Prezes NFZ złożył deklarację, która zelektryzowała uczestników konferencji

Multimedia

Podczas konferencji „Cukrzyca – cywilizacyjne wyzwanie XXI wieku”, zorganizowanej przez redakcję Rynku Zdrowia (Warszawa, 11 czerwca br.), prezes NFZ Andrzej Sośnierz złożył deklarację, która zelektryzowała zebranych. Zaproponował mianowicie, aby lekarze – w ramach przyszłorocznego kontraktu z NFZ – tworzyli przy przychodniach „małe szpitale” finansowane kapitacyjnie.

W tych ośrodkach opieki diabetologicznej chorzy nie tylko mogliby otrzymać poradę, ale i terapię, mającą na celu wyrównanie niezbyt zaawansowanej cukrzycy. Lekarze prowadzący takie placówki byliby wynagradzani co miesiąc według wynegocjowanej z NFZ stawki.

Twórzmy zespoły
Program taki mógłby ruszyć już od przyszłego roku. Jak dowiedzieliśmy się od prezesa Andrzeja Sośnierza, Fundusz skłonny byłby finansować powstające w ramach nowych ośrodków opieki diabetologicznej zespoły leczenia przewlekłego powikłania cukrzycy, tzw. stopy cukrzycowej.

Doktor Teresa Koblik z Katedry i Kliniki Chorób Metabolicznych Collegium Medium UJ zwracała podczas konferencji uwagę na kapitalne znaczenie tworzenia takich teamów składających się z diabetologa, podiatry, pielęgniarki edukacyjnej, chirurga ogólnego i naczyniowego, psychologa, rehabilitanta, szewca. Pierwszy taki gabinet wielodyscyplinarny powstał w Krakowie. Doktor Koblik powiedziała także, że procedura stopy cukrzycowej, ze względu na zaangażowanie w leczenie wielu specjalistów, powinna podlegać specjalnej refundacji. Być może urzeczywistni się to w zapowiadanych przez prezesa Sośnierza miniszpitalach diabetologicznych.

Według profesor Marii Górskiej, przewodniczącej Białostockiego Oddziału PTD, specjalnej refundacji powinny także podlegać procedury prowadzące kobiety w ciąży i edukacja diabetologów. W tym ostatnim postulacie, profesor Górskiej sekundowali profesor Jacek Sieradzki, kierownik Katedry i Kliniki Chorób Metabolicznych CM UJ i profesor Jan Tatoń, wiceprezes Polskiego Naukowego Towarzystwa Otyłości Przemiany Materii, gorący orędownik profilaktyki, której częścią jest przecież edukacja.

O profilaktyce mówił też profesor Władysław Grzeszczak, z Katedry Chorób Wewnętrznych, Diabetologii i Nefrologii ŚAM, podkreślając, że najważniejszym zaleceniem Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego, którego jest prezesem, jest wprowadzenie w życie rządowego programu zapobiegania rozwojowi cukrzycy. Taki projekt czeka w Ministerstwie Zdrowia na akceptację.

Profilaktyka cukrzycy, zdaniem uczestników konferencji, to także wysoka jakość leczenia zaczynająca się na poziomie diagnostycznym. Według Jana Brożka z Polskiego Instytutu Evidence Based Medicine, im lepsze, dokładniejsze dane naukowe, tym większa pewność podejmowania właściwych decyzji.

Różne efekty leczenia
Ciekawe informacje dotyczące wyników badań jakości leczenia cukrzycy w Polsce – w zależności od referencyjności ośrodków – przedstawiła profesor Anna Czech z Katedry i Kliniki Chorób Wewnętrznych i Diabetologii AM w Warszawie. Wynika z nich, że z leczeniem cukrzycy typu 2 lepiej radzą sobie poradnie wojewódzkie i specjalistyczne – w 25% przypadków lekarzom udaje się tam wyrównać pacjentom poziom glikemii. W poradniach powiatowych – w 16,8%.

Znacznie gorzej ma się sprawa, gdy diabetyk trafi do lekarza pierwszego kontaktu. Ma 20-krotnie mniejsze szanse na prawidłowe zdiagnozowanie niż gdyby trafił do specjalisty. Zdaniem prof. Anny Czech, odpowiednią opiekę pacjenci mogą w tej chwili znaleźć tylko w ośrodkach specjalistycznych.

Inną kwestią, rozważaną podczas konferencji, a związaną z wysokim poziomem leczenia cukrzycy, było stosowanie różnego rodzaju terapii. Prof. Władysław Grzeszczak mówił, że jedyną właściwą metodą leczenia cukrzycy typu 1 jest insulinoterapia. Rzecz ma się jednak inaczej przy leczeniu cukrzycy typu 2. W tej sytuacji terapie trzeba modyfikować, intensyfikować. Najlepiej stosować leczenie skojarzone – insulina z lekami doustnymi hiperglikemizującymi. I tutaj – zarówno lekarze jak i pacjenci – oczekują na refundacje niektórych z nich, na przykład agonistów receptorów PPAR-gamma.

Czy to jest epidemia
Innym ważnym wątkiem dyskusji dotyczącej sposób i kosztów leczenia były porównania skuteczności insuliny klasycznej i analogowej. Prof. Władysław Grzeszczak powiedział, że oba rodzaje mają swoje plusy i minusy, ale badania EBM są na tyle skąpe, że trudno się na nich opierać przy wyborze leczenia, a takie właśnie postępowanie wskazuje dobra praktyka.

Podczas konferencji postawione zostało pytanie – czy można mówić o epidemii cukrzycy, biorąc pod uwagę, że na tę chorobę choruje na świecie 250 milionów osób (w Polsce 2- 2,5 mln osób, a prawdopodobnie drugie tyle ma tę chorobę nie zdiagnozowaną).

Profesor Danuta Janeczko z Katedry i Kliniki Gastroenterologii AM w Warszawie odpowiedziała, że trudno mówić o epidemii cukrzycy, bo tego pojęcia nie stosuje się w przypadku chorób przewlekłych, ale tzw. chorobowość jest rzeczywiście bardzo duża – wynosi 6,1% dorosłych Polaków i, niestety, świadczy to o złym stanie naszej służby zdrowia. Szacunkowo, zdaniem prof. Janeczko, w Polsce z rozpoznaną cukrzycą żyje ok. 2 mln osób, z nie rozpoznaną prawdopodobnie drugie tyle i ok. 2 mln osób ze stanem przedcukrzycowym.

Ponad 60% Polaków ma zaburzenia gospodarki lipidowej, co też jest wartością szacunkową, bowiem lekarze pierwszego kontaktu rzadko zlecają zrobienie lipidogramu.

Program bez środków
To, czy uda się ograniczyć w polskiej populacji liczbę osób cierpiących z powodu powikłań cukrzycy zależy w dużej mierze od wypełnienia zapisów przyjętych w Narodowym Programie Leczenia i Profilaktyki Cukrzycy, który wystartował w listopadzie 2006 roku. Wtedy na wykonanie jego pilotażowych zadań diabetolodzy otrzymali z budżetu 1 mln zł.

– Za te pieniądze przygotowaliśmy m.in. strukturę do tworzenia rejestru osób chorych na cukrzycę, przeprowadziliśmy kampanię medialną promującą program – mówi prof. Jacek Sieradzki, który był wiceprzewodniczącym grona ekspertów tworzących założenia programu. Nie krył zdziwienia kwotą przeznaczoną na realizację tegorocznych celów programu – to raptem... 500 tys. zł (!).

Według prof. Władysława Grzeszczaka, aby program został rzeczywiście zrealizowany musi zyskać rangę narodową nie tylko w nazwie: – Nie wystarczą tylko starania ministra zdrowia, bo ma zbyt małe możliwości. Koniecznie jest zaangażowanie innych ministerstw, w tym finansów, a nawet osoby w randze wicepremiera.

Jak dotąd, ministerialny dokument nazywany Narodowym Programem Leczenia i Profilaktyki Cukrzycy, narodowym faktycznie jest tylko z nazwy. – Nie odpowiada kryteriom takich programów zalecanych przez Międzynarodową Federację Cukrzycową, jak i WHO – zauważył prof. Jan Tatoń.

Podobał się artykuł? Podziel się!

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH