RELACJA

Podczas Wschodniego Kongresu Gospodarczego (Białystok, 18-19 września) odbyły się m.in. cztery specjalne sesje poświęcone różnym aspektom funkcjonowania systemu ochrony zdrowia - ze szczególnym uwzględnieniem obecnego stanu, potencjału, perspektyw oraz problemów szeroko pojętej opieki medycznej w województwach Polski Wschodniej.

Tematyka poszczególnych debat dotyczyła między innymi: głównych problemów i strategii polityki zdrowotnej we wschodnich województwach; finansów, zarządzania oraz inwestycji w ochronie zdrowia w regionie; wyzwań stojących przed polityką senioralną; badań naukowych, w tym m.in. potencjału innowacyjnego polskich ośrodków medycznych, uczelni i instytutów.

Trudno o koordynację w zdrowiu
W województwie podlaskim nie ma dobrej koordynacji działań w ochronie zdrowia Tworzenie map potrzeb zdrowotnych może poprawić tę sytuację, ale otwarte pozostaje pytanie, kto ma realizować takie prace - mówili uczestnicy odbywającej się podczas Wschodniego Kongresu Gospodarczego w Białymstoku sesji „Główne problemy i strategia polityki zdrowotnej we wschodnich województwach”.

Doświadczenia dotyczące budowania gremiów, które miałyby decydować o kształcie map zdrowotnych nie są jak dotąd dobre.

- Kilka miesięcy temu próbowaliśmy stworzyć, korzystając ze środków Regionalnego Programu Operacyjnego, grupę która skupiałaby przedstawicieli NFZ, urzędów marszałkowskiego i wojewódzkiego, i innych instytucji zarządzających ochroną zdrowia. Myśleliśmy o grupie 8-10 ekspertów. Niestety tej grupy nie udało się nam powołać, można uznać, że na drodze stanęły trudności wynikające z odrębnych wizji polityki zdrowotnej - stwierdził Karol Pilecki, członek zarządu województwa podlaskiego, odpowiedzialny m.in. za ochronę zdrowia w regionie.

Płatnik ma rzetelne informacje

W jego opinii instytucją wokół której mogłoby skupiać się koordynowanie polityki zdrowotnej jest NFZ, jednak ma on aktualnie za małe uprawnienia, by oceniać rzeczywiste potrzeby szpitali. Wyraził nadzieję, że tworzone mapy potrzeb zdrowotnych jednak okażą się odporne na koniunkturę polityczną w regionach.

- Potrzebny jest autonomiczny organ, który niezależnie będzie podejmował decyzje dotyczące dysponowania środkami na kontrakty - zaznaczył Karol Pilecki.

Jak z kolei zapewniała Magdalena Borkowska, zastępca dyrektora ds. służb mundurowych Podlaskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ w Białymstoku, to właśnie Fundusz jest tą instytucją, która posiada rzetelne informacje dotyczące rzeczywistych potrzeb zdrowotnych, w oparciu o nadchodzącą sprawozdawczość. - Nikt poza Funduszem nie jest w stanie udostępnić tak drobiazgowych danych, które pozwalają na prowadzenie polityki zdrowotnej w regionie - przekonywała.

O tym, że w regionie brakuje koordynacji w polityce zdrowotnej mówił też prof. Zenon Mariak, prorektor ds. klinicznych i kształcenia podyplomowego Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.

- Są gromadzone dane, które służą konsultantom wojewódzkim do wyrażania opinii dotyczących potrzeb zdrowotnych w dziedzinach medycyny, za które odpowiadają, ale te opinie nie przekładają się jednak na żadne konkretne działania - uważa prorektor.

W jego opinii Fundusz, choć chce być partnerem dla jednostek ochrony zdrowia, jest jednocześnie instytucją biurokratyczną realizującą przepisy. Stąd na poziomie regionu nie można wprowadzić niektórych rozwiązań.

Jako przykład prorektor podał problemy jakie w kontraktowaniu świadczeń stwarza szpitalom klinicznym realizowanie kształcenia podyplomowego. - Wprowadzenie rezydentów do ofert na świadczenia medyczne powoduje, że jesteśmy spychani na dalsze pozycje w staraniach o kontrakty, a nasze oferty stają się mniej konkurencyjne, są niżej punktowane - tłumaczył.

Wycena świadczeń
Cezary Rzemek, podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia - obecny na sesji „Główne problemy i strategia polityki zdrowotnej we wschodnich województwach” - przypomniał, że Agencja Oceny Technologii Medycznych od stycznia 2015 zajmie się wyceną świadczeń na podstawie uśrednionych danych raportowanych z placówek medycznych.

Zdaniem wiceministra zdrowia, NFZ ma obecnie najwięcej informacji, ale nie ma danych kosztowych. - Jestem zwolennikiem rozwiązania, aby AOTM zawierała ze szpitalami umowy i zbierała dane, ale z prawem żądania kontroli ich jakości. Jedynym możliwym krokiem jest więc stworzenie rachunku kosztów, który pozwoli na realną wycenę - przekonywał Cezary Rzemek.

Według niego ma zostać przewidziany zysk na każdej z procedur, aby placówki mogły przeznaczać marżę np. na inwestycje. Obecnie szefowie placówek inwestują licząc, że NFZ zakontraktuje ich ofertę.

Ważne jest jednak, aby inwestycje były koordynowane. - Chcielibyśmy, żeby wszystkie nowe przedsięwzięcia były z nami konsultowane - podkreślała dyrektor Borkowska.

- Obecnie każdy nowy podmiot może inwestować i ma prawo starać się o kontrakt. W ten sposób strumień środków rozbija się na coraz więcej mniejszych - wskazywał prof. Zenon Mariak, prorektor ds. klinicznych i kształcenia podyplomowego Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.

- Żadna z pozycji planu finansowego Podlaskiego OW NFZ na 2015 r. nie zakłada zmniejszenia nakładów. Łącznie mamy około 2 proc. wzrostu. Będzie przede wszystkim aneksowanie oraz dodatkowo dogrywki konkursów - wyjaśniała Magdalena Borkowska.

Finanse szpitali - dziś i jutro
- Ok. 50 proc. szpitali dziecięcych ma problemy finansowe. Szczególnie trudna jest sytuacja m.in. pediatrycznych oddziałów ratunkowych oraz intensywnej terapii w tych placówkach - mówiła dr Krystyna Piskorz-Ogórek, dyrektor Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego w Olsztynie, podczas sesji "Finanse, zarządzanie i inwestycje w ochronie zdrowia".

Dyrektor Piskorz-Ogórek przypomniała, że kiedy kilka lat temu wprowadzono system rozliczeń według jednorodnych grup pacjentów (JGP), okazało się, że wyceny w pediatrii wysokospecjalistycznej są mocno zaniżone.

- Po wielu dyskusjach i spotkaniach, w lipcu 2013 r. na szczęście dokonano korzystnych zmian tych wycen. Jednak nie w każdym zakresie ta modyfikacja przyniosła oczekiwany skutek - zaznaczyła dyrektor olsztyńskiej lecznicy.



Wyjaśniała, że np. laryngologii i chirurgii dziecięcej wprawdzie podniesiono wycenę tzw. punktu, jednak w kontraktach NFZ nie zwiększył liczby tych punktów. 

Kolejnym problemem szpitali dziecięcych są wysokie koszty funkcjonowania niektórych oddziałów - w tym anestezjologii i intensywnej terapii - których nie rekompensują przychody w ramach umów z publicznym płatnikiem.



- Oddziały intensywnej terapii w naszych szpitalach muszą spełniać bardzo wysokie i kosztowne wymagania sprzętowe, których zasadność jest dyskusyjna - stwierdziła Krystyna Piskorz-Ogórek. Jako przykład podała konieczność posiadania przez te oddziały dwóch urządzeń do hemofiltracji (na osiem stanowisk), podczas gdy wskazania do tej terapii u dzieci są niezmiernie rzadkie.

O sytuacji szpitali marszałkowskich w woj. podlaskim mówił w trakcie tej samej sesji Karol Pilecki. Zwrócił uwagę, że łączne zadłużenie długoterminowe lecznic podlegających samorządowi wojewódzkiemu - sięgające obecnie ok. 300 mln zł - jest rozdrobnione pomiędzy kilkoma szpitalami.

- Dlatego zdecydowaliśmy, że przeprowadzimy konsolidację tych zobowiązań, wraz z ich rozłożeniem na 20 lat - tłumaczył Karol Pilecki. - Ułatwi to placówkom spłatę tego zadłużenia, a także, co bardzo ważne, znacznie obniży koszty jego obsługi.

Marszałek Pilecki dodał, że w najbliższym czasie zarząd województwa podlaskiego nie planuje przekształcenia żadnej ze swoich 15 lecznic w spółki.

Jak dążyć do innowacji
Uczestnicy sesji „Innowacje, badania i rozwój w sektorze medycznym” podczas Wschodniego Kongresu Gospodarczego podkreślali, że jeśli mamy tworzyć innowacyjne produkty w medycynie konieczne jest zwrócenie się ku badaniom podstawowym i przyjęcie rozwiązań, które zwiększą atrakcyjność inwestowania w naukę dla partnerów biznesowych.

Według prof. Zbigniewa Gacionga z Komitetu Sterującego Projektu BASTION, kierownika Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych Nadciśnienia Tętniczego i Angiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, system finansowania badań zakłada mylnie, że można uzyskać osiągnięcia naukowe niejako na życzenie, "zamykając naukowców z godziwym wynagrodzeniem w laboratorium w oczekiwaniu na przełom".

- To tak nigdzie na świecie nie działa, wymyślanie odkryć naukowych jest zajęciem jałowym - przekonywał profesor.

Jak tłumaczył, podejście do tzw. badań aplikacyjnych jest obciążone błędem, jeśli prześledzić faktyczne losy innowacyjnych odkryć w medycynie ostatnich lat. Jako przykład może służyć właśnie wynaleziony w USA lek, stosowany w leczeniu wirusowego zapalenia wątroby typu C. Ten megaprodukt, który ma szansę uzyskać ze sprzedaży w ciągu tego roku za rekordową kwotę 12 mld dolarów, powstał właśnie dzięki prowadzeniu badań podstawowych.

