Mazowsze: krajobraz po JGP
Piąta regionalna konferencja Rynku Zdrowia z cyklu „System opieki zdrowotnej. Ogólnopolskie problemy - regionalna perspektywa” zgromadziła 9 marca w warszawskim Hotelu Marriott ponad 300 uczestników, tym razem z Mazowsza. Dyskusję zdominował obowiązujący od ośmiu miesięcy system rozliczeń z NFZ w ramach Jednorodnych Grup Pacjentów oraz jego wpływ na kondycję szpitali i dostępność świadczeń.
- Od wdrożenia JGP minęło ponad pół roku i jest coraz gorzej - ocenia Jarosław Rosłon, dyrektor Międzyleskiego Szpitala Specjalistycznego w Warszawie. - Fundusz najwyraźniej nie zdaje sobie sprawy z tego, co robi. Nie rozumie konsekwencji systemu rozliczeń, który kształtuje opiekę zdrowotną. Im większy szpital, tym większe niedoszacowanie, a urazówka to już zupełny dramat.
JGP, czyli fikcja?
Tak przynajmniej uważa Andrzej Włodarczyk, przewodniczący Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie, były wiceminister zdrowia.
- Wróciłem do czynnego wykonywania zawodu, do chirurgii - mówi przewodniczący ORL. - O 30 proc. czasu więcej muszę obecnie poświęcić na prace związane z dokumentacją i na liczenie punktów. Ponieważ niektórych procedur po prostu nie uwzględniono, aby uzyskać środki za ich wykonanie z NFZ, trzeba wpisać nieprawdziwe rozpoznanie.
Maciej Piróg, dyrektor Centrum Zdrowia Dziecka w warszawskim Międzylesiu, przyznaje, że problem jest powszechny.
- Przy diagnostyce wad wrodzonych u dzieci wykonanie echa powoduje, że NFZ nie zapłaci za badania - wyjaśnia dyrektor Piróg. - Tymczasem echo musimy zrobić, więc...
Plan B: bez entuzjazmu
Waldemar Roszkiewicz, członek zarządu województwa mazowieckiego, nie ukrywa dystansu do rządowego planu „Ratujemy polskie szpitale”. 35 lecznic marszałkowskich na Mazowszu jest obecnie zadłużonych na kwotę około 450 mln zł. W przypadku ich przekształcenia w spółki zobowiązania te musiałby przejąć samorząd województwa.
- Czy warto? - pyta marszałek Roszkiewicz. - Może bardziej racjonalnym rozwiązaniem będzie przeznaczenie tych środków na modernizacje i sprzęt?
Wobec planu B sceptyczny jest również Andrzej Sawoni, dyrektor Szpitala Powiatowego w Ostrowii Mazowieckiej, który przypomina o olbrzymich kosztach przekształceń związanych z wyceną mienia i koniecznością skorzystania z pomocy firm consultingowych.