Sędziwi, schorowani i niesamodzielni członkowie rodzin są "podrzucani" do szpitali na Święta. Problem nie jest nowy, ale ciągle nierozwiązany.
Ponad 30 tys. zł wydał już ZOZ MSWiA w Poznaniu na utrzymanie bezdomnego pochodzącego ze Szczecina. Chory po udarze mózgu mógł być wypisany ze szpitala już po dziesięciu dniach od incydentu. Jednak przebywa tu już trzy miesiące.
81-letnia kobieta leży na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Radomiu, choć powinna wrócić do domu. Drzwi są jednak zamknięte, a rodzina nie odbiera telefonu.
Pora wakacyjnych urlopów jest czasem, w którym w szpitalach rośnie liczba starszych pacjentów nieodebranych przez rodziny po zakończeniu leczenia lub bezpodstawnie tam umieszczanych. Jak mówi nam Piotr Gołaszewski z biura zarządu Mazowieckiego Szpitala Wojewódzkiego Sp. z o.o. (Szpital Bródnowski), dla lecznicy stwierdzenie na ile takie sytuacja jest spowodowana celowym działaniem rodziny pozostaje ogromnie trudną kwestią.
Na oddziałach wewnętrznych szpitali w województwie łódzkim brakuje miejsc. W wakacje do szpitali trafia nawet o 30 proc. pacjentów więcej.
Kiedy spada temperatura, dużo większa, niż zwykle, liczba bezdomnych zgłasza się z różnego rodzaju urazami do warszawskich szpitali.
Szpital Miejski im. dr Emila Warmińskiego w Bydgoszczy nie przyjął bezdomnej pacjentki, którą przywiozło pogotowie. Kobieta nie wymagała pilnej interwencji lekarskiej i mogła być odwieziona do innego szpitala, dyżurującego dla bezdomnych.
Podczas wakacji szpitalne łóżka blokują ludzie, którzy nie powinni ich zajmować. Nikt jednak nie odbiera tych pacjentów, więc miesiącami pozostają na garnuszku NFZ. Problem ma jednak znacznie szersze tło.
zobacz inne>
zobacz inne >