Można zrobić więcej, aby pacjent nie cierpiał

Multimedia

W szpitalach niedostatecznie uśmierza się ból pooperacyjny, choć specjaliści z dziedziny anestezjologii i intensywnej terapii mają rozległą wiedzę na temat nowoczesnych metod jego leczenia. Problemy organizacyjne i niedostatki finansowe sprawiają jednak, że upowszechnienie nowoczesnych zaleceń dotyczących leczenia bólu nie jest dostateczne. Pokutują też mity, które powodują, iż terapii bólu przewlekłego prowadzonej przy użyciu opioidów towarzyszą przesadne obawy dotyczące możliwego uzależnienia pacjenta.

Ulżyć w cierpieniu
– Karta praw pacjenta przewiduje prawo chorego do ulgi w cierpieniu. Amerykańskie Towarzystwo Leczenia Bólu w 1995 roku uznało ból za piąty parametr decydujący o jakości życia – mówił podczas konferencji Rynku Zdrowia profesor Jerzy Wordliczek, kierownik Oddziału Klinicznego Leczenia Bólu w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie. Tymczasem, jak pokazują badania, 52-70% chorych skarży się na ból pooperacyjny, a 82% pacjentów leczonych chirurgicznie w szpitalach jednego dnia uważa, że uśmierzenie bólu po zabiegu było słabe.
– A przecież ból powoduje m.in. zmiany neuroendokryniczne i metaboliczne oraz behawiorystyczne – podkreślał prof. Jerzy Wordliczek. Pacjent cierpiący ból dłużej powraca do zdrowia, bo rozwija powikłania, a tym samym drożej kosztuje jego leczenie.

Zdaniem profesora Jana Dobrogowskiego, przewodniczącego Polskiego Towarzystwa Badania Bólu, ordynatora Oddziału Klinicznego w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie, wystarczy stosować w praktyce bezpieczną drabinę analgetyczną, promowaną przez Światową Organizację Zdrowia, by pomóc choremu i sprawić, że szybciej wróci do zdrowia.

W Opolu nie boli
Najlepsze wyniki w terapii bólu pooperacyjnego można uzyskać w tych szpitalach, w których powstają zespoły leczenia bólu zapewniające pacjentom stałą opiekę ze strony anestezjologa, chirurga, pielęgniarki anestezjologicznej i zabiegowej podających odpowiednie leki zgodnie z zaleceniami opartymi na drabinie analgetycznej.

W Opolskiem przez dwa lata prowadzono program „Szpital bez bólu”. Program, którego celem było ułatwienie procesu zdrowienia, powiódł się, a jego koszt w przeliczeniu na pacjenta – jak podawał Kazimierz Łukawiecki, dyrektor oddziału NFZ w Opolu – wyniósł ok. 50 złotych.
Doktor Józef Bojko, ordynator Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii Szpitala Wojewódzkiego w Opolu, regionalny konsultant ds. anestezjologii i intensywnej terapii mówił, że program udało się zrealizować, ponieważ na Opolszczyźnie zarówno lekarze, dyrekcje szpitali, jak i płatnik, zgodzili się co do tego, że leczenie bólu jest ważnym elementem jakości opieki zdrowotnej. Pokonano trudności organizacyjne i utworzono zespoły uśmierzające ból. Realizacja dwuletniego programu w Opolskiem kosztowała ok. 700 tys. złotych.

Liczy się zespół
Jak dotąd płatnik rozlicza się ze szpitalem z wykonanych procedur chirurgicznych, bez dokładnego wyliczenia i uwzględnienia kosztów analgezji. Profesor Ewa Mayzner-Zawadzka uważa, że dla rozwiązania problemu istotna jest m. in. dobra współpraca anestezjologów z chirurgami: – Powstają zespoły leczenia bólu i upadają, więc dopóki nie pojawią się oficjalne procedury i nie wpisze się leczenia bólu do katologu procedur, nie można liczyć na pełny sukces – mówiła występując podczas konferencji.

W opinii prof. Leona Drobnika, przewodniczącego Polskiego Towarzystwa Anestezjologii i Intensywnej Terapii, kierownika Kliniki Anestezjologii, Intensywnej Terapii i Leczenia Bólu Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, personel w polskich szpitalach jest dobrze przygotowany do leczenia bólu, ale często trafia wręcz na przeszkody techniczne, takie jak brak leków czy źródeł tlenu. – Marzą nam się wielkie rzeczy, a tu pospolitość skrzeczy – mówił profesor.

W zabrzańskim Szpitalu Klinicznym nr 1 Śląskiego Uniwersytetu Medycznego działa jeden z nielicznych w kraju zespołów leczenia bólu pooperacyjnego. Twórca tego zespołu, doc. Hanna Misiołek z Katedry Anestezjologii i Intensywnej Terapii ŚUM mówiła z przekonaniem, że oceniając stan pacjenta po operacji nie można uciekać od oceny natężenia bólu, bo ma ono wpływ na pracę układu oddechowego czy układu krążenia.

Obawy na wyrost
Specjaliści twierdzą, że pacjent z bólem nowotworowym po wyjściu ze szpitala, gdzie zastosowano terapię skojarzoną przeciwbólową, nie ma często szansy na jej kontynuację u lekarza rodzinnego. Przyczyn upatrują w niechęci części środowiska medycznego do ordynowania opioidów pacjentom i podejrzliwości farmaceutów do różowych recept.

