Przeciwbólowe leki narkotyczne są bezpieczne? Tak, ale...

Przeciwbólowe leki opioidowe potrafią uśmierzyć nieznośny ból. Jednak ze Stanów Zjednoczonych płyną sygnały, że rozpowszechnienie środków odurzających i psychotropowych, legalnie dostępnych na recepty, wzrosło wielokrotnie, a środki opioidowe są bardziej śmiercionośne niż nielegalnie zdobywana heroina i kokaina.

Polskie dane w tej sprawie są bardzo ubogie: nie istnieje system pozwalający na monitorowanie przypadków zatruć i uzależnień.

Australijski aktor Heath Ledger zmarł w wyniku ostrego zatrucia  przepisanymi mu lekami przeciwbólowymi, nasennymi i uspokajającymi. W podobny sposób, po spożyciu dziewięciu legalnie dostępnych na receptę leków odurzających, zmarła aktorka Anne Nicole Smith. I w końcu najgłośniejszy przypadek: przedawkowanie środka nasennego przez Michaela Jacksona.

W Polsce zdobycie leku przeciwbólowego pochodnego opioidów nie jest trudne. Ani na receptę ani w ogólnodostępnej sprzedaży. Jak mówi dr Piotr Burda, konsultant krajowy w zakresie toksykologii klinicznej, zatrucia tego rodzaju lekami nie są częste, ale się zdarzają, np. u osób, które w sposób zamierzony podejmują zatrucie w celach samobójczych.

– Zdobycie recepty na lek opioidowy nie jest szczególnie trudne. Wystarczy powiedzieć lekarzowi, że na ból głowy nie działają dotychczas przyjmowane leki – mówi doktor Burda. Przypomina też, że wiele z substancji psychoaktywnych, jak kodeina, pseudoefedryna czy dekstrometorfan jest zawartych, w mniejszej ilości, w lekach OTC.

Lekarze mogą mieć zatem dylemat, czy wprowadzać ograniczenia do stosowania tych leków. Problem w tym, że dla wielu pacjentów są one jedyną alternatywą w walce z bólem. Doktor Jarosław Woroń z Zakładu Farmakologii Klinicznej Katedry Farmakologii CM UJ, przestrzega przed generalizacją zjawiska i zapewnia, że jeśli właściwy lek dostanie właściwy pacjent, odpowiednio monitorowany, to ryzyko uzależnienia, nawet od leków opioidowych,  jest minimalne.

Różowe recepty, czyli kontrola i... stygmatyzacja
Kiedyś leki opioidowe były stosowane wyłącznie w okresie terminalnym choroby nowotworowej, obecnie stosuje się je również u pacjentów cierpiących na innego rodzaju schorzenia.

Odstąpiono m. in. od dzielenia leków na narkotyczne i nienarkotyczne, by nie sugerować, że każdy kto przyjmuje takie leki, jest narkomanem.

– Przy podziale na opioidowe i nieopioidowe leki przeciwbólowe, izolujemy pacjenta od stygmatyzacji: narkoman – wyjaśnia dr Woroń.

Stygmatyzacja ma jednak miejsce, kiedy pacjent wykupuje np. opioidowe leki przeciwbólowe w małej miejscowości. W Polsce są one wypisywane na różowych receptach. To wymóg prawny, który dla efektu zwiększenia kontroli nad tymi specyfikami, staje się jednocześnie czynnikiem stygmatyzującym pacjenta.

comments powered by Disqus

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH