Onkolodzy: ograniczony dostęp do nowoczesnych leków, duże potrzeby w zderzeniu z budżetem

Potrzeby polskiej onkologii są dużo większe niż poziom finansowania, zwłaszcza wobec prognoz zwiększonej zachorowalności na nowotwory - przekonywali w środę (9 marca) specjaliści na zorganizowanej przez redakcje miesięcznika i portalu Rynek Zdrowia konferencji "Onkologia w Polsce 2011 - kiedy zaczniemy wygrywać z nowotworami?".

Multimedia

Multimedia

Finansowanie w onkologii (dane Ministerstwa Zdrowia)

1,07 MB
typ pliku: Prezentacja programu Microsoft PowerPoint PPT

Podejście do terapii wysokokosztowych w chorobach rzadkich

0,27 MB
typ pliku: Prezentacja programu Microsoft PowerPoint PPT

Dane epidemiologiczne - Krajowy Rejestr Nowotworów

1,13 MB
typ pliku: Prezentacja programu Microsoft PowerPoint PPT

Populacyjny Program Wczesnego Wykrywania Raka Piersi

1,21 MB
typ pliku: Prezentacja programu Microsoft PowerPoint PPT

Populacyjny Program Profilaktyki i Wczesnego Wykrywania Raka Szyjki Macicy

6,13 MB
typ pliku: Prezentacja programu Microsoft PowerPoint PPT

AGENDA

Program konferencji

0,1 MB
typ pliku: Prezentacja PDF

Konferencja zgromadziła prawie 300 osób. Zaproszenie na pierwszą sesję przyjęli wiceministrowie zdrowia: Adam Fronczak i Andrzej Włodarczyk. Wśród prelegentów i gości spotkania, które wypełniła debata o stanie i przyszłości polskiej onkologii, byli m.in. konsultanci krajowi i wojewódzcy, kierownicy klinik, menedżerowie zarządzający szpitalami prowadzącymi leczenie chorób nowotworowych, przedstawiciele Polskiej Unii Onkologii.

Zmiany organizacyjne i inwestycje
Podczas dyskusji goście podjęli m.in. temat koniecznych zmian w organizacji lecznictwa onkologicznego – niezbędnych by podołało ono rosnącej liczbie zachorowań na nowotwory.

Jak stwierdził wiceminister zdrowia Andrzej Włodarczyk, resort chce inwestować w nowoczesne technologie, by wzmocnić już istniejące uczelniane ośrodki onkologiczne i lepiej wykorzystać ich potencjał.

– Będziemy również rozwijać profilaktykę – badania przesiewowe, dlatego że w dalszym ciągu nowotwory są wykrywane zbyt późno, co znacznie obniża skuteczność leczenia – mówił Andrzej Włodarczyk.

Z kolei wiceminister zdrowia Adam Fronczak prezentował dane i przekonywał, że polska onkologia jest z roku na rok lepiej finansowana, co jednak w zderzeniu z potrzebami bywa niedostrzegane przez pacjentów. Na przykład wartość programów terapeutycznych realizowanych w onkologii, według danych NFZ wzrosła z około 250 mln zł w 2005 roku do 550 mln zł w roku minionym.

– Rośnie też liczba specjalistów onkologów, na przykład w  radioterapii onkologicznej przybyło ich około 200 w ciągu ostatnich czterech lat – mówił minister.

Leczenie w mniejszych ośrodkach
Jak zwracał uwagę prof. Marian Reinfuss, konsultant krajowy w dziedzinie radioterapii onkologicznej i dyrektor krakowskiego oddziału Centrum Onkologii-Instytutu w Warszawie, poprawia się też jakość leczenia w mniejszych ośrodkach onkologicznych.

– Odejdźmy do stereotypu, że leczenie na dobrym poziomie prowadzone jest tylko w dużych ośrodkach. Często polecam pacjentom ośrodki w mniejszych miejscowościach – mówił profesor.

Prof. Krzysztof Herman, konsultant krajowy w dziedzinie chirurgii onkologicznej, przypomniał natomiast, że w reprezentowanej przez niego specjalizacji, uzyskiwane wyniki leczenia zależą od doświadczenia ośrodka.

– Jeśli pacjent operowany jest w wyspecjalizowanym ośrodku, te wyniki są lepsze od 10 do 20 procent – tłumaczył, sugerując, że należy analizować dane dotyczące skuteczności leczenia w poszczególnych szpitalach, aby określić, jaki poziom jest akceptowalny.

Rozproszenie procedur
Podczas części dyskusji poświęconej zagadnieniom organizacji lecznictwa onkologicznego prof. Alicja Chybicka, kierownik Katedry i Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej, Akademii Medycznej we Wrocławiu, przypomniała, że choć w onkologii nie ma limitowania świadczeń, faktycznie ma to miejsce. Chodzi o kliniki mieszczące się poza centrami onkologii.

– Dyrektor szpitala w październiku 2010 roku oświadczył mi, że mam zaprzestać przyjmowania dzieci, bo pieniądze na leczenie zapewnione kontraktem dla całej placówki wyczerpały się – mówiła pani profesor nawiązując do zdarzeń sprzed kilku miesięcy.

W tym wypadku pieniądze na pokrycie zobowiązań kliniki wpłynęły na konto szpitala po interwencji minister zdrowia Ewy Kopacz. Jak dodała profesor Chybicka, jej zdaniem środki przeznaczane dla klinik onkologicznych powinny być znaczone, co pozwoliłoby uniknąć podobnych sytuacji.

Nawiązując do danych przedstawianych przez Ministerstwo Zdrowia prof. Mariusz Bidziński, kierownik Kliniki Nowotworów Narządów Płciowych Kobiecych w Centrum Onkologii – Instytut im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie, zwrócił uwagę, że nakłady na onkologię niewątpliwie wzrastają, jednak nie pociąga to za sobą równoległego wzrostu skuteczności leczenia. Sugerował, że jedną z przyczyn tego stanu jest m.in. rozproszenie procedur onkologicznych, które wykonywane są w wielu ośrodkach, w tym i w tych nie zawsze reprezentujących należyte standardy.

– Są ośrodki wykonujące np. operacje z zakresu ginekologii onkologicznej, które nie mają wymaganych specjalistów. Nie chodzi tu wyłącznie chirurga, ale o całe systemy organizacyjne i wyposażenie szpitali pozwalające zająć się pacjentem w należyty sposób – uzasadniał prof. Bidziński.

Dodał, że należy stworzyć system referencyjności ośrodków onkologicznych i w ten sposób jednoznacznie wskazać te, w których chory może uzyskać leczenie systemowe.

Przełom w radioterapii
Prof. Marian Reinfuss, konsultant krajowy w dziedzinie radioterapii onkologicznej, dyrektor Centrum Onkologii – Instytut im. Marii Skłodowskiej-Curie, Oddział w Krakowie przypomniał natomiast, że podczas ostatnich lat w onkologii udało się uzyskać wyraźny postęp dotyczący wyposażenia ośrodków w aparaturę radioterapeutyczną.

– To co się u nas wydarzyło, to prawdziwy przełom – ocenił profesor.

Na poparcie tej tezy profesor podał konkretne dane: liczba chorych napromienianych wzrosła z 40 do 74 tysięcy, liczba ludności przypadająca na jeden akcelerator spadła z 560 na 360 tysięcy, skrócił się czas oczekiwania chorych na rozpoczęcie leczenia z 8-10 do 4-5 tygodni.

Wspomniany postęp w dostępie do radioterapii, to efekt wprowadzenia Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych.

– Jestem dumny, że po latach stagnacji w onkologii udało się stworzyć ten narodowy program – mówił dr Janusz Meder, prezes Polskiej Unii Onkologii.

Od razu jednak apelował o dalszą debatę publiczną na temat przyszłości polskiej onkologii: – Potrzebujemy cyklicznych spotkań w gronie decydentów i ekspertów; wydawało się, że model takich cyklicznych spotkań został wypracowany, ale ostatnio je zarzucono.