Doktor Jadwiga Pyszkowska z Zakładu Medycyny i Opieki Paliatywnej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach uważa, że niechęć części środowiska do opioidów i wypisywanie tych leków na różowych receptach ma swoje źródło m.in. w prawie, które traktuje leki opioidowe jak niebezpieczne narkotyki, a nie leki przynoszące chorym ulgę w cierpieniu.

Doktor Jerzy Jarosz, kierownik Zakładu Medycyny Paliatywnej w Centrum Onkologii w Warszawie, przedstawił podczas konferencji dane nt. ordynowania opioidów uzyskane w oparciu o ankietę przeprowadzonej wśród lekarzy. Na pytanie o przyczyny wybierania leków nieopioidowych lub słabo działających opioidów lekarze odpowiadali, że łatwiej wypisać na nie receptę, ale około jedna trzecia lekarzy faktycznie nie potrafiła racjonalnie wytłumaczyć, dlaczego ordynują słabsze leki, uciekając przed podaniem silnych, ale skutecznych opioidów.

Potrzebna rozwaga
Jak mówił profesor Teofan M. Domżał z Kliniki Neurologicznej Centralnego Szpitala Klinicznego Wojskowej Akademii Medycznej w Warszawie, leczenie bólu przewlekłego jest problemem dla medycyny na całym świecie. Tymczasem, zdaniem profesora, ból przewlekły pourazowy, nerwobóle czy pierwotne bóle głowy, to ból dla specjalisty, nie dający się skutecznie leczyć „goździkoterapią”.
Niełatwy dostęp do specjalistów, ograniczone możliwości leczenia sprawiają, że ok. 4 mld. zł rocznie Polacy wydają na leki OTC, z czego ok. 1 mld na niesteroidowe leki przeciwzapalne.

– Skutek jest taki, że 8-10% pacjentów oddziałów wewnętrznych, to pacjenci z problemami wywołanymi niepożądanym działaniem leków – mówi doktor Wojciech Matusewicz, naczelnik Departamentu Gospodarki Lekami Narodowego Funduszu Zdrowia, do niedawna czynny klinicysta, ordynator w jednym ze szpitali. I apeluje o rozwagę przy ordynowaniu i zażywaniu np. luteiny stosowanej w leczeniu ADHD – bo zawiera amfetaminę, ibuprofenu – bo znosi działanie aspiryny, paracetamolu – bo choć jest to jeden z bezpieczniejszych leków, może wywoływać astmę u osób w starszym wieku.

Uwaga na powikłania
Skutkiem zażywania niesteroidowych leków przeciwzapalnych i nieopioidowych przeciwbólowych w samoleczeniu może być, m.in.: zapalenie błony śluzowej żołądka, choroba wrzodowa, zaburzenia w układzie krążenia, uszkodzenie nerek, wątroby, astma oskrzelowa, zmiany skórne. Profesor Marek Kowalczyk, farmakolog i toksykolog z Wojskowego Instytutu Higieny i Epidemiologii w Warszawie, tłumaczył, że dzieje się tak dlatego, bo np.kwas acetylosalicylowy wchodzi w skład 29 preparatów farmaceutycznych, w tym m.in. APAP-u, Ibupromu, Ibuprofenu. Substancję czynną jaką jest paracetamol zawierają 32 leki. Przyjmowane jednocześnie np. Panadol, Codipar, Fervex, Dolores mogą dać poważne skutki zdrowotne.

Powikłania towarzyszące samoleczeniu są najczęściej wynikiem niezapoznania się lub niezrozumienia przez pacjentów treści ulotek dołączanych do leku. Jak podkreśliła doktor Anna Wachnik-Święcicka, kierownik Działu Oceny Druków Informacyjnych w Urzędzie Rejestracji, producenci leków muszą przy redagowaniu ulotek pamiętać, że pacjenci najczęściej mają problem ze zrozumieniem zbyt trudnego dla nich języka.

Doktor Jarosław Woroń z Zakładu Farmakologii Klinicznej Katedry Farmakologii Klinicznej Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie szacuje, że nawet do 20 proc. kosztów leczenia może stanowić znoszenie powikłań po działaniach niesteroidowych leków przeciwzapalnych.

Certyfikaty
Polskie Towarzystwo Leczenia Bólu zainicjowało program „Szpital bez bólu”. W ramach projektu specjalne certyfikaty mają otrzymywać szpitale spełniające następujące kryteria:
- uczestniczenie anestezjologów, chirurgów i pielęgniarek (team) jeden raz w roku w szkoleniach z zakresu uśmierzania bólu
- prowadzenie regularnej oceny natężenia bólu u wszystkich operowanych pacjentów
- informowanie pacjentów o możliwości i metodach uśmierzania bólu
- prowadzenie dokumentacji dotyczącej pomiarów bólu i stosowanego postępowania
Zdaniem autorów programu, certyfikacja przyniesie skrócenie czasu hospitalizacji i zmniejszenie liczby powikłań u pacjentów po zabiegach operacyjnych. Certyfikat będzie miał znaczenie promocyjne dla szpitala, a jego uzyskanie pozwoli na nawiązanie dialogu z Narodowym Funduszem Zdrowia w ubieganiu się przez szpital o dodatkowe środki na finansowanie leczenia bólu.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH