Innowacjom w medycynie i farmacji poświęcona była debata podczas trzeciego dnia (18 maja 2011 r.) III Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.
W spotkaniu, zorganizowanym przez redakcję i wydawcę miesięcznika oraz portalu Rynek Zdrowia, uczestniczyli m.in. przedstawiciele ośrodków badawczych, eksperci w dziedzinie badań klinicznych i oceny technologii medycznych, przedstawiciele przemysłu farmaceutycznego.
Branża innowacyjna to ryzykowny interes: długotrwały i wymaga olbrzymich nakładów. Współczynnik odniesienia sukcesu jest jak jeden do 10 tysięcy. – Na 10 tys. cząsteczek, nad którymi przemysł innowacyjny rozpoczyna badania, tylko jedną z nich po 10-15 latach udaje się doprowadzić do komercjalizacji i stosowania. Trzeba mieć świadomość, że na pozostałych 9999 cząsteczkach koncern generuje stratę – mówił podczas debaty dyrektor Grzegorz Maciążka, menedżer ds. medycznych i rozwoju klinicznego GlaxoSmithKline.
Finansowanie
Około 16% przychodów koncernów farmaceutycznych przeznaczane jest na badania i rozwój. To najlepszy wynik pośród wszystkich sektorów przemysłu. Można zatem postawić tezę, że środków na innowacyjne rozwiązania nie jest za mało.
– Pytanie, jak je wydatkować i jakie projekty badawcze prowadzić. Są obszary, w których dokonał się ogromny postęp i przeznaczanie pieniędzy na otrzymanie produktu podobnego do już istniejących, nie jest prawdziwą innowacją. Należy zidentyfikować te obszary, gdzie nadal istnieją niezaspokojone potrzeby medyczne – dodał Grzegorz Maciążka.
O ile koncerny farmaceutyczne wydają ogromne pieniądze na działalność badawczo-rozwojową, skala nakładów na polską naukę i innowację jest daleko niewystarczająca. W efekcie budżety pojedynczych firm farmaceutycznych dramatycznie przekraczają całe wydatki, które w Polsce są przeznaczane na działalność badawczo-rozwojową we wszystkich sektorach.
W 2010 roku wydatki na R&D stanowiły u nas zaledwie 0,61% PKB. Pod tym względem Polska wygląda nieatrakcyjnie nawet na tle państw sąsiednich: Czech – 1,47% PKB i Węgier – 0,97% PKB.
Również struktura źródeł środków na innowacje nie sprzyja rozwojowi działań badawczych. – W państwach OECD 53% środków na rozwój projektów innowacyjnych pochodzi z sektora prywatnego, w krajach UE – 62%. Jedynie ok. 30% stanowią środki budżetowe. W Polsce struktura wygląda odwrotnie. Około 60% to środki budżetowe i statutowe, kierowane głównie do polskich uczelni i instytutów, które mają zapewniać rozwój projektów – podał dane Krzysztof Kurowski, dyrektor ds. badań i rozwoju firmy Adamed.
Równie nieatrakcyjnie, co struktura i poziom finansowania R&D w Polsce wygląda zgłaszalność patentowa. – W tym sektorze podstawą jest hipoteza badawcza, która potem powinna być chroniona poprzez zbudowanie odpowiednich strategii patentowych. Niestety, również w tym zakresie wyprzedzają nas nawet Węgry i Czechy – dodał Kurowski.
Brak zachęt
Jedną z przyczyn słabego zaangażowania środków prywatnych w Polsce w sektor R&D jest brak zachęt do prowadzenia takiej działalności. Nawet, jeśli następuje zmiana na lepsze, jest to proces zbyt powolny.
– W 2009 roku ustawodawca wprowadził wreszcie rozwiązanie, które pozwala firmom na angażowanie i zaliczanie kosztów badań i rozwoju do bieżącego okresu rozliczeniowego. W branży biotechnologicznej jest to o tyle ważne, że projekty są realizowane w długim okresie. Wcześniej, w czasie realizacji projektu, czyli nawet kilka lat, nie można było uzyskać żadnych korzyści fiskalnych, a zaangażowane w projekt pieniądze były zamrożone na czas jego trwania – opisywał Krzysztof Kurowski.
Zwrócił uwagę, że w Europie Zachodniej jest wiele inspirujących elementów pobudzających innowację, które przekładają się na wymierne efekty: w Polsce na jednego zainwestowanego dolara w projekt innowacyjny można uzyskać korzyść podatkową wynoszącą maksymalnie 2 ceny; we Francji – 40 centów.
PPP w innowacji
Z tezą, że inwestowanie w innowacyjność opłaca się, zgodził się dr Krzysztof Łanda, ekspert rynku medycznego. – Należy postawić pytanie, jaki sposób mamy pobudzać innowacyjność w danym kraju. Możemy korzystać z gotowych wzorców i sposobów, które dobrze funkcjonują w innych krajach. Jednym z takich mechanizmów są ulgi podatkowe, które z pewnością zachęcają prywatne firmy do inwestycji.
Krzysztof Łanda zaproponował utworzenie państwowego budżetu na prowadzenie badań nad innowacjami, a następnie wykorzystanie dostępnych środków w ramach partnerstwo publiczno-prywatnego: – Stworzenie takiego budżetu automatycznie zwiększyłoby ilość środków finansowych na prowadzenie działań badawczo-rozwojowych.
Pomysł polega na tym, by państwo wyłożyło określoną kwotę pieniędzy i zorganizowało konkurs ofert na ich wykorzystanie. Przystąpienie prywatnego podmiotu do projektu wiązałoby się z koniecznością zainwestowania prywatnego kapitału do realizacji planu: – Nawet, jeśli zrealizowany zostanie jeden na dziesięć projektów innowacyjnych, będzie to sukcesem.
Miejsce polskiej nauki
Kolejnym elementem stymulującym rozwój innowacji jest zaplecze naukowe i intelektualne. – W 2009 roku zadałem sobie trud zdefiniowania, kto tworzy naukę w Polsce. Okazało się, że na nauki techniczne przypada 6900 publikacji rocznie, kliniczne 5500, zaś biomedyczne – 17,5 tysiąca – poinformował prof. Marian Zembala, dyrektor Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu.
Biorąc pod uwagę liczbę publikacji w pismach impaktowanych, nie możemy porównywać się z USA, Japonią czy Niemcami, ale 19. miejsce w tym rankingu (przed Belgią), stawia Polskę na dobrej pozycji.
– Należy zauważyć wysoki udział nauk medycznych i bioinżynieryjnych w tworzeniu nauki w Polsce i na świecie. To jest wciąż niewykorzystany potencjał – mówił prof. Zembala.
Martwić powinno najniższy odsetek kształcenia kadr medycznych w UE, biorąc pod uwagę udział absolwentów poszczególnych kierunków studiów wśród wszystkich absolwentów szkół wyższych w Polsce.
Prof. Zembala zwrócił także uwagę, że to nie minister zdrowia finansuje badania naukowe czy dydaktykę: – Finansowanie nauki biomedycznej na świecie pochodzi głównie od przemysłu farmaceutycznego. W USA 13-38% budżetu uczelni medycznych pochodzi od przemysłu. W Szwajcarii dwie firmy farmaceutyczne pokrywają 50% budżetu Uniwersytetu w Bazylei. Podobnie jest w Zurychu. Trzeba zastanowić się, jak wykorzystać symbiozę uniwersytetów z przemysłem.
Warto ryzykować
Dyrektor Kurowski wyjaśniał, dlaczego mimo problemów, inwestowanie w innowację jest dla firm atrakcyjne: – Rynek farmaceutyczny stale rośnie. Średnioroczna stopa wzrostu dla nowych leków prognozowana do 2014 roku ma wahać się od 5 do 8%. Coraz większy udział w tym sektorze będą miały rynki wschodzące, które dynamicznie generują zgłoszenia patentowe w sektorze farmacji i biotechnologii.
Również Wojciech Masełbas, prezes Stowarzyszenia na Rzecz Dobrej Praktyki Badań Klinicznych wskazywał na rolę i potencjał tego rynku, a przede wszystkim konieczność wspierania polskich wynalazków:
– Zlecanie wykonania projektu przez firmy z Big Pharma nie będzie skutkowało patentami zapisywanymi na naszym koncie. Także ich komercjalizacja nie będzie naszym sukcesem. Należy wspierać odkrycia, które powstają na naszych uczelniach. A przynajmniej w tym nie przeszkadzać – mówił prezes Masełbas, pokazują pozytywne przykłady polskich naukowców, którzy odnieśli sukces:
– Profesor Jan Lubiński i jego dokonania w zakresie genetyki, prof. Andrzej Mackiewicz i jego szczepionka przeciwko czerniakowi, badania i Fundacja prof. Zbigniewa Religi, prof. Henryk Skarżyński i jego Centrum Mowy i Słuchu w Kajetanach, czy jeden z ostatnich – śmiały projekt wykonania opatrunków z lnu – wyliczał Wojciech Masełbas.
O klastrach i funduszach unijnych
W poszczególnych regionach kraju powstają klastry służące rozwojowi innowacji. – Struktura klastra jest miejscem dyskusji władz miasta, naukowców i świata biznesu. Stanowią bazę do opracowania wielu rozwiązań, które mogą inspirować rozwój innowacyjności – ocenił dyrektor Kurowski.
Podobnego zdania jest Teresa Brodniewicz, prezes zarządu i dyrektor ds. naukowych i rozwoju MTZ Clinical Research: – Klastry to miejsce stymulujące zespoły badawcze.
Dużą rolę z finansowaniu powstających tam projektów badawczych mają fundusze unijne. Jak przyznaje prezes Brodniewicz, sporo firm korzysta ze środków unijnych. Stosunkowo dużo pieniędzy z UE na rozwój projektów firmy otrzymały poprzez system PARP. To jednak nie zmienia ogólnej, negatywnej statystki wykorzystania środków unijnych w zakresie R&D przez Polskę.
Jeśli chodzi o liczbę projektów zrealizowanych ze środków unijnych na 1 mln mieszkańców, Polska ma ich zaledwie 1,47. Dla porównania Szwecja ponad 23, Dania – 21,48. Jeśli chodzi o uzyskane środki w porównaniu z PKB, Polska wypada lepiej, plasując się w strefach średnich wobec innych państw. Jednak pod względem liczby ewaluowanych aplikacji na 1 mln mieszkańców, znowu osiągnęliśmy niskie miejsce – uzyskując ledwie 10 aplikacji. Są państwa, które mają ich nawet 10 razy więcej.
Generalnie do tej pory Polska włożyła więcej pieniędzy do budżetu unijnego na rzecz funduszy w naukach medycznych, niż uzyskała jako członek Wspólnoty.
Pełna, obszerna relacja z debaty – już w najbliższym, czerwcowym numerze miesięcznika Rynek Zdrowia.
Organizator: Grupa PTWP – wydawca miesięcznika i portalu Rynek Zdrowia.