszeni są przesuwać zabiegi planowe. W pierwszej kolejności przyjmować będą chorych, którzy nie mogą czekać na leczenie. Inni muszą uzbroić się w cierpliwość.
Kolejkę do operacji w Katedrze i Klinice Traumatologii, Ortopedii i Chirurgii Ręki Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu liczy się na lata. Dla niektórych pacjentów tak długi czas oczekiwania może okazać się zbyt długi...
zobacz inne>
zobacz inne >