Multimedia

NFZ – jakie przychody w 2013 i 2014?

0,16 MB
typ pliku: Prezentacja PDF

Ochrona Zdrowia w Europie 2013-2030. Scenariusze

0,34 MB
typ pliku: Prezentacja PDF

RELACJA

Przekształcenia szpitali, sytuacja finansowa placówek ochrony zdrowia oraz finansowanie świadczeń na Pomorzu - były głównymi tematami dyskusji podczas Spotkania Menedżerów Ochrony Zdrowia, które odbyło się w Gdańsku (20 lutego 2014 r.)

Konferencja, kolejna z cyklu Spotkań, zorganizowana przez wydawcę i redakcję miesięcznika oraz portalu Rynek Zdrowia, zgromadziła ponad 200 uczestników i ponad 20 prelegentów, wśród których byli szefowie największych szpitali w woj. pomorskim, przedstawiciele Narodowego Funduszu Zdrowia, władz samorządowych, uczelnianych, okręgowych izb - lekarskiej i aptekarskiej - a także eksperci rynku medycznego.

Jak przypomniała wicemarszałek województwa pomorskiego Hanna Zych-Cisoń, do końca 2013 r. samorząd województwa przekształcił 10 szpitali i jednocześnie oddłużył je o kwotę 104 mln zł, z czego 72 mln zł to dotacja Ministerstwa Zdrowia, a dofinansowanie samorządu - ponad 30 mln zł.



Wicemarszałek nawiązała też do sytuacji lecznic, które nadal mają problemy: - Szpital w Kościerzynie będący już spółką generuje co miesiąc 800 tys. zł strat. Jednak w tym przypadku z pomocą ma przyjść współpraca z Agencją Rozwoju Przemysłu, z którą rozmawiamy o wejściu do szpitala z udziałami. Omawiany jest z załogą plan restrukturyzacji placówki - przekazała Hanna Zych-Cisoń.



Pomorskie jest postrzegane jako region, w którym przekształcono najwięcej szpitali należących do samorządu województwa. Jak przekonywała wicemarszałek ich formę prawną zmieniono nie tylko po to, żeby odzyskać pieniądze z budżetu. - Także po to, by forma spółki pomogła w zarządzaniu, dając większą elastyczność dyrektorom w reagowaniu na to co się dzieje w konkurencyjnym otoczeniu - zaznaczyła, dodając, że w takim szpitalu „liczy się pieniądze, ale też pamiętając o pacjencie”. 

I tu za mało lekarzy
Roman Budziński, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Gdańsku w oparciu o dane z najnowszych statystyk izb lekarskich przedstawił trendy dotyczące kształtowania się w regionie liczby lekarzy specjalistów w najbliższych sześciu latach.



- Wzrośnie liczba specjalistów chorób wewnętrznych, co wynika z zapowiedzi, że interniści będą włączeni na równych prawach z lekarzami rodzinnymi do pracy w POZ. W statystykach widoczny jest też wzrost w regionie liczby onkologów i - szczególnie - kardiologów, to wynik wcześniejszego uznania tych specjalizacji za deficytowe - mówił prezes ORL.



Jak podał, niepokojącą tendencją jest natomiast utrzymujący się brak dostatecznego zainteresowania specjalizacją z diabetologii, co - biorąc pod uwagę dane epidemiologiczne - budzi obawy o poziom dostępności pacjentów do lekarzy tej specjalności.

Prof. Janusz Moryś, rektor Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego zaznaczył, że istniejące uczelnie są w stanie w ciągu 2-3 lat przyjąć o 40 proc. więcej kandydatów na studia na kierunku lekarskim, ale nie ma na to pieniędzy w budżecie państwa. Według aktualnych obliczeń, nieuwzględniających stażu na 6 roku, kształcenie jednego studenta medycyny kosztuje budżet ok. 36 tys. zł, na kierunku lekarsko-stomatologicznym - 42 tys. zł.

Budżetowe prognozy
Dariusz Strojewski, członek zarządu spółki MW Trade przedstawił prognozy dotyczące przychodów NFZ. Najprostszy model, istotny statystycznie, czyli dający wyniki, które można uznać za wiarygodne, wykorzystuje porównanie przychodów płatnika do produktu krajowego brutto (PKB). Taki model stosują m.in. banki udzielające szpitalom kredytów.

Z analizy zależności wykonania planu finansowego NFZ do PKB za okres 2008-2012 wynika, że w roku 2013 Fundusz może mieć deficyt ok. 2 mld zł, a w 2014 roku przychody powinny być takie jakie Fundusz zaplanował. - Ciągle jeszcze nie mamy ogłoszonego oficjalnie PKB za 2013 rok. Zatem nie wiemy jeszcze czy my trafiliśmy z prognozą, czy trafił NFZ, ale wolałbym, żeby to narodowy płatnik miał rację - mówił Dariusz Strojewski odnosząc się do umiarkowanie pesymistycznej prognozy przygotowanej przez MW Trade.

Jak przekonywał Tadeusz Jędrzejczyk, dyrektor Pomorskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ wykonanie planu Funduszu po stronie przychodowej wydaje się dzisiaj bardziej optymistyczne. - Ustawa refundacyjna ocaliła przed drastycznym tąpnięciem wydatki na ochronę zdrowia, co powinno z grubsza pozwolić na domknięcie budżetu. Dzięki zmniejszeniu wydatków na leki możemy utrzymać wydatki na leczenie bez praktycznie ograniczania dostępności rok do roku - ocenił. 
 
Limity, punkty, koszty
Nawiązując do kontraktowania świadczeń Tomasz Sławatyniec prezes zarządu Szpitala Morskiego im. PCK Sp. z o.o. w Gdyni, powiedział, że pilnie należy odpowiedzieć na pytanie czy i jak długo chory onkologiczny może czekać w kolejce. - To kolejka po życie - zaznaczył. 


Przypomniał, że Szpital Morski pilotażowo wprowadził przyjmowanie chorych onkologicznych bez limitów. - Kolejki zmniejszyły się do 2 tygodni. To jest dobra wiadomość dla pacjentów, ale jesteśmy spółką i musimy stale kontrolować koszty - mówił prezes Sławatyniec, dodając, że odejście od limitów przez szpital ma sprowokować dyskusję na temat kolejek w onkologii.

Dyrektor Samodzielnego Publicznego Specjalistycznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Lęborku Andrzej Sapiński podał, że kontrakt szpitala z NFZ jest podobny do ubiegłorocznego, z tym, że dla szpitala ważne są także środki, które uzyskuje poza kontraktem. W ubiegłym roku udało się pozyskać ponad 8 mln zł, czyli prawie 17 proc. ogółu budżetu.

Zwrócił uwagę na konieczność kontroli kosztów. - Na zakończenie każdej hospitalizacji pacjent otrzymuje kartę, na której widnieje wykaz wszystkich procedur wykonanych podczas hospitalizacji wraz z wyliczeniem kosztów jakie poniósł szpital. Taka informacja jest dość otrzeźwiająca, nie tylko dla kadry zarządzającej szpitalem, a także dla personelu wykonującego poszczególne świadczenia. Lekarz może zweryfikować swoją działalność, pod względem kosztowym, na rzecz konkretnego pacjenta - mówił dyrektor Sapiński.

Ryszard Stus, dyrektor naczelny Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. Janusza Korczaka w Słupsku wskazał na zbyt niskie wyceny świadczeń przez NFZ. Stwierdził, że 52 zł - cena za punkt, w 2008 roku była bardzo dobrą. Jednak do dzisiaj, mimo zwiększenia kosztów, nie uległa ona korektom. - Cena punktu powinna aktualnie minimalnie wynosić 60 zł. W przypadku słupskiego szpitala dałoby to 16 mln zł więcej - podsumował.

Przekształcenia i co dalej?
Jak zaznaczyła Jolanta Sobierańska-Grenda, dyrektor departamentu zdrowia Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego, zarówno komercjalizacja jak i prywatyzacja lecznic są rozwiązaniami dobrymi, ale trzeba bardzo elastycznie podchodzić do takich zmian.

- Szpitale strategiczne, dla których organem założycielskim jest samorząd województwa pozostaną jego własnością, co jest m.in. związane z dużą absorbcją środków unijnych, gdzie trwałość projektu jest zdeterminowana w 100 proc. udziałem samorządu - mówiła dyrektor.

Na niestabilność stanowionego prawa, nawiązując do wprowadzenia, a potem wycofania dodatkowych ubezpieczeń od zdarzeń medycznych, zwrócił uwagę radca prawny Łukasz Zoń, dyrektor Departamentu Prawnego EIB SA. - 30 dyrektorów w Polsce zdecydowało się jak do tej pory na wykupienie ubezpieczenia od zdarzeń medycznych - poinformował.

Zauważył też, że najlepszym rozwiązaniem byłoby zrezygnowanie ze wszystkich przepisów dotyczących zdarzeń medycznych i możliwości dochodzenia roszczeń przed komisjami, ponieważ jest to sztuczna konstrukcja, nieznana wcześniej w naszym systemie prawnym.

Komercja w spółce
Dla przekształconych szpitali głównym płatnikiem nadal pozostaje NFZ. Na czym więc przekształcony szpital zyskuje najwięcej?

- Szpital chce np. w najbliższym czasie przedstawić ofertę komercyjną pacjentom w zakresie okulistyki, czy ortopedii i usług opiekuńczo-rehabilitacyjnych. - Wcześniej nie wolno nam było tego robić - odpowiada Andrzej Zieleniewski prezes zarządu i dyrektor naczelny Szpitala Specjalistycznego im. Floriana Ceynowy Sp. z o. o w Wejherowie.

Dariusz Kostrzewa, prezes zarządu Copernicus Podmiot Leczniczy Sp. z o.o. w Gdańsku mówił o komercyjnej ofercie, w tym dla pacjentów zagranicznych: - W tym roku podpisałem już ponad 20 umów i tendencja jest wyraźnie rosnąca.

Jak dodał, polscy pacjenci z reguły decydują się na usługi komercyjne leżące w zasięgu finansowym możliwości przeciętnej rodziny: zabiegi np. laparoskopowe czy artroskopowe. Nie chcą stać w kolejkach, albo zależy im by zabieg odbył się we wskazanym przez nich terminie. Chorzy z zagranicy sami finansują swoje zabiegi o cenach nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. W tym roku w Copernicusie operowano pacjentów z sześciu krajów.

Przekształcone szpitale powiatowe, zdaniem Elżbiety Madeji, dyrektora naczelnego Szpitala Polskiego Sztum, prowadzonego w formie dzierżawy przez prywatny podmiot, z powodzeniem mogą konkurować z większymi szpitalami na rynku medycznym. Ich atuty to m.in. krótszy czas oczekiwania na hospitalizację oferowany pacjentom.

- W szpitalu działającym na zasadzie dzierżawy największym problemem jest oczywiście wysoki czynsz dzierżawny oraz pakiety socjalne przejmowanych pracowników i konieczność inwestowania w nie swój majątek - zaznaczyła. Czynsz dzierżawny szpitala zarządzanego przez dyrektor Madeję to 2 mln 600 tys. zł rocznie.

Tomasz Mrzygłód, dyrektor ds. sprzedaży Johnson&Johnson Poland Sp. z o.o. przedstawił raport ekspercki ukazujący możliwe scenariusze wydarzeń w ochronie zdrowia do 2030 roku w państwach UE. Raport za punkt wyjścia przyjmuje prognozy demograficzne i związane z nimi rosnące koszty opieki zdrowotnej w starzejącym się społeczeństwie.

Jeden z możliwych unijnych scenariuszy zakłada „zwycięstwo technologii”, które będą skutecznie leczyć większość chorób, przy nakładach na ochronę zdrowia sięgających aż 20 proc. PKB, co jednak wydaje się mało realne. Kolejne rozwiązanie przewiduje stworzenie w Europie jednego wspólnego systemu ochrony zdrowia, co przyniosłoby oszczędności z tytułu optymalizacji bazy; i ono jednak ma słabe strony - wymagałoby politycznego konsensusu państw.

Trzeci scenariusz podpowiada zwiększenie nacisku na promocję zdrowia, efekty takich działań byłyby natomiast widoczne dopiero po wielu latach. Inna możliwa droga to koncentrowanie opieki na najsłabszych grupach społecznych, ale wiązałoby się to z dyskryminowaniem grup nieobjętych takimi programami. Piąty z możliwych scenariuszy miałby polegać na całkowitym sprywatyzowaniu przez państwa ochrony zdrowia, grozi to jednak tym, że mimo obowiązkowych ubezpieczeń znaczna część populacji pozostaje nieubezpieczona.

Leki w szpitalu
Podczas sesji poświęconej gospodarce lekami w szpitalu mówiono m.in. o funkcjonowaniu aptek szpitalnych.

Ewa Tobolska-Klimek, konsultant wojewódzki w dziedzinie farmacji szpitalnej zwróciła uwagę, że w kraju kompetencje farmaceuty szpitalnego są nieco inne niż np. w modelu brytyjskim. Tam farmaceuta pracuje na oddziale szpitalnym. - Oczywiście lekarze do nas dzwonią z pytaniami, prosząc o informacje o leku. Spotykamy się również w komitetach terapeutycznych tworzących receptariusz szpitalny. Doradzamy. Nie jesteśmy jednak prawnie powołani do tego, aby być na oddziale. Prawo nie reguluje tych kwestii - podkreśliła.

Prof. Ivan Kocić, konsultant wojewódzki w dziedzinie farmakologii klinicznej, zwrócił uwagę na problemy terapeutyczne, ale i na błędy, z którymi można spotykać się w praktyce klinicznej. Dowodzą one, że konsultacje lekarzy z farmaceutami są nierzadko koniecznością. Przywołał badania ankietowe na temat roli farmaceuty szpitalnego, prowadzone od dwóch lat w szpitalach z klinikami uniwersyteckimi, w których działają największe apteki. Wynika z nich, że wiedza farmaceutów nie jest w pełni wykorzystana.

- Podstawową różnicą, gdy porównać pozycję farmaceuty w innych krajach europejskich i w Polsce, jest brak jego udziału lub bardzo rzadkie uczestnictwo w obchodach i dyskusjach przy opracowaniu strategii terapeutycznej. Ważne by to zmienić, bo konsultacje potrzebne są przed, a nie kiedy już dochodzi do problemu terapeutycznego - mówił prof. Kocić.

Część sesji wypełniła dyskusja na temat leków biologicznych biopodobnych. Są one tańsze od leków innowacyjnych, nawet o 30 proc., co przekłada się - także w polskich warunkach - na oczekiwane zwiększenie dostępności do drogich terapii.

Prof. Paweł Grieb, kierownik Zakładu Farmakologii Doświadczalnej i Klinicznej Instytutu Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej im. M. Mossakowskiego Polskiej Akademii Nauk wyjaśnił, że leki biopodobne są rejestrowane w oparciu o nieco inne rodzaje dokumentacji w stosunku do oryginałów.

- Lek, którego biopodobieństwo chcemy wykazać porównuje się z lekiem oryginalnym na szczeblu strukturalnym, na szczeblu czystości, również skuteczności klinicznej. Możemy tylko zatem mówić, że zostały one zarejestrowane w ścieżce ustalenia biopodobieństwa względem leku innowacyjnego, a nie w ścieżce ustalania na nowo skuteczności - mówił profesor.

Dodał, że leki biopodobne nie mogą różnić się skutecznością lub być mniej bezpieczne, gdyż nie uzyskałyby zgody Europejskiej Agencji Leków na rejestrację. Przypomniał natomiast, że w przypadku stosowania leków, zarówno biologicznych oryginalnych jak i biologicznych biopodobnych, kluczową sprawą pozostaje kwestia czujności farmakologicznej i sygnalizowanie skutków ubocznych leków.

Inwestycje
Podczas konferencji rozmawiano też m.in. o dostępności środków na inwestycje w ochronie zdrowia na Pomorzu.

Janusz Boniecki prezes zarządu Szpitale Tczewskie SA poinformował, że aby pozyskać środki na inwestycje zarządzana przez niego spółka przygotowuje się właśnie do wejścia na giełdę: - Chcemy wejść na NewConnect, żeby w ten sposób pozyskać 20 mln zł, głównie na budowę nowego bloku operacyjnego, oddziału intensywnej terapii i centralnej sterylizatorni.

Dotychczas, jak mówi prezes Boniecki, szpital tczewski większość inwestycji wykonał ze środków własnych: - Było to możliwe, ponieważ przez ostatnich 6 lat szpital generował zyski, a organ założycielski decydował się na przekazanie tych środków na fundusz zapasowy, co pozwalało na realizowanie inwestycji z tych środków.

W latach 2007-2013 inwestycje na Pomorzu przeprowadzono na łączna kwotę 727 mln zł. - Plany inwestycyjne dostosowujemy w pewnym sensie do możliwości i oczekiwań NFZ. Przykładowo badania pokazywały, że będziemy mieli coraz więcej zachorowań na nowotwory, sądziliśmy więc, że NFZ zwiększy wyraźnie wydatki na świadczenia onkologiczne, jednak tak się nie stało. Planując inwestycje z pewnym wyprzedzeniem nie zawsze udaje nam się przewidzieć jakie będzie zapotrzebowanie płatnika - oceniła Hanna Zych-Cisoń, wicemarszałek województwa pomorskiego.  

 

Oglądaj też materiały wideo:

Hanna Zych-Cisoń: prywatyzacja szpitali nie jest rozważana

Roman Budziński: spółka to także wizja rozwoju

Andrzej Sapiński: szpital publiczny czy spółka?

Ewa Książek-Bator: dialog techniczny okazał się pomocny

Prof. Ivan Kocić o lekach biologicznych

 

ZAKRES TEMATYCZNY

Agenda do pobrania

PARTNERZY

  • Sponsor Główny

  • Partner

  • Patronat medialny

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH