RELACJA

Ogólnie ryczałty w kraju, jakie szpitale otrzymały na II półrocze, są średnio o 1,8 proc wyższe od poprzednich. Niebawem powinniśmy poznać też dane jak na kwoty ryczałtów wpłynęły nowe czynniki zawarte we wzorze - przekazał podczas XIV Forum Rynku Zdrowia Dariusz Dziełak, dyrektor Departamentu Analiz i Strategii NFZ.

Jak informował dyr. Dariusz Dziełak, uczestniczący w sesji „Od października do października, czyli rok funkcjonowania tzw. sieci szpitali”, odbywającej się w trakcie XIV Forum Rynku Zdrowia (Warszawa, 23–24 października 2018 r.), średni wzrost ryczałtów o 1,8 proc. oznacza wydatkowanie na nie przez Fundusz kwoty o ponad 200 mln zł większej.

Dostęp do świadczeń zachowany
Największy wzrost ryczałtów dotyczył szpitali pediatrycznych, co wynikało w dużej mierze ze zmian taryfikacji. Minimalne zmniejszenie dotyczyło szpitali onkologicznych i pulmonologicznych, gdzie udział ryczałtów jest stosunkowo nieduży.

– Blisko średniej jest zmiana ryczałtu dla szpitali I poziomu, czyli szpitali powiatowych. Dynamika ryczałtów liczonych na I półrocze była stosunkowo niższa – mówił dyr. Dziełak, uznając ten wynik za objaw pewnej stabilizacji. Podobnie jak fakt, że niższe ryczałty otrzymało teraz 88 podmiotów, to jest około 15 proc. wszystkich szpitali sieciowych, podczas gdy w pierwszym I półroczu taka sytuacja dotyczyła prawie 23 proc. jednostek, czyli 134 szpitali.

Dodał, że suma zmniejszeń stanowi niecałe 0,3 proc. łącznej kwoty ryczałtu, czyli na poziomie ogólnopolskim nie jest to kwota duża, choć może być odczuwalna dla konkretnego szpitala. Natomiast kwoty zwiększeń to ponad 2 proc. łącznej kwoty ryczałtów.

Dariusz Dziełak podkreślił, że nie ma jeszcze danych jak poszczególne czynniki zawarte we wzorze wpłynęły na kwoty ryczałtów. Zaznaczył, że chodzi w szczególności o wykonanie planowanej liczby świadczeń, czy współczynnik jakościowy. - Te wyniki mogą być szczególnie interesujące, bo po raz pierwszy we wzorze zastosowano czynnik dotyczący ukierunkowania na świadczenia ambulatoryjne - wyjaśniał.

Z danych NFZ wynika, że w 2018 r. po 9 miesiącach funkcjonowania systemu podstawowego szpitalnego zabezpieczenia, w porównaniu do 9 pierwszych miesięcy minionego roku, czyli okresu przed wejściem sieci, szpitale wykonały o 2,7 proc. świadczeń więcej. Dotyczy to 15 województw. Minimalny spadek liczby świadczeń odnotowano w woj. lubuskim.

Zdaniem dyrektorów szpitali dostęp pacjentów do świadczeń został zachowany, ale podwyżki ryczałtów generalnie nie zmieniają trudnej sytuacji finansowej szpitali sieciowych, która wynika m.in. z oczekiwań płacowych różnych grup zawodowych.

Czego sieć nie naprawiła...
– Warto byśmy w dyskusji wrócili do podstawowego faktu, że koszty rosną, a wartość punktu stoi w miejscu. Realne wyliczenia pokazują, że jeżeli coś robi się poniżej kosztów, to wynik zawsze jest ten sam, czyli katastrofalny. Chyba, że rację mają te osoby, które twierdzą, że chodzi o to, żeby część szpitali zniknęła – mówił Mariusz Wołosz, wiceprezes zarządu Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego, dyrektor naczelny Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej Szpital nr 2 im. dr. Tadeusza Boczonia w Mysłowicach.

Dorota Gałczyńska-Zych, dyrektor Szpitala Bielańskiego im. ks. J. Popiełuszki, Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Warszawie zgodziła się, że generalnie dostęp do świadczeń dla pacjenta od momentu wprowadzenia sieci szpitali nawet wzrósł. Przypomniała natomiast, że sieć miała m.in. pełnić rolę regulatora ilości łóżek szpitalnych.

– Mamy nadmiarowość w systemie i jako dyrektorzy szpitali się z tym zgadzamy, ale sieć szpitali tę nadmiarowość zamroziła takim mechanizmem jak wykonanie ryczałtu. W przypadku niewykonania ryczałtu szpital bardzo dużo traci. Rzeczywiście osiągnęliśmy efekt dostępności, ale przy ciągle bardzo dużej liczbie łóżek i tego system już nie naprawi – powiedziała.

Dodała, że sieć ma dyrektorom pomóc w zarządzaniu ze względu na możliwość przesuwania kwot z ryczałtu między oddziałami. – Ale ja i tak czuję się administratorem, bo decyzje na jakie miałam wpływ, w tym płacowe czy ilość zatrudnionego personelu, narzucane są nam z góry – podkreślała.

Bilans wychodzi na zero?

Dariusz Kostrzewa, prezes zarządu Copernicus Podmiot Leczniczy Sp. z o.o. w Gdańsku przyznał, że szpital otrzymał kwotę ryczałtu o 3 proc. większą w stosunku do I półrocza. – Ale pamiętajmy, że to były też 3 proc., które wydaliśmy ponosząc koszty świadczeń dodatkowych z I półrocza, które w żaden sposób nie zostaną nam zrefundowane. Bilans wychodzi chyba na zero, albo na niewiele ponad zero – zrecenzował finansowy efekt ryczałtowania szpitali sieciowych w II półroczu.

Przypomniał, że wzrost płacy minimalnej wpływa na różnorodne koszty ponoszone przez szpitale. – Nasi podwykonawcy i dostawcy wnioskują o aneksowanie umów, a na to już niestety nie uzyskujemy dodatkowego finansowania – tłumaczył.

Poza tym – zdaniem prezesa Dariusza Kostrzewy – wszystkie praktycznie podwyżki w grupach zawodowych nie są w pełni rekompensowane przez dodatki, które szpital uzyskuje z NFZ. – Wyliczyliśmy, że 1600 zł podwyżki płacy pielęgniarskiej daje po naszej stronie 1750 zł rzeczywistych wydatków. Jest tak, że dostajemy więcej pieniędzy, ale właściwie mamy ich coraz mniej – ocenił.

Pytany o wpływ ryczałtowania na politykę banków w zakresie kredytowania szpitali Piotr Grzebalski, dyrektor Biura Finansowania Klientów Strategicznych Banku Gospodarstwa Krajowego uznał, że wprowadzenie ryczałtu ma tu znaczenie „neutralne”. – Dla nas bowiem jest przede wszystkim ważna masa realizowanego przychodu, czyli zdolność kredytowa po stronie przychodów, polityka kosztowa oraz polityka oddłużania, jeśli ma być przeprowadzona restrukturyzacja zobowiązań – mówił.

Dodał, że BGK zauważa wzrost przychodów szpitali na poziomie dwucyfrowym, ale też wzrost kosztów, jak i wzrost zobowiązań. – Ta tendencja rośnie i po jednej, i po drugiej stronie, ale trudno jeszcze jednoznacznie ocenić ten trend i jego wpływ na sytuację szpitali – przekazał.

Potrzebna koordynacja
Odpowiadając na uwagi menedżerów szpitali dyr. Dariusz Dziełak powiedział, że sieć szpitali w żaden sposób nie wpłynęła na przychody NFZ. – A oczekiwania płacowe z pewnością pojawiłyby się niezależnie od tego czy wprowadziliśmy sieć, czy też nie – akcentował.

Podczas sesji goście wielokrotnie zwracali uwagę, iż funkcjonowaniu i ewentualnym zmianom w sieci szpitali musi towarzyszyć szersza refleksja nad organizacją systemu ochrony zdrowia.

Biorący udział w dyskusji Stanisław Kruczek, członek Zarządu Województwa Podkarpackiego podkreślił, że w regionie, jeszcze przed wprowadzeniem sieci szpitali, urząd marszałkowski odpowiedzialny za szpitale wojewódzkie przeprowadził w ich strukturze konsolidację i restrukturyzację, m.in. łącząc w Przemyślu szpitale miejski i wojewódzki, czyli należące do różnych organów prowadzących.

– Na Podkarpaciu 4 lata temu startowaliśmy z poziomu prawie 70 mln zł straty, co zagrażało bezpieczeństwu finansowemu nie tylko szpitali, ale i podmiotu prowadzącego, czyli urzędu marszałkowskiego. W tej chwili sytuacja szpitali jest uporządkowana, w 2017 roku doszło do ich zbilansowania po wprowadzeniu sieci szpitali i ten trend utrzymuje się w tym roku – mówił członek zarządu województwa. Powiedział też, że na restrukturyzację zadłużenia szpitali województwo uzyskało nisko oprocentowany kredyt z BGK. – Ale on został udzielony tylko dlatego, że jako województwo, po zbadaniu ratingu przez bank, wzięliśmy w 100 proc. odpowiedzialność za kapitał i odsetki – podkreślił.

Zdaniem Stanisława Kruczka na poziomie regionalnym powinna istnieć koordynacja lecznictwa stacjonarnego, tymczasem wielość organów założycielskich niezmiernie utrudnia stworzenie optymalnej sieci szpitali. – Sieć szpitali w powiązaniu z mapami potrzeb zdrowotnych miała tę rzecz uregulować. Nie do końca się to udało – podsumował.

W połowie drogi
Nawiązując podczas sesji do wypowiedzi gościa z Podkarpacia, dr Marek Balicki, członek Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP, minister zdrowia w latach 2003 i 2004–2005 zauważył, że przykład woj. podkarpackiego pokazuje jak wiele mogą zrobić regionalne samorządy, ale i jak wiele mogłyby zrobić, gdyby miały możliwość wpływania w większym stopniu na finansowanie i organizację opieki zdrowotnej na swoim terenie.

Uznał, że wprowadzona przed laty reforma samorządowa oraz decyzja o przekazaniu szpitali wielu właścicielom, wpisały w system pewien instrument, który utrudnia stworzenie racjonalnej sieci szpitali.

– Mamy sieć, ale zatrzymaliśmy się w połowie drogi, nie mamy działającego instrumentu planistycznego dotyczącego zasobów szpitali. Szpitali i zbędnych oddziałów nie można zamykać z dnia na dzień, tu zawsze musi być wieloletni plan, ale ten plan powinniśmy mieć. Dzisiaj brak planów powoduje, że ciągle jesteśmy w tym samym miejscu i może się za kilka lat okazać, że będzie potrzebna ustawa o restrukturyzacji zadłużenia szpitali, czego oczywiście nie chcielibyśmy – mówił Marek Balicki, nawiązując do poruszanego także podczas innych sesji wątku m.in. nadmiernej liczby łóżek w szpitalach.

Zastrzegł, że rok funkcjonowania sieci szpitali jest zbyt krotki okresem, by ocenić jak mechanizmy wprowadzone ustawą o sieci wpłyną na cele polityki zdrowotnej i zmiany systemowe oraz krótkoterminową perspektywę – sytuację poszczególnych szpitali.

Podobnie jak inni goście sesji przywołał też jednak raport opracowany przez szpitale powiatowe, dotyczący ich dramatycznie pogarszającej się w tym roku sytuacji finansowej. - Dzieje się tak, choć poprzednie 2 lata były dość stabilne, czyli tu nastąpiło jakieś załamanie. Pytanie zatem, czy to jest związane wyłącznie z przejściem na ryczałt, czy też z innymi wpływami na strukturę kosztów, które niewątpliwie w tym okresie się pojawiły, głownie kwestie wynagrodzeń. Gdyby ten trend utrzymał się jeszcze przez kolejne 2-3 lata, to możemy nie doczekać skutków rozwiązań systemowych, jakie autorzy sieci szpitali zakładali - poddawał pod rozwagę.

Zdaniem dr Marka Balickiego kluczowe pozostaje pytanie na ile sieć jest instrumentem, który spowoduje, że zwiększone do 6 proc. PKB środki na ochronę zdrowia do 2024 roku będą lepiej wydawane w systemie. – W szpitalach zmiany systemowe powinny prowadzić do zmiany struktury świadczeń, ich przesunięcia z opieki stacjonarnej na rzecz opieki specjalistycznej. Niestety – jak się wydaje – mechanizm, który jest wmontowany w sieć raczej utrzymuje, stabilizuje niekorzystną strukturę świadczeń – uznał były minister zdrowia.

Były minister: za to sieci winić nie można
W dyskusję na temat funkcjonowania sieci szpitali włączył się też podczas sesji Piotr Gryza, wiceminister zdrowia w latach 2015-2018 (do marca 2018 r.), który jest głównym twórcą koncepcji istniejącego dzisiaj systemu podstawowego szpitalnego zabezpieczenia.

– Wbrew temu co tu było powiedziane, sieć szpitali tworzy naturalne mechanizmy racjonalizacyjne. Polegają one na tym, żeby zmniejszać zakresy oddziałów, przesuwać potencjał pomiędzy lecznictwem szpitalnym a lecznictwem ambulatoryjnym i żeby przesuwać potencjały pomiędzy szpitalami. Ale tego mechanizmu, jeszcze w tej chwili nie zastosowano. Nie widzę na razie odpowiedniej stymulacji ze strony NFZ, żeby zachęcać szpitale do takich działań – mówił polemizując z wypowiedziami dyrektorów szpitali.

Jak tłumaczył, konstrukcja sieci nakłada ograniczenia na szpitale, bo „mówi: nie możecie się rozwijać we wszystkim, bo nie ma pieniędzy”. – Nie ma potrzeby, żeby budować kolejne prywatne szpitale, nie ma też takiej potrzeby, żeby wszędzie rozwijać potencjał, zwiększając udział jednego szpitala w rynku, zabierając jednocześnie pieniądze innemu szpitalowi. Potencjał trzeba go rozwijać tam gdzie jest potrzebny i nie zrobi się tego decyzjami administracyjnymi tylko pewną stymulacją do racjonalizacji w ramach funkcjonowania szpitali – przekonywał były minister, dodając, że do 2015 roku rosła liczba szpitali i „należało coś zrobić, żeby ten proces powstrzymać”.

Broniąc sieci szpitali przekonywał, że nie można jej winić za wzrost kosztów związanych z rosnącymi cenami dostaw, regulacją wynagrodzeń czy wprowadzeniem nowych norm zatrudnienia pielęgniarek. - Są odrębne strumienie finansujące wynagrodzenia, to nie jest sieć szpitali - mówił.

Podsumował swoje wystąpienie, twierdząc: – Niestety sieć szpitali nie cieszy się dobrą marką dlatego, że narusza interesy bardzo wielu podmiotów, ale dzięki temu systemowi jesteśmy w stanie zapanować nad szpitalnictwem w Polsce.

W sesji wzięli udział (kolejność alfabetyczna):
Marek Balicki, Zakład Zdrowia Publicznego, Instytut Psychiatrii i Neurologii, członek Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP, minister zdrowia w latach 2003 i 2004-2005
Dariusz Dziełak, dyrektor, Departament Analiz i Strategii, Narodowy Fundusz Zdrowia
Dorota Gałczyńska-Zych, dyrektor, Szpital Bielański im. ks. J. Popiełuszki Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej
Piotr Grzebalski, dyrektor, Biuro Finansowania Klientów Strategicznych, Bank Gospodarstwa Krajowego
Dariusz Kostrzewa, prezes zarządu, Copernicus Podmiot Leczniczy Sp. z o.o.
Stanisław Kruczek, członek zarządu województwa podkarpackiego
Mariusz Wołosz, wiceprezes zarządu, Związek Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego, dyrektor naczelny, Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej Szpital nr 2 im. dr. Tadeusza Boczonia w Mysłowicach

Relacja z sesji, z wypowiedziami wszystkich prelegentów,  już wkrótce także w listopadowym wydaniu magazynu Rynek Zdrowia.


BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.