RELACJA

Mamy szansę na zwiększenie tempa przyrostu wydatków na zdrowie pod warunkiem, że przyszłe rządy utrzymają zobowiązania obecnego. Natomiast pozostaje otwarty problem z utrzymaniem i poprawą efektywności systemu, ponieważ presja płacowa spowodowała, że taniej "siły roboczej" do pracy w ochronie zdrowia już nie znajdziemy - podsumował dyskusję dr Adam Kozierkiewicz, ekspert ochrony zdrowia.

Kasy Chorych w 1996 roku miały do dyspozycji 22 mld zł plus kilka miliardów złotych z budżetu państwa. Sprowadzając te pieniądze do wartości realnej w 2016 r. w przeliczeniu na obecną wartość złotówki było to ok. 40 mld zł. Obecnie plan finansowy NFZ przekracza 80 mld zł. Zatem w ciągu 20 lat doszło do podwojenia (w wartościach realnych) puli pieniędzy na ochronę zdrowia posiadanej przez NFZ.

Powyższe wynika z danych przedstawionych podczas sesji "Środki finansowe przeznaczone na opiekę zdrowotną w ostatniej dekadzie - czy przełożyły się na jakość leczenia i rokowanie chorych?", w ramach IV Kongresu Wyzwań Zdrowotnych (Katowice, 7-8 marca 2019 roku).

W 99 roku wydatki publiczne, czyli NFZ plus budżetu państwa wynosiły około 4 proc. PKB. W 2019 roku nakłady na ochronę zdrowia osiągną ok. 97,6 mld zł, co stanowi 4,92 proc. PKB, (odnosząc to wartości PKB z 2017 r.) - podawał kolejne dane moderujący dyskusję dr Adam Kozierkiewicz, ekspert ochrony zdrowia.

Te porównania skłoniły gości sesji do postawienia pytania: Jaki postęp osiągnęliśmy w ochronie zdrowia za te pieniądze w ciągu 20 minionych lat?

Są efekty zdrowotne, ale z satysfakcją kiepsko
CBOS mierzy zadowolenie obywateli z systemu ochrony zdrowia od 2001 roku. Wówczas bardzo niezadowolonych było 26 proc. pytanych. - Pomijając wahania wyników prowadzonych pomiarów, patrząc z perspektywy 20 lat rysuje się dość stabilny obraz braku zmiany tej oceny systemu - mówił dr Adam Kozierkiewicz.

Specjaliści oceniają system analizując efekty zdrowotne, jakie uzyskano. Tu wiele o tendencji mogą powiedzieć dwa parametry: przeżycie kobiet z rakiem piersi oraz zgony wywołane zawałem serca. - Dane pokazują, że w ciągu kilkunastu lat (od 2004 roku) średnia przeżycia w raku piersi wzrosła o około 5 lat. Drugi parametr, po wystandaryzowaniu danych (m.in. biorąc pod uwagę starzenie się społeczeństwa) pokazuje dwukrotny spadek liczby zgonów w populacji z powodu ostrego zawału serca - analizował ekspert, moderator dyskusji.

Skąd zatem dość krytyczna ocena systemu ochrony zdrowia przez samych Polaków?

Prof. Aldona Frączkiewicz-Wronka, kierownik Katedry Zarządzania Publicznego i Nauk Społecznych Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach przypomina, że według Europen Health Care Consumer Index w tym roku zajmujemy 29 miejsce w ocenie systemu ochrony zdrowia, czyli na poziomie Europy 6 miejsce od końca.

Jak zaznaczała profesor, uzyskane miejsce w rankingu mimo wszystko zaskakuje badaczy, bo mamy dobrą ścieżkę kształcenia, bardzo długą tradycję opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych i wyjątkowo negatywną ocenę konsumentów świadczeń. Jedynym wyjątkiem jest bardzo dobrze oceniana polska opieka kardiologiczna, ale to już wycinek opieki, który nie zmienia ogólnego obrazu.

- Być może problem tkwi w tym, że idziemy w stronę "renty politycznej", a nie poszukujemy "renty ekonomicznej" - mówiła profesor, dodając, że tu zmiana perspektywy pozwoliłaby zapewne poprawić ocenę "wcale nie najgorszego systemu ochrony zdrowia".

Co nas czeka w systemie ochrony zdrowia w kolejnych latach?

Wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski przypominał, że tylko w latach 2018-2019 w systemie znajdzie się dodatkowo 8 mld zł, co stanowi około 10 proc. puli wydatków NFZ. - To duży wzrost jak na systemy ochrony zdrowia na świecie - przekonywał. Według wiceministra tegoroczny wzrost wydatków na zdrowie planowany na 4,92 proc. PKB, "to jest dobry wzrost".

Zwracał uwagę, że oczekiwania obywateli wobec służby zdrowia "są olbrzymie, często nawet większe niż w państwach bardzo bogatych, podczas gdy środków mamy zdecydowanie mniej”. - PKB polskie jest prawie dwukrotnie mniejsze niż średnia w UE, więc i wydatki na ochronę zdrowia są niższe. Praktycznie mamy te wydatki 3 razy mniejsze na obywatela w euro niż inne państwa - przypominał wiceminister.

Dodawał: - Trudno jest w takiej sytuacji nadążyć z podażą świadczeń zdrowotnych w zakresie nowych technologii lekowych i nielekowych, które są lepsze, ale i istotnie droższe.

Główny element układanki
Jak podawał dr Adam Kozierkiewicz, według najbardziej optymistycznych prognoz można oczekiwać, że w 2024 roku - przyjmując obecną wartość złotówki - publiczne wydatki na zdrowie osiągną ok. 155 mld zł (nominalnie ok. 170 mld zł). Taki będzie efekt obiecanego przez rząd dochodzenia do 6 proc. wydatków PKB na zdrowie.

Sytuację w finansowaniu ochrony zdrowia komplikuje zapoczątkowany proces podwyżek wynagrodzeń, który stał się nieuchronny.

- Do niedawna wzrost finansowania ochrony zdrowia był głównie przekazywany na zwiększenie liczby i zakresu świadczeń, także w nowych podmiotach, a pracownicy sektora ochrony zdrowia mieli z tego bardzo niewiele - przyznawał wprost wiceminister Maciej Miłkowski.

Potwierdził, że "głównym elementem układanki", która kazała Ministerstwu Zdrowia podjąć negocjacje z różnymi grupami zawodowymi w sprawie płac, jest potrzeba zatrzymania personelu w szpitalach. - Ponieważ większość personelu medycznego musi być bardzo dobrze przygotowana i nie może przyjść do pracy w szpitalu z uczelni niemedycznej. Te osoby muszą wiązać swoją przyszłość z zawodem i trzeba im pokazać, że warto podejmować pracę w ochronie zdrowia - mówił minister.

Z kolei Adam Kozierkiewicz zwrócił uwagę, iż przyrosty wydatków NFZ są w dużej mierze przeznaczane na płace, co oznacza, że możliwe, iż będziemy wytracać ekonomiczną efektywność systemu.

Dr Jacek Kozakiewicz, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej odpowiadał, że "to jest rolą decydentów skąd znaleźć środki". Jego zdaniem, zapisanych ustawowo do 2024 roku 6 proc. wydatków PKB na ochronę zdrowia "i tak nie wystarczy, gdyż musimy sięgać po nowe technologie, a one kosztują". - I tak byliśmy mistrzami świata, pokazując jak wiele można uzyskać w ochronie zdrowia za tak niewiele, ale ten czas się kończy - mówił wiceprezes NRL.

Dodał, że większe wydatki jakie trzeba ponieść na ochronę zdrowia dotyczą w tym sektorze każdej sfery, zaczynając od liczby zatrudnionego personelu, który już nie jest w stanie wykonywać swoich obowiązków w sposób satysfakcjonujący dla pacjenta. - Zatrudnienie personelu, gdy porównamy podobne szpitale u nas i w bogatszych państwach Unii, powinno być przynajmniej 3 razy większe - twierdził.

Niskie koszty? O to trudno
Prof. Krystian Wita, zastępca dyrektora ds. lecznictwa w Górnośląskim Centrum Medycznym im. prof. Leszka Gieca Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, konsultant wojewódzki w dziedzinie kardiologii, też zwracał uwagę, że w ochronie zdrowia trudno już będzie cokolwiek osiągnąć przy niskich kosztach.

Przywołał przykład kardiologii, tak dobrze ocenianej w badaniach konsumenckich. - Sukces w kardiologii interwencyjnej był możliwy także dlatego, że został uzyskany niskokosztowo, przy bardzo nisko wycenionej pracy lekarza, pielęgniarki. To się skończyło. Jako dyrektor mogę powiedzieć, że dzisiaj za niską płacę trudno osiągnąć oczekiwany efekt - poddawał pod rozwagę.

Przytoczył kilka danych. Na Śląsku w szpitalnictwie w 2018 roku pracowało 360 kardiologów, podczas gdy w 2017 r. - 396. Zatem zaledwie w ciągu roku liczba tych specjalistów w szpitalach regionu zmniejszyła się o 10 proc. - Coraz mniejsza grupa tych specjalistów jest zainteresowana tym, żeby pracować w szpitalu, bo POZ i AOS są w stanie zaoferować lepsze warunki finansowe - ostrzegał prof. Krystian Wita.

- Nie do końca godzę się na to jako pracodawca, bo to Ministerstwo Zdrowia umówiło się na podwyżki i stawki minimalne. Stawka podstawowa w POZ to 100 zł za godzinę, nie jestem w stanie zaproponować takiej wszystkim lekarzom. Mamy "urawniłowkę" w szpitalu. Jak menedżer ma przekonać zespół, żeby pracował więcej, gdy wszyscy mają podobne wynagrodzenia? - pytał profesor.

Jak uważa prof. Janusz Książyk, kierownik Kliniki Pediatrii, Żywienia i Chorób Metabolicznych, Instytutu - Pomnik Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, jeśli nie wskażemy obszarów, w których pieniądze są najbardziej potrzebne i w których potrafimy wydawać je najbardziej racjonalnie, to "zwiększanie finansowania służby zdrowia będzie owocowało tylko poprawą wyposażenia szpitali w bardzo kosztowną aparaturę".

Dodał, że oczywiście postęp technologiczny jest dzisiaj niezbędny i dobrze, że udaje się go uzyskać, ale podkreślał, że największą wartością w ochronie zdrowia są obecnie wykształcone kadry. - Sytuacja finansowa pracowników służby zdrowia jest i pozostanie pewnym wykładnikiem tego co się będzie działo w tym sektorze w najbliższych latach - mówił profesor.

- Nasze pokolenie pracowało za nic przez długie lata, ale kolejna generacja lekarzy nie będzie pracowała, co już zresztą wiedzę znając plany rezydentów na moim oddziale - podsumował wątek prof. Janusz Książyk.

Kardiologia - dlaczego tam mamy sukces?
Także Marcin Pakulski, ekspert zdrowia publicznego, wicedyrektor ds. medycznych American Heart of Poland, prezes Narodowego Funduszu Zdrowia w latach 2013-2014, uważa że dzisiaj postępu w zdrowiu nie można już uzyskać za takie same pieniądze jak wcześniej. 

- Nie możemy przejść bezrefleksyjnie obok faktu, że według ostatniego raportu OECD wydajemy 3 razy mniej na zdrowie niż wiele innych państw europejskich. - W tym kontekście nieco fałszywie brzmi teza, że w Polsce wydajemy za dużo na leczenie szpitalne. Otóż w Polsce wydajemy dwa i pół raza mniej na leczenie szpitalne niż średnia europejska - przekonywał Marcin Pakulski.

Szukając odpowiedzi na pytanie jak wskazywać obszary, w których przede wszystkim należy lokować dodatkowe środki na zdrowie, przywołał sukces kardiologii. Jak powiedział, ów sukces bierze swoje początki w "genialnej decyzji, by uruchomić odpowiednie finansowanie, stworzyć warunki do szybkiego powstania infrastruktury i zbudować kadry".

Jak przypomniał, 48 proc. Polek i Polaków umiera z powodu ostrych zespołów wieńcowych. - Stworzono system, w którym to nie pacjent czeka na stół operacyjny, ale stół operacyjny czeka na pacjenta w stanie nagłym - mówił marcin Pakulski, dodając że w pierwszej fazie zbudowanie systemu było możliwe dlatego, że zaproszono do niego prywatnych inwestorów, którzy byli wstanie szybciej i skuteczniej zmobilizować kapitał do stworzenia infrastruktury.

Przyznał, iż wspomniana zasada nie jest uniwersalną, do przełożenia na każdą dziedzinę medycyny, ale faktem jest, że trafnie zidentyfikowano jeden z największych problemów zdrowotnych pod względem epidemiologii i stworzono odpowiednie zasoby organizacyjne oraz finansowanie.

W poszukiwaniu efektywności
Eksperci biorący udział w dyskusji przekonywali, że to skala finansowania systemu ochrony zdrowia rozstrzygnie o tym ile zdrowia kupimy za kolejne 20 lat. Ponieważ praca specjalistów w ochronie zdrowia staje się coraz droższa, trzeba też poszukiwać nowych rozwiązań organizacyjnych i technologicznych.

Jak podkreślał Michał Kępowicz, dyrektor ds. relacji strategicznych w Philips Healthcare, sposobem na racjonalne gospodarowanie kadrami jest odpowiedni poziom technologiczny sprzętu diagnostycznego.

Wskazał, że rosną potrzeby społeczeństwa w zakresie ochrony zdrowia, co wynika także z faktu, że Polacy obserwując systemy w innych krajach, "wiedzą że można lepiej, łatwiej i szybciej szybciej" przeprowadzać diagnostykę. Proponował jednak, by w takim wypadku dostrzegać, że "pacjent jest zasobem, który daje bardzo pozytywny impet dla rozwoju ochrony zdrowia". - Oczywiście powinniśmy wymagać od pacjenta by on sam też nauczył się zarządzać własnym zdrowiem - dodawał.

Zdaniem dyrektora, dobrym odniesieniem dla zorientowania się, jakie jest faktyczne zapotrzebowanie na sprzęt diagnostyczny w kraju są standardy WHO. - Jeśli chodzi np. o nasycenie rezonansami czy skanerami pozytronowymi PET CT, tutaj nadal są widoczne luki - mówił.

Zaznaczył, że w onkologii w wielu krajach pojawił się trend automatyzowania i integrowania diagnostyki na najwcześniejszym etapie, czyli wzajemnego powiązania patomorfologii, genetyki i diagnostyki obrazowej. Jako przykład podał rozwiązania z Wielkiej Brytanii oraz w Hiszpanii. W ramach konsorcjum producenta sprzętu oraz szpitali utworzono laboratorium patomorfologiczne dostępne dla wielu jednostek.

- O takich rozwiązaniach technologicznych należy myśleć w kategoriach oszczędności, gdyż pozwalają wykorzystać racjonalnie bardzo drogi czas pracy specjalistów, którzy zamiast jeździć do laboratoriów położonych w różnych szpitalach, mogą swoją pracę wykonywać zdalnie - mówił Michał Kępowicz, wskazując na drogę poszukiwania usprawnień techniczno-organizacyjnych, które pozwalają oszczędzać czas personelu.

Jak argumentował Krzysztof Kopeć, prezes zarządu Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego, drogą do bardziej racjonalnego wydatkowania pieniędzy na zdrowie może stać się alokacja środków w branży farmaceutycznej. Wskazywał na racjonalność wydatków na leki, którą wprowadziła ustawa refundacyjna. - Mamy za sobą pierwszą pięciolatkę racjonalizacji. Pora na następną, gdy uwalniamy alokowane środki, pamiętając o tym, że pieniądze muszą krążyć w systemie - mówił.

Tłumaczył: - Polscy i zagraniczni producenci wytwarzają u nas co drugie opakowanie leku dostępne w aptekach. Natomiast wydaje się na nie tylko 30 proc. pieniędzy jakie zostawiamy w aptekach. To pokazuje, że mamy rezerwę, aby rozwijać przemysł farmaceutyczny, zachęcać inwestorów, by zechcieli w Polsce budować fabryki czy centra badań.

Przekonywał, że wydając 8 mld zł na refundację apteczną musimy je równoważyć inwestowaniem nie w inne, ale w polską gospodarkę. - Mamy taki etap w branży farmaceutycznej, gdy wchodzi konkurencja leków generycznych, leków równoważnych i trzeba zwrócić uwagę, że tam są możliwe pola do oszczędności, jeżeli te leki będą produkowane w kraju. Jeśli damy seniorom krajowe leki, a wraz z nimi lata w zdrowiu, które pozwalają seniorom dłużej pracować, to będzie to z korzyścią dla gospodarki - ocenił.

Podsumowując dyskusję dr Adam Kozierkiewicz zaznaczył, że mamy szansę na zwiększenie tempa przyrostu wydatków na ochronę zdrowia pod warunkiem, że przyszłe rządy utrzymają zobowiązania obecnego. - Natomiast pozostaje otwarty problem z utrzymaniem i poprawą efektywności systemu, ponieważ presja płacowa spowodowała, że już taniej "siły roboczej" w systemie nie znajdziemy. Dodatkowo presja technologiczna powoduje, że wartość dodana nie wynika wyłącznie z pracy, ale również w coraz większym stopniu jest zależna od postępu technologicznego - powiedział.

- W związku z tym wydaje się, że będziemy musieli teraz poszukiwać takich sposobów, żeby praca lekarzy, pielęgniarek i innego personelu w jak największym stopniu przekładała się na wartość dodaną. Trzeba zatem redukować zbędne czynności, niepotrzebne działania, po to żeby uzyskiwać maksimum wartości dodanej z dobra jakim jest praca ludzka.

 

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.