RELACJA

Statystyki unijne mówią, że ok. 8-12 proc. pacjentów szpitali doświadcza niepożądanych zdarzeń medycznych. Badania Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia wskazują z kolei, że w Polsce zdarzenia niepożądane występują u 7,2 proc. ogółu hospitalizowanych - takie informacje przedstawił Jerzy Gryglewicz, ekspert z Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego podczas sesji "Bezpieczeństwo pacjentów - aspekty medyczne, prawne i finansowe" w ramach XIV Forum Rynku Zdrowia.

- Ich wiarygodność może budzić wątpliwości - przyznał Gryglewicz, moderator i jednocześnie jeden z prelegentów sesji, która odbyła się 23 października w ramach XIV Forum Rynku Zdrowia. Poświęcona była bezpieczeństwu pacjentów w aspekcie medycznym, prawnym i finansowym.

Pacjent jest bezpieczny, ale w statystykach
- Nie mamy dzisiaj w Polsce systemu monitorowania zdarzeń niepożądanych - stwierdził Jerzy Gryglewicz. Inni uczestnicy dyskusji także wskazywali, że przedstawione szacunki mogą nie być prawdziwe, są zaniżone. Z jakich powodów?

- Nie zgłasza się zdarzeń niepożądanych, to nadal jest problem - powiedziała Halina Kutaj-Wąsikowska, dyrektor Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia. - Często szpitale zgłaszają natomiast takie zdarzenia, jak upadki i oddalenia pacjentów. Widać wyraźnie niechęć do analizowania własnej działalności klinicznej. Boją się analizować, bo to może być wykorzystywane przeciw szpitalom - stwierdziła i dodała, że 49 proc. lecznic nie przechodzi, także z tego powodu, procesu akredytacji (obecnie ponad 200 posiada certyfikat akredytacyjny MZ).

Poważne wątpliwości budzi też zgłaszalność zakażeń szpitalnych. - Zdumiewa, że jeden szpital zgłasza 10 proc. zakażeń, a inny, który prowadzi podobną działalność, nie zgłasza ich w ogóle - powiedziała.

Przekłamania i kłamstwa
Prof. Andrzej Gładysz z Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich we Wrocławiu, zwrócił uwagę, że zdecydowana większość zdarzeń niepożądanych związana jest z zakażeniami szpitalnymi, których ilość jest niedoszacowana.

- Do dzisiaj nie mamy centralnej rejestracji zakażeń szpitalnych. Ona nie jest potrzebna, żeby karać szpitale; jest potrzebna, żeby wypracować najlepsze praktyki postępowania, do których wszyscy powinni się dostosować - podkreślił profesor.

Wskazał też na zwodnicze statystyki dotyczące zgonów pacjentów - mają one związek ze zdarzeniami niepożądanymi. - Pacjent z nowotworem, który umiera z powodu sepsy, w statystkach jako przyczynę zgonu ma wpisaną chorobę nowotworową - podał przykład takich przekłamań.

Prof. Andrzej Matyja, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej skupił się na najbardziej bulwersującej ostatnio sprawie - propozycji zniesienia obowiązku szczepień i skierowaniu projektu ustawy do dalszego procedowania. Podkreślił, że ma to związek z zakażeniami i bezpieczeństwem pacjentów.

- Forsowanie złego z założenia projektu, który nie ma nic wspólnego z aktualną wiedzą medyczną, może prowadzić do katastrofy - stwierdził z naciskiem. - Nie rozumiem niektórych posłów-lekarzy, którzy zagłosowali za skierowaniem projektu do komisji - przyznał.

Polemizował z ich stanowiskiem, że należy dopuszczać do debaty nad każdym obywatelskim projektem, by nie ograniczać prawa do wolności. - To tak jakby tłumaczyć, że w imię wolności można jeździć po drogach z nieograniczoną prędkością. A przecież nie można, bo zagraża to dobru publicznemu i bezpieczeństwu większości obywateli - argumentował.

