Trzystu uczestników, w tym krajową czołówkę tropikalistów, zgromadził I Kongres Medycyny Tropikalnej

Tropikaliści czekają na decyzje

Podczas I Kongresu Medycyny Tropikalnej – zorganizowanego 9 czerwca w Warszawie przez redakcję „Rynku Zdrowia” – eksperci ocenili przygotowanie polskiego systemu ochrony zdrowia do coraz liczniejszych spotkań ze schorzeniami przywożonymi z odległych części świata.
Ocena najlepszych krajowych tropikalistów nie wypadła, dla systemu ochrony zdrowia, najlepiej.


– Co roku wyjeżdża do tropików, do pracy lub w celach turystycznych, około 300 tys. Polaków, przy czym liczba ta wykazuje tendencję wzrostową – mówi prof. Józef Knap, doradca głównego inspektora sanitarnego. – Nie jesteśmy jednak w stanie ustalić, ile osób wraca do kraju z malarią, żółtą febrą, WZW A, itd. Problem jest, ale nie znamy jego skali liczbowej.

Więcej praktyki w tropikach

Niezależnie od niej wiadomo, że w Polsce diagnozowanie i leczenie chorób tropikalnych jest bardzo trudne. Od 2001 r. medycyna tropikalna istnieje w naszym systemie kształcenia jako część większego konglomeratu: medycyny transportu. Choć, zdaniem prof. Jana Kuydowicza, ordynatora Oddziału Chorób Zakaźnych, Tropikalnych i Pasożytniczych dla Dorosłych Katedry i Kliniki Chorób Zakaźnych Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, nie ma potrzeby wyodrębnienia medycyny tropikalnej jako samodzielnej specjalizacji, większą wiedzę w tym zakresie powinni posiąść specjaliści chorób zakaźnych. Warunek: praktyka w państwach strefy tropikalne.
– Lekarze nie nauczą się wszystkiego z książek – podkreśla prof. Kuydowicz. – Ktoś, kto nigdy nie widział chorego na malarię, nie rozpozna tej choroby.

Więcej sprzętu do diagnostyki

Kolejną barierą dla diagnozowania chorób tropikalnych jest brak odpowiednich laboratoriów i dobrze wyszkolonej kadry laboratoryjnej.

W Polsce nie ma ani jednego laboratorium o wysokim stopniu bezpieczeństwa laboratoryjnego typu IV, choć powinno ich być, zdaniem ekspertów, od 7 do 10. Oceniają oni także, że tylko niewielka grupa specjalistów poradzi sobie z laboratoryjną diagnostyką malarii.

Profilaktyka

Wraz z rosnącą liczbą Polaków wyjeżdżających do krajów zagrożonych chorobami tropikalnymi rośnie również znaczenie profilaktyki.
– Każdego roku notujemy na świecie 200 tys. zachorowań na żółtą gorączkę i 30 tys. związanych z nią zgonów – mówi dr Piotr Kajfasz z Instytutu Chorób Zakaźnych i Pasożytniczych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. – Tymczasem dysponujemy skuteczną szczepionką. Stamaril daje odporność na 10 lat.
Choć nie odkryto dotychczas skutecznej szczepionki przeciw malarii, są leki chroniące przed rozwojem tej groźnej choroby, na którą umiera rocznie na świecie 1-3 mln osób. W Europie mamy co roku 15 tys. przypadków importowanej malarii. W latach 1990-2003 zmarło z tego powodu 900 pacjentów.
– Chemioprofilaktyka przeciwmalaryczna wymaga indywidualnego doboru leku przez lekarza, w zależności od stanu zdrowia podróżującego oraz regionu świata, do którego się wybiera, ponieważ lekooporność różnych szczepów jest bardzo odmienna – podkreśla dr Piotr Kajfasz. – Nie ma wprawdzie leku o stuprocentowej skuteczności, ale chemioprofilaktyka zabezpiecza przed ciężkimi powikłaniami mózgowymi. O tym, czy zastosować Meflokinę, Doxycyclinę czy Atowakwon, powinien jednak zawsze zadecydować specjalista.

Co z tą chininą?

Jednym z najistotniejszych problemów okazuje się również dostęp do leków. Chinina i Artemizyna ratujące życie chorym na malarię nie są zarejestrowane w kraju, a na ich sprowadzenie potrzebna jest zgoda resortu zdrowia.
– Zamówienie leków trwa średnio cztery miesiące, co oznacza, że niektórym nie możemy pomóc – wyjaśnia dr Piotr Kajfasz z Instytutu Chorób Zakaźnych i Pasożytniczych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. – Jest nie do pomyślenia, aby każdy szpital wojewódzki nie dysponował stale co najmniej jednym lekiem przeciwko tej chorobie.
Troskę ekspertów budzi również finansowanie leczenia chorób tropikalnych.

Oby NFZ doszacował

Zdaniem dr Elżbiety Kacprzak z Katedry i Kliniki Chorób Tropikalnych i Pasożytniczych Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu drogie i długotrwałe procedury są dramatycznie niedoszacowane przez NFZ.
Obawy wiążą się też z wchodzącym od 1 lipca nowym systemem rozliczeń w ramach JGP.
– Jednorodne Grupy Pacjentów wrzucają do jednego kotła choroby zakaźne, zatrucia, medycynę transportu i tropikalną, tymczasem konieczne jest wyodrębnienie jednostek chorobowych wymagających drogiej diagnostyki i terapii – ocenia dr Wacław Nahorski, kierownik Krajowego Ośrodka Medycyny Tropikalnej. – Inaczej szpitale wojewódzkie nie będą miały środków na leki.
A szacuje się, że rocznie w strefy zagrożenia chorobami tropikalnymi wyjeżdża ok. miliona Polaków...

* * *

Wszystkim Prelegentom i Uczestnikom Kongresu, za liczny i wielce inspirujący udział – serdecznie dziękujemy!

Redakcja i Wydawca Rynku Zdrowia

Obszerna relacja z konferencji - także w najbliższym (lipcowym) wydaniu miesięcznika Rynek Zdrowia.

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH