Konferencja Rynku Zdrowia w Gdańsku:

Multimedia

Tematyka konferencji: główne problemy lecznictwa stacjonarnego w regionie pomorskim; finansowanie świadczeń i dostęp do terapii; zarządzanie i inwestycje w sektorze medycznym w województwie pomorskim...

W debacie uczestniczyli – m.in. – dyrektorzy szpitali, szefowie klinik, osoby zarządzające prywatnymi placówkami medycznymi, eksperci rynku medycznego, przedstawicie samorządów, NFZ, politycy. Konferencję zorganizowaliśmy w szczególnym czasie: tuż po tym, jak prezydent Lech Kaczyński zawetował trzy z sześciu tzw. ustaw zdrowotnych. I przed tym, gdy weto to zostało lub nie zostało odrzucone.

Uczestniczący w konferencji poseł Jan Kula (PO) – członek sejmowej Komisji Zdrowia –przyznał, iż liczy na, że lewica poprze koalicję rządową. Marek Balicki (SdPL-Nowa Lewica) twierdził, że Platforma znajdzie sojuszników w części opozycji do odrzucenia prezydenckiego, jeśli tylko gotowa będzie do kompromisu, modyfikacji założenia ustawy o przekształcaniu ZOZ-ów w spółki prawa handlowego.

– Mamy kryzys finansowy, który w jakimiś stopniu dotknie i Polskę. Choćby z tego powodu potrzebujemy reformy systemu – przekonywał poseł Kulas.

– To nie jest całościowa reforma, to zmiana formy gospodarki finansowej szpitali i powiązanego z nim leczenie ambulatoryjnego. Propozycja PO w kwestii przekształceń własnościowych, to nic innego jak powrót do elementów zaproponowanych swego czasu przez wicepremiera Jerzego Hausnera w 2004 r. – replikował Marek Balicki. – Przypomnę, że wówczas w projekcie ustawy zakładano, że w rękach samorządu pozostaje 75 proc. udziałów. W projekcie PO ze stycznia 2008 r. mowa była o zachowaniu przez samorząd 51 proc. Wersja ostatnia – wiemy, jak jest.

Poseł Balicki również i w Gdańsku przekonywał, że nie wszędzie potrzebne są przekształcenia SP ZOZ w spółki prawa handlowego. Były minister zdrowia również po raz kolejny przekonywał, że  nie można dokonywać obligatoryjnego przekształcenia bez modyfikacja prawa upadłościowego.

Nakładanie obowiązkowości przekształcania się na wszystkie szpitale – zdaniem posła Balickiego – może w konsekwencji, po dwóch latach, doprowadzić do tego, że pastwo będzie musiało utworzyć fundusz pomocy najsłabszym szpitalom. Na razie zadłużone placówki oczekują na pomoc państwa, realizują własnymi siłami programy naprawcze lub powierzają te zadania firmom wyspecjalizowanym w restrukturyzacji zadłużenia, takim choćby jak Electus SA...

Samorząd prywatyzuje

Władze samorządowe Pomorskiego zdecydowały, że nie wszystko da się unowocześnić, ulepszyć, poprawić za pieniądze z budżetu Urzędu Marszałkowskiego. Budżet nie jest z gumy. Postanowiono poszukać inwestora dla czterech marszałkowskich, małych szpitali: w Prabutach, Dzierżążnie, Nowym Dworze Gdańskim i Tczewie. Te dwa ostatnie zostały już oddłużone, zbilansowane i zrestrukturyzowane.

Urząd Marszałkowski, organ założycielski również dla wielkich, strategicznych dla systemu ochrony zdrowia, szpitali, przeprowadził analizy ekonomiczne: wykorzystania łóżek w Pomorskiem, zapotrzebowania wśród pacjentów i preferencji regionalnego oddziału NFZ. Wyszło z nich, że w regionie jest za mało łóżek opieki długoterminowej, a za dużo tzw. ostrych. Zmiana właścicieli w czterech szpitalach jest pochodną tych analiz.

– Od wydania decyzji politycznej do znalezienia inwestora mija co najmniej rok. Oczekujemy, że reforma skróci tę drogę – przyznał wicemarszałek Leszek Czarnobaj.

Dość ciągłych zmian

Jacek Domejko w czerwcu 2009 r. dostał propozycję objęcia stanowiska wiceministra zdrowia. Wybrał jednak gabinet dyrektorski, w zadłużonym na ponad 230 mln zł Akademickim Centrum Klinicznym. Podpisał kontrakt na pięć lat i zadanie ma jedno: zrealizować program naprawczy ACK.

Dyrektor Domeyko nie wgłębiał się w polityczne zawiłości. Pozwolił sobie – co podkreślił – wyrazić, w imieniu nie tylko własnym, prośby o to, by politycy ustabilizowali się w swej działalności na rynku zdrowia. Bo jak na razie ciągłe zmiany, nawet i parokrotne w w roku, zasad funkcjonowania nie służą owemu rynkowi, bez względu na to, czy przeważają w nim jednostki publiczne, czy też niepubliczne. Z drugiej strony dyrektor Domejko przypomniał politykom, czym jest szpital kliniczny. Podkreślił, że jest także jednostką, gdzie nie tylko leczy się pacjentów, ale edukuje przyszłych lekarzy (5000 studentów rocznie przewija się przez ACK), co ma wartość samą w sobie (i nie tylko)...

 Wokół wartości punktu

Nie było wśród uczestników gdańskiej konferencji rozbieżności co do tego, że jakość i dostępność do świadczeń medycznych nie zależy wyłącznie od formy prowadzonej działalności, ale także – a może przede wszystkim – od nakładów ponoszonych na leczenie. Te zależą dziś, z grubsza rzecz biorąc, od tego, jak płaci za usługi NFZ. I w tym miejscu wszyscy mieli zastrzeżenia co do wysokości kontraktów. Generalnie 51 zł za punkt, a tyle dotychczas proponuje NFZ, dla większości placówek w Pomorskiem jest nie do przyjęcia. Jest to propozycja satysfakcjonująca chirurgię i kardiologię, ale już nie pediatrię, reumatologię, czy intensywną terapię, by na tych przykładach poprzestać. Owszem system JGP jest, jak demokracja – niczego lepszego jeszcze w świecie nie wymyślili – ale musi być modyfikowany, by nie było tak, jak jest obecnie.

– Mam na SOR o 40 proc. mniejsze wpływy niż w czasach, gdy obowiązywał poprzedni system rozliczeń – alarmował Mirosław Domosławski, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Gdańsku. Dodajmy, że podobne opinie prezentowała większość kadry zarządzającej uczestniczącej w konferencji.

Dostało się konstruktorom systemu ochrony zdrowia i NFZ przy okazji dyskusji o dostępności i opłacalności programów terapeutycznych. Prof.

Jacek Jassem, wojewódzki konsultant w dziedzinie radioterapii onkologicznej, apelował o rozsądek i pragmatykę wydawania pieniędzy. Nie do przyjęcia jest – jego zdaniem – by chory onkologicznie bez powodu musiał być hospitalizowany przez dwa miesiące w sytuacji, gdy tzw. doba hotelowa kosztuje i 300 zł.

– Taniej jest przecież umieścić takiego chorego w hotelu! – konkludował profesor.

Eksperci nie mogą zaakceptować także sytuacji, w której na odpowiedź od NFZ, czy pacjent ma być poddany niestandardowej terapii czeka się... 2 miesiące. Dostęp do innowacji medycznych jest zły. W tej mierze jesteśmy w Europie na szarym końcu.

Będzie ciut więcej

Wydatki w 2009 r. jakie planuje NFZ w Pomorskiem będą o 7 proc. wyższe niż w roku 2008. Z drugiej strony należy liczyć się z mniejszymi przychodami, choćby z tego, że prognozuje się wzrost bezrobocia o 2 proc. Mniej zatem pieniędzy wpłynie do systemu. A przecież szpitalom trzeba pieniędzy nie tylko na leczenie, ale informatyzację, wymianę sprzętu itp. Skąd brać? Czas przyniesie odpowiedź na to pytanie. Całkiem możliwe jest, że rację ma poseł Marek Balicki, który podsumowując gdańską konferencję powiedział, że w trudnych czasach trzeba chronić nie tylko finanse państwa i jego gospodarkę, ale także system opieki zdrowotnej...

Pełna relacja z konferencji „System opieki zdrowotnej. Ogólnopolskie problemy – regionalna perspektywa” w numerze styczniowym „Rynku Zdrowia”.

Podobał się artykuł? Podziel się!

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH