System opieki zdrowotnej z perspektywy Lublina

Multimedia

Konferencja Rynku Zdrowia pod hasłem „System opieki zdrowotnej. Ogólnopolskie problemy - regionalna perspektywa” zgromadziła 18 lutego w lubelskim hotelu Victoria liczne grono uczestników. Tym razem akcent padł wyraźniej niż kiedykolwiek na „regionalną perspektywę”. Menedżerowie zarządzający szpitalami na Lubelszczyźnie podkreślali, że nieustannie walczą o zniesienie obowiązującego algorytmu podziału środków, który powoduje, że do lubelskich lecznic trafia znacznie mniej pieniędzy, niż do placówek w innych częściach Polski.

Plan B

…przedstawiony oficjalnie w przeddzień konferencji (17 lutego) do dwumiesięcznych konsultacji, nie wzbudził wielkiego entuzjazmu uczestników spotkania.

- Kwota 2,7 mld zł nie wystarczy – uważa Dariusz Hankiewicz, dyrektor SPZOZ w Radzyniu Podlaskim. - Mamy przecież w kraju około 800 szpitali, przy czym przekształciło się zaledwie 71. Poza tym tylko ograniczona część środków z planu B może być zrefundowana. Resort mówi o pomocy w spłaceniu zobowiązań publiczno-prawnych, podczas gdy prawdziwym problemem są zobowiązania cywilno-prawne. Tutaj cały ciężar znów spadnie na samorządy.

Spółka czy SPZOZ?

To pytanie zadaje sobie m. in. Jacek Solarz, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego im. Jana Bożego w Lublinie.

- Jeśli nie spółka, to co? – zastanawia się dyrektor Solarz. - Mamy jednak wątpliwości. Czy spółka będzie np. kontynuatorem starań SPZOZ-u o środki unijne na dostosowanie, czy też będzie musiała ustawić się w kolejce od nowa? W jakim kierunku pójdą inne szpitale w regionie lubelskim?

Piotr Dreher, dyrektor Wojewódzkiego Centrum Zdrowia Publicznego w Lublinie i przewodniczący lubelskiej Rady Miasta wskazuje na inne problemy: 71 istniejących obecnie samorządowych szpitali niepublicznych działa otoczonych wianuszkiem SPZOZ-ów. Trudno przewidzieć, jakie będą miały wyniki, pracując w otoczeniu innych spółek. Być może na rynku powinny pozostać placówki w obu formułach prawnych?

Lawina ruszyła

O tym, że w tym roku łatwo nie będzie, wiedzą już wszyscy. 51 zł za punkt rozliczeniowy przy realnej cenie punktu w wysokości co najmniej 56 zł zniweczy wysiłek szpitali, którym udało się wyjść z zadłużenia.

- Przy takim niedoszacowaniu będę miał w grudniu prawdopodobnie 17 mln zł deficytu - liczy Marian Przylepa, dyrektor Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 4 w Lublinie.

Piotr Krawiec, dyrektor SPZOZ w Kraśniku, szacuje, że w tym roku szpitalowi zabraknie 15 proc. środków na pokrycie kosztów. Pozostają oszczędności, co sprowadza się do mniejszych wydatków na leki i redukcji zatrudnienia.

Dostęp do terapii

Elżbieta Starosławska, dyrektor Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej, konsultant wojewódzki w dziedzinie onkologii klinicznej, podkreśla, że w przypadku COZL współpraca z Funduszem jest bardzo dobra. Nie zdarzyło się jeszcze, aby płatnik odmówił uzasadnionej chemioterapii niestandardowej.

- Od 2004 do 2008 r. odnotowaliśmy ogólny wzrost finansowania o 416 proc. - mówi dyrektor Starosławska. - W przypadku leczenia raka piersi herceptyną jest to aż 528 proc. więcej, w leczeniu chłoniaków mabtherą aż 785 proc. więcej, a w leczeniu GIST 382 proc. więcej.

Prof. Anna Dmoszyńska, kierownik Kliniki Hematologii i Transplantacji Szpiku OSK w Lublinie, konsultant wojewódzki w dziedzinie hematologii, jest dla odmiany bardzo niezadowolona z kontraktu na 2009 r.

- W ub. r. leczyliśmy na przewlekłą białaczkę szpikową 56 osób lekiem glivec, w tym roku NFZ ograniczył liczbę chorych do 47 - komentuje prof. Dmoszyńska. - Kogo z tej grupy mam skreślić?

Jaki szpital, taki sprzęt

Czy szpitale kupujące nowy sprzęt dostosowują zakupy do realnych potrzeb czy też wydają pieniądze kierując się chęcią podniesie prestiżu i własnymi ambicjami?

Zdaniem Wojciecha Wąsika, zastępcy dyrektora ds. administracyjno-technicznych Wojewódzkiego Szpitala w Tarnobrzegu, dobrze sprawdza się powoływanie w lecznicy szerokich komisji do spraw zakupów, ponieważ każdy z jej członków: lekarz, pielęgniarka, salowa - może pomóc w podjęciu decyzji w oparciu o własne doświadczenia i potrzeby.

- Czasem dyrektorzy proszą nas o pomoc w ocenie opłacalności inwestycji, ale często, choć sami wychodzimy z taką propozycją, nie są zainteresowani - podkreśla Wojciech Gruchoła, kierownik regionu spółki Siemens, sektor Healthcare. - Niestety, to prawda, że szpitale kupują sprzęt, który na pewno nie będzie wykorzystany. Bo jaką rację bytu ma 16-rzędowy tomograf w lecznicy powiatowej? Nie ukrywamy cen: pełen pakiet serwisowy takiego urządzenia to 0,5 mln zł, a lampa zużyje się pomiędzy 12. a 24. miesiącem użytkowania. Wielu menedżerów w ogóle nie reaguje na te informacje.

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH