RELACJA

W styczniu br. ruszył pakiet onkologiczny, oczekiwany przez pacjentów ze względu na bezlimitowość świadczeń. Nie ma wątpliwości, że był potrzebny - mówił wiceminister zdrowia Piotr Warczyński podczas sesji "Polska onkologia - osiągnięcia i pakiet problemów do rozwiązania" w ramach XI Forum Rynku Zdrowia w Warszawie (22-23 października 2015 r.).

- Statystyki pokazują, że dotychczas wydano ponad 200 tys. kart DiLO i spodziewamy się, że do końca roku będzie ich 250-300 tys. Okazuje się ponadto, że blisko 99% pacjentów otrzymuje świadczenia w wyznaczonych terminach. Fakt ten potwierdzają niezależne badania - wskazywał Piotr Warczyński.

Dodał, że obecnie pakiet został poprawiony za pomocą trzech rozporządzeń ministra zdrowia, bez modyfikacji ustawy. Zmiany dotyczyły karty DiLO, jej struktury oraz czasu wypełniania (podmiot zyskuje na ten cel trzy dni), zakresu działania pakietu onkologicznego, do którego weszła część rozpoznań oraz składu konsyliów (zmiany pozwolą na uelastycznienie w tym zakresie, zwłaszcza w przypadku hematologii).

Podsekretarz stanu w MZ przypomniał, że są też zmiany wynikające z zarządzeń prezesa NFZ. Projekty tych zarządzeń powinny być prezentowane lada dzień. Wynika z nich, że bezlimitowa będzie również radioterapia paliatywna, a badania PET nie znajdą się w ryczałcie, ale będą finansowane osobno.

- Istotną zmianą będzie także przekazanie kodów źródłowych systemu informatycznego, co pozwoli na zaimplementowanie do własnych systemów informatycznych świadczeniodawców. Umożliwi to uniknięcie dużych uciążliwości związanych z wypełnianiem karty DiLO - trzy czwarte karty będzie wypełniało się samo, ponieważ dane będą zasysane z dokumentacji medycznej pacjenta - wyjaśnił Piotr Warczyński.

Więcej pacjentów, wyższe koszty
- Wprowadzenie bezlimitowości w leczeniu onkologicznym jest olbrzymim postępem. Jednak za rezygnacją z limitowania świadczeń w ramach pakietu nie poszły decyzje o zwiększeniu wyceny procedur chirurgicznych, które są dla nas największym problemem. Im więcej pacjentów szpital leczy w nadlimitach, tym większe koszty ponosi - zaznaczył - we Wrocławiu.

Wskazał, że problemem była też kwalifikacja pacjentów do pakietu. Nie we wszystkich przypadkach było to możliwe. - Rozwiązanie tej kwestii na szczęście jest już bliskie, w związku z zapowiadanymi zmianami - mówił.

Dodał, że istotną sprawą było pojawienie się nowych produktów informatycznych, związanych z kartą DiLO, systemem kolejkowym, koniecznością zgłaszania pacjenta do Krajowego Rejestru Nowotworów.

- Te systemy nie są sprzężone. Już sobie z tym problemem poradziliśmy, ale z punktu widzenia administratora kwestia ta stanowiła dużą przeszkodę w kontrolowaniu tych procesów. Była też problemem w rozliczaniu wielu pacjentów, którzy gubili się w systemie i nie mogli być rozliczeni w ramach pakietu. Efekt jest taki, że mamy nadwykonania zarówno w przypadku pacjentów zakwalifikowanych do pakietu, jak i leczonych poza pakietem, a przeniesienia pacjenta z limitu do pakietu nie wchodzi w grę - wyjaśniał dyrektor Maciejczyk.

- Problemem zasadniczym znów okazuje się zatem niedoszacowanie kontraktów i głównie w tym zakresie oczekujemy rozwiązań. Ważna będzie także wspomniana już zmiana wyceny procedur zabiegowych - podkreślił.

Problemów nie brakowało...
- Przy wdrażaniu pakietu onkologicznego istniał naturalnie dylemat, czy szybko wprowadzać te rozwiązania, ryzykując, że pojawią się błędy i utrudnienia, związane np. z niedoszkoleniem personelu, czy poświęcić więcej czasu na dopracowanie poszczególnych kwestii i wprowadzić pakiet później. Ponieważ jednak stawką było dobro pacjenta onkologicznego, lepszym wyborem wydawało się szybkie wdrożenie pakietu - ocenił Wojciech Zawalski, dyrektor Departamentu Świadczeń Opieki Zdrowotnej NFZ.

Przypomniał, że problemy naturalnie się pojawiły. Dotyczy one m.in. obsługi informatycznej karty DiLO, ale obecnie wprowadzona zostanie wersja karty, która sama będzie zaciągać dane z systemów świadczeniodawców.

- Jeśli chodzi o problemy z rozliczaniem pakietu onkologicznego, to świadczeniodawcy musieli się tego nauczyć. Nie wszyscy zrozumieli, że ideą pakietu jest czas, tzn. dodatkowe nielimitowane finansowanie powinno być premią za wykonanie opieki nad pacjentem dodatkowym nakładem pracy w krótkim czasie. Tymczasem świadczeniodawcy chcieli rozliczać świadczenia w pakiecie onkologicznym po przekroczeniu limitów czasowych. NFZ płacił za wszystkie świadczenia, w takich przypadkach przesuwano je jednak z pakietu do zakresu limitowanego - mówił dyrektor Zawalski.

Dodał, że obecnie jest już znacznie lepiej, świadczeniodawcy pilnują terminów i świadczenia są coraz częściej rozliczane w pakiecie.

- Świadczenia nielimitowane stanowią gwarancję, że wszystkie będą zapłacone. NFZ płaci za nie aneksując po upływie kwartału i zwiększając pulę. W ramach pakietu nie ma zatem nadwykonań. Na bieżąco mogą pojawiać się świadczenia niezapłacone, ponieważ ich wartość przekracza limity umów, natomiast po upływie kwartału NFZ aneksuje umowy i płaci za wszystko - wyjaśniał.

Rozpoznać potrzeby
- Karty DiLO utrudniają nam wprawdzie życie, ale też niosą pewne ważne informacje. Wskazują np. na to, że w Dolnośląskiem jest zbyt wiele podmiotów zajmujących się leczeniem chirurgicznym. Niektóre z nich leczą 2-3 pacjentów w ciągu roku. Na pewno nie niesie to ze sobą żadnej jakości i stanowi skrajny przykład zbyt dużej decentralizacji. Powinny zatem istnieć określone wymagania jakościowe wobec podmiotów, które chcą uczestniczyć w pakiecie. Mam także nadzieję, że mapy potrzeb zdrowotnych, gdy będą już gotowe, pomogą zracjonalizować lecznictwo onkologiczne - wskazywał Adam Maciejczyk.

Mirosław Stachowicz, prezes Fundacji Onkologia 2025 przedstawił prezentację modelu makroekonomicznego opieki onkologicznej w Polsce, stworzonego w celu zmiany podejścia do debaty na ten temat. - Toczy się ona w kierunku odpowiedzi na pytanie, jak rozdzielić istniejące środki pomiędzy istniejące ośrodki. My chcieliśmy się dowiedzieć, jak optymalnie zaplanować opiekę onkologiczną w Polsce i ile środków potrzeba na realizację tego planu - zaznaczył.

- Staramy się np. pokazać, ile w Polsce powinno być ośrodków wykonujących zabiegi chirurgiczne w raku piersi. Wyszło nam, że 68 - gwarantujących dobrą jakość operacji, a jednocześnie mających wystarczającą liczbę pacjentów. Założyliśmy przy tym, że w ośrodku pracuje 5-6 chirurgów, a każdy z nich powinien wykonać ponad 50 operacji rocznie, aby być dobrym specjalistą. Jeśli chodzi o rzadziej występujące nowotwory, np. raka pęcherza moczowego, w Polsce wystarczyłyby cztery wyspecjalizowane ośrodki zabiegowe - mówił Mirosław Stachowicz.

Dodał, że model pomaga także w prowadzeniu debaty publicznej w oparciu o fakty. - Przykładem mogą być dane z raportu prof. Zbigniewa Pawłowicza, a których wynika, że 70% pacjentów onkologicznych w Polsce wymaga leczenia chirurgicznego oraz  chemio- i radioterapią. Nasz model pokazuje, że leczenia tymi trzema modalnościami wymaga zaledwie 17%, a dwoma - 50% pacjentów, co jest mniej więcej spójne z danymi z innych krajów. Ma to ogromne konsekwencje dla kształtu systemu, który musi odzwierciedlać potrzeby epidemiologiczne - podkreślał prezes Fundacji Onkologia 2025.

- Jeśli chodzi o wydatki na onkologię, to lat kształtowały się one następująco: w 2004 r. był to 1 mld 184 mln zł, w 2009 r. - 3 mld 634 mln zł , obecnie jesteśmy na poziomie 5 mld 697 mln zł (sumując inne świadczenia uzyskujemy kwotę 6,3 mld zł). Wydatki planowane na rok 2016 to 5 mld 861 mln zł - informował Wojciech Zawalski.

- W roku 2014, zamkniętym już jeśli chodzi o rozliczenia, wydaliśmy ogółem na onkologię 5 mld 629 mln zł, w tym 1 mld 276 mln zł na chemioterapię i 905 mln zł na radioterapię. Jeśli chodzi o świadczenia onkologiczne w AOS, w I półroczu br. wydaliśmy o ponad 20 mln zł więcej niż w analogicznym okresie ub.r. - dodał.

- Jeśli związku z pakietem onkologicznym realizujemy więcej aktywności, mamy więcej pracy i więcej kosztów, a w NFZ są wciąż te same pieniądze, to otrzymujemy jasny sygnał, skąd biorą się straty szpitali. Mam także przeświadczenie, że teza, iż tylko 17% pacjentów onkologicznych wymaga leczenia skojarzonego, powinna zostać zweryfikowana, bo w przypadku samych tylko pacjentek z rakiem piersi ten odsetek na pewno zostałby przekroczony - odnosił się do wypowiedzi przedmówców dyrektor Adam Maciejczyk.

Dostępność innowacyjnych terapii
- W nowotworach układu krwiotwórczego i limfatycznego mamy sporo nowoczesnych leków dostępnych dla polskiego pacjenta. Powodują one, że w znaczący sposób zmieniło się rokowanie tych chorych. Np. w szpiczaku mnogim 10 proc. chorych przeżywa obecnie przeszło 10 lat. To pokazuje, że choroba ta z totalnie nieuleczalnej stała się chorobą uleczalną, przynajmniej dla tej części pacjentów - ocenił dr Janusz Meder, prezes Polskiej Unii Onkologii, kierownik Kliniki Nowotworów Układu Chłonnego CO-I im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie.

- W obliczu tak spektakularnych wyników należy podkreślić, że proces udostępniania polskiemu pacjentowi innowacyjnych leków, z których już korzystają chorzy w innych krajach, nie powinien trwać tak długo, jak ma to miejsce obecnie. Przykładem mogą być starania o dostępność leku brentuximab vedotin dla pacjentów z chłoniakiem Hodgkina. Jeśli specyfik jest od trzech lat dostępny w Europie, nie można w nieskończoność przedłużać sytuacji, w której polscy chorzy (chodzi o grupę 150 osób) nie mogą z niego korzystać - podkreślał specjalista.

- Pozostaje naturalnie kwestia finansowania. Warto przypomnieć, że miesięczny koszt leczenia takimi lekami jednego chorego ze  szpiczakiem mnogim lub np. chłoniakiem Hodgkina waha się od 10 tys. zł do 30 tys. zł. Wielu pacjentów musi otrzymywać taki lek przewlekle, aby można było zahamować chorobę. To mnoży koszty, ale żyjemy w Europie i wydaje się, że obowiązuje nas określony styl traktowania chorych - mówił dr Meder.

- Być może wyjściem z sytuacji okazałby się model ubezpieczeń komplementarnych, którymi zainteresowane jest, jak wynika z badań, ok. 20 proc. społeczeństwa, tj. ponad 7 mln obywateli. Przy składce po 50 zł miesięcznie można przez kilka lat wygenerować kilkanaście mld zł na sfinansowanie innowacyjnych terapii - przekonywał.

- Jeśli chodzi o dobre informacje, bo są i takie, obawialiśmy się, że do jednego z leków, które są dostępne w szpiczaku mnogim, nie będzie dostępu od 1 listopada. Lek będzie na szczęście dostępny - przypomniał ekspert.

- Polscy pacjenci z rakiem gruczołu krokowego nie mają wystarczającego dostępu do nowoczesnych terapii, zarówno w zakresie leczenia systemowego, jak i nowoczesnych technik chirurgicznych, wpływających znacząco na jakość życia - alarmował dr Roman Sosnowski z Kliniki Nowotworów Układu Moczowego CO-I w Warszawie.

- W przypadku uogólnionego raka gruczołu krokowego mamy w programie lekowym kontakt z jednym tylko lekiem, octanem abirateronu, ale mogą go stosować jedynie onkolodzy - zaznaczył specjalista.

Ważny jest czas zastosowania nowoczesnego leczenia
- Kolejna sprawa, to czas zastosowania nowoczesnego leczenia w raku gruczołu krokowego opornym na kastrację. Wcześniejsze rozpoczęcie leczenia, a nie od określonego, wskazanego etapu, może bowiem odsunąć w czasie np. konieczność korzystania z leków przeciwbólowych i znacząco poprawić jakość życia pacjenta - wyjaśniał dr Sosnowski.

- Także przyglądając się technikom operacyjnym stosowanym w raku gruczołu krokowego widzimy, że w Polsce nadal jest to klasyczna operacja usunięcia gruczołu krokowego, która w zasadzie uniemożliwia zachowanie właściwości zdrowia seksualnego na dobrym poziomie - mówił.

- Owszem, stosujemy laparoskopię, ale świat sięga w coraz większym stopniu po systemy robotowe. Np. w Skandynawii w ogóle nie wykonuje się radykalnej prostatektomii inaczej, niż przy zastosowaniu systemu robotowego. W Czechach mamy 10 systemów robotowych, w Rumunii - 7, w Rosji - ponad 20. W USA 80 proc. zabiegów jest wykonywanych przy ich użyciu. W Polsce mamy jeden system, który nie działa - podsumował dr Sosnowski.

 

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH