RELACJA

- W ciągu ostatnich kilkunastu lat sytuacja pacjentów ze stwardnieniem rozsianym (SM) w Polsce bardzo się poprawiła. Mamy nieograniczone czasowo programy lekowe, dostęp do najnowocześniejszych terapii farmakologicznych, rosną nakłady płatnika dedykowane tej chorobie - przypominają eksperci.

- Zdawać by się mogło, że sytuacja w zarządzaniu tą chorobą jest u nas wzorcowa. Tymczasem okazuje się, że wciąż chorzy czekają nawet półtora roku na diagnozę oraz do dwóch i pół roku na wejście do programu lekowego - mówili specjaliści uczestniczący w sesji pt. „Stwardnienie rozsiane - jak uniknąć przyszłych kosztów finansowych i społecznych SM w Polsce?” podczas XV Forum Rynku Zdrowia (Warszawa, 21-22 października 2019 r.).

Eksperci podkreślali również, że oczekują na zapłacenie nadwykonań, uproszczenie sprawozdawczości oraz zmiany wycen w programach lekowych w SM, a także w kształceniu lekarzy, by ci posiadali praktyczną wiedzę na temat chorób neurologicznych. Niezbędne jest też takie przeorganizowanie specjalizacji, aby młodzi lekarze, chcieli zajmować się tą dziedziną medycyny.

- Jeśli nie rozwiążemy problemu braku kadr w neurologii, trudno będzie udrożnić kolejki oczekujących na wejście do programu lekowego w SM - przestrzegała prof. Agnieszka Słowik, krajowa konsultant w dziedzinie neurologii, kierownik Katedry i Kliniki Neurologii Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Medicum w Krakowie.

System dba o chorych z SM
Jak wyjaśniła prof. Słowik, programy terapeutyczne w SM są programami gwarantowanymi. To wielki sukces, ponieważ chorzy w Polsce, bez względu na to, jaka jest sytuacja w kraju, wchodzą do tego programu i mają zapewnioną terapię, która jest zarówno kosztowna, jak i wieloletnia.

- Mamy dwa programy lekowe, które na bieżąco są modyfikowane, by były coraz bardziej przyjazne dla chorych. Mamy do dyspozycji kilkanaście leków, brak jest ograniczeń czasowych w terapii. Zmiany, które wprowadzają decydenci są wartościowe, dlatego uważam, że programy rozwijają się w dobrym kierunku - podkreśliła prof. Słowik.

Z kolei Iwona Kasprzak, dyrektor Departamentu Gospodarki Lekami Centrali NFZ zaznaczyła, że w odniesieniu do wydatków przeznaczonych na realizację programów lekowych obserwuje się z roku na rok wzrost nakładów finansowych. - Przy konstruowaniu planu finansowego płatnik uwzględnia potrzeby pacjentów leczonych w programach lekowych, zarówno tych dotychczas finansowanych, jak i takich, które są planowane na przyszłość. Jeśli chodzi o SM to tutaj z roku na rok obserwujemy znaczny wzrost wydatków, sięgający do 15 mln zł - tłumaczyła dyr. Kasprzak.

Dodała, że w przypadku stwardnienie rozsianego, po raz pierwszy doszliśmy do takiego etapu, w którym to nie pieniądze są problemem, ale organizacja leczenia w poszczególnych ośrodkach i braki specjalistycznej kadry medycznej.

Chorzy zbyt długo tkwią w kolejkach
Prof. Konrad Rejdak, kierownik Katedry i Kliniki Neurologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego przyznał, że zdarza się, iż od pojawienia się pierwszych objawów choroby do postawienia rozpoznania mija nawet półtora roku. Wyjaśnił jednak, że to zagadnienie jest dość trudne, ponieważ ma na niego wpływ wiele czynników.

- Pierwszy objaw nie zawsze od razu oznacza diagnozę, w wielu sytuacjach potrzebujemy czasu, aby upewnić się, że to jest SM, a nie jakaś inna choroba. Jesteśmy świadomi, że w skali kraju jest wielu miejsc, gdzie pacjent ma wydłużoną drogę chociażby do opieki specjalistycznej, neurologicznej, czyli pewne objawy są ignorowane, pomijane i dopiero dotarcie do wyspecjalizowanego ośrodka umożliwia postawienie właściwej diagnozy. Ne pewno trzeba zrobić wszystko, żeby jak najszybciej rozpoznać chorobę - podkreślił prof. Rejdak.

Wyjaśnił, że tym, co wymaga pilnej naprawy, jest bezwzględne skrócenie czasu, który upływa od postawienia diagnozy do włączenia chorej osoby do programu lekowego. Jest on zdecydowanie za długi i sięga niekiedy nawet dwóch lat. Z tym problemem boryka się każdy ośrodek, który zajmuje się leczeniem SM, a ten czas powinien być jak najkrótszy.

Podobnego zdania jest prof. Iwona Kurkowska-Jastrzębska, członek Rady Naukowej IMDiK PAN i kierownik II Kliniki Neurologicznej Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Jak wyjaśniła, ośrodek, który reprezentuje ma pod opiekę jedną z najliczniejszych grup chorych na SM. W szpitalu leczonych jest 570 pacjentów w pierwszej linii i 64 w drugiej. Mimo że pacjentów jest tak dużo, stale, w płynny sposób do programu wchodzili nowi chorzy. Ta płynność wchodzenia kolejnych pacjentów do programów wynikała w ostatnich latach nie z możliwości systemowych, ale ogromu pracy lekarzy i pielęgniarek.

- Wbrew wskazaniom NFZ i pewnym narzuconym przez płatnika limitom, a także wbrew zaleceniom naszej dyrekcji stale przyjmowaliśmy nowych pacjentów. Ponieśliśmy tego konsekwencje. Wszystkie nasze nadwykonania za ubiegły rok nie zostały w pełni zapłacone - podkreśliła prof. Kurkowska-Jastrzębska. I dodała: - Pomimo tego, że widzimy, jak rosną nakłady na leczenie w SM, to jeszcze ten element finansowania wymaga korekty.

Pacjenci wskazują problemy
Malina Wieczorek, prezes Fundacji „SM - walcz o siebie!” przyznała, że w chorobach mózgu czas ma ogromne znaczenie, a w tej chwili, jeśli chodzi o wydolność programów lekowych w SM, wydaje się, iż lekarze dotarli do szklanego sufitu.

- Ośrodki nie są wydolne, bo lekarze nie dają rady obsłużyć chorych przy tej liczbie pacjentów. Jeśli za pięć lat będziemy mieć kolejne 10 tys. chorych, a wszystko wskazuje na to, że tak właśnie się stanie, to sytuacja znacznie się pogorszy. Wydaje się, że kolejnym elementem, który należy zmienić, aby odblokować programy, jest ułatwienie sprawozdawczości w programach lekowych, która jest dziś niesamowicie trudna i czasochłonne. Kolejna rzecz to projekcja - co z tym pacjentem będzie się działo przez kolejne lata. Trzeba pamiętać, że jest to choroba, której na razie nie umiemy wyleczyć, potrafimy jedynie zatrzymać jej postęp. To, jak bezpiecznie pacjent czuje się w tym systemie, ma wpływ na jego społeczne funkcjonowanie - np. czy pozostaje aktywny na rynku pracy, czy przechodzi na rentę - zaznaczyła prezes Wieczorek.

Także Tomasz Połeć, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego zwrócił uwagę na to, że obecnie dochodzimy do kuriozalnej sytuacji, jeśli chodzi o dostępność do leczenia w programach lekowych SM. Jak podkreślił dla nikogo nie jest tajemnicą, że największe trudności z wejściem do programów lekowych mają pacjenci na Dolnym Śląsku.

- Ostatnio NFZ zadeklarował, że aby rozwiązać ten problem, zapłaci za wszystkich pacjentów włączonych do programu, byle tylko byli oni leczeni. I co się stało? Pomimo zapewnienia finansowania na ten cel, ośrodki nie mają możliwości przyjęcia nowych chorych, gdyż brakuje lekarzy, którzy mogliby obsługiwać programy lekowe - wyjaśnił prezes Połeć.

Zaznaczył, że problemem braku kadr należy zająć się natychmiast. Trzeba też zmienić sposób wyceny świadczeń i zachęcić młodych lekarzy do specjalizowana się w neurologii.

Eksperci radzą, jak udrożnić system
Podobnego zdania jest prof. Słowik - jej zdaniem sposobem na udrożnienie programów lekowych jest zwiększenie atrakcyjności specjalizacji jaką jest neurologia.

- Dziś na studiach na tę dziedzinę medycyny przypada jedynie 4 tygodnie nauki. Dodatkowo neurologia nie jest brana pod uwagę przy zdawaniu egzaminu lekarskiego po studiach. Należy to zmienić. Konieczne jest też uatrakcyjnienie programu specjalizacji z neurologii,. W tym roku zrobiliśmy w naszej klinice dni otwarte, by zachęcić młodych lekarzy do wyboru neurologii. Pokutuje mit, że neurologia to jest jedynie diagnostyka, a po postawieniu rozpoznania nie można zaoferować skutecznego leczenia. Nie jest to prawdą. Trzeba zrobić bardzo wiele ruchów, aby ta specjalizacja stała się atrakcyjna i takie działania podejmujemy w naszych ośrodkach. Jednak zmiany te muszą mieć charakter systemowy - podkreślała prof. Słowik.

Dodała, że równie istotne jest przeorganizowanie systemu opieki nad chorymi z SM. Ważne jest budowanie sieci ośrodków leczenia SM w oparciu o geografię. Sieć ta powinna składać się z ośrodka referencyjnego, do którego pacjentów odsyła lekarz prowadzący w razie wątpliwości. Pacjent natomiast na co dzień leczony jest w ośrodku dostępnym jak najbliżej miejsca zamieszkania. Taki system stworzono w Małopolsce.

Do propozycji tej odniósł się prof. Rejdak wyjaśniając, że obecnie takie rozwiązanie na szerszą skalę nie jest w Polsce możliwe. - Pacjent, który raz trafi na leczenie do danego ośrodka, nie może już się przenieść do innego. Tę kwestię musi pilnie rozwiązać NFZ - zaznaczył prof. Rejdak.

Kadr brakuje, a pacjentów będzie coraz więcej
Także dr Jerzy Gryglewicz, ekspert rynku medycznego z Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego w Warszawie przyznał, że w jego ocenie największym problemem są braki kadrowe.

- Jeśli chodzi o neurologię, kryzys kadrowy jest z jednym z większych w medycynie, m.in. dlatego, że neurologia nie jest priorytetową dziedziną medycyny. Trzeba też zaznaczyć, że epidemiologia chorób neurologicznych ma największą dynamikę z wszystkich jednostek chorobowych. I dotyczy to różnych chorób, nie tylko SM, także tych związanych ze starzeniem się społeczeństwa. Jeżeli założymy, że tych pacjentów w związku z tym, że żyjemy coraz dłużej, będzie coraz więcej, to obłożenie oddziałów neurologicznych stanie gigantyczne - podkreślił dr Gryglewicz.

Wskazywał, że jeśli chodzi o realizację świadczeń w zakresie opieki ambulatoryjnej, to co roku ubywa ok. 10% tych świadczeń, czyli specjaliści rezygnują z tego zakresu i - można się domyślać - że przechodzą do sektora prywatnego, gdzie wynagrodzenie za jedną poradę jest znacznie wyższe.

- Pewną nadzieję dają dokumenty strategiczne, które powstały w tym roku, tj. raport NIK, który wskazuje na konieczność szybkich zmian systemowych, jeśli chodzi o organizację finansowania systemu ochrony zdrowia w naszym kraju, jak też ubiegłoroczny raport „Wspólnie dla Zdrowia”. Ten ostatni dokument wskazuje konieczność podziału poradni specjalistycznych na przyszpitalne i ambulatoryjne działające poza szpitalem. Jest też rekomendacja płynąca z tego raportu, żeby poradnie przyszpitalne zajmowały się pacjentem przed hospitalizacją i po hospitalizacji. To rozwiązanie byłoby pomocne w diagnostyce neurologicznej - zaznaczył dr Gryglewicz.

NFZ jest gotowy do rozmów
Dyrektor Iwona Kasprzak podkreśliła, że NFZ jest otwarty na rozmowy dotyczące uproszczenia sprawozdawczości oraz zmiany wycen w programach lekowych w stwardnieniu rozsianym, jeśli są ku temu racjonalne przesłanki. Zapewniła też, że wszelkie nadwykonania w programach lekowych w SM zostaną zapłacone.

Podkreśliła również, że eksperci wskazują, iż na niewydolność ośrodków zajmujących się realizacją programów lekowych wpływ mają m.in. duża sprawozdawczość i związane z nią trudności w raportowaniu, a także nie do końca adekwatne wyceny świadczeń w SM.

- NFZ od dłuższego czasu jest otwarte na rozmowy ze środowiskiem neurologów na temat programów lekowych. Wynikiem tych rozmów jest dodanie nowego produktu, jakim jest porada ambulatoryjna, która pozwala na przyjęcie pacjenta z SM w ramach programu lekowego raz na trzy miesiące, a nie tak jak to miało miejsce dotychczas, nawet raz w miesiącu. Taka możliwość daje duże korzyści zarówno pacjentom, lekarzom pracującym w ośrodkach, jak i dyrektorom szpitali - zaznaczyła Iwona Kasprzak.
Wyjaśniła też, że trudności w sprawozdawczości są efektem pewnych zaszłości systemowych, dlatego też płatnik jest otwarty na rozmowy z ekspertami, aby uprościć ten system.

- Widząc, ile czasu trzeba poświęcić na czynności administracyjne w sytuacji, gdy mamy do czynienia z dramatycznymi brakami kadrowymi w neurologii, jesteśmy gotowi pracować nad tym, żeby tę sprawozdawczość ułatwić. Podobnie rzecz się ma w odniesieniu do wyceny programów lekowych. Jeśli są jakieś przesłanki czy dane wskazujące, że pewne elementy w wycenach należy zmienić to, jak najbardziej, wykazujemy otwartość w tym zakresie - podsumowała Iwona Kasprzak.

 

 

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.