Powiedział, że budzą się demony, a poklask zyskują fałszywi prorocy. - Naszym zadaniem jako środowiska medycznego jest edukowanie pacjentów, żeby nie dopuścić fałszywych proroków - przekonywał. Dodał, że wiele epidemii niszczyło całe populacje.

- W 1963 roku na rogatkach Wrocławia stały posterunki milicji, które blokowały wstęp do miasta, ponieważ było zagrożenie ospą - przypomniał ku przestrodze prezes NRL.

Personel pomocniczy w procedurach medycznych
Jolanta Nykiel, dyrektor operacyjny w segmencie opieki zdrowotnej w spółce Optima Care z Grupy Impel skupiła się na roli personelu pomocniczego w zapewnieniu bezpieczeństwa pacjentów. Jego rolą jest utrzymanie reżimu sanitarno-epidemiologicznego, zapobieganie zakażeniom szpitalnym i zapewnienie bezpieczeństwa procedur medycznych świadczonych pacjentowi.

- Personel pomocniczy ma świadomość, że uczestniczy w procedurach medycznych od momentu przyjęcia pacjenta, poprzez czynności pielęgnacyjno-higieniczne, transportowe. Uczestniczy także w większości procedur medycznych, bo przygotowuje środowisko do ich przeprowadzenia - wyjaśniła.

W związku z tak szerokim zakresem zadań personelu pomocniczego konieczne jest jej zdaniem „wprowadzenie systemu monitorowania zdarzeń medycznych również w tym obszarze, żeby można było podejmować działania zapobiegawcze i korygujące”.

W jej ocenie do istotnych warunkach zamówienia należałoby wprowadzić wyższe wymagania odnośnie personelu pomocniczego, który współdziała z personelem medycznym w realizacji procedur. W tym kontekście zwróciła uwagę, że od niedawna funkcjonuje zawód opiekuna medycznego. - Nie uwzględnia się tego zawodu w istotnych warunkach specyfikacji, a przecież w sytuacji barku personelu pielęgniarskiego opiekunowie medyczni mogliby być bardziej wykorzystywani - apelowała.

- To prawda, że zatrudnienie opiekuna medycznego kosztowałby więcej niż minimalne płaca, ale ich praca przyczyniłaby się do poprawy jakości i bezpieczeństwa pacjentów - stwierdziła.

Odnosząc się do kwestii nowych zawodów (opiekun medyczny, sekretarka medyczna) Jerzy Gryglewicz stwierdził, że mamy zdefiniowane ich kwalifikacje, natomiast te profesje nie zostały przypisane do udzielania świadczeń w różnych zakresach.

Ryzyko kliniczne to interakcja
Do jakości świadczeń nawiązał Rafał Holanowski, prezes zarządu Supra Brokers SA. Powiedział: - Jako specjaliście od zarządzania ryzykiem klinicznym bardzo odpowiada mi podejście projakościowe. Jeśli chodzi o segment zdrowia, to rozporządzenie KE z 2014 r. wprowadza w pojęcie jakości obowiązek zarządzania ryzykiem. Ryzyko kliniczne to zaś każda interakcja między personelem a pacjentem. Dotyczy wszystkich elementów - od praw pacjenta, poprzez zakażenie szpitalne, po - przede wszystkim - ryzyko błędu medycznego.

Jego zdaniem w redukowaniu liczby zdarzeń niepożądanych istotne jest wpojenie personelowi przekonania o konieczności raportowania o zdarzeniach medycznych i ich przyczynach - również takich zdarzeniach, które nie spowodowały jakiejś straty czy uszczerbku, ale mogły do nich doprowadzić.

Takie systemy raportowania zdarzeń funkcjonują od dawna w Stanach Zjednoczonych i w Wielkiej Brytanii. Tworzono je tam w latach 80. ubiegłego wieku. Według amerykańskich danych z 2014 r. 80 proc. lekarzy uczestniczyło w zdarzeniach niepożądanych, zadeklarowało to również 87 proc. pielęgniarek.

- Jako firma Supra Brokers w 50 szpitalach uruchomiliśmy proces raportowania zdarzeń. W różnych jednostkach jest on na różnym etapie. W tym procesie najważniejsza jest jednak edukacja - proces ciągłych szkoleń i uświadamianie, jak ważna jest interakcja miedzy pracownikiem a pacjentem w zakładzie opieki zdrowotnej i jak ważne jest zgłaszanie tego, co według pracownika jest nieprawidłowe - podsumował.

Do wypowiedzi prezesa Holanowskiego w kwestii szacowania ryzyka odniosła się dyrektor Halina Kutaj-Wąsikowska i stwierdziła, że wszystkie standardy akredytacje dotyczą w większym lub mniejszym stopniu ryzyk szpitalnych. - Jest natomiast problem analizy i wyciągania wniosków. Tworzone są raporty, ale nie wyciągamy wniosków - oceniła.

Ryzyko wzajemnie ubezpieczone
Piotr Daniluk, dyrektor ds. medycznych Towarzystwa Ubezpieczeń Wzajemnych PZUW, wskazał, że zasada wzajemności w ubezpieczeniach powoduje, że ten, kto się ubezpiecza, jest bardziej świadomy odpowiedzialności.

Poinformował, że przy TUW PZUW powołano radę naukową, która zajmuje się ryzykiem medycznym. - Skupiamy się na kilku filarach. M.in. na ocenie ryzyka i monitorowaniu lecznic przez specjalistów, np. pod kątem zakażeń szpitalnych. Ok. 50 proc. naszych rekomendacji zawartych w audytach dotyczy właśnie tego - stwierdził.

- Innym filarem działalności Towarzystwa są szkolenia. W ramach pakietu szkoleniowego przeszkoliliśmy ok. 10 tys. pracowników. W szkoleniach duży nacisk kładziemy na komunikację interpersonalną, bowiem bywa ona powodem nieporozumień, które mogą prowadzić do zdarzeń niepożądanych - ocenił.

Zdaniem dyr. Daniluka konieczność zgłaszania zdarzeń wynika również z tego, że tylko wtedy, kiedy są one raportowane, można wyciągać wnioski, uczyć się na błędach i zapobiegać im. Dzięki temu unika się długich procesów sądowych o odszkodowania. - Sprawy sądowe związane ze zdarzeniami trwają przeciętnie do 8 lat - poinformował.

- Negocjujemy z lekarzami i poszkodowanymi pacjentami. Chcemy doprowadzić do ugody, żeby nie doszło do procesu i w konsekwencji do podniesienia składki ubezpieczeniowej. Najszybciej zawarliśmy ugodę w ciągu 12 dni - powiedział.

- Liczba roszczeń pacjentów z tytułu zdarzeń niepożądanych z roku na rok wzrasta. Wnoszą o wszystko, a roszczenia w części przypadków bywają wygórowane - ocenił Piotr Daniluk.

Stawianie na jakość jest opłacalne
- Położyliśmy nacisk na jakość - zapewnił Dariusz Malczyk, zastępca dyrektora ds. administracyjno-logistycznych Szpitala Specjalistycznego im. Świętej Rodziny w Warszawie: - Dyrekcja podjęła decyzję, że szpital będzie starał się o akredytację ministra zdrowia - to było kołem napędowym w podnoszeniu jakości. Zaowocowało to tym, że w ubiegłym roku mieliśmy 5500 porodów, a teraz zbliżamy się do 6 tys. Pacjentki nas wybierają.

- Zaczęliśmy od spotkań z personelem, by zmieniać jego świadomość. Zauważaliśmy bowiem, że pracownicy obawiają się tego, że zgłaszanie zdarzeń spowoduje nieprzyjemności. Teraz zauważamy, że wzrasta liczba pochwał na personel i że jego starania są doceniane - wyjaśnił.

Stwierdził też, że jednym z powodów podnoszenia jakości świadczeń jest fakt, że w szpitalu kształcą się pielęgniarki i położne, a w przyszłości kształcić będą się lekarze.

 

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.