Różne oblicza bólu, wspólny problem dla pacjentów i lekarzy Artur Pakosz, dyrektor NZOZ Hospicjum Miłosierdzia Bożego w Gliwicach; FOT. PTWP

Leczenie bólu to interdyscyplinarna dziedzina medycyny. Fizjologiczny ból ma charakter sygnału, pobudza nas do podjęcia działań, udania się do lekarza. Natomiast ból patologiczny przewlekły jest bezsensowny, zbędny - stanowi chorobę samą w sobie - mówi Artur Pakosz, prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Chorych "Hospicjum" w Gliwicach, dyrektor NZOZ Hospicjum Miłosierdzia Bożego w Gliwicach*.

Lekarze w hospicjum mają do czynienia z bólem nowotworowym, który występuje już bardzo wcześnie, bo w fazie diagnostyki, ale też w trakcie leczenia związanego z bolesnymi procedurami, (punkcje, pobieranie tkanek, leczenie operacyjne).

Ból przewlekły związany jest z powikłaniami terapii przeciwnowotworowej: leczeniem operacyjnym, radio- i chemioterapią, ale też z postępem samej choroby nowotworowej. Może również wynikać z chorób współistniejących, niezależnych od samej choroby nowotworowej (reumatoidalne zapalenie stawów, cukrzyca, półpasiec).

Nie boli w jednym miejscu
W chwili rozpoznania ból występuje już u 25-50% pacjentów, natomiast we wczesnej fazie choroby nowotworowej ból raportuje 48% chorych. Często jednak pacjent o tym nie informuje. Chory jest bardzo mocno skoncentrowany na tym, żeby przejść procedurę szybkiego rozpoznania, dobrego leczenia.

W trakcie diagnostyki nawet 50% chorych odczuwa ból o natężeniu średnim, a nawet silnym oraz. Z kolei do 30% chorych informuje o "bólu nie do wytrzymania", a podczas leczenia - do 50 proc. chorych raportuje ból związany z chorobą nowotworową oraz z wczesnymi powikłaniami leczenia onkologicznego.

Warto zwrócić uwagę, że ból w chorobie nowotworowej częściej występuje u pacjentów z nowotworami głowy i szyi, okolicy moczowo-płciowej, przełyku i prostaty. Natomiast w nowotworach układu krwiotwórczego, np. białaczce, bólu mamy bardzo niewiele. Z kolei częściej ból towarzyszy przerzutom niż chorobie, np. 64% pacjentek z przerzutami do piersi zgłaszało ból w porównaniu do 40% z nowotworem pierwotnym piersi.

Przebadano 2 tys. chorych i wśród tej grupy ten ból występował u 74% w zaawansowanej fazie choroby, z czego jedna trzecia miała dwie lub więcej lokalizacje bólu. Każdy ból w tych lokalizacjach miał etiopatogenezę, co jest dowodem na to, jak bardzo skomplikowane zagadnienie mamy często do zdiagnozowania i leczenia.

Niepokój, lęk i depresja
W większości przypadków ból nowotworowy to skutek samej choroby (85%). Trzeba też pamiętać o bólu psychogennym - u pacjentów z zespołem depresyjnym - który będzie reaktywny w stosunku do choroby nowotworowej.

Fizjologiczny, psychologiczny i emocjonalny, także socjologiczny wpływ choroby nowotworowej na chorego i jego rodzinę jest dużo większy niż przewlekłego bólu nienowotworowego.

W trakcie terapii przeciwnowotworowej chory jest w stanie znieść dużo więcej. Ten sam chory, jeśli kończy się leczenie onkologiczne, cierpi bardziej.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH