RELACJA

Szpital nie jest miejscem, w którym pacjent czuje się komfortowo, dlatego powinien w nim przebywać tylko wtedy, kiedy istnieje rzeczywista kliniczna potrzeba. W sytuacji pacjentów przewlekle chorych pomocne jest wdrażanie świadczeń medycznych udzielanych w domu chorego. Takie postępowanie ogranicza wysokie koszty opieki szpitalnej i optymalizuje proces leczenia - podkreślają eksperci.

Narodowy Fundusz Zdrowia już od kilku lat deklaruje przesunięcie ciężaru opieki nad pacjentami ze szpitala do ambulatorium. Dariusz Dziełak, dyrektor Departamentu Analiz i Strategii NFZ wskazuje, że taki kierunek zmian odzwierciedla między innymi strategia Funduszu na lata 2019-2023, w której centralne miejsce zajmuje pacjent i jego potrzeby, nie tylko związane z samym dostępem do świadczeń, ale także ich jakością.

Skrócić czas hospitalizacji do niezbędnego minimum
- Zdajemy sobie sprawę, że pobyt pacjenta w szpitalu powinien być ograniczony do minimum nie tylko dlatego, że łatwiej dochodzi się do zdrowia w warunkach domowych, ale także dlatego, że pobyt w szpitalu niesie ze sobą ryzyko chociażby powikłań związanych z zakażeniami wewnątrzszpitalnymi - podkreślał dyrektor Dziełak podczas sesji "Strategia NFZ a leczenie w warunkach domowych" w ramach IV Kongresu Wyzwań Zdrowotnych (Katowice, 7-8 marca 2019 r.).

Dodał, że przemawia za tym również efekt ekonomiczny, bo leczenie w szpitalu zawsze jest droższe niż opieka w warunkach pozaszpitalnych. Tym bardziej, że postęp technologiczny jaki obserwujemy pozwala coraz skuteczniej otaczać chorych opieką na wysokim poziomie poza stacjonarnym systemem. - Myślę, że w tym kierunku na pewno będziemy zmierzać - zaznacza dyrektor Departamentu Analiz i Strategii NFZ

Prof. Janusz Książyk, kierownik Kliniki Pediatrii, Żywienia i Chorób Metabolicznych Instytutu Pomnik Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, przyznał, że obecnie w kraju, jeżeli chodzi o dzieci, to wszyscy pacjenci potrzebujący leczenia żywieniowego w warunkach domowych w Polsce mają je zapewnione. - To oznacza brak konieczności hospitalizacji z powodu samego leczenia żywieniowego dzieci, dzięki czemu - mimo pewnych ograniczeń wynikających z choroby -normalnie funkcjonować w społeczeństwie - podkreśla profesor i dodaje, że z perspektywy szpitala ważny jest również aspekt ekonomiczny.

- Leczenie szpitalne jest kosztowne. Właściwie prowadzone żywienie domowe realnie zmniejsza liczbę pobytów w szpitalu, na czym system zyskuje, a dodatkowo miejsca w szpitalu są dostępne dla chorych, którzy tego rzeczywiście potrzebują - mówi profesor.

Tych kolejek nie powinno być
- Świadczenie leczenia żywieniowego w warunkach domowych jest około o ok. 70-80 proc. tańsze od leczenia szpitalnego, efektywne klinicznie i kosztowo, a mimo to są regiony, w których pacjenci oczekują na to leczenie w kolejkach, czasami wielotygodniowych - podkreśla Edyta Grabowska-Woźniak, prezes Stowarzyszenia Świadczeniodawców Leczenia Żywieniowego w Warunkach Domowych. Zwraca uwagę, że obecnie liczba osób żywionych dojelitowo w warunkach domowych wynosi ok. 6 tysięcy.

- Gdyby leczenie żywieniowe w szpitalu było traktowane jak inwestycja w pacjenta, koszty szpitalne byłyby znacząco niższe, ponieważ leczenie żywieniowe skraca czas pobytu pacjenta w szpitalu. Właściwie odżywiony pacjent to ten, u którego istotnie rzadziej występują powikłania się po zabiegach chirurgicznych, a po udarze. To także pacjent, u którego zniwelowane jest ryzyko zachłystowego zapalenia płuc, w 50% kończące się ono zgonem, natomiast w pozostałych przypadkach - długotrwałą, trwającą często ponad miesiąc hospitalizacją - komentowała prezes Grabowska-Woźniak.

Eksperci zwracają uwagę, że w wielu województwach na procedury domowe trzeba czekać w kolejkach - w 2018 roku aż w 13 województwach. Tymczasem nawet kilka dni zwłoki w rozpoczęciu żywienia może mieć katastrofalne skutki - śmiertelność jest prawie czterokrotnie wyższa w grupie oczekującej na leczenie w porównaniu z grupą osób niezwłocznie objętych żywieniem dojelitowym. Ponad 20% pacjentów umiera w okresie oczekiwania na rozpoczęcie leczenia.

Aby było zgodnie z pakietem onkologicznym
Limitowanie świadczenia żywienia dojelitowego w domu kłóci się też m.in. z koncepcją pakietu onkologicznego - o czym przypomina dr Tomasz Olesiński z Centrum Onkologii - Instytutu im. Marii Skłodowskiej Curie. Jak podkreśla, pacjenci onkologiczni mają pełen dostęp do diagnostyki i leczenia dzięki pakietowi onkologicznemu. Jednak w praktyce są procedury, które nie zostały objęte kartą DiLO i są limitowane, np. domowe żywienie dojelitowe.

- W leczenie nowotworów wpisane jest ryzyko niedożywienia i konieczność wdrożenia leczenia żywieniowego - w nowotworach układu pokarmowego może ono dotyczyć nawet 80% chorych. Wielu pacjentów w trakcie leczenia chemio- czy radioterapią nie wymaga stałej hospitalizacji, ale potrzebuje stałej opieki żywieniowej. W takiej sytuacji pacjenci w niektórych województwach wychodzący ze szpitala, jak na przykład w mazowieckim, zmuszeni są do wpisania się do kilkutygodniowej lub nawet kilkumiesięcznej kolejki oczekujących w poradniach żywieniowych, podczas gdy leczenie żywieniowe powinno być prowadzone nieprzerwanie - tłumaczy dr Olesiński.

Z kolei Edyta Grabowska-Woźniak przekonuje, że rozwiązaniem byłoby podpisywanie już na początku roku umów uwzględniających realne poziomy wykonywania świadczeń. - Wtedy nie dochodziłoby do nadwykonań. Drugą możliwością jest rozważenie, podobnie jak to było w przypadku części świadczeń onkologicznych, zaliczenia żywienia domowego do świadczeń nielimitowanych - tłumaczy prezes Stowarzyszenia Świadczeniodawców Leczenia Żywieniowego w Warunkach Domowych

W warunkach domowych też można ratować życie
Marcin Warzecha, sekretarz Ogólnopolskiego Związku Świadczeniodawców Wentylacji Mechanicznej zwraca uwagę, że w Polsce ze świadczenia wentylacji mechanicznej w warunkach domowych korzysta ok. 5,5 tys. pacjentów, z czego wentylowanych inwazyjnie jest ok. 1,5 tys. - Sam program MZ generuje około 1000 pacjentów rocznie - co roku przybywa z tego programu ok. 15% pacjentów wentylowanych nieinwazyjnie - informuje ekspert.

Okazuje się, że tu także występują nadwykonania. Gdyby świadczenie nie było refundowane, wszyscy pacjenci tzw. ponadlimitowi musieliby wrócić do szpitala, ponieważ stan ich zdrowia nie pozwala na rezygnację z wentylacji . - To pociągałoby za sobą konsekwencje zarówno kosztowe, związane z dostępnością miejsc w szpitalu dla innych chorych, jak i związane z jakością życia pacjenta i jego rodziny - zaznacza Marcin Warzecha.

W jego opinii przy planowaniu budżetów na kolejny rok NFZ nie bierze pod uwagę ani liczby pacjentów obecnie korzystających z opieki, ani trendów wzrostowych w liczbie skierowań do świadczenia wentylacji domowej. Tymczasem świadczenie powinno być traktowane jako ratujące życie i nielimitowane, ponieważ gwarantuje to jego dostępność dla każdego pacjenta zakwalifikowanego do leczenia. Świadczenie to zostało określone przez AOTMiT jako ratujące życie.

W tym samym tonie wypowiada się także dr Zbigniew Szkulmowski, przewodniczący Sekcji Wentylacji Domowej Polskiego Towarzystwa Anestezjologii i Intensywnej Terapii. - Wentylacja domowa to świadczenie uzasadnione pod względem ekonomicznym i korzystne dla systemu opieki zdrowotnej. Podobnie jak w żywieniu dojelitowym w warunkach domowych koszty świadczenia w domu są niższe niż hospitalizacji, a jednocześnie pacjenci rzadziej są ponownie kierowani są do szpitala - komentuje dr Szkulmowski.

Powrót do normalności
Dodaje, że nie da się rozgraniczyć limitowania świadczenia dla chorych inwazyjnych i nieinwazyjnych i na przykład limitować jedynie wentylację nieinwazyjną. Jednostki zajmujące się wentylacją domową, przyjmują chorych w kolejności zgłoszeń i nie mają prawnych możliwości dobierania sobie chorych - przyjmowania chorych tylko nieinwazyjnych lub inwazyjnych.

- Zawarte kontrakty obejmują konieczność opieki nad obiema grupami chorych, a dodatkowo przyznawane w ramach kontraktów finansowanie nie przewiduje rozgraniczenia na różne rodzaje chorych. Tak więc limitowanie finansowania jednej grupy chorych, na przykład nieinwazyjnych odbija się na ograniczeniu dostępności do leczenia obu grup chorych.

Edyta Kochan z Poradni Żywieniowej Nutrimed podkreśla, że opieka realizowana w warunkach domowych oznacza dla chorego bezpieczeństwo. - Powrót do domu i swojego środowiska po wyczerpującym psychicznie oraz fizycznie pobycie w szpitalu, to powrót do normalności. Ma to olbrzymie znaczenie także w procesie przywracania do zdrowia i jakości życia w chorobie - zaznacza Edyta Kochan.

 


BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.