Dostęp do nowoczesnych leków
Podczas sesji poświęconej finansowaniu terapii onkologicznych prelegenci zwracali uwagę, że poziom wydatków na leczenie powoduje ograniczony dostęp do nowoczesnych leków.

– NFZ nie może być wyrocznią. Nie istnieją jednak procedury, które pozwalałyby odwołać się od niektórych decyzji tej instytucji – mówił Janusz Meder, prezes Polskiej Unii Onkologii.

Ponownie krytyce została poddana formuła tzw. chemioterapii niestandardowej. Po pierwsze – uzyskanie zgody na jej stosowanie jest długotrwałe, po drugie – istnieją istotne dysproporcje w dostępie do niej w zależności od miejsca zamieszkania.

Profesor Tadeusz Pieńkowski, kierownik Kliniki Nowotworów Piersi i Chirurgii Rekonstrukcyjnej w Centrum Onkologii-Instytucie w Warszawie mówił wręcz o zależności między miejscem zamieszkania a możliwością leczenia. Wskazał na różnice w finansowaniu chemioterapii niestandardowej między regionami.

– Największe wydatki w przeliczeniu na jednego mieszkańca województwa są ponoszone na takie leczenie na Mazowszu - 6,22 złotych, najmniejsze zaś na Dolnym Śląsku - 63 grosze – mówił profesor.

Taka sytuacja doprowadza do tego, że lekarze stoją przed trudnymi wyborami przy jednoczesnej presji chorych, którzy domagają się kosztownego leczenia.

Jak jednak zauważył prof. Jacek Jassem, kierownik Katedry i Kliniki Onkologii i Radioterapii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, konsultant wojewódzki w dziedzinie radioterapii onkologicznej, żaden budżet nie byłby w stanie sfinansować wszystkich potrzeb zdrowotnych pacjentów, a szczególnie procedur wysokokosztowych.

Coraz częściej przed podaniem terapii celowanej pacjentom wykonuje się również badanie genetyczne, by mieć pewność, że drogie leczenie będzie skuteczne.

Potrzebny centralny system oceny wniosków?
Jak dodał profesor, chemioterapia niestandardowa budzi wiele emocji, bo wielu ludzi widzi w niej ostatnią szansę ratunku dla chorych.

– To rozbudzanie nadziei, które często się nie spełniają. Jednak najważniejszym problemem w finansowaniu drogich terapii jest niedobór środków – kontynuował profesor Jassem.

W jego opinii, najważniejsza jest właściwa alokacja skromnych środków. Tymczasem – jak zaznaczył – system wprowadzania chemioterapii niestandardowej i udzielania tego świadczenia jest procesem niedoskonałym, opartym na subiektywnych i niejasnych kryteriach

– To są bardzo drogie terapie, które powinny być przydzielane najbardziej potrzebującym. Jeśli zatem nie stać nas na stosowanie terapii niestandardowych u wszystkich, trzeba jasno określić, u których chorych możemy sobie na to pozwolić.

Zwrócił także uwagę na niewłaściwe określenie stosowane wobec chemioterapii niestandardowej: – To znaczyłoby, że leczymy niezgodnie ze standardem. To jest raczej terapia ponadstandardowa. Może powinna być finansowana w ramach dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych, a pochodzące z nich środki powinny być dzielone sprawiedliwe między wszystkich chorych.

O tym, że nie stać nas na wszystko, mówił także dr Aleksander Zajusz, zastępca dyrektora ds. lecznictwa otwartego i diagnostyki w Centrum Onkologii – Instytut im. Marii Skłodowskiej-Curie, Oddział w Gliwicach. Zwrócił uwagę, że rosną wydatki na procedury onkologiczne, a niestety znacznie wolniej rosną przychody NFZ.

– Musimy znaleźć złoty środek. Powinniśmy dążyć do tego, by wyważyć pomiędzy egalitaryzmem, do którego dążmy w zapewnieniu dostępu do nowoczesnych leków, a świadomością, że możemy na leczenie przeznaczyć ograniczoną pulę pieniędzy.

Dr Aleksander Zajusz wskazywał na potrzebę liczenia kosztów, a także stworzenia rejestru pacjentów i centralnego systemu oceny wniosków.

– Obserwowaliśmy, że w sąsiednich województwach udzielanie zgód na chemioterapię niestandardową nie stanowiło żadnego problemu. To na pewno wynikało z nierównego, nieracjonalnego podziału pieniędzy między regionami – wspominał odnosząc się do sytuacji w woj. śląskim.

Jego zdaniem, w ramach określonej kwoty pieniędzy na leczenie wszyscy pacjenci powinni mieć takie same możliwości dostępu do terapii.

Znaczenie badań przesiewowych
Podczas konferencji mówiono też wiele o prognozach zwiększonej zachorowalności na nowotwory i znaczeniu programów przesiewowych. Jak podała dr Joanna Didkowska z Zakładu Epidemiologii i Prewencji Nowotworów Centrum Onkologii-Instytut w Warszawie, odsetek kobiet, które odpowiedziały na zaproszenie i brały udział w badaniach przesiewowych nadal jest niezadowalający. W 2010 roku wynosił on 35 proc. w przypadku mammografii i około 23 proc – w badaniach cytologicznych.

Odsetek kobiet w wieku 40 lat i więcej, które kiedykolwiek miały wykonaną mammografię, jest w Polsce także niski – w 2010 roku “tak” na pytanie o udział w takim badaniu odpowiadało 33 proc. pań. Dla porównania, w USA jeszcze w 1996 roku pozytywnej odpowiedzi na takie pytanie udzielało 85 proc. kobiet.

– Potrzebna jest ciągła edukacja, aby poprawić zgłaszalność w badaniach przesiewowych, bo ona jest kluczowa dla wczesnego wykrywania nowotworów i skuteczności leczenia – podkreśla dr Didkowska.

Jak tłumaczyła dr Urszula Wojciechowska z Zakładu Epidemiologii i Prewencji Nowotworów Centrum Onkologii-Instytut w Warszawie, za 20 lat rocznie na świecie będzie rejestrowanych ok. 27 mln nowotworów czyli dwa razy tyle co obecnie, a 17 mln osób rocznie będzie umierało na raka, natomiast prawie trzy razy więcej osób będzie żyło z choroba nowotworową.

Liczba zachorowań wzrośnie
– W Polsce będzie podobny trend. Widać szczególnie, że zachorowalność u kobiet wzrasta, u mężczyzn z pozoru wzrost się zatrzymał. W 2025 r. będziemy mieli ok. 180 tys. nowych przypadków zachorowań na nowotwór. To będzie wzrost o 43 proc. jeżeli chodzi o mężczyzn i 36 proc. wśród kobiet. Czyli co roku będziemy odnotowywać w Polsce o 2 proc. przypadków nowotworów więcej – mówiła dr Wojciechowska.

W Polsce szczególny nacisk kładziemy właśnie na walkę z rakiem piersi i rakiem szyjki macicy. W tym kierunku prowadzimy badania przesiewowe.

Jak informował doktor Jerzy Giermek, zastępca dyrektora ds. lecznictwa Centrum Onkologii w Warszawie, kierownik Centralnego Ośrodka Koordynującego Populacyjny Program Wczesnego Wykrywania Raka Piersi, skrining w kierunku wykrywania raka piersi rozpoczął się tak naprawdę od imiennej wysyłki zaproszeń w 2007 r.

– Rok 2010 był najlepszy pod względem ilości wykonanych tych badań (980748), choć procentowo nie wychodzi to już najlepiej, ponieważ zwiększyła się w między czasie liczebność populacji – wyjaśniał Jerzy Giermek.

Zaznaczał, że jest duża rozbieżność pomiędzy ilością wykonanych badań w poszczególnych województwach. Chociażby w 2010 r. na badanie zgłosiło się 55 proc. zaproszonych pań z województwa pomorskiego, ale z województwa świętokrzyskiego tylko 28 proc.

Natomiast prof. Marek Spaczyński, kierownik Katedry Ginekologii, Położnictwa i Onkologii Ginekologicznej, kierownik Kliniki Ginekologicznej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu oraz były kierownik Centralnego Ośrodka Koordynującego Populacyjny Program Profilaktyki i Wczesnego Wykrywania Raka Szyjki Macicy przypomniał, że jesteśmy na pierwszym miejscu w Europie, jeżeli chodzi o umieralność na raka szyjki macicy.

– W 2008 r. na raka szyjki macicy zachorowało 3270 Polek, 1745 z nich zmarło czyli 53 procent chorych nie udało się wyleczyć. Mamy takie województwa jak opolskie czy podkarpackie gdzie wyleczonych jest tylko 20-30 proc. kobiet, które zachorowały na ten nowotwór – mówił prof. Spaczyński.

Niestety prognozy co do zachorowań na raka szyjki macicy nie są optymistyczne. W krajach tzw. bloku wschodniego do 2021 r. zachoruje o 40 proc. kobiet więcej.

Skrining – tak to robią w Szczecinie
W profilaktykę przeciwnowotworową włączają się też samorządy. Dzięki takiemu programowi w Szczecinie osiągnięto najlepszy poziom wykrywalności raka płuca w Polsce.Cieszy, że samorząd zadbał o swoich mieszkańców, ponieważ rak płuca to nowotwór, który zabija więcej Polek i Polaków niż jakikolwiek inny nowotwór.

– Pięcioletnie przeżycia notuje się tylko u 12 proc. chorych, a tylko 16 proc. cierpiących na nowotwór płuca nadaje się do operacji – mówił prof. Tomasz Grodzki z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie, dyrektor Szpitala im. prof. Alfreda Sokołowskiego w Szczecinie-Zdunowie.

Program badań przesiewowych w kierunku wykrywania nowotworów płuc objęto mieszkańców Szczecina będących w grupie podwyższonego ryzyka raka płuca: osoby obu płci w wieku 55-65 lat, palące lub mające za sobą historię palenia tytoniu w liczbie 20 tzw. paczkolat.

Profesor opowiadał z entuzjazmem: –  Zaprzęgliśmy do tego badania wszystkie tomografy komputerowe w Szczecinie. Ludzie byli zapraszani na badania listownie. Odmiennie niż w programach takich jak ten w kierunku raka szyjki macicy czy raka piersi, mieliśmy nadzgłaszalność. Założyliśmy, że miesięcznie będzie się zgłaszało ok. 400 osób, a zgłaszało się ponad 600. Program trwa 3 lata, przebadaliśmy około 15 tysięcy ludzi, część osób kilkakrotnie, w momencie kiedy pojawiały się jakieś zmiany w płucach.

To się opłaca
Zazwyczaj w stadium I operowanych jest ok. 20 proc. pacjentów z rakiem płuca, w tej populacji było to 67 proc.

– Większość chorych wróciła do pracy, do normalnego życia, czyli została po stronie wytwórców PKB – powiedział profesor.

Jego zdaniem warto zaangażować środki państwowe i pomyśleć o wdrożeniu także ogólnopolskiego programu wczesnego wykrywania raka płuca.

– To długa droga. Koszt wykrycia i zoperowania jednego raka płuca szacujemy teraz na 30 tysięcy złotych. To dużo. Jednak jeżeli zestawi się to z kosztami leczenia zaawansowanego raka płuca, które wynoszą około 100 tysięcy złotych, to trzeba powiedzieć, że opłaca się wcześnie wykrywać ten nowotwór – podsumował prof. Tomasz Grodzki.

 

Pełna relacja ze wszystkich dyskusji panelowych już wkrótce – w kwietniowym numerze miesięcznika Rynek Zdrowia.

Podobał się artykuł? Podziel się!

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH