Wielkopolska chce jasnych zasad

Multimedia

Podczas zorganizowanej w Poznaniu kolejnej z cyklu regionalnych konferencji Rynku Zdrowia pt. „System opieki zdrowotnej. Ogólnopolskiego problemy – regionalna perspektywa”, dyrektorzy szpitali wypowiadali opinie zaskakująco zgodne z tymi, które padały wcześniej ze strony menedżerów kierujących jednostkami ochrony zdrowia na Dolnym Śląsku i Pomorzu.

Wypływa z nich jeden zasadniczy wniosek: nieszczęściem polskiej ochrony zdrowia jest brak zarządzania strategicznego.
– Przecież my nawet nie wiemy jeszcze, czy obecne 4-miesięczne umowy z NFZ będą przedłużone do połowy czy do końca roku – mówił Jan Talaga, dyrektor Szpitala Klinicznego Przemienienia Pańskiego w Poznaniu.

Brakuje jasnych zasad
– Zawsze w sytuacjach trudnych dla systemu ochrony zdrowia stawia się na dyrektorów, jako tych, którzy wszystko załatwią – nie ukrywał zirytowania odnosząc się do podwyżki wynagrodzeń personelu szpitali Przemysław Daroszewski dyrektor Szpitala MSWiA w Poznaniu. Przekonywał, że zapewnienie funkcjonowania szpitali nie będzie możliwe bez zwiększenia finansowania. – Oczywiście jestem przeciwnikiem wrzucenia pieniędzy od razu, do dziurawego worka jakim jest dzisiaj nieszczelny system wydatków – zaznaczył Daroszewski.

Zdaniem Krystyny Mackiewicz, dyrektor Szpitala Klinicznego im. Heliodora Święcickiego w Poznaniu, ogromna tymczasowość działań narzucana przez brak jasnej polityki zdrowotnej zjada masę środków. – Utrzymywanie stanu, w którym nie ma faktycznej reformy, a jedynie miesza się nieustająco w garnku z pomysłami, do niczego dobrego nie doprowadzi. Kierując szpitalem zasadniczą informację o tym, jak będzie przebiegać kontraktowanie, powinnam mieć co najmniej na 3 lata do przodu – mówiła Mackiewicz.

Jeszcze jest nieźle...
Choć pod względem wysokości zadłużenia szpitali Wielkopolska lokuje się na szczęście na odległych miejscach, a region stawiany jest za wzór dobrego zarządzania ochroną zdrowia, ta sytuacja może się zmienić i to szybko. – Nie byliśmy na liście do pomocy pana ministra Religi dla akademickich szpitali klinicznych dlatego, że w ubiegłym roku nie mieliśmy zobowiązań wymagalnych – mówił Paweł Daszkiewicz, dyrektor Szpitala Klinicznego im. Karola Jonschera w Poznaniu Dodał jednak: – Można odnieść wrażenie, że Wielkopolska na tle innych regionów jawi się jako kraina mlekiem i miodem płynąca. Tak nie jest. Sytuacja się wyraźnie pogorszyła już w ubiegłym roku.

Dyrektor Daszkiewicz tłumaczył, dlaczego tak ocenia tę sytuację patrząc z perspektywy zarządzanego przez siebie dziecięcego szpitala klinicznego: – W 2007 roku NFZ nie zmieniając wyceny punktowej ani struktury procedur doprowadził do zmiany rozliczeń dotyczących oddziałów intensywnej terapii medycznej. Nagle za tę samą ilość świadczeń wykonywanych u trudnych pacjentów, przenoszonych z innych oddziałów, zaczęliśmy uzyskiwać mniej środków finansowych.

To właśnie – w ocenie dyrektora Pawła Daszkiewicza – główny powód, dla którego Szpital Kliniczny im. Karola Jonschera, który był dotychczas całkowicie zbilansowany, po trzech kwartałach minionego roku miał już ujemny wynik finansowy 3,5 mln zł. – Jeszcze bez zobowiązań wymagalnych, ale to jest kwestia czasu – prognozował Daszkiewicz.

Wokół DRG
Podobne żądania, dotyczące weryfikacji procedur oraz zwrotu środków za 2006 rok stawia NFZ dyrektorom szpitali powiatowych. – Jeżeli szpital powiatowy o budżecie 16-20 mln zł będzie miał zwrócić 1 milion złotówek czy półtora miliona, to przecież stanie przed widmem upadku – ostrzegał Jerzy Miadziołko, dyrektor SP ZOZ w Wolsztynie.

Odnosząc się do falstartu rozliczeń procedur według systemu jednorodnych grup pacjentów Jan Talaga, dyrektor Szpitala Klinicznego Przemienienia Pańskiego w Poznaniu wyraził pogląd, że system ten powinien jednak wejść w życie. Oczywiście po dobrym przygotowaniu. Zdaniem Talagi doświadczenia angielskie dowodzą, że wprowadzenie systemu DRG wymaga wcześniejszego przeanalizowania 270-300 tys. zdarzeń medycznych. W kraju tego nie zrobiono: – Być może należało sprawozdawać tak, jak do tej pory, ale jednocześnie nowy system trenować na ślepo i dopiero drogą tych doświadczeń próbować go wprowadzić... – zastanawiał się dyrektor Talaga.

Obawy dotyczące wprowadzenia systemu DRG wynikają z niedoszacowania procedur. Wojciech Grzelak, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kaliszu zlecił niezależnej firmie symulacyjne opisanie wyników rozliczeń szpitala z NFZ według nowej metody: – Uzyskaliśmy odpowiedź, że jeśli zostanie wprowadzony nowy katalog, to szpital straci na tym rozliczeniu w ciągu trzech kwartałów ponad 2 mln zł w porównaniu z 2007 rokiem.

– Po przeprowadzeniu takich symulacji w naszym regionie okazało się, że w szpitalach wojewódzkich i powiatowych, które rozpoczną rozliczanie procedur według DRG będzie o 15-18% mniej pieniędzy – potwierdzała te obawy Ewa Sabat, zastępca dyrektora ds. opieki zdrowotnej Szpitala Wojewódzkiego w Zielonej Górze.

Spór z NFZ
Dyrektor Jan Talaga także wspomniał o zmianie polityki NFZ dotyczącej łączenia procedur na oddziałach intensywnej terapii medycznej i chirurgii, która z kolei w zarządzanym przez niego szpitalu przyczyniła się do powstania 2 mln zł strat. Rzecz, dodajmy, dotyczy kolejnej dobrze zarządzanej lecznicy klinicznej, która jeszcze rok temu odnotowała dodatni wynik finansowy. Trwa bardzo ostra dyskusja z NFZ, czy wielkopolskie szpitale kliniczne mają zwracać pieniądze przesunięte z innych procedur.

– Nie będziemy przecież ukrywać, że zostaliśmy podani do prokuratury, i to nie tylko mój szpital, za łączenie procedur. Nie rozumiem, skąd takie stanowisko. Ja wiem, że w całym kraju te procedury są łączone i ani prokuratura, ani ABW wokół tego tematu nie chodzą. Myśmy te pieniądze nie wydali na nic innego, jak leczenie pacjentów! – przekonywał Talaga.

Podczas konferencji Irena Błońska, dyrektor oddziału wielkopolskiego NFZ pytana o zasady kontraktowania świadczeń w 2008 roku zaznaczyła, że wycena punktu została podniesiona z 10,20 zł do 12 zł. Jej zdaniem ilość zakontraktowanych świadczeń jest już wystarczająca, natomiast liczba hospitalizacji jest zbyt duża: – Część pacjentów proponowałabym odsyłać do lecznictwa otwartego, gdzie mogą się leczyć, a teraz również i diagnozować, po upoważnieniu lekarzy rodzinnych do korzystania z wysokospecjalistycznej diagnostyki. To pozwoliłoby podnieść wartość punktu w szpitalach, tak aby tam leczyć ludzi w oparciu o droższe i bardziej skuteczne procedury.

Jako przykład wychodzenia przez wielkopolski NFZ na przeciw społecznym potrzebom pacjentów oczekujących na specjalistyczne procedury, dyrektor Irena Błońska podała zakupy świadczeń, np. w interwencyjnej diagnostyce radiologicznej. Poziom tych zakupów jest według dyrektor Błońskiej taki, jakiego specjaliści spodziewali się dopiero za 5 lat. Zapowiedziała też, że w woj. wielkopolskim NFZ nadal będzie kupował w szpitalach zabiegi kardiologii interwencyjnej, endoprotezy i leczenie zaćmy do granic możliwości wypełniania tych usług przez świadczeniodawcę.

Dyrektor wielkopolskiego oddziału NFZ poinformowała, iż jak wynika z zapowiedzi centrali, z rezerwy narodowego płatnika za 2007 rok województwo otrzyma około 140 mln zł, z czego 80 mln zł dostaną szpitale.

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH