W krakowskiej "odsłonie" trzeciej już edycji cyklu konferencji "System opieki zdrowotnej. Ogólnopolskie problemy - regionalna perspektywa" wzięło udział 240 osób.

Multimedia

Przypomnijmy, że Kraków był piątym miastem (po Poznaniu, Wrocławiu, Lublinie, Gdańsku), w którym odbyła się regionalna debata w cyklu zorganizowanym na przełomie roku 2009 i 2010 przez redakcję wraz z wydawcą miesięcznika Rynek Zdrowia i portalu rynekzdrowia.pl.


Podobnie jak w innych regionach, także w Małopolsce o najważniejszych problemach – głównie stacjonarnej opieki zdrowotnej – rozmawialiśmy m.in. z przedstawicielami samorządu wojewódzkiego, dyrektorami szpitali, lekarzami – w tym z konsultantami wojewódzkimi w wybranych dziedzinach medycyny.

Krakowską konferencję zdominowały kwestie związane z finansowaniem świadczeń zdrowotnych w 2010 roku. Wszyscy szefowie placówek biorący udział w małopolskiej konferencji podkreślali, że – mimo finansowych ograniczeń – inwestują, w miarę możliwości, w rozwój swoich szpitali, m.in. w infrastrukturę oraz aparaturę i wyposażenie.


Liczne obawy

Podczas pierwszej sesji rozmawialiśmy m.in. o nadal gorącym temacie w ochronie zdrowia, jakim są przekształcenia szpitali według rządowego planu B.

Zdaniem goszczącego na naszej konferencji Wojciecha Kozaka, członka zarządu województwa małopolskiego, prowadzenie przekształceń szpitali podległych urzędowi marszałkowskiemu wyraźnie utrudnia spowolnienie gospodarcze. Cztery lata temu zarząd województwa wytypował do przekształceń 10 jednostek. Zaawansowanie tego regionalnego programu pozwoliło jak dotąd na podjęcie przekształcenia Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. L. Rydygiera w Krakowie.

– Była jasna sugestia: przekształcajcie. Teraz mamy sytuację, w której NZOZ-y otrzymały mniejsze kontrakty, a ja polemizuję ze związkami zawodowymi, które stawiają pytanie, co zrobimy, jeśli na jednym z etapów przekształcenia zabraknie pieniędzy dla szpitala, który województwo musi oddłużyć na kwotę 24 mln zł. Ponieważ nie wszystkie reguły są jasne, przy pesymistycznym scenariuszu może się okazać, że będziemy musieli mieć w budżecie przygotowane nawet 100 mln zł – mówił Wojciech Kozak mając wątpliwości, czy aby na pewno flagowy szpital marszałkowski w Krakowie po zaawansowaniu przekształceń znajdzie się na dobrym miejscu listy, w kolejce po rządowe pieniądze.

Jak dodał, jego obawy, wynikają też m.in. z analizy wojewódzkich finansów, choćby tych przeznaczanych na remonty. W ciągu ostatnich czterech latach dzięki inwestycjom standard usług medycznych w regionie wyraźnie się poprawił i zmniejszyły się koszty. – Zwykle mieliśmy, gdzieś w butonierce – żartował wicemarszałek – schowane 10 mln zł na gaszenie pożarów. Teraz nie mamy ich, i to przy niższym kontrakcie.

Zaburzona płynność

Jak przekazała Urszula Sanak, dyrektor departamentu zdrowia i polityki społecznej Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego, zobowiązania krótkoterminowe szpitali, dla których organem założycielskim jest Urząd, na koniec listopada 2009 roku wynosiły 117 mln zł. Wynik finansowy szpitali w tym samym czasie zamykał się na poziomie minus 11 mln zł i podobny jest prognozowany na koniec roku. Dla porównania – w 2008 roku wynik ów wynosił też 11 mln zł, ale na plus...

Dzięki raportowaniu danych do UMWM, zarówno przez szpitale wojewódzkie jak i powiatowe, wiadomo, że w tych pierwszych kwota nadwykonań wynosi 36 mln zł, w drugich – 62 mln zł.

– Jeżeli mamy zaburzoną płynność finansową, to dlatego, że NFZ nie zapłacił nam za nadwykonania – przekonywał Artur Puszko, dyrektor Szpitala Specjalistycznego w Nowym Sączu, jednej z najbardziej zadłużonych lecznic marszałkowskich, dodając, że dzieje się tak, bo pieniądz nadal nie idzie za pacjentem. Poza tym reguły kontraktowania nie są jasne. – Najpierw mówi się nam: „nie róbcie nadwykonań”, a potem okazuje się, że od tych nadwykonań zależy aneksowanie umów i jeśli słuchać takich zaleceń, to dostaje się, tak jak u mnie, kontrakt mniejszy o 4 mln zł styczeń do stycznia.

Część dyskusji podczas sesji dotyczyła sytuacji szpitali klinicznych. Obecni na sali dyrektorzy tych jednostek zgodnie zauważali, że jak dotąd nie udało się wyposażyć zarządzających szpitalami klinicznymi w ustawowe regulacje prawne uwzględniające specyfikę tych placówek, w których jednocześnie prowadzone jest leczenie i praca dydaktyczna oraz naukowa. Także i z tego powodu planowane przekształcenia nie dotyczą szpitali klinicznych, tymczasem sytuacja finansowa większości z nich jest zła.

– Szpital wygenerowałby 9 mln zł zysku, gdyby Fundusz zapłacił nam za wszystkie nadwykonania, per saldo mamy ich 25 mln zł – mówił Piotr Jędrzejczak, zastępca dyrektora ds. ekonomicznych Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, w którym w minionym roku hospitalizowano ponad 75 tysięcy pacjentów. Dodał jednak: – Nie zrzucamy wszystkich przyczyn złej sytuacji finansowej na okoliczności zewnętrzne. Też mamy powody, żeby uderzyć się w piersi, bo nie tylko pieniądze determinują sytuację szpitali klinicznych, ale także brak ustawowego określenia ich misji.

Jak dostrzegł Piotr Jędrzejczak, podstawowym pytaniem, na jakie muszą odpowiedzieć twórcy przygotowywanej ustawy o szpitalach klinicznych jest to, dotyczące ich miejsca w systemie. Czy są one zatem elementem rynku ochrony zdrowia elastycznie dostosowującym swoje struktury do popytu na usługi, czy też placówką uczelni, która prowadzi dydaktykę i powinna być miejscem tworzenia oraz wdrażania technologii i postępu w medycynie?

Doc. Maciej Kowalczyk, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie Prokocimiu i zarazem prezes Stowarzyszenia Dyrektorów Szpitali Klinicznych, przypomniał, iż istnieje już projekt ustawy dla szpitali klinicznych opracowany przez zespół, w którym głównie zasiadali dyrektorzy takich lecznic. Już wiadomo, że rektorzy większości uczelni wnieśli uwagi korygujące.

Pozytywne korekty i gorycz
W trakcie sesji wypłynął też temat rozliczania procedur według jednorodnych grup pacjentów. – Tu nasze doświadczenia są dobre i wieloletnie, bo wcześniej prowadziliśmy takie rozliczenia w ramach pilotażu. W moim odczuciu grupy jednorodne sprawdzają się w takim szpitalu wielospecjalistycznym, jak nasz – mówił Artur Puszko, dyrektor Szpitala Specjalistycznego w Nowym Sączu.

Dyrektor Maciej Kowalczyk zauważył, iż w katalogach dla szpitali pediatrycznych dzięki rozmowom z NFZ i Ministerstwem Zdrowia doprowadzono do przeszacowania niektórych procedur, ale pojawił się paradoks: – Co prawda udało się przekonać decydentów, ale w ogóle nie zwiększono kontraktu z tytułu zmiany wycen.

Zdaniem doc. Kowalczyka zarządzany przez niego szpital był bliski zbilansowania, ponieważ zostały wykonane wszystkie możliwe ruchy restrukturyzacyjne, zaczęto należycie kodować i sprawozdawać procedury oraz podniesiono wyceny. – I znowu mimo to jesteśmy pod ścianą, bo mamy za niski kontrakt – podsumował doc. Maciej Kowalczyk.

Gdyby nie Unia i samorządy...

W Krakowie dyrektorzy szpitali dyskutowali także o finansowaniu niezbędnych inwestycji oraz o wymaganiach fachowych i sanitarnych zawartych w resortowym rozporządzeniu.

Nie jest źle z dostępnością do unijnych środków na inwestycje, a szpitale i ich organy założycielskie przeznaczają znaczące pieniądze na rozbudowę lecznic oraz poprawę standardów leczenia i warunków pobytu pacjentów.

Szpitale inwestują niezależnie od kolejnego przesunięcia terminu wejścia w życie ministerialnego rozporządzenia o warunkach fachowych i sanitarnych. Jak stwierdziła Sabina Bigos-Jaworowska, dyrektor Zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej w Oświęcimiu, każdy zarządzający szpitalem bez względu na termin, od jakiego zacznie obowiązywać rozporządzenie myśli i tak stale o unowocześnianiu infrastruktury placówki, którą kieruje.

W oświęcimskim szpitalu powstał nowy, 8-łóżkowy, spełniający standardy oddział intensywnej terapii medycznej wyposażony dzięki środkom pochodzącym ze starostwa powiatowego. Część środków na wyposażenie oddziału szpital pozyskał w ramach kontraktu wojewódzkiego.

– Gdyby nie środki unijne i ogromne zaangażowanie organu założycielskiego, nie byłoby nas stać na tak duże kolejne inwestycje jakie podejmujemy: blok operacyjny, centralna sterylizacja – przyznała dyrektor Bigos-Jaworowska.
W Szpitalu Powiatowym w Chrzanowie do marca powinien zostać zakończony remont sześciu sal operacyjnych wraz z zakupem sprzętu do nich. Inwestycja jest warta 10 mln zł, w tym 4 mln zł wkładu własnego, z czego 2 mln zł przeznaczy szpital, a kolejne 2 mln zł zadeklarowało starostwo.  

Według Ewy Potockiej, dyrektor tej jednostki, przesunięcie terminu wejścia w życie wymagań fachowych i sanitarnych jest pewnym powodem do zadowolenia dla zarządzających szpitalami: – Ale cieszyłabym się jeszcze bardziej – mówiła – gdyby w Ministerstwie Zdrowia przyjrzano się wynikającym z tego rozporządzenia wymaganiom dotyczącym zakupów sprzętowych, bo moim zdaniem pewne wymogi są nieracjonalne, a szpitale wydają pieniądze niepotrzebnie.

Podczas konferencji na tematy inwestorskie wypowiadali się też goście reprezentujący jednostki, dla których organem założycielskim jest Ministerstwo Zdrowia. Czy trudniej tam o środki na modernizacje i zakupy sprzętowe niż w lecznicach samorządowych?

Wyzwanie dla „ministerialnych”

Przed takim problemem stanął m.in. Instytut Gruźlicy i Chorób Płuc, Oddział Terenowy w Rabce, gdzie inwestycja w modernizację okazała się szczególnie trudna, bo majątek szpitala obejmował 32 budynki rozrzucone na powierzchni 15 hektarów. Do kłopotów z zarządzaniem tak rozproszonym majątkiem doszły problemy z kontraktowaniem świadczeń wywołane m.in. niżem demograficznym. Szpital przeszedł głęboką reorganizację; oszczędności szukano w zwolnieniu połowy personelu, sprzedaży części majątku i skomasowaniu działalności w możliwie najmniejszej liczbie budynków.

– Przekonaliśmy ministerstwo do naszych działań. Teraz oszczędności rzędu 1 mln zł roczne przyniesie modernizacja sieci ciepłowniczej. Ostateczne środki na ten cel i remont budynków pozyskaliśmy po wejściu szpitala w unijny program Infrastruktura i Środowisko. Umowa z wykonawcą opiewa prawie na 60 mln zł – mówił Joachim Buchwald, dyrektor oddziału Instytutu w Rabce-Zdroju.

Dla Ministerstwa Zdrowia trudnym finansowym przypadkiem jest konieczność remontu Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu. Ten bardzo nowocześnie zaprojektowany niegdyś obiekt ma już dzisiaj 45 lat.

– Modernizacja szpitala, to biorąc pod uwagę brak ministerialnych środków na ten cel, ogromne wyzwanie dla nas – mówił dyrektor Maciej Kowalczyk.

Jak dotąd Uniwersytecki Szpital Dziecięcy, rozwijając – nie mającą chyba precedensu w kraju – kampanię medialną, pozyskiwał takie środki w oparciu m.in. o Fundację TVN; ta stacja sfinansowała dwa lata temu całą inwestycję remontu oddziału noworodkowego kosztującą około 7 mln zł. Z kolei Telewizja Polsat dała 4 mln zł na remont oddziału oparzeń.

Ostatnio szpital wygrał w konkursie unijne pieniądze – 50 mln zł z udziałem własnym Ministerstwa Zdrowia – na budowę bloku operacyjnego, centralnej sterylizatorni i oddziału intensywnej terapii. Są też unijne pieniądze na modernizację chirurgii – tam wkład własny (5 mln zł) dał szpitalowi prezydent Krakowa.

W szpitalu opracowano koncepcję całkowitej modernizacji. Ma kosztować około 300 mln zł. Na razie resort zdrowia nie wypowiedział się ostatecznie co do możliwości sfinansowania tego projektu.

Pełna relacja ze wszystkich dyskusji panelowych krakowskiej konferencji – w najbliższym, marcowym wydaniu miesięcznika Rynek Zdrowia (nr 3/2010).

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH