RELACJA

Zamówienia publiczne są dużym wyzwaniem dla szpitali. Kłopoty z dobrym opisem przedmiotu zamówienia występują zarówno przy drobnych zakupach, jak i dużych, o wielomilionowej wartości - wskazywali uczestnicy sesji "Zamówienia publiczne w ochronie zdrowia" w ramach IV Kongresu Wyzwań Zdrowotnych.

- Od ubiegłego roku, powyżej progów zamówień jest to już obowiązkowe. Od przyszłego elektroniczne procedury będą dotyczyły już wszystkich zakupów realizowanych w trybie zamówień publicznych. Wiąże się to z koniecznością budowy platform przetargowych. Dzisiaj tą podstawową jest platforma ministerialna, ale zdarzają się kłopoty z jej użytkowaniem - mówił dr Józef Kurek, dyrektor Wielospecjalistycznego Szpitala w Jaworznie, prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego.

Nowe wyzwania
Jak podkreślał, będą to nowe wyzwania dla szpitalnych działów zajmujących się zakupami, które nie są rozbudowane w zwłaszcza mniejszych szpitalach. - Wszyscy wiemy, że oszczędzamy generalnie na wszystkim, także na zatrudnieniu. Dotyczy to również kadr działów zamówień publicznych - mówił dr Kurek. Jak wskazywał problemem w szpitalach jest przygotowanie samego opisu zamówienia, bo, jak opisać narzędzie - pytał retorycznie - które ma być ściśle określone, ale opisane w taki sposób, aby nie wskazywało, że jest to właśnie to narzędzie.

- Ponieważ jestem nie tylko dyrektorem szpitala, ale także czynnym chirurgiem, przeżywam bardzo często różnego rodzaju dylematy dotyczące zamówień. Pamiętajmy, że to, co kupujemy wpływa bezpośrednio na jakość naszych świadczeń medycznych. Nie widzę konieczności używania narzędzi, których wykorzystywania muszę dopiero nauczyć, a nie tych, które znam i które wykorzystuję najlepiej, tylko dlatego, że ich dostawca wygrał przetarg - mówił dyrektor Kurek.

Brak przestrzeni na negocjacje
Zdaniem Piotra Nowickiego, menedżera w ochronie zdrowia, wykładowcy akademickiego i doradcy w zakresie zarządzania i restrukturyzacji podmiotów leczniczych, obecnie pełniącego funkcję pełnomocnika ds. restrukturyzacji Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie zamówienia publiczne są dużym wyzwaniem dla szpitali. - Kłopoty z dobrym opisem przedmiotu zamówienia występują zarówno przy drobnych zakupach, jak i dużych, o wielomilionowej wartości - mówi Piotr Nowicki.

- Przygotowanie dobrego opisu, tzw. SIWZ, żeby był transparentny i nie było przestrzeni dla spekulacji, że „ktoś, gdzieś, komuś”, nie jest łatwe. Kupując rezonans, a nie jestem fachowcem od rezonansu, do dyspozycji mam radiologów, którzy na nim pracują. Od strony technicznej jednak też nie są autorytetami. Skąd więc się bierze SIWZ? Wszyscy udają, że o tym nie widzą, ale ktoś z firmy oferującej go przynosi i dyrektor lub osoba odpowiedzialna za zakupy go podpisuje. Dwa miesiące później kupując angiograf sytuacja jest podobna - powiedział Piotr Nowicki.

- Przy takich procedurach przetargowych wydajemy bardzo dużo pieniędzy, ale nie wiemy tak naprawdę, jak opisać te urządzenia, czy kupujemy takie jakie powinniśmy, bo trudno mieć w szpitalu super fachowców od każdego rodzaju sprzętu i urządzeń. Kiedyś miałem kupić ramię C. Założyłem, że nie wydam na to więcej niż 250 tys. zł. Miałem na to sporo czasu, bo stare ramię ciągle było sprawne i wykorzystywane. W pierwszym ogłoszonym przetargu zaoferowano 380 tys. w najlepszej ofercie. Ogłosiłem drugi przetarg, w którym kwota ta wynosiła już 295 tys. - mówił ekspert.

Dodał: - W trzecim wspomnianym przetargu cena za ramię C wyniosła 252 tysiące. Okazało się, że 130 tys. zł, czyli prawie połowa kosztów nowego urządzenia, były do wynegocjowania. Cała procedura trwała jednak 9 miesięcy, choć zakupione zostało dokładnie to samo urządzenie, które oferowano początkowo za 380 tys.

- Pozostaje pytanie, czy za każdym razem mamy tyle czasu? Nie mamy go prawie wcale. Gdyby pacjenci stali w kolejce, było zagrożenie życia, zapłaciłbym od razu 380 tys. i w ogóle nie dyskutował - mówił z przekonaniem Piotr Nowicki.

Jak podkreślał, dla niego największym problemem przy zakupach dużych i drogich urządzeń jest brak możliwości negocjowania cen. Istnieje konieczność, ze względu na brak czasu, wyboru najtańszej oferty albo nie skorzystać z niej w ogóle.

- Miałem okazję zarządzać też placówkami niepublicznymi, w których, kiedy zasiadało się do negocjacji z dostawcą, można było ustalić znacznie niższą cenę niż była oferowana na początku. System, który funkcjonuje w placówkach publicznych powoduje, że kupujemy to, co jest najtańsze, co nie oznacza, że za najlepsza możliwą cenę. Jeszcze większym problemem jest to, że czasami tego, co potrzebujemy nie ma od kogo kupić - wskazywał Piotr Nowicki.

Jako przykład podał Samodzielny Publiczny Centralny Szpitala Kliniczny UCK WUM w Warszawie, który miał ministerialne prawie 30 mln zł do wydania na prace budowlane, ale do przetargu nikt z oferentów nie chciał stanąć.

Absurdalne postanowienia umowne
Mecenas Karolina Libront, reprezentująca Ogólnopolską Izbę Gospodarczą Wyrobów Medycznych Polmed wyjaśniała, dlaczego firmy nie chcą stawać do dużych przetargów. Jej zdaniem główną przyczyną są absurdalne postanowienia umowne, których w trybie zamówień publicznych oferent czy wykonawca nie ma możliwości dotrzymać.

- Z punktu widzenia oferentów cena to jest tylko jeden składnik zamówienia i tak naprawdę często nie najważniejszy. Może się na przykład okazać, że warunki dotyczące kar umownych są tak restrykcyjne, że po kilku dniach marża może zostać przez nie zjedzona i to nie z powodu winy wykonawcy - mówiła Karolina Libront.

- Nie chcę stworzyć wrażenia, że wszystko jest źle. Jest wiele szpitali, które oferują partnerskie warunki do realizacji zamówienia. I nie jest tak, że szpital, który stawia nierealne warunki umowne świetnie broni swojego interesu, bowiem często otrzyma ten sam sprzęt czy urządzenia za dużo wyższą cenę. Pozostaje pytanie, czy część ryzyk zawartych w warunkach umowy nie warto zastąpić dobrym ubezpieczeniem - dodała prawniczka.

Propozycja nowych regulacji
Pod koniec stycznia do konsultacji publicznych został skierowany projekt nowego prawa zamówień publicznych, które ma wejść w życie z początkiem 2020 roku. Czy propozycje zawarte w tym projekcie są odpowiedzią na oczekiwania zamawiających i dostawców z rynku medycznego? Jak przekonywali uczestnicy panelu ich oczekiwaniem było przede wszystkim uproszczenie, a nie mnożenie nowych przepisów.

Jak mówiła mec. Libront projekt nowego prawa zamówień publicznych zawiera 682 artykuły i prawie 300 stron formatu A4. Dla porównania prawo zamówień publicznych, które obecnie obowiązuje ma około 220 artykułów.

- Jest to dużo bardziej rozbudowany akt prawny, ale z mojego punktu widzenia nie wprowadza on żadnej rewolucji, a także nie wnosi wielu zmian. Owszem, zostało wprowadzonych kilka nowych instytucji, kilka zostało usuniętych, są na przykład bardziej szczegółowo opisane zamówienia sektorowe, co jednak nie dotyczy służby zdrowia - mówiła Karolina Libront.

Zdaniem dyrektora Kurka, bardzo niedobrym zjawiskiem jest dalsze zwiększanie ilości przepisów. Nie następuje upraszczanie prawa zamówień publicznych, czego oczekiwałby rynek, tylko wręcz przeciwnie - jego dalsza komplikacja. Jak przekonywał to, że w propozycjach przepisów pojawił się sąd odwoławczy wydłuży jeszcze bardziej procedury i zamawiający może stracić pieniądze z powodu braku możliwości ich wykorzystania.

- Z tego wszystkiego widać, że coraz więcej będzie nas kosztować obsługa prawna szpitali, za którą będziemy musieli, niestety, płacić ze środków przeznaczonych na leczenie - mówił dr Józef Kurek.

 

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.