Po tym jak NFZ ogłosił, że nie ma pieniędzy na nadwykonania, lecznice stanęły przed wyborem: przyjmować pacjentów i brnąć w długi, czy ograniczyć przyjęcia. Toruńskie lecznice wybrały tak jak wiele innych w kraju. Przyjmują tylko pilne przypadki, przekładając planowe zabiegi na przyszły rok. Pojawił się też pomysł, by do finansowej odpowiedzialności pociągnąć ordynatorów.
Centrum Onkologii w Bydgoszczy przez pięć ostatnich lat z rzędu zdobywało miano Najlepszego Szpitala Publicznego w Polsce. Chwała zamieniła się w nadwykonania, bo do lecznicy zaczęli się zgłaszać pacjenci z całej Polski.
Torunianie mają problemy z korzystaniem z całodobowej opieki. Nie wiedzą gdzie się zgłaszać, więc trafiają do szpitali. Ich dyrektorzy uważają, że przychodnie nawet specjalnie podsyłają im pacjentów. Dlatego lecznice wzięły się na sposób i wystawiają faktury.
Oddział Klinicznego Nefrologii i Chorób Wewnętrznych w toruńskim Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym zorganizował jubileusz dla swojego pacjenta, który dializuje się w lecznicy już 25 lat.
Zdaniem Andrzeja Wiśnickiego, dyrektora Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego im. Rydygiera i Wojewódzkiego Szpitala Dziecięcego w Toruniu, przepisy regulujące kwestię odpłatności za badanie kardiotokografii (KTG) są nieprecyzyjne.
Ze względu na modernizację oddziału położniczego w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym im. Rydygiera w Toruniu, trwającego już od kilku tygodni, na uciążliwe warunki narzeka coraz więcej pacjentek. Mimo ciągłej rotacji pacjentek przebywających w lecznicy, remonty dają im się we znaki.
Kujawsko-Pomorski Oddział NFZ ponownie upomina toruński szpital, by nie brał od pacjentek pieniędzy za badania kardiotokograficzne (KTG).
zobacz inne>
zobacz inne >