RELACJA

Polska jest niechlubnym liderem w Europie w liczbie wykonywanych amputacji kończyn dolnych. - Wczesne rozpoznanie zagrożenia niedokrwieniem kończyn pozwoliłoby zdecydowanie zmniejszyć dramatycznie dużą liczbę takich zabiegów w kraju - zwracają uwagę eksperci.

- Co roku w Polsce przeprowadzanych jest ok. 30 tys. amputacji kończyn, a 40 proc. tych pacjentów umiera w ciągu pierwszego pół roku od przeprowadzonego zabiegu. Amputacje prowadzą do trwałego inwalidztwa tysięcy Polaków, a część osób traci zdolność do życia społecznego i zawodowego. Stanowi to duże obciążenie dla ochrony zdrowia, budżetu państwa i co najważniejsze - osobistą tragedię tysięcy rodzin - podkreślał kardiolog prof. Paweł Buszman, prezes zarządu American Heart of Poland SA na sesji "Rozsiana miażdżyca i krytyczne niedokrwienie kończyn dolnych - sytuacja pacjentów w Polsce" w ramach IV Kongresu Wyzwań Zdrowotnych (Katowice, 7-8 marca 2019 r.)

Brakuje powszechnej świadomości problemu
Specjaliści podkreślali, że, niestety, w kraju brakuje nam świadomości zarówno wśród pacjentów, jak i lekarzy na temat amputacji, konsekwencji miażdżycy rozsianej czy przewlekłego niedokrwienia kończyn dolnych.

Prof. Andrzej Bochenek, kardiochirurg, członek rady nadzorczej American Heart of Poland SA zwracał uwagę, że dziś potrzebna jest szeroka kampania społeczna, która będzie wskazywała na zagrożenia związane z ryzykiem amputacji. - Dziś pacjent nie wie, że jeżeli ból w nodze staje się tak dokuczliwy, że musiał przystawać po przejściu 50 metrów, to prawdopodobnie jest on zapowiedzią dużych problemów, które mogą nawet zakończyć się amputacja nogi. To może świadczyć o poważanych problemach zdrowotnych - chorobie wieńcowej czy niedokrwiennej kończyn dolnych - mówił profesor.

- Jeżeli pacjent zwróci uwagę na ten problem swojemu lekarzowi to jest szansa, ze ten problem zostanie rozwiązany zanim powikłania choroby będą nie do odwrócenia. Aby uratować nogę, trzeba w odpowiednim czasie udrożnić zatkaną tętnicę. Można to zrobić przy pomocy zabiegów małoinwazyjnych - podkreślał prof. Bochenek.

Jak jednak przyznał prof. Paweł Buszman brakuje też wiedzy wśród diabetologów i angiologów na temat interwencyjnego leczenia stopy cukrzycowej. W konsekwencji nazbyt częsty jest wybór przez lekarzy nieskutecznego leczenia zachowawczego. Brak w kraju szerokiego wykorzystania małoinwazyjnych zabiegów do leczenia niedokrwienia kończyn.

Prof. Buszman mówił, że w 85-90 proc. przypadków amputacja jest spowodowana niedokrwieniem kończyn dolnych, którego główną przyczyną jest miażdżyca tętnic. Rozsiana miażdżyca to dziś często spotykane schorzenie. Nieleczona miażdżyca lub nieodpowiednio leczona może w konsekwencji prowadzić do amputacji. Statystyki pokazują, że w kraju mamy z tym duży problem.

Dane GUS pokazują też, że wzrasta śmiertelność z powodu uogólnionej miażdżycy. - Po amputacji kończyny dolnej przeprowadzonej w wyniku jej niedokrwienia 5-letnia śmiertelność sięga nawet 65 proc. Przyczyną tak wysokiej śmiertelności jest nie tylko to, że pacjentowi amputowano nogę. Także i to, że nie zdiagnozowano u niego w pełni miażdżycy serca, aorty czy tętnic dogłowowych - wyjaśnia specjalista.

Kompleksowo i bez opóźnień w diagnostyce
- Poprawić te statystyki może kompleksowe podejście do diagnostyki miażdżycy - dodał profesor. Jak tłumaczył, kompleksowe podejście w diagnostyce miażdżycy obejmuje działania na poziomie POZ: od zebrania wywiadu po badania przedmiotowe - ocena tętna na obwodzie czy oznaczenie wskaźnika kostkowo-ramiennego. Kolejnym etapem powinna być konsultacja specjalistyczna z wykonaniem dodatkowych badań nieinwazyjnych - USG tętnic czy echo serca, a dopiero potem diagnostyka na oddziale specjalistycznym.

