Multimedia

Szpital jako spółka

0,96 MB
typ pliku: Prezentacja PDF

RELACJA

Faktycznymi twórcami polityki zdrowotnej w poszczególnych regionach kraju powinny być władze województwa i środowiska lokalne - powiedział wiceminister zdrowia Igor Radziewicz-Winnicki podczas V Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach, w trakcie sesji otwierającej Ogólnopolskie Spotkanie Menedżerów Ochrony Zdrowia, które corocznie odbywa się w ramach katowickiego kongresu.

- Potrzeby zdrowotne i epidemiologia ulegają zmianom, społeczeństwo się starzeje. Dlatego tak ważne jest planowanie odpowiedniego zakresu świadczeń - zaznaczył Igor Radziewicz-Winnicki podczas konferencji zorganizowanej przez redakcję miesięcznika i portalu Rynku Zdrowia wraz z wydawcą - Grupą PTWP SA.

Regionalne planowanie
W dyskusji wzięli udział przedstawiciele Ministerstwa Zdrowa, Narodowego Funduszu Zdrowia, parlamentarzyści, samorządowcy, szefowie publicznych i prywatnych lecznic oraz eksperci rynku medycznego. Omawiano m.in. wybrane projekty ustaw regulujących system ochrony zdrowia w Polsce, przyszłość finansowania świadczeń w kontekście planowanej decentralizacji NFZ, możliwości tworzenia regionalnych strategii polityki zdrowotnej, a także sytuację finansową szpitali.

Wiceminister zdrowia podkreślał, iż planowaniu liczby i profilu placówek medycznych - odpowiadających rzeczywistym potrzebom mieszkańców - sprzyjać ma m.in. wydawanie przez włodarzy województw promes dotyczące kontraktowania określonych świadczeń. Przypomniał także, iż istotną rolę w koordynowaniu polityki zdrowotnej w regionach będę odgrywały rady nadzorcze przy oddziałach Narodowego Funduszu Zdrowia.

Igor Radziewicz-Winnicki zwrócił jednak uwagę, że medycyna naprawcza jest ważnym, ale tylko jednym z elementów zdrowia publicznego, a organizacja lecznictwa powinna być skoordynowana z całą polityki społeczną. Dodał, iż ustawa o zdrowiu publicznym powinna być gotowa z kilka miesięcy.

W ambulatorium nie tylko porady
Prezes NFZ Agnieszka Pachciarz wśród najważniejszych zadań Funduszu wymieniła m.in. prace nad wdrożeniem koszyków świadczeń, które z końcem roku tracą ważność: - Liczę na to, że Ministerstwo Zdrowia uwzględni nasze sugestie dotyczące rozporządzeń koszykowych - powiedziała prezes Pachciarz.

W rozmowie z dziennikarzami sprecyzowała, że aby NFZ mógł spokojnie przygotować się do przyszłorocznego kontraktowania, ministerstwo powinno określić zawartość koszyków najpóźniej w czerwcu lub lipcu. Dodała, że sugestie NFZ nie zmieniają zasadniczo zawartości koszyków: - Widzimy jednak konieczność zmian np. w zakresie stomatologii - warto poszerzyć opiekę nad dziećmi i osobami w starszym wieku. Nie powinien być natomiast taki szeroki koszyk świadczeń dla pozostałej populacji

Jako kolejny priorytet prezes NFZ wskazała wdrożenie dyrektywy unijnej dotyczącej transgranicznej opieki medycznej. Musi to nastąpić do 25 października br. Igor Radziewicz-Winnicki zapewnił, że jego resort "robi wszystko, żeby zdążyć" i jeśli nic nie zakłóci toczących się prac, powinny dobiec końca w określonym terminie.

Agnieszka Pachciarz stwierdziła, że koszty leczenia za granicą wykraczają poza umowy zawarte przez Fundusz z polskimi świadczeniodawcami i płatnik musi zapewnić pieniądze na ten cel.

Prezes Funduszu zapowiedziała m.in. kontynuowanie prac nad zasadami finansowania ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (AOS): - Rozliczanie tego rodzaju świadczeń w ramach jednorodnych grup pacjentów nie w pełni się sprawdziło - mówiła.

- Środki na finansowanie ambulatoryjnej opieki specjalistycznej zostały zwiększone o kilkanaście procent, tymczasem kolejki pacjentów nie są krótsze. Dlatego jako płatnik nadal oczekujemy m.in. większej kompleksowości świadczeń udzielanych w placówkach AOS - nie tylko porad, ale i wzrostu liczby zabiegów wykonywanych w trybie ambulatoryjnym - powiedziała Agnieszka Pachciarz.

Fundusz planuje także objęcie systemem jednorodnych grup pacjentów rehabilitacji ogólnoustrojowej, a także poprawienie dostępności do opieki domowej i długoterminowej. - Chcemy w odpowiedni sposób podzielić tego rodzaju świadczenia, aby pomoc rzeczywiście docierała do osób najbardziej jej potrzebujących - zaznaczyła prezes NFZ.

15 lat minęło i co dalej?
Bolesław Piecha (PiS), wieloletni przewodniczący sejmowej komisji zdrowia, a obecnie senator, wskazał, iż w ciągu 15 lat od wprowadzenia w Polsce systemu ubezpieczeniowego w miejsce budżetowego, decydentom nie udało się odpowiedzieć na zasadnicze pytanie: - Jakie tak naprawdę cele powinniśmy realizować poprzez politykę zdrowotną - czy ma ona chronić interesy szpitali, czy pacjentów?

- Wciąż brakuje nam także rzetelnego oszacowania potrzeb zdrowotnych. Tego rodzaju analizy powstają, ale mają charakter fragmentaryczny. Określanie wysokości nakładów na ochronę zdrowia, w tym składki zdrowotnej, odbywa się na zatem na podstawie spekulacji - powiedział Bolesław Piecha.

Także Marek Balicki, dyrektor Szpitala Wolskiego w Warszawie i były minister zdrowia, uważa, że jak najszybciej powinien zostać dokonany szczegółowy bilans i ocena minionego 15-lecia w rodzimej ochronie zdrowia. - Udzielanie świadczeń stało się bardziej przedmiotem działalności gospodarczej, a mniej misją, czyli działaniem w ramach wyższej użyteczności publicznej - mówił Marek Balicki.

- Niestety, pod względem długości życia obywateli dystans dzielący Polskę od krajów "starej" Unii zaczął się powiększać. To musi niepokoić - powiedział były minister zdrowia.

Zdaniem posła Jakuba Szulca (PO), wiceministra zdrowia w latach 2008-2012, przed naszym systemem ochrony zdrowia stoją obecnie dwa zasadnicze wyzwania: - Po pierwsze, należy położyć kres wciąż nieefektywnym relacjom pomiędzy podstawową opieką zdrowotną, ambulatoryjną opieką specjalistyczną i lecznictwem szpitalnym - stwierdził poseł.

- Po drugie, konieczne jest miarodajne określenie, jakie nakłady na ochronę zdrowia musimy osiągnąć oraz sprecyzowanie źródeł finansowania świadczeń: powszechna składka, indywidualne tzw. doubezpieczenie, współpłacenie, a może swoisty miks tych rozwiązań - wymieniał Jakub Szulc.

Nasz bogaty koszyk

Prof. Marian Zembala, dyrektor Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu, konsultant krajowy w dziedzinie kardiochirurgii, zaznaczył, iż rolą, a zarazem obowiązkiem państwa jest m.in. monitorowanie rynku świadczeń zdrowotnych i zapewnienie alokacji środków gwarantujących możliwie najlepszy poziom leczenia ubezpieczonym w ramach powszechnej składki.

- Liczba powstających żywiołowo ośrodków kardiologicznych zabiegających o kontrakty z NFZ może niebawem sprawić, że w poważne kłopoty popadną duże ośrodki kliniczne, z kardiologią i kardiochirurgią na najwyższym poziomie. A to już nie będzie korzystne dla pacjentów - przestrzega prof. Zembala.

Odniósł się także do planowanych zmian w koszyku świadczeń gwarantowanych: - Tworząc koszyk w obecnym kształcie, chyba najbogatszy w Europie - chociaż do najzamożniejszych państw nie należymy - sami strzeliliśmy sobie w stopę - mówił obrazowo profesor. - Mam nadzieję, iż moi koledzy konsultanci z różnych dziedzin powiedzą w końcu stop i wskażą określone świadczenia jako możliwe do finansowania w ramach tzw. doubezpieczeń.

O szpitalach
Roman Kolek, wicemarszałek województwa opolskiego zwrócił uwagę, iż decentralizacja NFZ jest krokiem w dobrym kierunku, jednak pod warunkiem, że regionalni ubezpieczyciele będą mogli ze sobą konkurować. Przypomniał ponadto, że na razie wojewodowie nie mają narzędzi do tworzenia regionalnych map potrzeb zdrowotnych.

Z kolei śląski wicemarszałek Mariusz Kleszczewski podkreślał, że w niektórych regionach kraju występuje nadmiar łóżek szpitalnych. - W województwie śląskim jest ich 60 na 10 tysięcy mieszkańców. Dla porównania - w Stanach Zjednoczonych średnia liczba łóżek na 10 tys. mieszkańców jest o połowę mniejsza - mówił Mariusz Kleszczewski, wskazując na pilną potrzebę zmian w strukturze łóżek.

Dariusz Strojewski, członek Zarządu, M.W. Trade SA, przedstawiając szanse i zagrożenia związane z przekształcaniem zadłużonych publicznych lecznic w spółki, zaznaczył, że sama forma prawna funkcjonowania szpitala nie jest tak ważna, jak właściwe przeprowadzenie procesu restrukturyzacji. - Wydaje się, że ostatnio zainteresowanie komercjalizacją SPZOZ-ów nieco spadło, a głównym celem staje się poprawa sytuacji finansowej placówek - powiedział Dariusz Strojewski.

O sytuacji szpitali uniwersyteckich w Polsce mówił m.in. Piotr Pobrotyn, dyrektor Akademickiego Szpitala Klinicznego im. Jana Mikulicza-Radeckiego we Wrocławiu. Na pytanie, czy specjalna ustawa regulująca funkcjonowanie jednostek klinicznych pomogłaby menedżerom w zarządzaniu takim lecznicami, odpowiedział:

- Takie regulacje potrzebne są przede wszystkim pacjentom, bo kto będzie leczył Polaków za kilkanaście lat? Przecież jednym z zadań szpitali klinicznych jest kształcenie lekarzy, dlatego tak ważne jest zapewnienie właściwego finansowania dydaktyki w tych szpitalach.

Sektor prywatny

O zasadach prowadzenia lecznic nie tylko pod kątem misji ratowania zdrowia i życia, ale także jako bilansujących się przedsiębiorstw mówił prof. Paweł Buszman, przewodniczący Rady Nadzorczej American Heart of Poland S.A.

- Prywatna medycyna wciąż w naszym kraju budzi nie zawsze pozytywne emocje - stwierdził prof. Buszman. - Tymczasem po reformie systemu ochrony zdrowia pod koniec lat 90. ubiegłego wieku, okazało się, że sektor prywatny, a także niepubliczne wydatki na opiekę zdrowotną, znakomicie wypełniły lukę w tych procedurach medycznych, których nie można było zakontraktować z publicznym płatnikiem.

- Taką lukę kilkanaście lat temu stanowiła grupa świadczeń w terapii chorób układu krążenia, w tym ostrych zespołów wieńcowych. Jako pierwsi, poza placówkami publicznymi, zaoferowaliśmy tego typu usługi. Bardzo ich wówczas brakowało - dodał prof. Buszman.

Dziś AHP SA posiada największą w kraju prywatną sieć ośrodków kardiologii inwazyjnej, ale początki nie były łatwe: - Musieliśmy uczyć się biznesu medycznego - przyznał prof. Buszman. - Dzisiaj w wielu krajach Europy wskazuje się właśnie na zasady prowadzenia trwałego biznesu w medycynie, pozwalające placówkom uniknąć nie tylko niebezpiecznego zadłużania się, ale także umożliwiając rozwój oraz inwestowanie w nowe technologie.

Zdarzenia medyczne

Łukasz Zoń, dyrektor Biura Prawnego EIB SA zaprezentował m.in. dane dotyczących liczby spraw kierowanych do komisji orzekających o zdarzeniach medycznych w podmiotach leczniczych. Wskazał też na wybrane efekty działania tychże komisji.

- Od wejścia w życie nowych przepisów w styczniu 2012 roku do 28 lutego 2013 r. do wojewódzkich komisji wpłynęły 603 wnioski dotyczące zdarzeń medycznych, z których 143 z góry odrzucono. W 148 przypadkach postępowania zostały zakończone, natomiast w 40 orzeczono, iż zdarzenie medyczne miało miejsce - wyliczał Łukasz Zoń.

Zwrócił uwagę, że aż 200 wniosków wpłynęło już w pierwszych dwóch miesiącach bieżącego roku: - Oznacza to istotny wzrost dynamiki liczby spraw kierowanych do komisji. Jeżeli ten trend się utrzyma, łączna liczba złożonych w tym roku wniosków może wynieść ok. 1200.

- Konsekwencją orzeczenia o wystąpieniu zdarzenia medycznego jest konieczność zaproponowania poszkodowanemu wnioskodawcy wypłacenia środków na podstawie określonej w odpowiednim rozporządzeniu - przypomniał dyrektor Zoń.

Zaznaczył jednak, że wbrew idei wprowadzenia ustawowych zapisów o postępowaniach administracyjnych przed komisjami wojewódzkimi, nie przyspieszyły one dochodzenia roszczeń przez pacjentów lub ich bliskich. - Stało się tak z dwóch zasadniczych powodów: wydłużonego w praktyce czasu na dostarczenie wymaganych opinii biegłych oraz występujących nierzadko trudności w zebraniu w określonym dniu składu komisji wojewódzkiej - stwierdził Łukasz Zoń.

Leki w szpitalu
Zakupy grupowe leków - tak, ale po pokonaniu kilku problemów, które skutecznie blokują ten proces - mówili uczestnicy sesji „Gospodarka lekami w szpitalu".

- Całe zaopatrzenie szpitala skupia się na dwóch działach: technicznym i aptece szpitalnej. W naszej gestii jest zaopatrzenie w produkty lecznicze i wyroby jednorazowe, odczynniki, zaopatrzenie działalności naukowej. Apteka jest podzielona na sekcje: produktów gotowych, wyrobów medycznych, odczynników, leków onkologicznych, pracownię cytostatyczną, leku jałowego i zamówień publicznych - opisywała strukturę szpitalnej apteki Wojskowego Instytutu Medycznego CSK w Warszawie jej kierownik, Małgorzata Grotowska.

Druga pozycja na liście wydatków
Dodała, że apteka zatrudnia 43 osoby, z tego 23 - personelu fachowego. W takiej sytuacji jest kluczowym, jednym z ważniejszych działów szpitala. Farmaceuci zauważyli jednak, że w mniejszych jednostkach, ze względów finansowych, jest pokusa zastępowania aptek działami farmacji. - Każdy szpital powinien posiadać aptekę szpitalną. Tylko w takich jednostkach jak zakłady opieki leczniczej czy hospicja, dopuszczalne powinno być posiadanie jedynie działu farmacji - ocenił Dariusz Smoliński, opolski konsultant wojewódzki w dziedzinie farmacji szpitalnej.

Farmaceuci uznali, że posiadanie przez aptekę samodzielnej pracowni leków cytostatycznych lub prowadzącej indywidualne dawki w postaci żywienia pozajelitowego, powinno być traktowane jako usługa farmaceutyczna i uwzględniane przez NFZ przy kontraktowaniu.

Piotr Pobrotyn, dyrektor Akademickiego Szpitala Klinicznego im. Jana Mikulicza-Radeckiego we Wrocławiu przypomniał, że koszty leków i wyrobów medycznych są drugą pozycją na liście wydatków szpitala. Stąd starania o maksymalne obniżanie cen leków. Jednym z rozwiązań są zakupy grupowe. Jednak, zdaniem dyrektora Pobrotyna, istnieją problemy, które wygaszają ten proces:

- Pierwszy problem dotyczy kłopotów z opracowaniem ujednoliconych i zunifikowanych, przynajmniej w skali regionalnej, receptariuszy szpitalnych. Po drugie, część szpitali kupuje leki w pakietach. W naszym szpitalu każda pozycja zamawiana jest indywidualnie. Odkąd jestem dyrektorem, ponad dwukrotnie obniżyłem cenę zakupu leków - przyznał Piotr Pobrotyn.

Zauważa, że zakupy grupowe mogą mieć miejsce w przypadku jednostek, których kondycja finansowa jest porównywalna. Zwrócił również uwagę na uwarunkowania prawne dla publicznych podmiotów. Szpital, który ma zapłacić za grupową realizację zamówienia partnerowi zewnętrznemu, a posiada własny dział zamówień publicznych, może narazić się na działanie na szkodę własnej placówki.

- Warto ten instrument wykorzystać, ale myślę, że jest racjonalny tylko w wybranych, zunifikowanych pozycjach produktów, wspólnych dla większości podmiotów, które są zbliżone wielkością i profilem - stwierdził dyrektor dyrektor Akademickiego Szpitala Klinicznego.

Ważny system informatyczny
Podobne doświadczenia w zakresie zakupów leków ma Anna Czech, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego im. św. Łukasza w Tarnowie. - Idziemy w kierunku rozpakietowania. Dzięki temu uzyskujemy dobre ceny leków. W wielu przypadkach ceny produktów oryginalnych osiągają poziom generyków.
Racjonalizacji wydatków na leki służy też system informatyczny szpitala oraz dobry nadzór nad rozchodem produktów, dzięki współpracy apteki szpitalnej z komitetem terapeutycznym, działem logistyki i ordynatorami oddziałów.

- Nie mamy na przykład problemu przeterminowanych leków - kiedy data ważności dla nich spada poniżej 90 dni, otrzymujemy o tym sygnał i są przesuwane. Od 2010 roku uzyskaliśmy certyfikat „Szpital bez bólu", w efekcie czego używamy więcej leków przeciwbólowych. Jednak obyło się to bez konieczności zwiększenia wydatków. Rozwiązaniem jest zakup leków po niższych cenach - dodała dyrektor.

Istotną rolę w obniżaniu kosztów terapii odgrywa farmakolog kliniczny. - Uważam, że znajomość farmakoekonomiki i jej zasad jest u nas ciągle niewielka - ubolewał prof. Bogusław Okopień, konsultant wojewódzki w dziedzinie farmakologii klinicznej. Zwrócił uwagę, że dobre opracowanie farmakoekonomiczne musi być pracą zespołową fachowców z różnych dziedzin, w tym także ekonomistów. Przestrzegał również przed utożsamianiem farmakologii klinicznej z terapią monitorowaną.

- Terapia monitorowana w zakresie niektórych grup lekowych może przynieść oszczędności, ale pod warunkiem pewnej jej eskalacji. Nie da się oszczędzić na terapii monitorowanej w zbyt małej jednostce. Terapia monitorowana sprawdza się na przykład w niektórych antybiotykach czy lekach przeciwpadaczkowych, kiedy jest stosowana w dużych jednostkach - stwierdził prof. Okopień.

Zwrócił także uwagę na konieczność monitorowania zdarzeń niepożądanych i interakcji wielolekowych, które w porównaniu do innych krajów europejskich, w Polsce jest za mało rozwinięte.

Generyki a leki biopodobne
Mówiąc o bezpieczeństwie leków, uczestnicy konferencji dyskutowali o lekach biologicznych oraz ich odpowiednikach - biosymilarach.

- Lek generyczny już z nazwy powinien zawierać tę samą substancję. Są to najczęściej proste substancje chemicznie. Leki biopodobne natomiast to najczęściej substancje bardzo złożone, zwykle białkowe, które nie są identyczne wobec leku oryginalnego. Mimo to, na podstawie uproszczonej rejestracji są one rejestrowane w podobnych lub tych samych wskazaniach co leki innowacyjne - wyjaśniał prof. Grzegorz Mazur, z Kliniki Chorób Wewnętrznych, Zawodowych i Nadciśnienia Tętniczego Akademickiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu.

- Musimy też pamiętać, że do rejestracji leku biopodobnego wystarczy jedno badanie w danej jednostce chorobowej, a potem lek biopodobny ma ekstrapolację wskazań do wszystkich zastosowań leku oryginalnego - zaznaczył profesor.

- Nie ma nikogo, kto posiadałby dowody naukowe na to, że biosymilary są bezpieczne oraz jaki dają efekt w dłuższej perspektywie. Może się okazać, że związek lek biologiczny i biopodobny jest jak zestawienie czekolady z wyrobem czekoladopodobnym - dodał Rafał Janiszewski, ekspert rynku medycznego.

Przypomniał, że ani polskie, ani europejskie prawo nie definiuje leku biopodobnego. W efekcie, zgodnie z przepisami ustawy refundacyjnej, leki biopodobne są traktowane jak zwykłe generyki będące odpowiednikami leku oryginalnego.

Inwestycje
- Szpitale wielospecjalistyczne muszą starać się inwestować w taki sposób, by każda wydana złotówka przyniosła w przyszłości kilka złotówek zysku, pozwalających na sfinansowanie niedoszacowanych procedur - mówił Marek Piskozub, dyrektor Wojewódzkiego Centrum Medycznego w Opolu podczas sesji pt. "Inwestycje i źródła ich finansowania w placówkach medycznych". Jak dodał, pamiętanie o tak rozumianym inwestowaniu jest konieczne w jednostce realizującej misję społeczną.

Uczestnicy dyskusji podjęli wątek dotyczący atrakcyjności krajowej branży usług medycznych dla inwestorów kapitałowych, także zagranicznych. Część analityków gospodarczych reprezentuje pogląd, że rynek medyczny podlegając niewielkim wahaniom cyklicznym pozostaje dobrym miejscem do inwestowania nawet w czasie dekoniunktury. Czy rzeczywiście?

- I tak i nie - odpowiadał Michał Kędzia, wiceprezes Enterprise Investors. - Istotnie, pacjent idąc do szpitala nie rozważa przecież czy jego pobyt tam przypada na czas koniunktury - mówił, zauważając jednak, że zwykle z kieszeni prywatnej opłacane są te usługi, które relatywnie nie są drogie. - Jest natomiast wiele świadczeń finansowanych przez publicznego płatnika, które ze względu na cenę prawdopodobnie nigdy nie zostałyby kupione przez większość pacjentów - zaznaczył nawiązując do obecnej roli NFZ w kształtowaniu rynku świadczeń medycznych.

- Jest pewna prawda w opinii, że branża pozostaje odporna na wstrząsy koniunkturalne, ale z drugiej strony istotne są rozwiązania systemowe pozwalające planować czy i kiedy zainwestowany kapitał zostanie odzyskany - przyznał Adam Aleksandrowicz, wiceprezes zarządu Polsko-Amerykańskich Klinik Serca SA. Jak zaznaczył, właściciele i grupa zarządzająca rozwijała PAKS przez 11 lat bez kapitału międzynarodowego, ale z jasną wizją. - W strategii firmy stawiamy na komplementarność usług i to buduje aktualnie przewagę konkurencyjną firmy. Natomiast dla stabilności biznesu oprócz zysku istotna jest też korzyść jaką odnoszą pacjenci - mówił z przekonaniem.

Zamówienia publiczne
W czasie dyskusji goście mówili o skomplikowaniu procesu inwestycyjnego wynikającym m.in. z funkcjonowania prawa zamówień publicznych. - Mamy w szpitalu supernowoczesny blok operacyjny ze ścianami wyłożonymi szkłem. Nie jest prosto w oparciu o prawo zamówień wyposażyć wszystkie osiem sal operacyjnych w te same, zunifikowane aparaty do znieczulenia, czy stoły operacyjne - tłumaczył dr Bogdan Koczy, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Chirurgii Urazowej w Piekarach Śląskich.

Jak z kolei zauważył Wojciech Szafrański, prezes zarządu Szpitala Specjalistycznego im. Ludwika Rydygiera w Krakowie Sp. z o.o. oczywiście nie może być mowy o odwrocie od prawa zamówień publicznych, natomiast wciąż wątpliwym pozostają pewne regulacje wprowadzane w tym prawie. - Ustawodawca zabiera się za regulacje, ale nie doprowadza ich do końca zostawiając furtkę do różnych interpretacji - rozważał prezes.

Jak przekonywał takie wątpliwości dotyczą i dialogu technicznego, który jest dobrym rozwiązaniem. - Nie wiem jednak czy nie spotkamy się na przykład z zarzutem, że jakaś firma nie została zaproszona do dialogu - rozważał.

Oblicza outsourcingu
Goście sesji dzieli się też doświadczeniami dotyczącymi outsourcingu usług. Są różne. - Korzystamy z usług już czwartej firmy sprzątającej - mówiła Małgorzata Tobiś, wicedyrektor w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym we Wrocławiu.

- Firmy zatrudniają osoby niepełnosprawne, co jest rzeczą pożądaną, ale konsekwencje ich zwolnień lekarskich są przerzucane na szpital. Braki personalne doprowadzają do nieadekwatnego rozdziału pracowników na poszczególne oddziały - stwierdziła dyrektor, zaznaczając, że czasami nie ma też pewności czy osoba sprzątająca po raz pierwszy salę operacyjną jest właściwie przeszkolona.

Dyrektor Tobiś jako "idealną" oceniła pracę firm outsourcingowych w zakresie usług patomorfologii, diagnostyki laboratoryjnej, ocenę "niezłą" otrzymała kuchnia. Za znakomicie sprawdzające się rozwiązanie dyrektor uznała też outsourcing obłożeń i ubrań operacyjnych.

- Nie ma sensu oddawać sfery medycznej - radiologii, kardiologii czy dializ, czyli tej działalności, na której można zarobić - wyliczał dyr. Marek Piskozub. - O rozwiązaniu powinien decydować rachunek kosztów, ale tu nie ma jednej recepty - dodawał dyr. Wojciech Szafrański.

Uczestnicy sesji odnieśli się też szerzej do zadań w zakresie informatyzacji, jakie stoją przed szpitalami. - Trwa właśnie konstruowanie unijnych programów operacyjnych, w których zawarte będą środki także na informatyzację szpitali - przypominał Wojciech Dziomdziora, dyrektor spraw publicznych i CSR w Orange Polska, zachęcając jednocześnie do większej mobilizacji menedżerów ochrony zdrowia w staraniach o kształt programów.

- Jeśli chcemy mieć zapewnione środki m.in. na informatyzację czy telemedycynę, to teraz trzeba dotrzeć do marszałków, do Ministerstwa Rozwoju Regionalnego i wesprzeć Ministerstwo Zdrowia oraz podległe mu agencje - przekonywał do wspólnego działania. Jak przypomniał pierwsze wersje programów operacyjnych będą przekazywane do Komisji Europejskiej w czerwcu, a ich formalna konsultacja nastąpi jesienią.

Obszerne relacje z konferencji i innych sesji poświęconych ochronie zdrowia podczas V Europejskiego Kongresu Gospodarczego - już w czerwcowym wydaniu miesięcznika Rynek Zdrowia (nr 6/2013).

 

ZAKRES TEMATYCZNY

Agenda

PARTNERZY

  • Sponsor Główny

  • Partner

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH