Podczas konferencji Rynku Zdrowia

Multimedia

Jaką rolę pełnią samorządy w systemie opieki zdrowotnej? Jaki mają one wpływ na zmiany w polskim systemie służby zdrowia? Dlaczego szpitale są zadłużone i co zrobić, by zmienić ten stan rzeczy? Jak na problem patrzą wierzyciele szpitali? Czy inwestuje się w lecznictwo szpitalne? Skąd wziąć pieniądze na zakup sprzętu i aparatury medycznej? Czy mariaż publicznego i prywatnego sektora jest jedną z dróg zmierzających do poprawy jakości usług w służbie zdrowia?

Na te i inne pytania szukano odpowiedzi w gronie ok. 400 dyrektorów szpitali (publicznych i prywatnych), ekspertów rynku medycznego, handlowców, parlamentarzystów, samorządowców, przedstawicieli NFZ – podczas konferencji „Zarządzanie w sektorze medycznym”, przygotowanej przez redakcję „Rynku Zdrowia” (Katowice, 26 marca 2007 r.).

Prywatyzacja toczy się
Grzegorz Szpyrka, wicemarszałek woj. śląskiego, podkreślał, że SPZOZ-y mogą być obecnie przekształcane w spółki prawa handlowego. Urząd Marszałkowski popiera takie przekształcenia.

Głęboka restrukturyzacja – zatrudnienia, zarządzania, odpowiedzialności – jest procesem złożonym. Rozmówcy podkreślali, że zarząd niepublicznego zakładu ponosi prawną i materialną odpowiedzialność za efekty jego działania. Renata Jażdż-Zaleska, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Niepublicznych Szpitali Samorządowych zaznacza, że ta forma działania dawnych SPZOZ, wcale nie jest hybrydą prawną. Ustawa jednoznacznie wskazuje, że ochrona zdrowia należy do zadań własnych gminy i nie precyzuje w jakich formach własnościowych ma być ona realizowana.

Z marszałkiem Szpyrką i prezes Jażdż-Zaleską polemizował Andrzej Sokołowski, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Niepublicznych: – Mówi się tu o przekształceniach, o jakichś pośrednich formach własności. A trzeba jasno powiedzieć o potrzebie prywatyzacji szpitali, czyli m.in. precyzyjnym określeniu właściciela. Pod tym tym względem wyprzedza nas już nawet Bułgaria. Jeśli my nie sprywatyzujemy szpitali, zrobi to za nas w Polsce kapitał zagraniczny.
Inną drogą podąża Szpital Specjalistyczny w Nowym Sączu, którego organem założycielskim jest Urząd Marszałkowski. Artur Puszko, dyrektor szpitala, wyjaśniał, że placówka ta nie będzie sprywatyzowana, co nie oznacza, że prywatyzacja jest tu programowo odrzucona.

– Prywatyzujemy oddziały. Dziś właściciela zmieniły, m.in., oddział kardiologii interwencyjnej i stacji dializ. Sprywatyzowane oddziały same dbają o kontraktowanie usług. Myślę, że w niedalekiej przyszłości status zmienią kolejne oddziały – zapowiedział dyrektor Puszko.

Nawiązując do szpitali samorządowych, posłanka Beata Małecka-Libera przyznała, że ich rady społeczne to twory, które muszą być odpowiedzialne za to, co robią: – Muszą wziąć jakąś część odpowiedzialności. Nie może być tak, że dyrektor ponosi 100 procent odpowiedzialności, a rada społeczna szpitala nie ma jakiejkolwiek.

Prof. Jacek Ruszkowski, dyrektor Centrum Zdrowia Publicznego tak podsumował tę część dyskusji: – Publiczny ZOZ, to hybryda. Prowadzi działalność gospodarczą, ale kiedy notuje straty, to nie plajtuje. Utrzymujemy instytucje z minionego okresu w otoczeniu rynkowym. Taki system nie wytrzyma próby czasu.

Kliniczne zadłużenie
Często piszemy o finansowej kondycji służby zdrowia, ze szczególnym uwzględnieniem szpitali, bo to ich standing finansowy określa społeczne postrzeganie sytuacji w publicznym systemie ochrony zdrowia.
Wioleta Błochowiak, wiceprezes Electus SA, przedstawiła rozwiązania finansowe dla placówek służby zdrowia, będących w finansowych kłopotach. Usługi takich firm, to jedna z wielu możliwości wyjścia z kryzysu. Dyskutanci byli zgodni, że wszystkie sposoby są dobre, o ile tylko są skuteczne.

Prof. Grzegorz Opala, były minister zdrowia, podzielił się spostrzeżeniami o kondycji szpitali klinicznych. Podkreślił, że był przeciwnikiem przekazywania ich z resortu zdrowia do akademii medycznych: – Wcześniej mniej niż jedna czwarta szpitali klinicznych była zadłużona. Teraz jest ich znacznie, znacznie więcej. To rektorzy chcieli, by im przekazano szpitale kliniczne. Zmieniły one organ założycielski, często będąc zadłużonymi – przypomniał prof. Opala. – Tylko niektóre kliniki powinny być pod zarządem akademii. Zasadniczo ich organem założycielskim powinno być ministerstwo zdrowia, bo kliniki w znacznej mierze realizują zadania wyznaczone przez resort.

Ogólnopolska Izba Gospodarcza Wyrobów Medycznych Polmed od kilku lat monitoruje sytuację finansową szpitali. Bogdan Zacharski, pełnomocnik Zarządu Polmedu: – Spada zadłużenie dotyczące należności za zakup leków. Jednak ustawa o pomocy publicznej i restrukturyzacji była pomocna przede wszystkim dla placówek o stosunkowo niewielkim zadłużeniu. Obecna restrukturyzacja zadłużenia polega na zrolowaniu zadłużenia.
– To jak zamiatanie pod dywan! – akcentował przedstawiciel Polmedu.

Największe zadłużenia generuje 20 SPZOZ-ów (ok. 1% wszystkich zakładów), które bez dodatkowej pomocy publicznej nie mają szans wyjść z kryzysu. Bo jak ma wyjść na prostą lider tej dwudziestki, mający 220 mln zł zadłużenia wymagalnego przy wartości rocznej kontraktu wynoszącej ok. 40 mln złotych? Dwudziestka ta ma 37% wszystkich zobowiązań SPZOZ-ów!

Uczestnicy konferencji wielokrotnie podkreślali, że nie można szpitala utrzymać wyłącznie z kontraktów z NFZ.

Na przekór trudnościom
Kto nie inwestuje, ten się nie rozwija. Ta reguła jest zasadna zarówno dla tych, którzy są zadłużeni, jak i dla będących „na plusie”. Zresztą, by kupować nowoczesny sprzęt medyczny, nie trzeba wcale dysponować własną gotówką. Sposobów na pozyskanie funduszy na zakupy jest wiele.

Wojewódzki Szpital Specjalistyczny we Wrocławiu nie ma zobowiązań i inwestuje. Zastępca dyrektora tej placówki, Jadwiga Raziuk, zwróciła uwagę na pozafinansowe problemy w procesie inwestowania. By był on optymalny, powinno się go planować z wyprzedzeniem. Trudno jednak opracować długoterminową strategię inwestycji w sytuacji niestabilnego prawa czy zmieniających się wielkości kontraktowania usług.

– SPZOZ ma jednego płatnika, w większości przypadków nie jesteśmy właścicielami majątku, przez co jesteśmy dla kredytodawcy niewiarygodni. Tymczasem szpitale powinny mieć prawo do prowadzenia długofalowej polityki finansowej – podkreślała dyrektor Raziuk.

Oprócz ograniczeń natury zewnętrznej, są też i te wewnętrzne. W szpitalach nie ma ekspertów ds. techniki medycznej, czyli osoby, która na temat kupowanego sprzętu wiele tyle, co sprzedający. Ekspert wie, kiedy kupuje się na wyrost, czyli drożej. O presji zadłużenia wspominać już nie trzeba, bo to oczywista trudność w kształtowaniu planów inwestycyjnych. Takich przeszkód nie ma w działalności szpitali prywatnych. Tam po prostu decyzję podejmuje właściciel.
Ważne jest w procesie inwestycji, by realizująca go jednostka, miała sprecyzowanego właściciela. Tak uważa Henryk Kawalski, dyrektor Niepublicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej – Szpitala im. Mościckiego w Chorzowie, który w ub. roku przeznaczył 15% przychodów na inwestycje.

– 70% budżetu mam z NFZ. Mam stałą linię kredytową, a budżet szpitala ustala się na 3 lata do przodu. Szkoda, że ze strony NFZ nie ma przynajmniej 5-letniego okresu stabilności świadczeń – ubolewał dyrektor Kawalski. – Zysk jest reinwestowany w aparaturę. W najbliższych kilku latach nadal będą na rynku dominować duże szpitale, zapewne z udziałem kapitału zagranicznego, skoro naszego nie stać na inwestycje na rynku medycznym.
Czy czeka nas więc coś na wzór powtórki z hipermarketów? Czas pokaże.

Leki w szpitalu
Obecnie NFZ refunduje 37 programów lekowych. Np. leczenie raka jelita grubego kapecytabiną – z perspektywy płatnika – kosztuje od 2086 do 2451 zł i jest zbliżone do kosztów szpitalnych. Zdaniem Michała Seweryna, naczelnika wydziału gospodarki lekami Małopolskiego Oddziału NFZ, nie potwierdza się teza, że do zastosowanego programu lekowego szpital dopłaca.

Jerzy Jakubowicz, wicedyrektor Centrum Onkologii w Krakowie, potwierdził, że obecnie do realizacji programów terapeutycznych jego ośrodek nie dopłaca.

Leczenie w niektórych przypadkach musi być drogie. W innych – może być tańsze. To od farmaceutów w dużym stopniu zależy to, ile szpital zaoszczędzi na leczeniu bez obniżenia jego poziomu. Tymczasem, co podkreślała Janina Pawłowska z departamentu aptek szpitalnych Naczelnej Rady Aptekarskiej, rola farmaceutów w tym procesie jest coraz częściej pomniejszana, bo likwiduje się... apteki szpitalne.

Koszty leczenia zwiększa też niewłaściwe ordynowanie leków. W Polsce jest ono słabo monitorowane. Możliwe, że z tego powodu wielu lekarzy nie wie, czy leczy tanio, czy drogo.

Pragmatyka w dysponowaniu lekami wymaga również optymalnego ich wykorzystywania. Temu służą, m.in. centralne pracownie cytostatyków (zwane potocznie rozlewniami). Niestety, nie wszystkie leki można podzielić w ten sposób. Niektóre muszą być utylizowane, co w odczuciu społecznym jest marnotrawstwem.

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH