Regionalne spotkanie menedżerów ochrony zdrowia (Rzeszów)

Ponad 200 osób zgromadziła trzecia konferencja w tegorocznej, piątej już edycji cyklu "Regionalnych spotkań menedżerów ochrony zdrowia" - organizowanych przez Grupę PTWP SA - wydawcę m.in. miesięcznika Rynek Zdrowia i oraz portalu rynekzdrowia.pl.

Multimedia

Multimedia

Johnson & Johnson

0,35 MB
typ pliku: Prezentacja PDF

Electus

2,81 MB
typ pliku: Prezentacja programu Microsoft PowerPoint PPT

AGENDA

Agenda konferencji

0,2 MB
typ pliku: Prezentacja PDF

Wśród prelegentów byli m.in.: dyrektorzy szpitali oraz przedstawiciele: Urzędów Wojewódzkiego i Marszałkowskiego w Rzeszowie odpowiadający za politykę zdrowotną, władz miejskich Rzeszowa i Przemyśla, a także Okręgowej Rady Lekarskiej w Rzeszowie.

Uczestnicy trzech dyskusji panelowych rozmawiali o sytuacji finansowej, przekształceniach i restrukturyzacji zakładów opieki zdrowotnej, kontraktowaniu świadczeń oraz inwestycjach w infrastrukturę ochrony zdrowia w woj. podkarpackim.

Bilans i białe plamy
Sławomir Miklicz, członek zarządu województwa podkarpackiego, odpowiedzialny za ochronę zdrowia, mówił m.in. o konieczności koordynacji funkcjonowania placówek medycznych przez samorządy różnych szczebli, a także administrację państwową (Urząd Wojewódzki) i Narodowy Fundusz Zdrowia.

- Wprawdzie NFZ podkreśla, że jest tylko płatnikiem, a nie kreatorem polityki zdrowotnej, ale wpływ Funduszu na system - poprzez jego finansowanie - jest znaczny, dlatego powinien włączyć się w działania mające określić regionalną strategię w ochronie zdrowia - podkreślał Sławomir Miklicz.

Podsumował także dokonany w ubiegłym roku bilans otwarcia dotyczący sytuacji finansowej jednostek podległych samorządowi wojewódzkiemu.

- Bilans ten wypadał źle. Zadłużenie placówek ogółem sięgnęło 220 mln, w tym ponad 50 mln zł to zobowiązania wymagalne. To m.in. skutek niekorzystnego dla Podkarpacia algorytmu podziału środków między województwa. Na szczęście algorytm został 2 lata temu zmieniony i sytuacja poprawia się - powiedział Sławomir Miklicz.

Dodał, iż zobowiązania wymagalne „rozkładają” się na sześć placówek, dlatego żadna z nich nie jest zagrożona.

Wskazał także na priorytety w regionalnej polityce zdrowotnej, wymieniając wśród nich likwidację „białych plam” w lecznictwie na Podkarpaciu, m.in. zakresie onkologii dziecięcej, alergologii, perinatologii.

Zarząd województwa zapowiada też uruchomienie na Uniwersytecie Rzeszowskim (w optymistycznym wariancie - już 2014 r. ) wydziału lekarskiego, co ma m.in. pomóc w zapełnieniu kadrowych luk w niektórych specjalnościach na terenie województwa.

Józef Kwolek, kierownik Wojewódzkiego Centrum Zdrowia Publicznego w Rzeszowie, zaprezentował wybrane wskaźniki dotyczące epidemiologii oraz bazy szpitalnej w woj. podkarpackim:

- W 2010 r. przeciętne trwanie życia mężczyzn w naszym województwie było dłuższe o 1,5 roku niż średnia krajowa, a w przypadku kobiet - o 1,2 roku. Notujemy także znacznie niższą umieralność na choroby nowotworowe w porównaniu ze wskaźnikiem ogólnopolskim - co ciekawe - przy bardzo zbliżonej do krajowej zapadalności na nowotwory - zaznaczył Józef Kwolek.

Łączenie, przejęcie: kiedy decyzje?
O zamyśle połączenia trzech rzeszowskich lecznic - szpitala MSW oraz miejskiego i wojewódzkiego - mówił Stanisław Sienko, zastępca prezydenta Rzeszowa: - Jesteśmy zainteresowani takim rozwiązaniem. Niestety, odmienne stanowisko w tej sprawie zajął zarząd województwa.

Sławomir Miklicz zadeklarował jednak, że obecny samorząd woj. podkarpackiego pozostaje otwarty na taką koncepcję i rozmowy w tej sprawie będą kontynuowane.

Stan posiadania jednostek ochrony zdrowia podległych rzeszowskiemu samorządowi to - w największym skrócie - Zakład Opiekuńczo-Leczniczy, trzy przychodnie i wspomniany szpital. Jak podkreślił Stanisław Sienko, lecznica bilansuje się. - Rocznie na modernizację placówki przeznaczaliśmy ostatnio ok. 10 mln zł – dodał zastępca prezydenta Rzeszowa.

Z kolei Grzegorz Hayder, zastępca prezydenta Przemyśla przedstawił koncepcję przejęcia przez miasto 114. Szpitala Wojskowego. Ostateczna decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadała.

- Do końca marca trwać będzie audyt w Szpitalu Wojskowym zlecony przez prezydenta Przemyśla. O tym, czy przejmiemy tę placówkę, zdecydujemy w kwietniu - stwierdził Grzegorz Hayder. - Gdyby nie ubiegłoroczny spór zbiorowy w tej lecznicy, być może już dziś mówilibyśmy o szpitalu miejskim, a nie wojskowym.

Przypomnijmy, że w 114. Szpitalu Wojskowym zatrudnionych jest ok. 500 osób, a oprócz tej lecznicy w Przemyślu jest także Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. św. Ojca Pio. Czy w tym mieście powinny być dwa duże szpitale?

- 11 tysięcy hospitalizacji rocznie w obecnym Szpitalu Wojskowym świadczy o tym, że ta placówka jest mieszkańcom potrzebna. Oczywiście oba szpitale muszą współpracować, a nie ostro konkurować o pacjentów - podkreślił Grzegorz Hayder.

Nauczanie zawodu
Jednym z wątków dyskusji były konsekwencje zmian w ustawie o zawodach lekarza i lekarza dentysty wprowadzających staż dla studentów kierunków lekarskich na ostatnim roku studiów.

- Dobrym rozwiązaniem byłoby przywrócenie Zespołów Nauczania Klinicznego, które istniały kiedyś w Rzeszowie i Kielcach. Po to, by i w szpitalach poza akademickimi ośrodkami medycznymi mogło odbywać się kształcenie studentów - mówił dr Krzysztof Szuber, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Rzeszowie, przypominając rozwiązania z lat 70-80, gdy studenci od IV roku nauki spędzali w rzeszowskich lecznicach minimum 6 miesięcy

Jego zdaniem nauczanie zawodu w szpitalach Podkarpacia byłoby istotnym wsparciem dla uczelni medycznych, które już teraz, po wprowadzeniu zmian w organizacji staży, zapowiadają ograniczenie liczby przyjęć na kierunki lekarskie, aby możliwe było utrzymanie jakości kształcenia.

Prezes ORL odnosząc się do zapisów ustawy refundacyjnej powiedział, że już przyniosła efekty finansowe, bo lekarze wypisują mniej leków. Ale to złe prawo, bo wymusza na lekarzach zachowania czyniące ich bardziej strażnikami kasy niż lekarzami. Ustawa jest niekorzystna dla tych pacjentów, którzy z powodu braku wskazań rejestracyjnych na od dawna stosowane i skuteczne leki muszą płacić w aptece ich pełną cenę.

- Kwestia refundacji leków powinna być sprawą między Funduszem a pacjentem. Poza tym nic by się pewnie nie stało, gdyby nawet w chorobach przewlekłych pacjent płacił nie 3,20 złotego za lek, ale na przykład 5 złotych - mówił dr Szuber, sugerując, że pacjenci powinni zdawać sobie sprawę, że refundowane leki są dobrem, które należy racjonalnie spożytkować.

Podczas spotkania w Rzeszowie rozmawialiśmy też o konsekwencjach wprowadzenia obowiązkowego ubezpieczenia szpitali od zdarzeń medycznych i możliwościach zniesienia tego obowiązku.

Roszczenia trudne do oszacowania
Zdaniem Witolda Wiśniewskiego, dyrektora Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. Fryderyka Chopina w Rzeszowie, ryzyko związane ze wzrostem liczby roszczeń wynikających z wejścia w życie ustawy o prawach pacjenta jest niezmiernie trudne do oszacowania, bo brak tu jakichkolwiek danych porównawczych. Nie wiadomo, czy rzeczywiście procedury doprowadzania do ugód przed komisjami ds. orzekania o zdarzeniach medycznych skłonią pacjentów do częstszego niż do tej pory skarżenia się na lekarzy.

Nie wiedzą też tego ubezpieczyciele. Przyjmują, jak widać asekuracyjnie, że nowe prawo może uruchomić całą lawinę roszczeń.

- Jeśli na rynku działa 16 zakładów ubezpieczeniowych i żaden z nich, poza PZU, nie pochylił się nad pieniędzmi, jakie muszą zapłacić szpitale, oznacza to, że ta horrendalna cena polis jest ceną rynkową - rozważa dyrektor Wiśniewski, który nim został menedżerem zarządzającym szpitalem, miał za sobą lata pracy w branży ubezpieczeniowej.

Z drugiej strony jest i tak, że w 2012 roku Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Rzeszowie będzie musiał przeznaczyć ok. 1 mln 200 tys. zł na całość ubezpieczenia OC, podczas gdy w ciągu ostatnich 5 lat z powodu lekarskich błędów pacjentom tego szpitala zostały wypłacone odszkodowania wynoszące w sumie około 300 tys. zł.

- Między tymi kwotami nie ma żadnej relacji, która by przekonywała, że ryzyko zdarzeń w szpitalu było duże. Ale jakie jest teraz, tego nie wiemy - zauważa Witold Wiśniewski.

Jak powiedział, zdecydował o wykupieniu przez szpital - poza klasycznym OC - ubezpieczenia od zdarzeń medycznych, bo jest ono wprowadzone obowiązkiem ustawowym. Zapewnia jednak: - Gdyby to ubezpieczenie było dobrowolne, nie kupowałbym go w ogóle. Co najwyżej zwiększyłbym sumy gwarancyjne w wykupowanym przez szpital ubezpieczeniu podstawowym OC.

Organizacja lecznictwa
Zdzisław Białowąs, dyrektor Zakładu Opieki Zdrowotnej Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Rzeszowie, nawiązał do części dyskusji dotyczącej przekształceń jednostek ochrony zdrowia. Jak twierdził, w województwie podkarpackim po raz ostatni szerszą, rzetelną analizę zasobów i potrzeb w zakresie ochrony zdrowia przeprowadzono w latach 2000-2003, a organizacja lecznictwa w regionie nie zmieniła się od lat.

- Istniał wówczas regionalny komitet sterujący, wskazano priorytety i znalazły się pieniądze na ich realizację. Za priorytety uznano wówczas ratownictwo medyczne, kardiologię, kardiochirurgię, istnienie oddziału chirurgii naczyniowej, oddziału gastroenterologii, zakładu medycyny nuklearnej. W części je zrealizowano - mówił dyrektor Białowąs odnosząc się do czasów, w których jeszcze rozważano istnienie sieci szpitali.

Przypomniał, że w 2006 roku został przedstawiony sejmikowi projekt zmian organizacyjnych w rzeszowskiej ochronie zdrowia, którego ideą była współpraca jednostek należących do różnych organów założycielskich.

- Nic się nie wydarzyło do dziś w związku z tym projektem, a obecnie współpraca takich jednostek, w oparciu o obowiązujące przepisy, wydaje się łatwiejsza niż kiedykolwiek - przekonywał Zdzisław Białowąs. Dodał: - Niekoniecznie dla podjęcia takiej współpracy musi się zawiązywać spółka, może powstać konsorcjum zakładów czy nawet SP ZOZ, bo ustawa o działalności leczniczej pozostawia możliwość utworzenia takiej struktury z połączenia jednostek.

O tym, że pomysłów na łączenie szpitali było na Podkarpaciu sporo wspomniał też dyrektor dr Leszek Czerwiński, dyrektor Szpitala Miejskiego im. Jana Pawła II w Rzeszowie. Przypomniał, że istniał pomysł połączenia w ramach spółki zarządzanego przez niego szpitala miejskiego z sąsiadującym szpitalem marszałkowskim - Specjalistycznym Zespołem Gruźlicy i Chorób Płuc.

Jego zdaniem to pomysł organizacyjnie racjonalny, bo szpitale są odległe od siebie o 4 metry, nie mają dublujących się oddziałów, pracowni i wzajemnie uzupełniają się świadczonymi usługami. Szpital miejski posiada serologię oraz oddział intensywnej terapii, których nie ma szpital marszałkowski, odwrotnie jest z histopatologią.

- Jeśli od lat rozmawiamy o zmianach w organizacji lecznictwa i nie udaje się nam zrobić tak prostej rzeczy jak zasadne połączenie dwóch leżących w odległości 4 metrów od siebie szpitali, to rzecz zaczyna wyglądać anegdotycznie - ocenił dyrektor Czerwiński.

Janusz Solarz, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego nr 2 im. św. Jadwigi Królowej w Rzeszowie, przyczyn trudności związanych z reorganizacją szpitalnictwa na Podkarpaciu upatrywał w braku narzędzi w oparciu o które samorząd wojewódzki mógłby realizować swoje uprawnienia koordynacyjne. Tymczasem, to na samorządzie spoczywa odpowiedzialność za kształt służby zdrowia w regionie, bo ma tworzyć plany strategii.

Zdaniem dyrektora Solarza warto sięgnąć do rozwiązań, które sprawdziły się na początku minionej dekady, kiedy rozpoczęto centralnie określoną reformę ochrony zdrowia. Istniały komitety sterujące, a rząd na poziomie państwa zabezpieczał środki na procesy restrukturyzacyjne i wspomaganie programów regionalnych.

- Wiele zależy dzisiaj od pomysłów samorządu, ale brakuje mi tu ciągle bardziej aktywnej roli państwa, które by pomogło samorządom w realizacji ich zadań, a nie przypominało stale o odpowiedzialności jaka spoczywa na regionach - prezentował swoje zdanie dyr. Solarz, będący jednym z twórców reformy ochrony zdrowia sprzed 12 lat.

Jak zauważył, ustawa o działalności leczniczej nie przewiduje ochrony szpitali przed upadłością. - Samorządy, ratując swoje finanse będą doprowadzały do przekształceń szpitali i dalszej gry rynkowej w ochronie zdrowia, ale w tej grze pewne regulacje uwzględniające bezpieczeństwo zdrowotne obywateli są potrzebne - mówił sugerując, by nie odrzucać całkowicie pomysłu sieci szpitali.

Szpital po przekształceniu
Jedyny jak dotąd na Podkarpaciu szpital przekształcony w samorządową spółkę reprezentował Krzysztof Przyśliwski, prezes zarządu Centrum Medyczne w Łańcucie. Przypomniał, ta spółka jest spółką publiczną ze 100-procentowym udziałem powiatu. Została powołana w zupełnie innym celu niż ratowanie wyniku finansowego szpitala - nigdy nie było takiej potrzeby.

- Przekształciliśmy się, bo chcieliśmy w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego pozyskać kapitał na rozbudowę tej części szpitala, która musi zostać zmodernizowana, aby sprostać wymaganiom fachowym i sanitarnym - tłumaczył prezes Przyśliwski. Dodał: - Forma spółki wydawała się nam najlepsza. Tę formę własności rozumieją zagraniczni partnerzy, bo dla nich spółka, to podmiot, który ma prawne umocowanie. SP ZOZ dla podmiotów zagranicznych jest tworem nieznanym i niewiarygodnym.

Prezes Centrum Medycznego w Łańcucie powiedział, że spółka prowadzi działalność non-profit, a straty na niektórych rodzajach działalności wynikające z niskich wycen procedur bilansuje korzystając z przychodów jakie dają inne oddziały. Jak dotąd kondycja finansowa spółki jest dobra.

- Będziemy sobie radzić, o ile poprzez dzielenie kontraktów przez płatnika na coraz mniejsze kawałki nie powstanie w pobliżu kilka oddziałów jednoimiennych, co doprowadzi do tego, że taka działalność przestanie się bilansować - prognozował prezes tłumacząc, że takie oddziały mogą powstawać w prywatnych lecznicach, bo mają one łatwiejszy dostęp do kapitału i nowocześniejszych technologii niż szpital prowadzony w formie spółki samorządowej.

Na razie SP ZOZ
Szpital w Łańcucie pozostaje jedynym na Podkarpaciu prowadzonym w formie spółki samorządowej. Dzieje się tak dlatego - co przyznała Marzena Podhorecka, zastępca dyrektora ds. opieki zdrowotnej w Zespole Zakładów Opieki Zdrowotnej w Dębicy - gdyż przekształcenie szpitala jest tym trudniejsze, im dotyczy placówki w mniejszej miejscowości.

- Gdyby dzisiaj z jakichś powodów kazano nam natychmiast wybierać - czy działamy w formie spółki, czy SP ZOZ - w żadnym wypadku nie zdecydowalibyśmy się na przekształcenie - mówiła Marzena Podhorecka.

Jak tłumaczyła, program dostosowawczy niósłby za sobą być może zmniejszenie liczby oddziałów i zatrudnienia, a to z kolei wywołałoby poważny niepokój społeczny w powiecie dębickim, gdzie szpital jest drugim pod względem wielkości pracodawcą. Jak dotąd te rozważania są i tak hipotetyczne, bo sytuacja finansowa placówki nie wymusza takich działań.

Przedstawiciel prywatnego sektora w podkarpackiej ochronie zdrowia, dr Krzysztof Piasecki, prezes zarządu, Asklepios B.P. Sp. z o.o. w Rzeszowie stwierdził, iż przekształcenie szpitala w spółkę prawa handlowego, jest rzeczywistym usankcjonowaniem funkcjonowania formy prawnej danej jednostki.

- Placówka po przekształceniu w spółkę automatycznie jest zobowiązana do postępowania zgodne z kodeksem spółek handlowych. A to oznacza, że właściciel takiego podmiotu, a także jego dyrektor czy prezes, stają się odpowiedzialni za finansowy wynik działalności szpitala - podkreślał Krzysztof Piasecki.

- Roczne bilanse muszą być przekazywane do sądu gospodarczego. Myślę, że większość samorządów nadal boi się takiego upublicznienia finansowych efektów swojej działalności - dodał prezes Piasecki.

Oszczędności

O tym, gdzie jeszcze można szukać oszczędności w zadłużonym szpitalu mówił Krzysztof Popławski, z-ca dyrektora ds. lecznictwa w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. św. Ojca Pio w Przemyślu.

Wskazał na dział diagnostyki laboratoryjnej i mikrobiologicznej i jego duże koszty osobowe: - Wprowadzamy od kwietnia zmianowy czas pracy, jeżeli to się nie uda, wtedy na pewno sprzedamy tę diagnostykę. Nie będziemy mieli innego wyjścia, bo przy bardzo trudnej sytuacji finansowej szpitala co roku jesteśmy zmuszeni do przedstawienia kolejnego pomysłu na ograniczenie kosztów.

Jak zaznaczył Krzysztof Popławski, gdyby doszło do przejęcia laboratorium przez firmę zewnętrzną, szpital zadba by poziom usług i bezpieczeństwa pacjenta pozostał na tym samym poziomie.

- Najbardziej wrażliwe badania jakie są wykonywane, to badania poziomu hormonów i badania elektrolitów. Jeżeli oddane zakładu diagnostyki wiązałoby się wywożeniem materiału do badań, to jest duże ryzyko, że wynik będzie niedokładny - przyznał dyrektor. Dodał, że pozostawienie możliwości szybkiego korzystania z laboratorium mikrobiologicznego zapewnia bezpieczeństwo pacjentom, ale i szpitalowi w razie postępowań odszkodowawczych.

Finansowanie świadczeń
Sytuację finansową placówek marszałkowskich po ostatnim procesie kontraktowania świadczeń, a także prognozę w tym zakresie omówił Edward Prajsnar, zastępca dyrektora Departamentu Ochrony Zdrowia i Polityki Społecznej Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podkarpackiego.

- Porównując kontrakty z lat 2010 i 2011, notowaliśmy wzrost ich wartości o 9,2%, czyli o 54 mln zł. Natomiast kontraktowanie tegoroczne wobec 2011 roku zakończyło się na razie niewielkim wzrostem, bo zaledwie o 0,66%, a więc tylko o 4,2 mln zł - przypomniał Edward Prajsnar.

- Jednocześnie ustawodawca narzucił nam niebagatelne koszty, związane m.in. ze zwiększeniem składki rentowej, dodatkowymi ubezpieczeniami od zdarzeń medycznych - średnio o 400-600 tys. zł na szpital - oraz podniesieniem kosztów energii - Edward Prajsnar wyliczał zwiększone obciążenia placówek, które łącznie będą wyższe o ok. 14 mln zł niż w ubiegłym roku. - 2012 rok będzie więc znacznie trudniejszy niż 2011.

Dyrektor Prajsnar zaznaczył także, iż mimo ograniczenia nadwykonań w zeszłym roku, i tak ich łączna wartość w jednostkach marszałkowskich przekroczyła kwotę 40 mln zł.

W tym kontekście mocno zabrzmiała wypowiedź Mariana Furmanka, dyrektora Samodzielny Publiczny Zespół Opieki Zdrowotnej w Leżajsku:

- Musimy liczyć tylko na siebie. Nie możemy liczyć na kontrakt z NFZ. Nie liczmy też na swoich radnych, dla których często ważniejsze niż szpital jest finansowanie innych zadań, np. remontu drogi. Pozbądźmy się złudzeń! - apelował do menedżerów placówek ochrony zdrowia dyrektor Furmanek.

Tadeusz Padykuła, dyrektor Specjalistycznego Psychiatrycznego Zespołu Opieki Zdrowotnej w Jarosławiu przypomniał, że wprawdzie kontrakt dla tego szpitala został nieznacznie zwiększony, ale dodatkowe koszty powodują, że praktycznie finansowanie świadczeń w tej jednostce pozostanie na ubiegłorocznym poziomie.

- W porównaniu z innymi ośrodkami w kraju, na Podkarpaciu notujemy najniższą wartość punktu za szpitalne leczenie w zakresie psychiatrii - mówił dyrektor Tadeusz Padykuła.

Fragment obszernego raportu dotyczącego m.in. łącznego zadłużenia publicznych szpitali przedstawił Krzysztof Garczarek, dyrektor Działu Klientów Instytucjonalnych Electus SA.

Największe zadłużenie ogółem tego sektora nadal utrzymuje się w województwach mazowieckim i śląskim, natomiast najniższe w opolskim, warmińsko-mazurskim i zachodniopomorskim.

- Wśród regionów, które w latach 2010-2011 odnotowały najwyższy przyrost zobowiązań wymagalnych, znalazły się województwa: opolskie - 43,5%, śląskie - 32,9% oraz lubuskie - 31,5% - podał dyrektor Garczarek. - Na Podkarpaciu ten wzrost sięgnął 26,5%.

Nie tylko z NFZ
Część dyskusji poświęcona była także możliwościom pozyskiwania przez szpitale przychodów poza kontraktem z NFZ.

O doświadczeniach dotyczących współpracy z firmami ubezpieczeniowymi w zakresie m.in. procedur szpitalnych i dodatkowych ubezpieczeniach zdrowotnych mówił Ryszard Lubliński, członek zarządu i dyrektor ds. rozwoju rynku Johnson&Johnson Poland Sp. z o. o.

- Wartość rynku dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych w Polsce szacowana jest obecnie ok. 590 mln zł, z czego bardzo mała część przypada na ubezpieczenia szpitalne - zaznaczył dyrektor Lubliński.

I dodał: - Ubezpieczyciele prognozują, że - zakładając wprowadzenie odpowiednich uregulowań prawnych - rynek dodatkowych składek obejmujących leczenie szpitalne może w ciągu 5-7 lat osiągnąć ponad 2 mld zł. Wymaga to jednak zawarcia w ustawie o dodatkowym ubezpieczeniu zdrowotnym definicji koszyka podstawowego i konkurencyjnego.

Konferencję zakończyła dyskusja panelowa dotycząca stanu infrastruktury, niezbędnych inwestycji w podkarpackich lecznicach, a także źródeł ich finansowania. Uczestnicy tej sesji rozmawiali m.in. o planach i możliwościach realizacji przedsięwzięć w formule partnerstwa publiczno-prywatnego.

Pełna relacja oraz szersze wypowiedzi wszystkich prelegentów - już w najbliższym, marcowym numerze miesięcznika Rynek Zdrowia i portalu rynekzdrowia.pl.

Organizator: Grupa PTWP SA, wydawca miesięcznika i portalu Rynek Zdrowia.

Tel. 32/ 209 13 03; e-mail: agnieszka.jakubczyk@ptwp.pl

 

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH