Chrapanie: problem nie byle jaki
- Daniel Kuropaś/Rynek Zdrowia
- 11-09-2010 08:23
Niby nic, a skutki mogą być opłakane. Chrapanie i kryjący się często za nim zespół bezdechu śródsennego (ang. Sleep Apnoea Syndrome - SAS) , to nie tylko uciążliwa dolegliwość. Spłycenie oddychania przez chrapanie powoduje znaczne obciążenie organizmu.
Według danych Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie W Polsce chrapie 27 proc. kobiet i 49 proc. mężczyzn po 40. roku życia. Zbliżone są do tych danych wyniki badań TNS OBOP dla DCL Medicus, zgodnie z którymi do chrapania przyznaje się połowa panów i co trzecia pani (32 proc.).
– To istotny i rozpowszechniony problem, który dotyczy głównie pacjentów w średnim wieku, obu płci, z tym że na leczenie częściej zgłaszają się mężczyźni. Przeważają pacjenci około 50. roku życia, ale zdarzają się też w wieku 30 lat a nawet młodsi – podkreśla dr Wojciech Gawron, ordynator Dolnośląskiego Centrum Laryngologii Medicus we Wrocławiu.
To tylko drganiaChrapanie to objaw zespołu zaburzeń oddychania w czasie snu.
– Charakterystyczne zjawisko akustyczne, to efekt drgań wiotkich części gardła – najczęściej podniebienia i języczka. Może dotyczyć również bocznych ścian gardła i migdałów podniebiennych. Podczas snu dochodzi do zwiotczenia mięśni gardła, w tym podniebienia miękkiego, a przepływające w trakcie oddychania powietrze, wprawia je w drgania – opisuje dr Aleksandra Sztuka-Banel, zajmująca się diagnostyką i leczeniem zaburzeń oddychania w czasie snu w DCL Medicus.
Spłycenie oddychania przez chrapanie powoduje zwiększony wysiłek oddechowy i znaczne obciążenie organizmu.
– W skrajnych przypadkach może to prowadzić do pojawienia się bezdechów śródsennych. Za bezdech uznaje się brak oddechu podczas snu przez co najmniej przez 10 sekund – przypomina dr Wojciech Gawron. – Przyczyną chrapania albo bezdechu jest zwężenie w obrębie górnych albo dolnych dróg oddechowych.
Metod jest wiele
Chrapanie nie zawsze jest objawem poważnych chorób i bezdechów śródsennych. Przy lekkich postaciach zaburzenia oddychania podczas snu czasem wystarczy:
zmienić tryb życia,
schudnąć,
unikać spania na wznak,
zrezygnować z alkoholu, papierosów i leków uspokajająco-nasennych, zwłaszcza wieczorem.
Ale jeśli to nie wystarczy?
– Leczenie jest zdeterminowane postacią zaburzenia. Metod jest wiele, co sugeruje, że żadna nie jest idealna – przyznaje dr Wojciech Gawron.
Najpierw ocenia się, jak poważny jest zespół zaburzeń oddychania podczas snu, lokalizuje się miejsce w drogach oddechowych, które generuje problem i czy stan pacjenta (wiek, obciążenia internistyczne) pozwala skorzystać z danej metody leczenia.
– Jeśli przyczyna tkwi w górnych drogach oddechowych laryngolog może je udrożnić podczas zabiegu. Jeśli w dolnych partiach dróg oddechowych, do akcji wkracza pulmonolog i trzeba wtedy mechanicznie wspomagać oddychanie – opisuje dr Gawron.
Badanie podczas snuNa początku trzeba jednak zdiagnozować problem, co przeprowadza się w kilku etapach. Najpierw lekarz przeprowadza szczegółowy wywiad. Potem można zastosować badanie endoskopowe – laryngolog i pacjent oglądają nos i gardło. I na koniec trzeba zbadać zaburzenia oddychania w czasie snu. Można to zrobić za pomocą badania polisomnograficznego – pacjent niestety musi wtedy spędzić noc w szpitalu. To ostatnie nie jest jednak konieczne, gdy wykorzystuje się aparat zwany Apnographem.
– Monitoruje on stan pacjenta przez całą noc, rejestruje ciśnienie oddechowe, ilość bezdechów i spłyconych oddechów na godzinę, poziom wysycenia tlenem krwi obwodowej, pracę serca, głośność chrapania i daje odpowiedź na pytanie, czy zwężenie powodujące chrapanie i bezdechy senne znajdują się w górnych czy dolnych drogach oddechowych – wylicza dr Gawron.
Aparat na twarzNastępnym krokiem może być wybór metody leczenia operacyjnego bądź bezoperacyjnego. Zaczynając od różnych preparatów farmakologicznych, które mają doprowadzić do udrożnienia dróg oddechowych po skrzydełka i plastry na nosy... To jednak nie likwiduje przyczyny zaburzeń oddychania podczas snu. W poważniejszych przypadkach zaleca się inne metody.
– Jeśli zaburzenia dotyczą dolnych dróg, to sprawa jest znacznie trudniejsza. Dotyczy to pewnej grupy pacjentów, u których stosuje się wtedy tzw. metodę CPAP (Continuous Positive Airway Pressure) – mówi dr Wojciech Gawron. – CPAP to specjalny aparat z urządzeniem podającym przez cały okres snu pacjenta powietrze pod ciśnieniem, co ma zapobiegać zapadaniu się dróg oddechowych. Pacjent, aby prawidłowo oddychać, do końca życia zmuszony jest codziennie spać w masce tlenowej.
W przypadku zwężenia zlokalizowanego w górnych drogach oddechowych można je udrożnić operacyjnie na kilka sposobów: metodą laserową, elektrochirurgii oraz metodą koblacji (skalpel plazmowy).
– Moim zdaniem koblacja to lepsze wyjście niż chirurgia tradycyjna albo laserowa. Przede wszystkim mało traumatyzuje tkanki, nie pozostawia oparzeń, proces gojenia jest szybszy – opisuje dr Gawron. – Tego samego dnia pacjent wraca do domu i może normalnie funkcjonować. Stosuje się również technikę wprowadzenia implantów w podniebienie miękkie w celu jego usztywnienia.
Zaburzenia w systemieLeczeniem zaburzeń oddychania podczas snu zajmują się niektóre ośrodki laryngologiczne i pulmonologiczne, publiczne oraz niepubliczne. Jeśli zajmuje się tym szpital czy ośrodek kliniczny w trybie ubezpieczenia zdrowotnego, kolejki są dłuższe.
– W Warszawie czeka się 9-12 miesięcy na zwykłe przesiewowe badanie snu. Szwankuje diagnostyka. NFZ najbardziej na niej oszczędza. Badanie polisomnograficzne kosztuje około 1 tys. zł a NFZ płaci za nie około 500 zł, bez potrzebnego jednocześnie badania fiberoskopowego, bo to kosztowałoby 1,5-2 tys. zł – opisuje dr Adam Wichniak z Ośrodka Medycyny Snu Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.
Oczywiście każdy pacjent musi zostać najpierw skonsultowany laryngologicznie i w razie potrzeby ubezpieczenie obejmuje większość metod leczenia bezoperacyjnego i operacyjnego. Są pewne szczegóły, które robią znaczącą różnicę.
– Na przykład NFZ finansuje dwie trzecie kosztu zakupu aparatu CPAP, jedną trzecią płaci pacjent. Tyle że płatnik wybiera najtańszy możliwy aparat, czyli duży, ciężki i głośny, z którym trudno zasnąć. Szybko zresztą staje się nieszczelny, dmucha w oczy, ponadto trzeba kupować nawilżacze – wszystkim musi się zająć oczywiście pacjent. Nic więc dziwnego, że traktuje to jak dopust boży – relacjonuje dr Adam Wichniak.
Rozwód albo zawałJakie konsekwencje niosą nieleczone zaburzenia oddychania podczas snu? Płytki i przerywany sen z powodu chrapania i bezdechów skutkuje sennością i zmęczeniem w ciągu dnia, problemami z koncentracją i pamięcią, przysypianiem za kierownicą. Z raportów policyjnych wynika, że od 1 do 4 proc. wypadków powodowanych jest zaśnięciem kierowcy.
Co najważniejsze jednak – chrapanie i bezdech senny może nasilić objawy istniejących już chorób, m.in. cukrzycy, choroby niedokrwiennej serca, nadciśnienia tętniczego, zaburzenia rytmu serca. W najgorszym przypadku może pośrednio doprowadzić do zawału serca czy udaru mózgu.
Czytaj więcej:
chrapanie | bezdech senny