- Ważne, by o tym, co i jak leczymy decydował zespół lekarzy: kardiolog, chirurg, diabetolog czy neurolog. To dlatego, że to co i w jakiej kolejności w tym przypadku wykonujemy u pacjenta ma olbrzymie znaczenie. Ostatecznie pacjent powinien wrócić do POZ lub AOS aby kontynuować profilaktykę wtórna - konkludował prof. Buszman.

Marek Kustosz z Koalicji Serce dla Kardiologii, przyznał, ze to o czym mówią sami chorzy to fakt dużych opóźnień w diagnostyce. Ale gorzej, że nawet pacjenci, którzy wchodzą w ścieżkę terapeutyczną i tak często muszą poddać się amputacji, bo ta ścieżka jest u nas zbyt długa. - Brakuje więc wczesnej diagnostyki, dostępności do skutecznych terapii oraz kompleksowości leczenia - zaznaczył Marek Kustosz.

Eksperci przyznali, że dziś w obszarze leczenia miażdżycy brakuje koordynowanej opieki. Jak podkreślał prof. Buszman, jeżeli mamy nawet sytuację wczesnego rozpoznania, to skierowanie chorego do poradni angiologicznej wiąże się z koniecznością czekania w kolejce (w niektórych regionach nawet 9 miesięcy). Czyli sama wczesna diagnostyka nie poprawia szans chorego, jeżeli terapia nastąpi w odległym terminie.

- Musimy pamiętać, że miażdżyca powoduje nieodwracalne skutki. Żeby poprawić statystki w kraju odnośnie amputacji potrzebujemy udrożnić drogę od rozpoznania do wizyty u specjalisty - zaznaczy prof. Buszman.

Uczestnicy dyskusji podkreślali, że o ile faktycznie pierwszy screening powinien być zapewniony przez POZ, to na dalszym etapie potrzebne jest zapewnienie płynnego przejęcie chorego. Dr Przemysław Nowakowski, ordynator Oddziału Chirurgii Naczyniowej Polsko-Amerykańskich Klinik Serca, Małopolskie Centrum Sercowo-Naczyniowe, podkreślał, że pacjent z niedokrwieniem kończyn dolnych musi być leczony wielospecjalistycznie i tak funkcjonuje system opieki nad takimi chorymi w wielu krajach.

- Chodzi bowiem nie tylko o to, żeby chory przeżył, ale i możliwie najlepiej funkcjonował. W Polsce wszyscy boją się nowotworów, ale jak popatrzymy na 5-letnią przeżywalność to widzimy, że największe problemy mamy właśnie w przypadku krytycznego niedokrwienia kończyn dolnych. Tu 67 proc. pacjentów umiera po 5 latach. Nie ma nowotworów, które dają taki poziom śmiertelności - zaznaczył.

Specjalna ścieżka postępowania
Dr Nowakowski zwrócił uwagę, że samo „wrzucenie” dodatkowych pieniędzy nie poprawi sytuacji tych chorych, bo potrzeba jeszcze wypracowania pewnych mechanizmów, ułatwiających pacjentom dostęp do prostych badań w ramach POZ - ścieżki, która pozwoli dotrzeć pacjentowi w odpowiednim czasie do specjalisty i potrzebnych świadczeń.

Wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski zwrócił uwagę, że wszystkie procedury, świadczenia i technologie, które są niezbędne do właściwego postawienia diagnozy i właściwej ścieżki terapeutycznej są świadczeniami gwarantowanymi. - Wydaje się, że problem raczej tkwi w samej jakości opieki, a dokładniej - we współpracy specjalistów - podkreślał.

- Być może potrzebna jest specjalna ścieżka postępowania organizacyjnego w opiece nad tymi chorymi. Jesteśmy w trakcie procesu koordynacji opieki w ochronie zdrowia - zaznaczał Maciej Miłkowski.

Anna Zwolan, wicedyrektor Departamentu Orzecznictwa Lekarskiego Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wskazywała, że każda choroba na pewnym etapie powoduje niezdolność do pracy. - W 2018 r. wydano ogółem 20 mln zaświadczeń lekarskich o niezdolności do pracy ze względu na wszystkie schorzenia, w tym 15,3 tys. zaświadczeń ze wskazaniem miażdżycy, a 5,6 tys. choroby tętnic - informowała.

- W rzeczywistości takich chorych było więcej, bo nie zawsze dostawali zwolnienia ze względu na miażdżycę, ale z powodu chorób współistniejących. Z powodu samej miażdżycy w ubiegłym roku przyznano 600 świadczeń rentowych. Na wszystkie świadczenia związane z niezdolnością do pracy ogólnie wydajemy rocznie ponad 36 mld zł - podsumowała dyrektor Anna Zwolan.

 

 

 

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.