RELACJA

- Chorujemy i umieramy na choroby sercowo-naczyniowe znacznie częściej niż inni mieszkańcy Unii Europejskiej. Winę za ten stan rzeczy ponosi nieskuteczna profilaktyka pierwotna i wtórna tych chorób oraz zła jakość powietrza - mówili eksperci podczas sesji "Kardiologia - system i medycyna" na zakończonym w piątek (8 marca) IV Kongresie Wyzwań Zdrowotnych w Katowicach.

Jak wyjaśniał prof. Piotr Jankowski z I Kliniki Kardiologii i Elektrokardiologii Interwencyjnej oraz Nadciśnienia Tętniczego Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego, Polska w ostatnim rankingu Bloomberga, dotyczącym zdrowia społeczeństw różnych państwach na świecie znajduje się na 40. miejscu  wśród 160 krajów. W 2017 roku byliśmy miejscu na 39. miejscu.

Porównujmy się do najlepszych
- Trzeba uczciwie powiedzieć, że nie odstajemy od innych krajów w Europie Środkowej. Wyprzedzają nas Słowenia i Czechy, ale za nami są np. Węgry. Jednak dobrze jest porównywać się nie do tych krajów, które się rozwijają, ale do tych, do których dążymy, czyli tzw. starej Unii - podkreślił prof. Jankowski

I dodał: - Pozytywne jest to, że zarówno w krajach UE, jak i w Polsce średnia długość życia rośnie. O ile największa różnica pomiędzy nami a Europą zachodnią, północną i południową wynosiła w 1991 roku 5,5 roku, to teraz wynosi 4,3 roku. Niestety, tempo zmniejszania się tej różnicy jest bardzo wolne. Średnio jeden rok na dwadzieścia lat. Jeśli więc ten trend się utrzyma to Europę dogonimy, pod względem średniej długości życia, dopiero za 86 lat, czyli w XXII wieku.

Prof. Jankowski podkreślił też, że żyjemy krócej w porównaniu do mieszkańców Włoch, Szwecji, Japonii, Hiszpanii, Portugalii, Austrii czy Irlandii, ponieważ umieramy szybciej z powodu chorób układu krążenia. Inne choroby mają mniejsze znaczenie. - Niestety, choroby sercowo-naczyniowe, o czym często zapominamy, są bardzo groźne dla pań. Kobiety umierają szybciej z powodu udaru, zawału i niewydolności serca - powiedział prof. Jankowski.

Wyjaśnił też, że o ile doganiamy Europę zachodnią w długości życia, to, niestety, w chorobach układu krążenia to ten trend ulega zahamowaniu. - Przestaliśmy doganiać UE pod względem wskaźników dotyczących umieralności z powodu chorób sercowo-naczyniowych w Polsce - podsumował prof. Jankowski.

Z kolei dr Zbigniew Eysymontt, dyrektor Śląskiego Centrum Rehabilitacji i Prewencji, członek zarządu Sekcji Rehabilitacji Kardiologicznej i Fizjologii Wysiłku Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego wyjaśnił, że za ten stan rzeczy winna jest przede wszystkim źle prowadzona, nieskuteczna prewencja pierwotna i wtórna.

- W rehabilitacji kardiologicznej - na którą trafiają pacjenci po zawale serca - po kolejnych zdarzeniach - jak w soczewce skupiają się wszystkie problemy, które doprowadziły pacjentów do nas, czyli nieskuteczność prewencji pierwotnej, a potem nieskuteczność prewencji wtórnej, bo dochodzi do kolejnych zdarzeń to jest zawałów i udarów. Wynika z tego, że nasza kampania społeczna dotycząca prewencji pierwotnej jest kompletnie nieskuteczna. Chyba dlatego że nie mamy determinacji, żeby to robić w sposób planowy i z zaangażowaniem środków finansowych - tłumaczył dr Eysymontt.

Z kolei prof. Marek Gierlotka, kierownik Oddziału Kardiologii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Opolu zaznaczył, że bardzo ważne jest to, że te największe różnice, które były wskazane pomiędzy Polską a Unią Europejską dotyczą osób w wieku produkcyjnym czyli do 65 roku życia. A o tą grupę obywateli powinniśmy jak najbardziej zadbać.

Dodał, że w dokumentach dotyczących długości, umieralności i jakości życia w Polsce zwraca uwagę fakt, że na te aspekty bardzo duży wpływ ma zarówno to ile osób choruje na daną chorobę jak też to, ile z nich, jeżeli już zachoruje - umiera. - Płynie z tego wniosek, że w takim samym stopniu do naszej wyższej umieralności czy gorszego życia dokłada się zarówno nieskuteczna profilaktyka, jak też sposób i jakość leczenia - podkreślił prof. Gierlotka.

Zanieczyszczone powietrze nie sprzyja zdrowiu
Prof. Paweł Buszman, prezes zarządu American Hearth of Poland SA wyjaśnił, że za zwiększoną liczby zgonów na choroby sercowo-naczyniowe w Polce odpowiada również zła jakość powietrza. Na świecie z powodu zanieczyszczenia powietrza umiera rocznie 7 mln osób. W Polsce szacuje się, że z tego powodu każdego roku dochodzi do blisko 50 tys. zgonów.

- W Stanach Zjednoczonych w 2010 roku opracowano raport, z którego wynika, że zanieczyszczenie powietrza, w szczególności drobnymi pyłami PM10, PM2,5, PM1, jest niezależnym czynnikiem wystąpienia zgonu sercowo-naczyniowego, zawału i/lub udaru. To oznacza, że w Polsce, gdzie średnioroczne normy zanieczyszczenia powietrza pyłem PM 10 i PM 2,5 są przekroczone, każdy Polak ma jeden niezależny czynnik ryzyka wystąpienia chorób układu krążenia i wszystkie inne się do niego dodają - wyjaśniał prof. Buszman.

- Zgodnie z analizą Bayesa ryzyko nakłada się w postępie geometrycznym, co oznacza, że praktycznie rzecz ujmując Polacy są znacznie bardziej narażeni na choroby sercowo-naczyniowe niż mieszkańcy np. Francji, Skandynawii, czy Hiszpanii, gdzie powietrze jest znacznie czystsze niż u nas - informował prof. Buszman.

Wyjaśniał, że trzeba pamiętać, iż w samej Polsce zanieczyszczenie powietrza jest różne w zależności od miejsca zamieszkania. Szczególnie Polska południowa, gdzie energetyka oparta jest w znacznym stopniu na węglu, zanieczyszczenie powietrza sprzyja większej zapadalności na udary i zawały serca. Na zależność tę wskazują wszystkie statystyki GUS.

- American Hearth of Poland SA zrobił badania, opublikowane w "Journal of Cardiology", które wskazują na to, że istnieje bezpośrednia korelacja pomiędzy wzrostem zanieczyszczenia powietrza a wzrostem liczby przyjętych pacjentów z zawałem serca. Zależność ta szczególnie jest widoczna w okresie grzewczym - mówił ekspert.

Opiekę kardiologiczną poprawi zwiększone finansowanie AOS
Wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski przypomniał, że polska kardiologia ma się dobrze, jeśli patrzymy na tę dziedzinę od strony zabiegów inwazyjnych. Nie jest chwalona natomiast za stan opieki nad pacjentem z niewydolnością serca.

Jak przypomniał Polska na tle Unii Europejskiej ma znacząco niższy dochód narodowy na obywatela i, niestety, to ten czynnik ma przełożenie na długość życia. Dlatego też bardzo istotny wpływ na polepszenie w Polsce sytuacji zdrowotnej ma wzrost gospodarczy kraju, a co się z tym wiąże, zwiększony procentowo udział wydatków publicznych w wydatkach na zdrowie.

Dlatego dodatkowe finanse na zdrowie będą kierowane m.in. na ambulatoryjną opiekę specjalistyczną (AOS) nad osobami po zabiegach kardiologii interwencyjnej.

- Ministerstwo rozważa poszerzenie opieki nad pacjentem z niewydolnością serca. Aktualnie realizowany pilotaż Kompleksowej Opieki Nad Osobami z Niewydolnością Serca (KONS) - na razie tylko w niektórych regionach, czyli dla małej populacji osób. Dlatego bierzemy pod uwagę fakt, że wprowadzimy zmiany w AOS dotyczące opieki nad pacjentami z niewydolnością serca - powiedział Maciej Miłkowski.

Dodał, że ma nadzieję, iż zabiegowe leczenie obejmie swym zasięgiem także pacjentów mieszkających daleko od dużych ośrodków zajmujących się tym specjalistycznym leczeniem. Dużą rolę w tym zakresie mogą odegrać dodatkowe środki finansowe, które zostały uwolnione na diagnostykę ambulatoryjną, chociażby tomografię komputerową serca.

Ważne modele opieki: KOS-zawał i KONS
Prof. Mariusz Gąsior, kierownik III Katedry i Oddziału Klinicznego Kardiologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu zwrócił uwagę na znaczenie programu Kompleksowej Opieki nad Pacjentem po Zawale Serca (KOS-zawał). Jak wyjaśnił inicjatorami jego powstania byli sami kardiolodzy, którzy doszli do wniosku, że pacjentom, którzy przeżyli zawał należy zapewnić kompleksową opiekę.

- Tak powstał program, który jest bardzo przyjazny pacjentowi i szpitalowi. Placówki medyczne otrzymują dodatkowe pieniądze na ten program. Ważne jest również to, że część procedur realizowanych po wypisie ze szpitala jest nielimitowana - mówił prof. Gąsior.

Wyjaśnił, że w jego szpitalu udziału w programie odmawiają pojedynczy pacjenci. - Z tego powodu kardiolodzy nie są w stanie zrozumieć, dlaczego tylko kilkanaście procent pacjentów w skali kraju jest włączanych do tego programu - zastanawiał się prof. Gąsior.

Z kolei prof. Krystian Wita, p.o. zastępcy dyrektora ds. lecznictwa Górnośląskiego Centrum Medycznego im prof. L. Gieca Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach oraz konsultant wojewódzki w dziedzinie kardiologii wyjaśnił, że obecnie liderami w realizowaniu programu KOS-zawał są woj. lubelskie (obejmuje - 44 proc. pacjentów) i śląskie (36,6 proc. pacjentów po zawale).

- Zdecydowanie gorzej wygląda sytuacja, jeśli weźmie się pod uwagę cały kraj. Program ten ma bowiem białe plamy. Dopiero niedawno zaczęto go realizować w woj. podkarpackim, a woj.: świetokrzyskie i warmińsko-mazurskie jeszcze go nie wdrożyły - mówił prof. Wita.

Dodał, że w sytuacji, gdy mamy rocznie 70 tys. pacjentów z zawałem i tylko 10 tys. chorych po zawale zostaje objętych opieką KOS-zawał, to jest to nieetyczne w stosunku do tych chorych.

Wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski zapewnił, że resort zdrowia będzie rozmawiał z NFZ, aby świadczenia KOS - zawał włączyć na wniosek, a nie w wyniku ogłoszenia konkursu. W ten sposób powinno się udać wyeliminować białe plamy na mapie Polski w dostępie do tego świadczenia.

Prof. Gąsior podkreślił, że program jest łatwy do realizacji. Dużo trudniejszy będzie w realizacji Program Kompleksowej Opieki Nad Osobami z Niewydolnością Serca (KONS).

- Pilotaż KONS jest już realizowany w kilku miejscach. Jego głównym celem jest redukcja śmiertelności, poprawa jakości życia i zapewnienie nadzoru nad przebiegiem choroby, a w konsekwencji zatrzymanie epidemii niewydolności serca. Niestety, z uwagi na fakt, że niewydolność serca to bardzo heterogenna choroba, stworzenie i realizacja tego programu jest bardzo trudna - podsumował prof. Gąsior.

 


BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.