- Historia tego leku zaczęła się na uniwersytecie, gdzie dwóch wirusologów-biochemików badało środki hamujące replikacje różnych wirusów. Na jednym z etapów badań trafili na pochodną nukleozydową, która hamuje replikację wirusa C - mówił profesor, przekonując, że zwiększone finansowanie nauki powinno iść w kierunku badań podstawowych, gdyż tego uczą doświadczenia innych krajów.

Wydatki na badania naukowe rosną, ale...
Prof. Jacek Nikliński, rektor Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku przyznał, że zwiększone finansowanie badań naukowych jest widoczne, gdyż nastąpiło jego podniesienie do 0,9 proc. PKB. Nadal jednak to finansowanie jest niższe niż średnia europejska wynosząca ok. 2 proc. PKB.

Jak zauważył profesor, warunkiem uczestniczenia w projektach finansowanych przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju jest nawiązanie przez naukowców partnerstwa z biznesem. Tymczasem wkład przedsiębiorców we wdrożenia innowacyjne stawia Polskę na 24. miejscu wśród ocenianych pod tym względem 27 krajów unijnych.

- Przedsiębiorcy nie angażują się w badania naukowe, gdyż oczekują bardzo szybkiego wyniku finansowego - mówił rektor. Przyznał jednak, że wobec naukowców padają uwagi, że pracują za wolno: - Musimy być cierpliwi w oczekiwaniu na wyniki badań naukowych, ale to rzeczywiście powinno być jakieś racjonalne tempo - podkreślił.

Senioralne wyzwania
Obecnie wiek ok. 80 lat wyznacza początek okresu rosnącej niepełnosprawności osób starszych. Jednocześnie 80 proc. emerytów to osoby samodzielne. To dwie istotne liczby, ważne dla określenia potrzeb tej grupy populacji - zwrócili uwagę uczestnicy sesji „Polityka senioralna - aspekty demograficzne, społeczne, gospodarcze”.

Jak zauważył prof. Piotr Błędowski, kierownik Zakładu Polityki Społecznej Instytutu Gospodarstwa Społecznego Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, obraz populacji seniorów jest niejednolity. Stąd istotne jest tworzenie adresowanej do nich polityki uwzględniającej zarówno potrzeby osób wymagających opieki, jak i tych, które pozostają samodzielne.

- 80 proc. emerytów jest aktywnych, chcą angażować się w działania w ramach wolontariatu czy organizacji pozarządowych - wskazywał profesor.

Jak dodał, polscy seniorzy są coraz lepiej wykształceni i nie jest to związane wyłącznie z wchodzeniem w wiek emerytalny kolejnych roczników. Wiele osób starszych np. nadal pogłębia swoją wiedzę uczęszczając do Uniwersytetów Trzeciego Wieku. - To także droga ku zrekonstruowaniu porwanych więzi społecznych spowodowanych opuszczeniem domu przez dzieci czy śmiercią małżonka - mówił prof. Błędowski.

Tłumaczył, że grupa tzw. singli, wbrew powszechnemu kojarzeniu tego określenia ze stylem życia ludzi młodych, jest największa wśród seniorów.

- Jednoosobowe gospodarstwa domowe osób starszych najczęściej prowadzą kobiety, gdyż żyją dłużej niż mężczyźni i dłużej wymagają opieki związanej z obniżającym się wraz z wiekiem poziomem samodzielności. Przy tym kobiety, z racji mniejszych niż u mężczyzn dochodów uzyskiwanych w okresie aktywności zawodowej, mają niższe renty niż ich równolatkowie.

Krzysztof Bońkowski, kierownik Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego w Rzeszowie, konsultant wojewódzki w dziedzinie geriatrii, przypomniał, że dzisiaj dla seniora kończącego 65. rok życia średnia oczekiwana długość życia, to 16-20 lat. U większości tych osób sprawność wyraźnie się pogarsza. - 10 proc. naszego życia jest czasem choroby i ograniczonej samodzielności - przypomniał.

Według danych OECD 13 proc. osób w wieku podeszłym wymaga jednak opieki długoterminowej.

Jak mówił Krzysztof Bońkowski,posługując się przykładem Podkarpacia, w tym regionie jest około 7 tys. miejsc w zakładach opiekuńczo-leczniczych i domach pomocy społecznej. Według szacunków potrzeba w regionie ok.10 tys. takich miejsc.

- Zatem sytuacja w stacjonarnej opiece instytucjonalnej nad seniorami nie jest tak dramatyczna, jak zwykliśmy sądzić. Ale instytucjonalna opieka długoterminowa w domu obejmuje tylko 4 tysiące seniorów. To nie są dobre proporcje - zwrócił uwagę konsultant.

Pełna relacja z sesji dotyczących ochrony zdrowia podczas WKG już w wkrótce w portalu rynekzdrowia.pl i październikowym wydaniu miesięcznika Rynek Zdrowia (nr 10/2014).



Partner sesji "Innowacje, badania i rozwój w sektorze medycznym":

Bastion

PARTNERZY

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH