RELACJA

Ogólnopolskie Spotkanie Menedżerów Ochrony Zdrowia jest podsumowaniem siódmej już edycji cyklu konferencji regionalnych, które odbyły się w ostatnich miesiącach w czterech miastach Polski (Łódź, Bydgoszcz, Gdańsk, Rzeszów). Konferencja odbędzie się 7 maja 2014 r., jako impreza towarzysząca VI Europejskiego Kongresu Gospodarczego (EEC 2014) w Katowicach.

Główne problemy i strategia polityki zdrowotnej w wybranych województwach były przedmiotem sesji, która 7 maja zainaugurowała Ogólnopolskie Spotkanie Menedżerów Ochrony Zdrowia w Katowicach - imprezę towarzyszącą VI Europejskiemu Kongresowi Gospodarczemu.

Na brak właściwej koordynacji narzekali wszyscy - od menadżerów ochrony zdrowia i dyrektorów szpitali po wicemarszałków odpowiedzialnych za zdrowie. Taki był ton wystąpień podczas sesji dotyczącej problemów i strategii polityki zdrowotnej w wybranych województwach, która poświęcona była głównie koordynacji działań różnych organów założycielskich na poziomie regionu.

Lepszemu planowaniu i finansowaniu świadczeń w regionach mają służyć mapy potrzeb zdrowotnych - pomysł lansowany przez Ministerstwo Zdrowia. Ale map jeszcze nie ma. Co jest?

- Mamy do czynienia z nieustannymi nowelizacjami ustaw, rozporządzeń i zarządzeń prezesów NFZ. Trudno jest cokolwiek planować i koordynować, gdy nie wiemy w jakim okresie, w jakim zakresie i w jakich wartościach finansowych możemy rozwijać firmy medyczne - skarżył się Mariusz Wójtowicz, prezes Związku Pracodawców Ochrony Zdrowia Województwa Śląskiego, który jest jednocześnie prezesem spółki Szpital Miejski w Zabrzu.

Nowi też chcą kawałka tortu

Zwrócił uwagę, że woj. śląskie jest regionem, w którym powstaje dużo nowych placówek. - Należałoby ich rozwój skorelować, żeby system prawidłowo zadziałał. Tymczasem - jak stwierdził - mamy do czynienia z brakiem kontroli nad tym, co się w systemie ochrony zdrowia dzieje.

- Myślę o takiej koordynacji, żeby była zapewniona dostępność do świadczeń medycznych, a ci, którzy je oferują i inwestują pieniądze, żeby mieli przekonanie, że za 10-15 lat będą mogli na tym rynku funkcjonować bezpiecznie - apelował Mariusz Wójtowicz.

Jego zdaniem należałoby się zastanowić nad tym, czy budowanie nowych szpitali wysokospecjalistycznych jest teraz najważniejsze. - Czy nie należałoby raczej postawić na rozwój POZ i AOS oraz możliwość szerszego korzystania przez pacjentów ze szpitali powiatowych, które zajmują się leczeniem podstawowych schorzeń - sugerował.

Stanowisko prezesa Wójtowicza współbrzmi z oceną przedstawioną przez Barbarę Bulanowską, dyrektor Małopolskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ. Wskazała ona na potrzebę przesuwania środków ze szpitali do AOS. W jej ocenie małopolskie lecznice dostrzegają potrzebę rozwoju ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. - Ze szczegółowej analizy NFZ wynika, że w ubiegłym roku wzrosła liczba porad udzielanych w poradniach przyszpitalnych - poinformowała.

Wicemarszałek jak strażak

Jerzy Michalak, wicemarszałek woj. dolnośląskiego, przyznał, że jego działalność nie wpisuje się w rolę koordynatora. Omawiając problemy polityki zdrowotnej w regionie i koordynacji w dziedzinie lecznictwa stwierdził, że jego zadanie jako wicemarszałka odpowiedzialnego za ochronę zdrowia polega obecnie na gaszeniu pożarów i reagowaniu na bieżące problemy.

- Natomiast reguły gry w ochronie zdrowia zmieniają się zbyt często, a właściwie nie zostały nakreślone, więc trudno jest mówić o długofalowym planowaniu - dodał.

Do roli marszałków województw, jako organów koordynujących politykę zdrowotną nawiązał również Roman Kolek, wicemarszałek woj. opolskiego. On także przyznał, że w większym stopniu czuje się strażakiem gaszącym pożary niż planistą. - Oczekujemy stabilności przepisów, w oparciu o które można planować rozwój ochrony zdrowia w województwie - stwierdził odnosząc się do propozycji MZ dotyczących tworzenia map potrzeb zdrowotnych. Mają one zmienić rolę i zadania województw w kwestii rozpoznania potrzeb zdrowotnych i ich zaspokajania.

Jeśli chodzi o koordynację działań i planowanie, sytuację dodatkowo komplikuje szybki rozwój nowych lecznic. - Środki finansowe przeznaczane na zdrowie są od lat na podobnym poziomie. Ale pojawiają się nowe podmioty, które także chcą z nich skorzystać - zauważyła Aleksandra Skowronek, wicemarszałek woj. śląskiego i podkreśliła, że mapy potrzeb zdrowotnych ustabilizowałaby sytuację placówek i zdefiniowały ich przyszłość.

Województwa chcą mieć wpływ na kształcenie specjalistów

Przedstawiając propozycję zarządu województwa śląskiego nt. przekazania czterech szpitali marszałkowskich Śląskiemu Uniwersytetowi Medycznemu, Aleksandra Skowronek zaznaczyła, że konieczna jest jeszcze zgoda radnych sejmiku. Wyjaśniła, że w samym pomyśle chodzi o rozwój kadry medycznej potrzebnej regionowi. Zaznaczyła, że sytuacja finansowa i infrastruktura wspomnianych szpitali nie jest zła, więc celem władz samorządowych nie jest pozbycie się przynoszących straty jednostek.

Na potrzebę kształcenia kadr medycznych zwrócił też uwagę Roman Kolek, wicemarszałek woj. opolskiego. Powiedział, że samorządy wojewódzkie powinny być odpowiedzialne za funkcjonowanie całego systemu ochrony zdrowia w regionach, w tym także za alokację miejsc rezydenckich. - W regionie brakuje specjalistów, powinno się zwiększyć możliwości ich kształcenia - postulował marszałek Kolek.

Spełnienie postulatów, o których mówili uczestnicy dyskusji poświęconej problemom i strategii polityki zdrowotnej, możliwe jest pod kilkoma warunkami. Jeden z najważniejszych to zapewnienie ochronie zdrowia odpowiedniego poziomu finansowania.

Gdy brakuje pieniędzy

Tymczasem według Dariusza Strojewskiego, członka zarządu M.W. Trade SA, firmy specjalizującej się w usługach finansowych dla podmiotów działających na rynku medycznym, przychody NFZ za ubiegły rok będą niższe o 2 mld zł od planowanych, a ponadto przewidywane przychody rosną obecnie wolnej niż zakładano.

- W nadchodzących latach nie można liczyć na wzrost składek zdrowotnych - przyznała Barbara Bulanowska i wskazała, że jedną z przyczyn makroekonomicznych może być sytuacja międzynarodowa (np. ograniczenie eksportu do Rosji)

Izabela Tatulińska, dyrektor biura ubezpieczeń klientów medycznych w EIB SA, skoncentrowała się na kwestii wniosków kierowanych przez pacjentów do wojewódzkich komisji do spraw zdarzeń medycznych. Mają one wpływ na wysokość składek ubezpieczeniowych szpitali. Jej zdaniem prowadzone statystyki nie ujawniają problemu, gdyż jedynym wiarygodnym kryterium byłoby porównanie liczby wniosków z liczbą mieszkańców danego województwa.

- Najwięcej wniosków w latach 2012 i 2013 było w woj. mazowieckim, śląskim i małopolskim. Najmniej podlaskim, lubuskim, warmińsko-mazurskim. Inaczej by to wyglądało, gdyby porównać liczbę wniosków przypadającą na 100 tys. mieszkańców - stwierdziła.

Dyrektorzy o sytuacji szpitali

W dyskusji głos zabrali także dyrektorzy szpitali: Dariusz Jorg z Uniwersyteckiego Centrum Okulistyki i Onkologii w Katowicach, Jarosław Madowicz z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Częstochowie, Piotr Nowicki ze Szpitala Klinicznego nr 1 we Wrocławiu, a także Mariola Bartusek, przewodnicząca Okręgowej Rady Pielęgniarek i Położnych w Katowicach.

Dyrektorzy koncentrowali się głównie na problemach finansowych. Dariusz Jorg zwrócił uwagę, że szpitale, przy rosnących kosztach, pracują bez zmian stawek za procedury. Nie przeprowadzono kontraktowania na ten rok, tylko aneksowano umowy. - Jeśli dojdzie do kolejnego przedłużenia aneksowania umów, może się okazać, że szpitale przez kolejny rok będą dysponować takimi samymi środkami - powiedział.

Zdaniem Jarosława Madowicza niepokojącym zjawiskiem w szpitalach przeżywających trudną sytuację finansową jest obserwowany brak identyfikowania się załogi z celami stawianymi przez dyrekcję.

Nawiązując do uwagi dyrektora Jarosława Madowicza o roszczeniach płacowych załóg, Mariola Bartusek powiedziała, że roszczenia płacowe pielęgniarek wynikają stąd, że ta grupa zawodowa nie chce już dłużej czekać na obiecywane podwyżki.

O tym, w jaki sposób możliwe jest - bez udziału środków publicznych lub samorządowych - ratowanie poważnie zadłużonej jednostki, mówił z kolei Piotr Nowicki, dyrektor Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 1 we Wrocławiu, który dwa lata temu podjął się trudnej misji uzdrowienia finansów Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 1 we Wrocławiu.

***

Leki w szpitalu

 

Wartość zakupów leków na rynku szpitalnym w 2013 roku wynosiła ponad 3 mld zł, wyrażona w cenach hurtowych netto, co stanowiło 16 procent całego rynku leków w Polsce. Ilość zakupionych leków wynosiła ponad 68 mln opakowań - informowali uczestnicy sesji poświęconej gospodarce lekami w szpitalu.

- W 2013 roku średnia cena leku szpitalnego dla Polski wyniosła 45 zł. W województwie kujawsko-pomorskim zbliżyła się do 56 zł, w warmińsko-mazurskim czy opolskim jest poniżej średniej krajowej i wynosiła ok. 31,50 zł - przedstawiał dane Walenty Zajdel, przewodniczący Komisji ds. Aptek Szpitalnych z Okręgowej Izby Aptekarskiej w Krakowie.

W Polsce 80-95 proc. leków kupowanych jest w hurtowniach farmaceutycznych. Dla porównania w takich państwach, jak: Niemcy, Francja, Belgia czy Hiszpania, 90-95 proc. leków szpitale kupują bezpośrednio u producenta.

Obecnie w Polsce przypada 0,6 farmaceuty na 100 szpitalnych łóżek. - Mamy około 1800 czynnych zawodowo farmaceutów, z czego 400 pracuje w działach farmacji. Są tworzone głównie w zakładach opieki leczniczej i hospicjach. To niezbyt wiele - oceniał Dariusz Smoliński, opolski konsultant wojewódzki w dziedzinie farmacji szpitalnej, koordynator Departamentu Farmacji Szpitalnej Naczelnej Rady Aptekarskiej.

Dodał, że jeden farmaceuta nie jest często w stanie zapanować nad wieloma obowiązkami nałożonymi na niego w szpitalu.

Chemioterapia bez monitorowania efektów

Włodzimierz Migacz, dyrektor Szpitala im. Stanisława Leszczyńskiego w Katowicach, potwierdził znaczący udział wydatków na leki onkologiczne.

- W naszym szpitalu 75 proc. udziału statystycznego kosztów chemioterapeutyków to 10 proc. leczonych pacjentów. Mimo tak znaczących wydatków na tę dziedzinę medycyny, brakuje oceny efektywności leczenia onkologicznego ze strony NFZ - stwierdza dyrektor Migacz.

Dodaje: - Sprawozdajemy do NFZ dane co do centymetra kwadratowego pacjenta, każdego miligrama podanego leku. Nie otrzymujemy natomiast żadnej informacji zwrotnej na temat monitorowania efektywności leczenia onkologicznego.

Zdaniem dyrektora problemem jest również brak dostępu do danych sprawozdawanych do Funduszu oraz częste zmiany list leków w ramach leków stosowanych w imporcie docelowym, jak w przypadku leku Treosulfan, co uniemożliwia kontynuację leczenia chorych.

- Jedną trzecią wydatków szpitala przeznaczamy na leki, z tego połowa idzie na programy lekowe. Gdybym chciał racjonalnie z punktu widzenia finansowego podejść do tych programów, musiałbym je od razu wypowiedzieć i nie leczyć żadnego pacjenta. Praktycznie do każdego programu lekowego szpital musi dokładać - mówił Piotr Nowicki, dyrektor SPSK nr 1 we Wrocławiu.

Unit dose - kontrola nad lekami

Sposoby na racjonalizację wydatków są różne, chociażby w zakresie organizacji zakupów leków. Częstą praktyką jest rozpakietowanie zamówień. Również jeśli producent oferuje możliwość sprzedaży detalicznej, dyrektorzy chętnie korzystają z tego rozwiązania. 


Marek Piskozub, dyrektor Wojewódzkiego Centrum Medycznego w Opolu, podsumował efekty wprowadzonej przed laty szpitalnej polityki antybiotykowej: - Idea realizowana od 2009 roku polega na tym, by monitorować, ujednolicić i ograniczyć nielimitowany dostęp do wszystkich możliwych antybiotyków. Podzieliliśmy antybiotyki na trzy grupy, z różnym poziomem dostępności. Grupa pierwsza zawiera leki w pełni dostępne, leki z grupy drugiej wymagają podania danych personalnych pacjenta, grupa trzecia jest zastrzeżona dla wyjątkowych sytuacji.

- Już po pierwszym roku stosowania odnotowaliśmy spadek kosztów antybiotyków o 458 tys. zł - zaznaczył dyrektor.

Z kolei Regionalny Szpital Specjalistyczny im dr. W. Biegańskiego w Grudziądzu jako pierwszy w Polsce wprowadził system unit dose we wszystkich 30 oddziałach szpitalnych.

- Jeszcze do niedawna nie wyobrażałem sobie szpitala bez apteczek oddziałowych. Dzisiaj funkcjonuje system, który wydaje ok. 3 tys. sztuk saszetek z lekami dziennie, realizuje zlecenia planowe dla 1100 łóżek do 4 godzin. Zlecenia pilne - do 15 minut. Działa w oparciu o indeks leków, zamiennie według nazwy handlowej i międzynarodowej - tłumaczył Marek Nowak, dyrektor szpitala w Grudziądzu.

System oferuje szereg korzyści: pełną kontrolę nad lekami, skrócenie czasu pracy personelu, minimalizację ryzyka pomyłki, nadzór nad polipragmazją, redukcję stanów magazynowych, oszczędności w skali roku jeśli chodzi o różne terminy ważności rządu 140 tys. zł i kupowanie leków w większych opakowaniach.

Tak samo skuteczne

Prof. Paweł Grieb, który reprezentował Polskę w pracach Europejskiej Agencji Leków (EMA) nad regulacjami dotyczącymi leków biologicznych biopodobnych, rozwiał kilka mitów, którymi obrosły te leki. W szczególności skomentował obawy, które wydają się być związane z samym terminem „biopodobne”.


- Określenie leki biopodobne to nie jest szczęśliwy termin. W Polsce kojarzy się to z czymś takim jak wyrób czekoladopodobny. Leki biopodobne są również lekami biologicznymi, zaś ich biopodobieństwo nie jest atrybutem leku, tylko jest sposobem jego rejestracji - wyjaśniał profesor.

- Jeśli od prawie 40 lat na rynku występuje insulina rekombinowana, to rejestracja kolejnej nie wymaga wykonania badań kontrolowanych placebo jak dla leku nowego. To samo dotyczy hormonu wzrostu, interferonów, erytropoetyny czy niektórych przeciwciał monoklonalnych - przypominał prof. Grieb.
 

***

Inwestycje

Pozyskiwanie środków unijnych na inwestycje w ochronie zdrowia wielu placówkom stworzyło warunki do zrealizowania wielu koniecznych modernizacji. Wszyscy prelegenci sesji dotyczącej inwestycji w ochronie zdrowia podkreślali jednak, że tych środków ciągle jest zbyt mało.

- W tej chwili rozliczam już 17. projekt. W sumie nasz szpital pozyskał 168 mln zł na inwestycje. Wszystko to jednak jest ciągle niewystarczające - mówił Marek Nowak.

- Problemem jest ciągle pozyskiwanie kapitału na inwestycje, choć wydawałoby się, że akurat w tej dziedzinie nie powinno być z tym kłopotu. Jesteśmy, niestety, na samym końcu atrakcyjności podmiotów gospodarczych dla rynku kapitałowego, mimo że medycyna to dziedzina z ogromnym potencjałem - dodał dyrektor Nowak.

Jak podkreślał, rynek medyczny, mimo ogromnej wartości, jest, niestety, mało wiarygodny dla rynku kapitałowego. I to trzeba zmienić. Czy powinno się zmienić prawo, czy może otoczenie prawne dla ochrony zdrowia?

- Przecież szpital to miejsce, gdzie lokuje się innowacyjność, nowoczesne technologie oraz ogromny potencjał intelektualny kadry medycznej. Biorąc to pod uwagę, kapitał powinien sam zabiegać o możliwość inwestowania w tę dziedzinę. Niestety, rzeczywistość jest na razie inna - podsumował dyrektor Nowak.

Uroki informatyzacji

Spora część sesji inwestycyjnej została poświęcona informatyzacji szpitali i wdrażaniu systemów informatycznych w placówkach ochrony zdrowia w związku z obowiązkiem prowadzenia w podmiotach leczniczych od 1 sierpnia 2014 r. elektronicznej dokumentacji medycznej.


Jak podkreślał gość EEC - Antti Pohjolainen, dyrektor ds. opieki zdrowotnej na Europę Środkowo-Wschodnią w Microsoft Corporation - kwestia barier mentalnych w powszechnym używaniu nowoczesnych technologii cyfrowych, jest problemem nie tylko w Polsce.

- Takie bariery pojawiają się we wszystkich krajach europejskich w trakcie wdrażania nowych technologii. Zdarzało się i tak, że lekarze wprost odmawiali korzystania z nowoczesnych systemów. Oczywiście, są systemy złe i dobre, ale najważniejsze żeby przekonać personel, spotykać się z nim i rozmawiać, przekonywać i pokazywać korzyści, jakie można odnieść z wdrożenia nowoczesnych systemów - mówił Pohjolainen.

Jak przykład takiego "oporu materii" przed nowoczesnymi systemami informatycznymi przedstawiciel Microsoft podał szpitale w Słowenii, gdzie lekarze, ze względu na ogrom pacjentów mieli dla każdego z nich zaledwie 7 minut. Nie chcieli korzystać z elektronicznych systemów bo ich wprowadzenie, ich zdaniem, jeszcze bardziej skróciło by ten czas. - Udało się tę barierę, z korzyścią dla pacjentów i lekarzy, jednak przełamać - dodał Pohjolainen.

Uczestnicy sesji byli podzieleni, wypowiadając swoje opinie związane z obowiązkiem wprowadzenia od 1 sierpnia br. w placówkach medycznych e-dokumentacji medycznej i zapowiedziami prolongaty tego terminu.

Część opowiadała się za konsekwencją, utrzymaniem w mocy terminu i nie „nagradzaniem” tych placówek, które sprawę wprowadzenia obiegu e-dokumentacji do tej pory lekceważyły. Inni wskazywali na odroczenie tego terminu jako szansę zdobycia czasu na pozyskanie na ten cel odpowiednich środków.

Pełna relacja z Ogólnopolskiego Spotkania Menedżerów Ochrony Zdrowia, z wypowiedziami wszystkich panelistów - już wkrótce w portalu rynekzdrowia.pl i czerwcowym wydaniu miesięcznika Rynek Zdrowia (nr 6/2014).

ZAKRES TEMATYCZNY

Agenda

PARTNERZY

  • Sponsor Główny

  • Partner

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH