RELACJA

O sukcesach polskiej kardiologii - nie tylko w perspektywie krajowej, ale i międzynarodowej - jak również o wyzwaniach i kwestiach, które nadal wymagają ogromu pracy rozmawiali wybitni kardiolodzy podczas jednej z sesji XIV Forum Rynku Zdrowia (Warszawa, 23-24 października 2018 r.).

- Podczas swojego expose premier Mateusz Morawiecki wskazał kardiologię jako jeden z priorytetów działań rządu. Troska ta jest oczywiście odpowiedzią na zwiększającą się wciąż liczbę zgonów z powodu chorób serca, które nadal są pierwszą przyczyną zgonów w naszym kraju. Co roku z tego powodu umiera ok. 175 tysięcy Polaków - przypominał we wprowadzeniu do debaty „Polska kardiologia - osiągnięcia i wyzwania” prof. Piotr Ponikowski, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, kierownik Katedry i Kliniki Chorób Serca Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, kierownik Kliniki Kardiologii 4. Wojskowego Szpitala Klinicznego z Polikliniką SP ZOZ we Wrocławiu.

Dlaczego warto inwestować w kardiologię
Na ile skutecznie leczymy dziś choroby kardiologiczne w Polsce i co jest największym problem naszych kardiologów? Brak dostępu do innowacyjnych terapii, a może coś zupełnie innego? Na to pytanie odpowiadał prof. Tomasz Hryniewiecki, dyrektor Instytutu Kardiologii w Warszawie.

- Sytuacja polskiej kardiologii jest dobra. Osiągnęliśmy sukces także w skali Europy. Aby utrzymać tę pozycję potrzebne są ogromne środki. Warto w kardiologię inwestować poważne nakłady, aby pomóc możliwie jak największej liczbie pacjentów - zauważył prof. Hryniewiecki. I dodał: - Polskie ośrodki dysponują zarówno sprzętem, jak i umiejętnościami w zakresie najnowszych technologii kardiologicznych. Chodzi jednak o to, aby dostępność pacjentów do tych metod była jak najszersza oraz żeby chorzy jak najszybciej trafiali do odpowiednich ośrodków. To pozwoli osiągać najlepsze wyniki leczenia przy możliwie najniższych kosztach.

- Nadal w systemie bardzo potrzebny jest rozwój codziennej, koordynowanej i kompleksowej opieki nad pacjentami po zawale serca oraz osób z niewydolnością serca. To wciąż poważne wyzwania. Musimy mu sprostać, aby nie niweczyć efektów wcześniejszego leczenia z zastosowaniem nowoczesnych procedur - podsumował prof. Tomasz Hryniewiecki.

6 procent, czyli dużo czy mało?
Uczestnicy sesji nawiązywali też do przyjętej niedawno ustawy, zgodnie z którą nakłady na służbę zdrowia mają w 2024 r. wynosić nie mniej niż 6% PKB (średnia dla krajów unijnych to dzisiaj 7,8%). - Pamiętajmy jednak, że obecnie mamy w Polsce jedne z najniższych wycen procedur w kardiologii, kardiochirurgii i chirurgii naczyniowej w Europie - zaznaczali eksperci.

Na ile więc planowany budżet na poziomie 6% PKB będzie w stanie zagwarantować odpowiednią opiekę pacjentom kardiologicznymi w Polsce? Czy uzupełnienie funkcjonowania dużych publicznych ośrodków o działalność mniejszych prywatnych placówek jest skutecznym rozwiązaniem dla zapewnienia pacjentom dostępności do najwyższej jakości świadczeń kardiologicznych? O tym mówił podczas panelu prof. Paweł Buszman, prezes zarządu American Heart of Poland SA.

- Medycyna sercowo-naczyniowa jest wysoko kosztowo-efektywną dyscypliną, znakomicie przekładającą się na poprawę wskaźników rozwoju cywilizacyjnego i gospodarczego, w tym na wielkość PKB, ale także m.in. na wydłużenie okresu życia czy wydłużenie okresu życia w zdrowiu. Znane publikacje London School of Economics dowodzą, że zmniejszenie śmiertelności sercowo-naczyniowej o 5% oznacza wzrost PKB o 1%. W Polsce ten jeden procent PKB to kwota ok. 15 mld - przypominał prof. Buszman.

Szerokie pole do działania w małych miejscowościach
Wskazywał, że jeśli chodzi o umieralność z powodu chorób układu krążenia w grupie seniorów w wieku 70-80 lat, między Polską a Zachodem nie ma większych różnic. Największa dysproporcja pod tym względem występuje w grupie osób pomiędzy 45. a 65. rokiem życia, a więc wśród osób w szczycie aktywności zawodowej.

- Śmiertelność sercowo-naczyniowa w tej grupie wiekowej jest Polsce aż 2-3-krotnie wyższa niż np. we Francji lub Holandii - informował prof. Buszman. W tej właśnie populacji mamy największy potencjał do poprawy wskaźników umieralności. Możemy to osiągnąć poprzez przyspieszenie diagnostyki i leczenia chorób układu krążenia oraz wprowadzanie takich programów jak KOS-zawał (Kompleksowa Opieka nad Pacjentem po Zawale Serca) czy KONS (program Koordynowanej Opieki nad Pacjentem z Niewydolnością Serca), ale koniecznie z szeroką prewencją, gdyż najczęściej do niewydolności serca dochodzi, kiedy pacjent zbyt długo czeka np. na konsultację, diagnostykę czy terapię - zaznaczył prof. Buszman.

Zwracał uwagę, że większość ośrodków American Heart of Poland zlokalizowana jest w mniejszych ośrodkach, gdzie wcześniej dostęp o świadczeń kardiologicznych był bardzo ograniczony, a kontrakty nadal są niedofinansowane. - W pewnym momencie mieliśmy ok. 300 mln zł nadwykonań właśnie w tych małych miejscowościach - dodał prezes AHP. Podkreślał, że jego zdaniem konieczne jest włączenie placówek z poziomu sercowo-naczyniowego do tzw. sieci szpitali.

Z perspektywy konsultanta krajowego
Z prof. Buszmanem, w kwestii rozszerzenia sieci placówek kardiologicznych zgodził się prof. Jarosław Kaźmierczak, konsultant krajowy w dziedzinie kardiologii, kierownik Pracowni Elektrofizjologii Klinicznej Kliniki Kardiologii PUM w Szczecinie. - Bardzo ważne jest także to, aby te mniejsze ośrodki ściśle współpracowały z dużymi jednostkami o szerszym profil działalności. To właśnie pozwoli bardziej kompleksowo leczyć pacjentów kardiologicznych w jednym miejscu - mówił konsultant krajowy.

Odnosząc się do wydatków na kardiologię w Polsce w porównaniu z innymi krajami i dziedzinami medycyny, prof. Kaźmierczak zwracał uwagę, że te wcale nie są duże. - Nikt nie ma wątpliwości, że inwestowanie w wykrywanie oraz leczenie chorób sercowo-naczyniowych na możliwie wczesnym etapie jest opłacalne. Niestety, te schorzenia często wciąż są w Polsce diagnozowane zbyt późno, co powoduje, że część pacjentów w wieku produkcyjnym „wypada” z rynku pracy. To jest wyzwanie, które musimy podjąć - zaznaczył prof. Kaźmierczak.

Informował, że mamy w Polsce ok. 4 tys. kardiologów i pozornie ta liczba wydaje się wystarczająca. Niestety, rozmieszczenie tych specjalistów jest dalekie od optymalnego: - Kardiologów brakuje w mniejszych miejscowościach, zaś z ich swoistym „przesyceniem” mamy do czynienia w dużych ośrodkach miejskich. Z tym również musimy sobie poradzić - przyznał konsultant krajowy w dziedzinie kardiologii.

KOS-zawał - dziś i jutro
Część dyskusji dotyczyła podsumowania funkcjonującego od ponad roku Programu Kompleksowej Opieki nad Pacjentem po Zawale Serca (KOS-zawał). Specjaliści przypominali podczas panelu, że polscy chorzy w ostrej fazie zawału serca leczeni są na światowym poziomie, a śmiertelność pacjentów znacząco się zmniejszyła − z 25% jeszcze 30 temu do aktualnych 5%. Gorzej sytuacja wygląda ze śmiertelnością odległą - po roku i kilku latach po zawale - sięgającą 15-20% i więcej. Ten stan rzeczy ma poprawić właśnie KOS-zawał.

Program składa się z czterech modułów - interwencyjnego leczenia zawału mięśnia sercowego oraz - jeśli jest taka potrzeba - leczenia kardiochirurgicznego; elektroterapii (wszczepienia urządzeń stymulujących pracę serca); kompleksowej rehabilitacji kardiologicznej oraz kardiologicznej ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. Dotychczasowy bilans programu KOS-zawał omówił prof. Piotr Jankowski z I Kliniki Kardiologii i Elektrokardiologii Inwazyjnej oraz Nadciśnienia Tętniczego CM UJ, sekretarz Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

- Obecnie program ten jest realizowany w ok. 50 ośrodkach. To mało, biorąc pod uwagę, że mamy w Polsce 150 placówek, w których leczeni są pacjenci z zawałam serca. Optymalnie każdym z tych ośrodków powinien być prowadzony KOS-zawał, gdyż jest to program nie tylko efektywny kosztowo , ale przede wszystkim ratujący życie - podkreślał prof. Jankowski.

Zwracał uwagą na duże zróżnicowanie regionalne dotyczące zainteresowania programem - np. w województwach śląskim i mazowieckim jest on prowadzony aż w dziewięciu ośrodkach, w woj. dolnośląskim w siedmiu placówkach. - Są też województwa, w których KOS-zawał prowadzą pojedyncze, duże ośrodki. Niestety, mamy też regiony, w których ten program w ogóle nie jest realizowany, np. w województwach: podkarpackim, świętokrzyskim, warmińsko-mazurskim i pomorskim - podawał ekspert.

- Miesięcznie do programu włączanych jest średnio ok. 1 tys. pacjentów. Obecnie objętych nim jest kilkanaście procent pacjentów po zawale serca. Już teraz widzimy, że jednym z efektów KOS-zawał jest znaczące zmniejszenie opóźnienia rozpoczęcia rehabilitacji po wypisie ze szpitala - z mediany wynoszącej 53 dni do okresu poniżej 14 dni - informował prof. Jankowski.

Sukces PTK, porażka systemu?
Funkcjonowanie programu KOS-zawał na przykładzie dużego szpitala klinicznego, jakim jest Górnośląskie Centrum Medyczne w Katowicach podsumował prof. Krystian Wita, p.o. zastępcy dyrektora ds. lecznictwa GCM, konsultant wojewódzki w dziedzinie kardiologii. Przyznał, że program jest bardzo dobry i może być „polską marką eksportową”, ale zakres wdrażania tego modelu wciąż jest zbyt mały.

- W ciągu pierwszego półrocza 2018 r. do programu wprowadzono tylko 6,5 tys. pacjentów. Tylko, bo w tym samym czasie odnotowano w kraju prawie 47 tysięcy zawałów serca. Stworzenie KOS-zawał jest więc na pewno sukcesem Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, bo pacjenci, którzy weszli do programu są z niego zadowoleni. Jednak słabe tempo wdrażania tego modelu jest na razie porażką systemu - stwierdził prof. Krystian Wita.

W jego opinii są dwa powody tego stanu rzeczy: - Do programu mogą przystąpić tylko ośrodki będące w tzw. sieci szpitali. W ten sposób wykluczono z jego realizacji ok. 50 ośrodków kardiologii interwencyjnej, a tym samym ich pacjentów. Po drugie spada entuzjazm do wdrażania tego programu w dużych jednostkach klinicznych, które od początku chętnie włączały się do KOS-zawał. Pozbawione jednak zostały współczynnika 1,1 w finansowaniu leczenia pacjentów po zawale, czyli 10-procentowego dodatku w kontraktowaniu tych świadczeń - tłumaczył prof. Wita.

Rehabilitacja kardiologiczna
O znaczeniu rehabilitacji kardiologicznej dla pacjenta mówił dr Zbigniew Eysymontt, dyrektor Śląskiego Centrum Rehabilitacji i Prewencji, członek zarządu Sekcji Rehabilitacji Kardiologicznej i Fizjologii Wysiłku PTK. - Można w skrócie powiedzieć, że kardiologia interwencyjna i kardiochirurgia ratują życie, natomiast rehabilitacja kardiologiczna umożliwia dalsze życie po wypisie ze szpitala. Rehabilitacja jest jedynym elementem w systemie, kiedy pacjent może zatrzymać się na dłużej i przez kilka tygodni mieć do swojej dyspozycji zespół specjalistów z różnych dziedzin - tłumaczy dr Eysymontt.

- Rehabilitacja kardiologiczna stwarza możliwość przygotowania pacjenta między innymi do zmiany trybu życia, sposobu odżywiania, aktywności fizycznej. Możemy to zrobić, ponieważ mamy na to czas, zespół profesjonalistów, metodę i kompleksowość - wyliczał specjalista. Dodał, że w Polsce tylko ok. 30% pacjentów wymagających rehabilitacji kardiologicznej otrzymuje na nią skierowanie. KOS-zawał stwarza szansę, że ten odsetek będzie znacznie wyższy.

Pilotaż KONS jeszcze w tym roku
W Polsce ok. 1 mln osób choruje na niewydolność serca, a w całej Europie − blisko 15 mln. Tylko w naszym kraju zagrożonych rozwojem tej choroby jest ok. 12 mln ludzi. Polskie Towarzystwo Kardiologiczne we współpracy z Ministerstwem Zdrowia przygotowało program Koordynowanej Opieki nad Pacjentem z Niewydolnością Serca (KONS).

Pilotaż tego programu ruszy jeszcze w tym roku. - To bardzo ważne, abyśmy wdrażanie nowych rozwiązań organizacyjnych poprzedzali właśnie ich pilotażami - zaznaczył podczas debaty prof. Adam Witkowski, kierownik Kliniki Kardiologii i Angiologii Instytutu Kardiologii w Warszawie, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, przypominając, że jednym z elementów programu KONS będzie kilka tzw. centrów doskonałości.

- Do zadań tych ośrodków, mających już duże doświadczenie w leczeniu chorych z niewydolnością serca, będzie, między innymi, należało sprawdzenie, jak w polskich warunkach, w węższej populacji chorych sprawdzają się nowe metody terapeutyczne - zarówno pod kątem klinicznym, jak i kosztowo-efektywnym - tłumaczył prezes elekt PTK

Musimy analizować bazy danych
O znaczeniu rzetelnej analizy dużych baz danych oraz prowadzeniu rejestrów medycznych w kardiologii mówił podczas sesji prof. Mariusz Gąsior, kierownik III Katedry i Oddziału Klinicznego Kardiologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, Śląskie Centrum Chorób Serca w Zabrzu. Podkreślał, że na rejestry medyczne trzeba patrzeć z trzech perspektyw: - Rejestry służą do analiz: naukowych, systemowych oraz - w trzeciej perspektywie - do analizy, a także oceny leczenia - wyliczał ekspert i dodał, że swoistym ideałem w tworzeniu rejestrów jest połączenie tych trzech elementów.

- Rejestry wreszcie zaczęły być w Polsce doceniane, gdyż po dekadzie gromadzenia ogromnej liczby danych w systemie, nastąpiła dekada ich rzetelnego analizowania. Znaczenie rejestrów medycznych będzie wzrastało także dlatego, że klasyczne badania randomizowane mają pewne ograniczenia związane z włączaną do nich populacją - powiedział prof. Gąsior.

Nawiązując do KOS-zawał specjalista zaznaczył, że efekty tego programu mogą być mierzalne właśnie dzięki rejestrom: - Określiliśmy, poprzez funkcjonujące już rejestry w kardiologii - całą ścieżkę pacjenta, m.in. liczbę chorych poddawanych rehabilitacji kardiologicznej czy liczbę i terminy wykonywania u pacjentów powtórnej rewaskularyzacji. Niebawem poznamy mierniki KOS-zawał, w tym chociażby odsetek pacjentów, którzy po zakończeniu tego programu rzucili palenie czy osiągają docelowe wartości cholesterolu LDL - zapowiedział prof. Mariusz Gąsior.

 


BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.