RELACJA

Planowanym zmianom w zasadach finansowania lecznictwa szpitalnego w Polsce poświęcona była część sesji pt. "Zdrowy szpital. Uwarunkowania prawne i finansowe funkcjonowania szpitali w Polsce" w trakcie XII Forum Rynku Zdrowia (Warszawa, 26-27 października 2016 r.).

- Planowany przez resort zdrowia termin likwidacji Narodowego Funduszu Zdrowia - 1 stycznia 2018 roku - może okazać się, z różnych powodów, trudny do dotrzymania - twierdzi Andrzej Jacyna, pełniący obowiązki prezesa NFZ.

Przypomniał, że niemal w tym samym czasie przeprowadzona ma zostać bardzo poważna zmiana sposobu finansowania szpitali, a ponadto dojdzie do połączenia przyszpitalnych przychodni w jednym budżecie i zmiany struktury publicznego płatnika świadczeń zdrowotnych.

O „zamachu” na ZUS
- To wszystko może spowodować pewne zamieszanie w systemie, które znacznie utrudni, między innymi od strony technicznej, realizację planu zlikwidowania NFZ z dniem 1 stycznia 2018 r. Dlatego będę namawiał polityków, aby wspomniane zmiany nie były wdrażane jednocześnie - zapowiedział Andrzej Jacyna podczas sesji pt. „Uwarunkowania prawne i finansowe funkcjonowania szpitali w Polsce” w trakcie XII Forum Rynku Zdrowia (Warszawa, 26-27 października).

Jego zdaniem dalsze funkcjonowanie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w obecnej formie jest błędem. - Powinno nastąpić częściowe połączenie ZUS z NFZ - powiedział Jacyna.

- Uważam, że potrzebny jest swoisty zamach na ZUS. Najpierw z tej instytucji trzeba zabrać część dotyczącą zasiłków chorobowych, a później, być może, także inne jej zadania - mówił szef NFZ. Jego zdaniem dwa budżety, czyli ZUS-u (w zakresie zasiłków chorobowych) oraz NFZ powinny zostać połączone. - Nie ma żadnego uzasadnienia, aby obie te struktury działały jako wydzielone w formie osobnych urzędów, na dodatek podlegających dwóm różnym ministrom - tłumaczył.

- Taka sytuacja nie jest normalna. W większości państw oba tego typu fundusze są połączone - dodał. - Najwyższy czas, aby te środki finansowe, także w Polsce, znalazły się w jednym budżecie. Wtedy ich wydawanie będzie bardziej rozsądne - powiedział Andrzej Jacyna.

Czym nie są mapy potrzeb zdrowotnych
Dyskusję panelową zdominowały kwestie związane z tworzeniem map potrzeb zdrowotnych oraz projektem dotyczącym sieci szpitali i planowaną zmianą zasad finansowania lecznic.

Dr n. ekon. Barbara Więckowska, dyrektor Departamentu Analiz i Strategii w Ministerstwie Zdrowia podkreślała, że mapy nie są próbą centralnego zarządzania systemem ochrony zdrowia. Mają natomiast pomóc w lepszej jego organizacji i efektywnym finansowaniu lecznictwa.

- Na przykład mówimy dość często, że świadczenia należy przesuwać ze szpitali do ambulatoryjnej, a następnie podstawowej opieki zdrowotnej. Problem zaczyna się, kiedy trzeba rozstrzygnąć, które świadczenia i w jaki sposób mielibyśmy przekazywać na kolejne poziomy opieki zdrowotnej - mówiła dyrektor Więckowska.

Tłumaczyła, że mapy mają pokazać, jakimi danymi dysponuje resort zdrowia przy podejmowaniu decyzji. - Jak wynika z map dotyczących leczenia szpitalnego opublikowanych 30 kwietnia br., są oddziały, w których... nie ma żadnych łóżek. Wiemy oczywiście, że jest to błąd, bo przecież nie ma oddziałów z zerową liczbą łóżek. Jednak ten błąd tkwi w rejestrach wojewodów, gdzie dane nie zawsze są miarodajne i rzetelne - zaznaczyła.

Zastrzegała, że mapy są tworzone w ministerstwie na podstawie informacji gromadzonych w tychże wojewódzkich rejestrach. - Pokazaliśmy w mapach szpitalnych wszystkie dane, jakie zostały nam przekazane. Praca nad mapami trwa. Zajmuje się tym obecnie 30 zespołów, w których są konsultanci z poszczególnych dziedzin medycyny - powiedziała Barbara Więckowska.

- Na tej podstawie możemy tworzyć wskaźniki jakościowe, aby - w planowanym obecnie systemem budżetowym - te szpitale, które leczą dobrze, korzystały z rosnącego finansowania - dodała.

Zdecydowano o nas bez nas
O opinię dotyczącą map potrzeb zdrowotnych - z punktu widzenia zarządzających szpitalami - poprosiliśmy dr. Mariana Przylepę, dyrektora Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego Nr 4 w Lublinie.

- Mapy potrzeb zdrowotnych to nowe słowa klucze, które weszły do naszego słownika. Ze wstępnych informacji i rozmów wynikało, że to narzędzie miało nam odpowiedzieć na kilka podstawowych pytań dotyczących między innymi liczby łóżek, ich rodzajów, a także rozmieszczenia w poszczególnych szpitalach - wyliczał.

- Drugą kwestią jest wsparcie informacyjne w planowaniu inwestycji, często bardzo kosztownych, związanych np. z konieczną rozbudową, czy reorganizacją wielu szpitali. Po trzecie mapy miały pomóc w zapewnieniu, adekwatnej do potrzeb zdrowotnych, bazy sprzętowej. Wreszcie czwartym celem tworzenia map miała być pomoc w planowaniu kształcenia kadr medycznych - mówił dyr. Przylepa.

- Mapy miały więc pomóc zarządzającym szpitalami w tworzeniu racjonalnej wizji ich rozwoju, aby możliwie najlepiej zaspokajać potrzeby zdrowotne danej populacji. Niestety, na razie nie uzyskaliśmy praktycznie żadnych materiałów, które pomogłyby nam w sporządzaniu takich planów - dodał Marian Przylepa.

Z kolei zdaniem dr Iwony Mazur, prezes Stowarzyszenia Menedżerów Opieki Zdrowotnej STOMOZ, zarówno w projekcie dotyczącym sieci szpitali, jak i przygotowanych już mapach potrzeb zdrowotnych nie została uwzględniona opieka psychiatryczna i świadczenia kontraktowane odrębnie.

- Myślę, że zarządzający szpitalami popełnili błąd, zakładając, że na podstawie map potrzeb zdrowotnych tworzona będzie sieć szpitali. Nie kontestujemy samej idei map oraz sieci, ale - niestety - okazało się, że te dwa narzędzia nie są kompatybilne. Mapy służą głównie jako materiał potrzebny przy sięganiu po środki unijne, natomiast sieć szpitali stała się niejako osobnym projektem - stwierdziła prezes STOMOZ-u.

- A już zupełnie obok znalazła się psychiatria. Tymczasem potrzeby dotyczące zdrowia psychicznego są ogromne. Mapy potrzeb w tym zakresie jednak nie powstają - zaznaczyła. - Szpitale psychiatryczne nie są też wymieniane w założeniach projektu ustawowych przepisów o sieci szpitali.

Chcemy poznać więcej szczegółów
Część dyskusji poświęcona była planowanym przez resort zdrowia zmianom zasad finansowania szpitali ze środków publicznych; zakłada się w nich odstąpienie od płacenia za pojedyncze procedury na rzecz finansowania w formie ryczałtu. Dotyczyłoby to lecznic, które znajdą się w sieci i będą tym samym miały zagwarantowane publiczne finansowanie.

- Z perspektywy zarządzającego placówką powiatową, która zapewne znajdzie się w sieci, ocena tego rozwiązania jest pozytywna. Daje bowiem m.in. szanse na stabilny rozwój szpitala i gwarancję jego finansowania - przyznał Janusz Boniecki, prezes Powiatowego Zespołu Opieki Zdrowotnej w Ostródzie SA. i wiceprezes Polskiej Federacji Szpitali.
Zwracał zarazem uwagę, że jest wiele podmiotów, które nie mają pewności co do przyszłych reguł ich finansowania.

- Ta niepewność ma też swoje źródło w tym, że nie znamy jeszcze wielu szczegółów dotyczących zasad tworzeni sieci. Dlatego Polska Federacji Szpitali uważa, że wiele kwestii wymaga sprecyzowania. Należy m.in. rozważyć włączenie do sieci także prywatnych podmiotów, których funkcjonowanie jest ważne z kontekście potrzeb i bezpieczeństwa zdrowotnego pacjentów - dodał wiceprezes PFSz.

- Ważne jest również, aby sieć przyczyniała się do podnoszenia jakości świadczeń i lepszego wykorzystania potencjału szpitali - zastrzegał prezes Boniecki.

Dwie drogi do publicznych pieniędzy
Prezes Andrzej Jacyna przyznał, że w plan finansowy NFZ na 2017 rok nie przewiduje znaczącego wzrostu finansowania świadczeń, choć nominalnie kwota budżetu publicznego płatnika będzie o 4 mld zł wyższa niż w 2016 r.

- Musimy jednak cały czas pamiętać o sztywnych wydatkach związanych m.in. z podniesieniem płac pielęgniarek czy poszerzanymi programami lekowymi. Nie dysponujemy też jeszcze informacjami, ile dokładnie NFZ będzie kosztowała realizacja programu leków dla seniorów powyżej 75. roku życia. Obawiam się, że po stronie Funduszu będzie to skutkowało wzrostem kosztów - mówił prezes Jacyna.

Dodał, że zawieranie kontraktów m.in. z kilkudziesięcioma szpitalami borykającymi się z dużym zadłużeniem spowoduje, że 10-20% środków pójdzie na obsługę tych zobowiązań. - To są stracone pieniądze, gdyż zamiast na leczenie pacjentów trafią np. do firm parabankowych - stwierdził.

Odnosząc się do koncepcji publicznej sieci szpitali zaznaczył, że znajdą się w niej także placówki prywatne: - Nie zapominajmy, że cały czas do zawarcia umowy na finansowanie publiczne obowiązywać będą dwie drogi. Pierwsza to wejście do sieci, a druga - dla tych, którzy z różnych powodów w sieci się nie znajdą - to droga konkursowa.

- Sieć jest dobrym rozwiązaniem w obecnej sytuacji, gdyż nasze państwo nie jest w stanie kupować świadczeń we wszystkich 900 szpitalach. Musimy wybrać te, które są najważniejsze i je wzmacniać, aby mogły realizować więcej świadczeń - tłumaczył. - Jeśli, zgodnie zapowiedziami, w 2018 r. na ochronę zdrowia otrzymamy z budżetu dodatkowe 8 mld zł, wtedy będziemy kupować świadczenia w większej liczbie placówek.

- Nie możemy też tworzyć nowych podmiotów, jeśli w już istniejących dotkliwie brakuje specjalistów. Sieć pozwala łączyć oddziały szpitalne, obniżając koszty, ale i wymogi kadrowe - podsumował Andrzej Jacyna.

Natomiast dyrektor Barbara Więckowska, odpowiadając na wątpliwości dyrektorów szpitali dotyczące map potrzeb zdrowotnych wyjaśniała, że nie należy ich utożsamiać z siecią szpitali.

- Z drugiej jednak strony oba te rozwiązania mają punkty wspólne. W mapach pokazaliśmy na przykład, że jest szereg oddziałów, które wykonują zabiegowe świadczenia niespecjalistyczne i niespecjalistyczne zachowawcze, które zamiast na chirurgii ogólnej można wykonywać na internie. W tym, między innymi, tkwi potencjał zmniejszenia kosztów, przekładający się zarazem na tworzenie sieci szpitali - tłumaczyła dyrektor Więckowska.

Jakość zarządzania
W panelu rozmawiano także o jakości zarządzania szpitalami. Marcin Dumała, managing partner w kancelarii SD&Partners Sp. z o.o. współpracującej m.in. z lecznicami w zakresie doradztwa finansowego, podkreślał, że wiele problemów szpitali nie wynika z błędów zarządczych, ale niestabilnego prawa.

- Znam dyrektorów publicznych szpitali, którzy są znacznie bardziej dynamiczni i sprawni w podejmowaniu optymalnych decyzji niż menedżerowie w sektorze prywatnym - mówił Marcin Dumała.

Wskazywał, że audyty dotyczące zarządzania finansami w szpitalach, w tym optymalizacji kosztów - w ostatecznym rozrachunku - przynoszą oszczędności. - Co ważne, ta optymalizacja kosztów nie wiąże się z ograniczaniem zakupów aparatury, zakresu czy jakości świadczeń medycznych - zaznacza.

- Rzecz w tym, że znalezienie kosztów, które okazują się zbędne, pozwala na wygenerowanie, często naprawdę sporych środków finansowych przeznaczanych właśnie na rozwój szpitala - w tym inwestycje sprzętowe lub poszerzenie oferty świadczeń - tłumaczy ekspert.

Marcin Michalski, dyrektor Departamentu Klientów Strategicznych w Banku Gospodarstwa Krajowego, przypomniał, że w misji BGK mieści się także wspieranie sektora medycznego.

- Współpracujemy obecnie z ok. 200 szpitalami. Nie zawsze jest to łatwa współpraca, szczególnie, jeśli dany podmiot wymaga głębokiej restrukturyzacji - stwierdził.

- Generalnie jednak, wspólnie ze szpitalami oraz ich organami tworzącymi znajdujemy rozwiązania, które są następnie z powodzeniem wdrażane. Tylko taka trójstronna współpraca pozwala na osiągnięcie sukcesu - zaznaczył dyrektor Michalski. Poinformował ponadto, że obecnie zaangażowanie finansowe Banku Gospodarstwa Krajowego w sektorze szpitalnym sięga już 600 mln zł.

 

 

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH