W Katowicach podsumowaliśmy drugą edycję cyklu debat Rynku Zdrowia pt. "System opieki zdrowotnej. Ogólnopolskie problemy - regionalna perspektywa". W sześciu konferencjach uczestniczyło łącznie ok. 2 tysiące osób.

Multimedia

Wcześniej przedstawiciele świata medycyny, parlamentu, władz samorządowych, NFZ oraz firm branży medycznej dyskutowali w Poznaniu, Gdańsku, Krakowie, Lublinie i w Warszawie.

Katowicka, finałowa konferencja cyklu, była zarazem imprezą towarzyszącą podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego, którego głównym organizatorem było PTWP S.A. – wydawca m.in. miesięczników Rynek Zdrowia oraz Nowy Przemysł.

W sumie w tych sześciu konferencjach uczestniczyło ok. 2 tys. osób, mających mniejszy lub większy wpływ na funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia w Polsce.

Otwierająca katowicką konferencję wicemarszałek Senatu Krystyna Bochenek podkreśliła, że spotkania organizowane przez redakcję i wydawcę Rynku Zdrowia wpisują się m.in. w propagowanie tezy o tym, że „zdrowie jest wartością dla jednostki i bogactwem dla społeczeństwa”.

Senator Bochenek przyznała, że ma nadzieję, iż w kolejnej edycji cyklu konferencji RZ, do jego programu wejdzie punkt pod tytułem „Jak kształtować świadomość zdrowotną społeczeństwa”: – Polacy mało robią dla swojego zdrowia – podkreślała senator.
To prawda. Jednak kondycja zdrowotna społeczeństwa w znacznym stopniu zależy również od sprawności systemu ochrony zdrowia. Jak się ma on w województwie śląskim?

Mniej się zadłużają
Pod nadzorem właścicielskim marszałka województwa śląskiego znajduje się obecnie 56 jednostek. Placówki wojewódzkie, tak jak i w innych regionach Polski, borykają się wieloma problemami, a najważniejszy z nich to zadłużenie.

Członek Zarządu Województwa Śląskiego Mariusz Kleszczewski podkreślił jednak podczas konferencji, że po raz pierwszy od kilku lat, w końcu ub. roku zobowiązania wymagalne „marszałkowskich” placówek nie przekroczyły 100 mln zł.

– Od początku roku zobowiązania wymagalne przeterminowane spadają średnio o 10 proc. Nasza strategia zmierza do zmniejszenia liczby jednostek pod nadzorem marszałkowskim – stwierdził  Mariusz Kleszczewski.

By uzdrowić sytuację we wszystkich tych jednostkach samorząd woj. śląskiego potrzebowałby ok. 1,5 mld zł. Takich pieniędzy nie ma i nie będzie w budżecie województwa, więc pozostaje – jak to określił Mariusz Kleszczewski – „metoda drobnych kroków”. Rewolucyjne zmiany, czyli przekształcenia SPZOZ-ów w spółki, hamuje wysokość zadłużenia placówek.

W tym roku w Częstochowie skonsoliduje się dwa szpitale, w Katowicach – dwie poradnie; w Bytomiu dwie jednostki przekształcone zostaną w spółki, ale pracownicze. Jak widać z tzw. planu B. wiele Śląskie nie uszczknie.

Chcą spółki z województwem
W Częstochowie gmina skonsolidowała trzy szpitale w jeden organizm prawny. Teraz Miejski Szpital Zespolony, to 60 mln zł kontraktu, 660 łóżek i 860 zatrudnionych w jednym szpitalu mającym trzy lokalizacje.

– Dobrze, że już przestaliśmy rozmawiać o tym, czy przekształcenia własnościowe są potrzebne, czy nie. To jest już za nami – z ulgą mówił Jacek Betnarski, wiceprezydent Częstochowy odpowiedzialny za ochronę zdrowia. – Nasz szpital jest teraz zadłużony na ok. 54 mln zł, z czego 14 mln zł, to zobowiązania publiczno-prawne.

– Jeśli przekształcimy SPZOZ w spółkę prawa handlowego w ramach planu B, to zadłużenie zostanie nam pokryte, umorzone. Rzecz tylko w tym, że jeśli gmina wniesie w spółkę aport rzeczowy, to od jego wartości będzie musiała odprowadzić podatek VAT w wysokości około 14 mln zł – dodał prezydent Betnarski.

Przyznał, że w tym roku ciężko jest konstruować biznesplany, gdyż wpływy za kontrakty będą mniejsze o kilka milionów od ubiegłorocznych. I nie ma gwarancji, że w drugim półroczu mogą się zwiększyć.

Czy perspektywą dla częstochowskiej, gminnej, służby zdrowia jest jej komercjalizacja? Jacek Betnarski jednoznacznie nie odpowiedział na takie pytanie. Przypomniał jednak, że swego czasu gmina proponowała śląskiemu marszałkowi utworzenie jednej spółki z jednostek działających w mieście.

– W perspektywie jest to cel, do którego powinniśmy dążyć – przyznał prezydent Betnarski.

Zmiana nie jest błyskawiczna

Ewa Więckowska jest prezesem zarządu Szpital Miejski Sp. z o. o. w Gliwicach – spółki z 86-procentowym udziałem gminy. Na przykładzie tej placówki widać, że przekształcenie własnościowe nie jest łatwe i szybkie. O nim w Gliwicach zaczęto poważnie myśleć już w 2002 r. Trzeba było ogłosić stan likwidacji, założyć spółkę, itp. Minęło kilka lat, nim 1 marca 2008 r. Szpital Miejski – już jako spółka – przejął działalność medyczną.

– Po pierwszym roku funkcjonowania nie mieliśmy straty, za to pojawił się zysk. Co się zmieniło? Zarząd ponosi materialną odpowiedzialność za funkcjonowanie placówki. Z badań ankietowych wynika, że 70 proc. pacjentów uważa, że dostęp do świadczeń nie został zmniejszony. Większość z nich nawet nie wie, że leczy się w niepublicznym szpitalu... Z drugiej strony 31 proc. załogi popiera przekształcenie, ale 40 proc. nie ma o tym zdania – wyliczała prezes Więckowska.

Katowice: poszukiwanie inwestora
Politykę przekształcania publicznego w niepubliczne z konsekwencją realizują Katowice. To chyba jedyne miasto w Polsce, w którego magistracie jest „Wydział Zdrowia, Nadzoru Właścicielskiego i Przekształceń Własnościowych”.

Wiceprezydent Katowic, Krystyna Siejna przypomniała dokonania gminy w tej mierze. Władze miasta szacują, że program przekształceń potrwa jeszcze dwa lata. Obecnie miasto szuka inwestora zewnętrznego dla szpitala urologicznego.

Od 1 kwietnia br. prywatny kapitał zaangażował się w prowadzenie jedynego w Polsce szpitala geriatrycznego. Podobnie jest z trzema innymi szpitalami, dawniej gminnymi.

Unia myśli o lekarzach
Sytuacja szpitali klinicznych Śląskiego Uniwersytetu Medycznego nie odbiega od tego typu placówek w innych częściach Polski. Jednym zdaniem: wysokospecjalistyczne świadczenia i dydaktyka kosztują tyle, że nie da się ich pokryć wyłącznie wpływami z NFZ.

Jakość kosztuje, a wszystko wskazuje na to, że koszty działalności szpitali – nie tylko klinicznych – będą wzrastały, choćby dlatego, że samorząd lekarski wciąż postuluje ustalenie minimalnej płacy dla lekarza. A związkowcy przypominają, że w perspektywie dwóch, może trzech lat, Unia Europejska wprowadzi zakaz pracy ponad 48 godzin w tygodniu, a w przypadku lekarzy będzie również sumowała czas pracy w jednostkach różnych systemów właścicielskich.

– Trzeba być na tę sytuację przygotowanym – przestrzegał Maciej Niwiński, szef śląsko-zagłębiowskich struktur OZZL.

Paneliści w jednym mieli wspólny pogląd. Choć ważne jest oddłużenie, restrukturyzacja zatrudnienia, optymalizacja kosztów działania, itp., to kluczowym dla funkcjonowania placówek systemu ochrony zdrowia jest: – Zaprzestanie obniżania wyceny świadczeń dokonywanych przez będącego monopolistą NFZ – grzmiał dr Niwiński.

Pełna relacja z katowickiego spotkania i najważniejsze wnioski z tegorocznego cyklu regionalnych konferencji RZ - w majowym wydaniu miesięcznika Rynek Zdrowia.

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH