Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych Regionu Lubelskiego przygotowuje się do ogólnopolskiego protestu.
Pielęgniarki z Lubelszczyzny pytają Fundusz, w ilu miejscach pracują. Okazuje się, że niektóre z nich są zatrudniane - bez swojej wiedzy - w innych placówkach.
W szpitalach w całym województwie trwają kontrole Państwowej Inspekcji Pracy. To efekt skargi, jaką kilka miesięcy temu do inspekcji złożyły pielęgniarki z Lubelszczyzny.
Dyrekcja Szpitala Powiatowego im. dra. Wojciecha Oczki chce obniżyć pracownikom pensje. Pielęgniarki mówią: nie!
Pielęgniarki z Lubelszczyzny domagają się wyższych wynagrodzeń i grożą strajkiem.
Blokada oddziałów wojewódzkich NFZ w Lublinie, Kielcach i Rzeszowie poskutkowała. Protestujący domagali się spotkania z minister zdrowia Ewą Kopacz i - jak dowiaduje się Radio TOK FM - dojdzie do niego już w czwartek (6 sierpnia) w Warszawie.
W opinii związkowców pielęgniarek i lekarzy trzech wschodnich województw - lubelskiego, podkarpackiego i świętokrzyskiego - podział pieniędzy przeznaczanych przez Centralę NFZ na ochronę zdrowia jest niesprawiedliwy. Znowu powraca temat algorytmu i pytanie jak konstruować ten matematyczny wzór i jakie wskaźniki w nim przyjmować.
Lubelskie PSL zaskarży do Trybunału Konstytucyjnego obowiązujący algorytm podziału środków na ochronę zdrowia pomiędzy oddziały wojewódzkie Funduszu, który dodaje pieniędzy bogatszym, a odejmuje biedniejszym regionom. - Nasi prawnicy już pracują nad wnioskiem. Mam nadzieję, że będzie gotowy przed sejmowymi wakacjami - zapowiada Jan Łopata, lubelski poseł PSL.
zobacz inne>
zobacz inne >