RELACJA

- Dzisiaj nasz system opieki zdrowotnej nie jest w stanie funkcjonować bez podmiotów niepublicznych. Nie spełniły się czarne scenariusze wieszczące przy wprowadzaniu sieci szpitali, że teraz podmioty prywatne już w ogóle nie będą miały miejsca na rynku - powiedział wiceminister zdrowia Sławomir Gadomski na IV Kongresie Wyzwań Zdrowotnych podczas sesji "Wkład niepublicznej medycyny w budowanie bezpieczeństwa zdrowotnego Polaków".

Wskazał na podstawową opiekę zdrowotną czy ambulatoryjną opiekę specjalistyczną, które są zdominowane przez podmioty niepubliczne, realizujące większość świadczeń za środki publiczne. Mimo to nadal pozostają ośrodkami prywatnymi. - Dzisiaj bez tych podmiotów de facto nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie POZ czy AOS. To jest w pewnym sensie gwarancja bezpieczeństwa i pewnej równowagi systemu - powiedział wiceminister.

Nieco inaczej jest w lecznictwie szpitalnym, w którym wprowadzenie sieci wprowadziło niepewność i czas zawieszenia. - Chyba jednak ten okres się skończył. Nawet odnosząc się do inwestycji w sektorze, wydaje się, że dzisiaj inwestorzy prywatni może z nieco większą nadzieją patrzą w przyszłość - ocenił Sławomir Gadomski.

Jak wyliczył Adam Rozwadowski, założyciel i prezes Enel-Medu oraz wiceprezes Pracodawców Medycyny Prywatnej, ze 110 mld zł, które wydajemy na ochronę zdrowia większą część konsumują podmioty prywatne. - Dlatego że 90 proc. w POZ to podmioty prywatne, 80 proc. w AOS także, natomiast 11 proc. hospitalizacji też realizują placówki prywatne. Gdy więc zsumujemy te wydatki okazuje się, że system prywatny jest o wiele bardziej dynamiczny niż system publiczny - wskazał Rozwadowski.

Nierówne traktowanie?
Czy w takim razie sytuacja wygląda tak dobrze, że placówki prywatne nie mają się na co skarżyć i nie zgłaszają żadnych problemów w relacjach z sektorem publicznym i przede wszystkim płatnikiem i ministerstwem? Tak z pewnością nie jest.

Podstawową kwestią sporną jest oczywiście finansowanie, od którego wszystko się zaczyna. - Firmy prywatne działają dla zysku, więc istnieje naturalna tendencja, że wybierają pola działania, które są najbardziej rentowne. To był jeden z podstawowych obszarów krytyki tego sektora: że wybiera sobie korzystne, opłacalne świadczenia. Dotyczyło to kardiologii, radioterapii, ale też innych obszarów - opisywał Adam Kozierkiewicz, ekspert ochrony zdrowia.

Jak dodawał, z jednej strony prywatne podmioty wybierały świadczenia korzystne finansowo, ale z drugiej strony płatnik i regulator pozwalali na to, że niektóre świadczenia są bardziej korzystnie rozliczanej, a niektóre mniej. W rezultacie kilka lat temu nastąpiło odrzucenie sektora prywatnego, czy próba odsunięcia go od głównego nurtu.

- Kiedy płatnik widzi, że coś według niego jest za wysoko wycenione, niech tą wycenę urealni. Natomiast w naszym przypadku bardzo często odbywa się to tak, że świadczenia wykonywane przez sektor publiczny są korygowane do góry, a te wykonywane przez sektor prywatny są korygowane do góry trochę mniej chętnie - komentował Tomasz Prystacki, prezes Fresenius Nephrocare Polska.

Czy świadczenia w jakikolwiek sposób są wyceniane odrębnie dla sektorów? Nie mógł się z tym zgodzić wiceminister Gadomski. - Nie mamy w polskim systemie rozróżnienia na wycenę dla podmiotów prywatnych i publicznych. Nie ukrywajmy, dlaczego najczęściej są podwyższane tam, gdzie realizują je publiczne podmioty. Skoro realizują je publiczne jednostki, a prywatne nie są nimi zainteresowane, to prawdopodobnie są to świadczenia, które raczej są niedoszacowane - podkreślił Sławomir Gadomski.

Generowanie strat
Wisienką na torcie całego sektora niepublicznego jest oczywiście szpitalnictwo. - Jego rozwój wiązał się właśnie ze stereotypowymi poglądami, że to jest wybieranie najkorzystniejszych dziedzin, że powstają tylko szpitale pod jedną procedurę itd. Oczywiście to jest związane z możliwościami, które tak naprawdę dał płatnik i ustawodawca poprzez finansowanie tego typu niekompleksowych świadczeń - wyjaśniał Krzysztof Przyśliwski, dyrektor ds. jakości i NFZ w Szpitalu Medicover.

Jego zdaniem ten rynek też się ustabilizował i w tej chwili zmierza ku temu, ze powstaje coraz większa liczba szpitali prywatnych, które nie wybierają pacjentów, tylko mogą zapewnić kompleksowe świadczenia. - Pewnie ten sektor miałby szansę dalej się rozwijać, gdyby miał stabilność finansową i pewność, że nie dojdzie do jakichś gwałtownych zmian w relacjach płatnik i podmiot prywatny - dodał.

Dyrektor ze Szpitala Medicover wskazał też, że lepiej spojrzeć z innej perspektywy na kwestię zysków sektora prywatnego. - Można zastanawiać się, czy to właściwy kierunek, żeby w ochronie zdrowia osiągać zyski, ale można też przekornie zadać pytanie, czy należy tolerować straty. Jeżeli sektor publiczny generuje w tej chwili wielomiliardowe straty, tzn. że coś nie działa prawidłowo. Albo w niektórych jednostkach mamy do czynienia ze złym zarządzaniem, albo rzeczywiście mamy niewystarczającą wycenę procedur - mówił dyr. Przyśliwski.

Sławomir Gadomski nie zgodził się z poglądem, że podmioty prywatne już dziś działają kompleksowo i nie wybierają łatwiejszych przypadków. Jak zaznaczył, jeżeli sektor prywatny nie jest zobligowany systemowo do świadczeń kompleksowych albo nie jest nimi finansowo zainteresowany, to ich nie realizuje.

Wyceny do poprawki
Stwierdził jednak, że jeśli chodzi o wyzwania systemowe, które dotyczą też podmiotów niepublicznych, to powinniśmy zacząć od podstaw, czyli od wyceny procedur. - Ogrom problemów związanych z pewną nierównowagą, wybieraniem świadczeń, nierównym dostępem, kolejkami, jest jednak spowodowany wyceną świadczeń, która rzeczywiście w wielu obszarach jest nieadekwatna - powiedział wiceminister zdrowia.

Aby np. wykorzystać potencjał sieci szpitali trzeba uregulować kwestię wyceny. - Dopóki za wprowadzeniem sieci szpitali nie pójdzie różna wycena na poszczególnych poziomach referencyjnych, to wdrożenie sieci szpitali nigdy nie będzie pełne i nie odda zmian systemowych, które leżały u podstaw wdrożenia sieci - przekonywał Sławomir Gadomski.

Jak wskazał, fundamentem do zmian była chęć przeniesienia akcentu z lecznictwa szpitalnego na AOS. Na razie ten efekt nie został jednak osiągnięty w takim stopniu, w jakim to oczekiwano. - Dlatego powinniśmy zastanowić się, jak ambulatoryjna opieka powinna być poukładana i czy faktycznie zależy nam nadal na tym, żeby była „zasieciowana”. A może szpitale sieciowe powinny jednak mieć AOS wyodrębniony i kontraktowany na równych zasadach jak podmioty, które nie są w sieci - zastanawiał się podsekretarz stanu w MZ.

Z kolei Adam Kozierkiewicz wskazał, że pewnym rozwiązaniem mogłoby być podejście do kupowania świadczenia w trybie procesowym. - Tzn. nie kupujemy pojedynczego świadczenia, które może być lepiej albo gorzej wycenione, ale kupujemy cykl świadczeń składających się na proces, gdzie początkiem jest określony stan pacjenta, np. zawał serca, a końcem spodziewany efekt. W takiej sytuacji możliwości wyboru i aktywnego selekcjonowania pacjentów byłyby mniejsze - opisywał ekspert.

Jego zdaniem w efekcie takiego procesowego podejścia do świadczeń można byłoby połączyć naturalną skłonność sektora prywatnego do zwiększania rentowności, a jednocześnie poprawić wyniki leczenia.

Skupić się na leczeniu
Podstawowym polem współpracy sektora publicznego i niepublicznego pozostaje outsourcing usług medycznych i niemedycznych. - Stosujemy outsourcing od 28 lat, zaś w diagnostyce od 19. Zaczynając od działów niemedycznych, takich jak obsługa techniczna, ochrona mienia, usługi pralnicze, transport, telekomunikacja. To działa z dobrym skutkiem. Potem pojawiła się część medyczna: diagnostyka laboratoryjna i obrazowa - wylicza Dorota Gałczyńska-Zych, dyrektor Szpitala Bielańskiego w Warszawie.

Jak podkreśla, oddanie tych usług na zewnątrz miało redukować liczbę pól odpowiedzialności dyrektora, która przekładała się na dziesiątki podległych jednostek, oraz ułatwić zarządzanie. W jej ocenie to rzeczywiście znakomicie się sprawdziło.

- Outsourcing pomaga rozwiązać problemy personalne, bo pracownicy są zatrudniani przez inne podmioty. Rozwiązuje też problem dobrej aparatury medycznej i jej wymiany. W naszych umowach outsourcingowych mamy bardzo jasne wytyczne, które mówią o wymianie sprzętu radiologicznego co 5 lat. Myślę, że niewiele jest szpitali w Polsce, które swoją radiologię wymieniają co tyle lat - wymienia pozytywy dyrektor Szpitala Bielańskiego.

Oczywiście nie wszystko jest czarno-białe. Po pierwsze, jak się już wkroczy na drogę outsourcingu, to już bardzo trudno z niej zawrócić, odbudować strukturę i zespół pracowników. Po drugie, dyrektorzy rzadko dostają zgody od swoich organów tworzących na to, żeby zawierać umowy długoletnie, które są bardziej korzystne finansowo. I wreszcie kwestia przełożenia outsourcingu na finansowanie z NFZ.

- Jest teraz taki przepis, że te jednostki, które nie mają własnych laboratoriów tylko outsourcingowe, są karane i nie otrzymują 2-3 proc. kontraktu. To wydaje mi się nielogiczne i idące przeciw ekonomice w służbie zdrowia i dobremu efektowi jakościowemu. Była nawet obawa ponad rok temu, że wejdzie ustawa, która w ogóle zakaże outsourcingu - stwierdził Jakub Swadźba, prezes zarządu Diagnostyka Sp z o.o.

To spowodowało, że w ostatnim czasie rozwój usług laboratoryjnych został ewidentnie przyhamowany. - A jest on korzystny ze względu na jakość i koszty, które publiczny płatnik, czy to przez szpital prywatny czy publiczny, mógłby zaoszczędzić. Placówka może przecież więcej wydać na bieżące potrzeby związane z leczeniem pacjentów, a niekoniecznie mrozić pieniądze w aparatach np. do diagnostyki obrazowej - przekonywał prezes Swadźba.

Kapitał inwestycyjny
Jeśli chodzi o potrzeby inwestycyjne to, zdaniem ekspertów, są takie dziedziny, w których bez wsparcia kapitałowego firm prywatnych państwo nie mogłoby tak szybko zapewnić konstytucyjnego prawa do ochrony zdrowia. - Jeśli np. w Polsce mamy 520 osób dializowanych na milion i mówi się, że leczymy bardzo dużo, a w Niemczech stosując podobne kryteria mamy tysiąc, to czy u nas nie ma diagnostyki, czy u nas nie ma świadomości? - pytał retorycznie Tomasz Prystacki.

W jego ocenie dużą rolę pełni tutaj sektor prywatny, który posiadając dostęp do nowoczesnych technologii i inwestując, pozwala koszty leczenia docelowo obniżyć. Bez tych inwestycji, które idą w miliardy zł bylibyśmy w europejskich rankingach jeszcze niżej niż jesteśmy obecnie.

Chodzi również o inwestycje w e-zdrowie i rozwiązania telemedyczne, w czym placówki prywatne są bardzo zaawansowane. Wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński liczy na to właśnie podmioty niepubliczne będą w tym zakresie przewodzić innym.

- Daje nam to, po pierwsze, możliwość wyłapania błędów, niedociągnięć, poprawienia tych usług, które sami oferujemy. Po drugie, przekonując personel, który pracuje w placówkach prywatnych do tego, żeby wykorzystywał rozwiązania w zakresie e-zdrowia, znacznie zwiększa się prawdopodobieństwo, że te osoby skorzystają z tych rozwiązań także w innych placówkach - wyjaśniał Janusz Cieszyński.

Dodał, że dzięki swoim doświadczeniom prywatne placówki mogą pokazywać konkretne korzyści z informatyzacji ochrony zdrowia, a także wywierać przez pacjentów pozytywną presję na placówki publiczne.


BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.