RELACJA

Ministerstwo Zdrowia i przedstawiciele niektórych zawodów medycznych dostrzegają pewne symptomy zmniejszania się deficytów kadrowych w naszej opiece zdrowotnej. Wszyscy mają jednak świadomość, że czeka nas jeszcze mnóstwo pracy, a skala problemów z obsadą w wielu placówkach jest wręcz dramatyczna - wynika z dyskusji decydentów i ekspertów podczas IV Kongresu Wyzwań Zdrowotnych w Katowicach.

- Naszym celem jest osiągnięcie optymalnej liczby pracowników medycznych. Chcemy też, aby personel był równomiernie rozmieszczony w całym kraju - wskazywała wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko podczas panelu pt. "Deficyty kadrowe w polskiej medycynie - jak sprostać temu wyzwaniu" w ramach IV Kongresu Wyzwań Zdrowotnych (Health Challenges Congress - HCC, Katowice, 7-8 marca 2019 r.).

- W ciągu ostatnich trzech lat wyraźnie wzrosły wynagrodzenia we wszystkich grupach zawodowych - lekarzy, pielęgniarek, ratowników. Spowodowało to coraz mniejszy odpływ kadry medycznej z systemu - stwierdziła Szczurek-Żelazko.
Zaznaczyła, że resort zdrowia pracuje nad wprowadzeniem do systemu zawodu opiekuna medycznego i "idzie w kierunku przyznawania nowych kompetencji pielęgniarkom" oraz wykorzystania tych, które nabyły w toku kształcenia, „aby można było przejąć część pacjentów, którzy niekoniecznie muszą być konsultowani przez lekarzy”.

- Pracujemy też nad nowym produktem - poradą pielęgniarską - którą mam nadzieję niebawem wprowadzimy do systemu finansowania ze środków publicznych - zapowiedziała Szczurek-Żelazko.

Wiceminister: dane OECD niedoszacowane
Jak podała wiceszefowa resortu, obecnie w Polsce mamy nieco ponad 175 tys. lekarzy i lekarzy dentystów i ponad 260 tys. pielęgniarek. - Inne osoby wykonujące zawody medyczne, w tym ratownicy, farmaceuci, diagności, fizjoterapeuci, to łącznie ponad 50 tys. osób - wyliczała wiceminister, dodając, że od wielu lat porównujemy się do wskaźników światowych jeśli chodzi o liczbę lekarzy na tysiąc mieszkańców.

Powołała się na dane raportu OECD Health Statistic 2018, w którym wskaźnik 2,4 lekarza na 1000 mieszkańców plasuje Polskę na samym końcu w Europie. - Chciałabym zwrócić uwagę, że w trakcie liczenia tego wskaźnika, z Polski zaczerpnięto dane dotyczące lekarzy pracujących bezpośrednio z pacjentami, a nawet były przypadki, gdzie wskazywano lekarzy zatrudnionych wyłącznie w szpitalu. Według naszych szacunków, jeśli weźmiemy pod uwagę aktualną liczbę lekarzy i populację w naszym kraju, ten wskaźnik wynosi w granicach 3,4 - powiedziała.

Zgodnie z tym wyliczeniem Polska znalazłaby się mniej więcej w środku europejskiej stawki. Jak wynikało ze slajdu zaprezentowanego przez wiceminister, „niektóre państwa (…) przedstawiły do OECD łączne dane sprawozdawcze zwierające również lekarzy pracujących w innych obszarach (administracji, edukacji itp.), tzn. liczbę lekarzy posiadających prawo wykonywania zawodu i wykonujących zawód”. Skutkiem tego ma być „brak możliwości porównawczych i zawyżanie średnich statystycznych”.

- Nie patrzmy na Grecję i Portugalię, które nie zrozumiały, jak wylicza się wskaźnik i podały zawyżone dane. Chodziło o lekarzy praktykujących. Takich mamy w Polsce i tak niecałe 100 tys., więc „na już” brakuje nam ok. 20 tys. - skonstatował Marcin Sobotka, przewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL.

NRPiP: pielęgniarek nadal zbyt mało, a zadań coraz więcej
- Faktycznie, teraz prawie 100 proc. położnych i pielęgniarek kończących edukację występuje do okręgowych izb o prawo do wykonywania zawodu - i podejmuje pracę. Ale nie możemy zapominać, że mamy 5,2 pielęgniarki na 1000 mieszkańców, więc braki są ogromne - zaznaczała Mariola Łodzińska, wiceprezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych. 

Podkreślała, że jest olbrzymia luka pokoleniowa, którą trzeba uzupełnić, ale żeby to było możliwe, do systemu powinno wchodzić rocznie nie 5 tys. nowych pielęgniarek, ale co najmniej 8-9 tys. Z kolei gdybyśmy chcieli dogonić Unię Europejską, czyli wskaźnik OECD 9,4, to według Łodzińskiej liczba ta powinna wzrosnąć do... 13 tysięcy. - Przed dnami jeszcze daleka droga - przyznała.

Łodzińska przywołała też wypowiedź posłanki Lidii Gądek, która podczas sesji plenarnej HCC miała powiedzieć, że „pielęgniarki niekoniecznie chcą przejmować różnego rodzaju świadczenia, bo boją się odpowiedzialności”. - To nie jest tak. Cieszymy się z tego, ale chodzi o to, że nie idą za tym pieniądze - podkreśliła.

Dodała, że przejmowanie obowiązków od lekarzy w sytuacji braku kadry ma sens, ale pod warunkiem, że część pracy pielęgniarek przejmą opiekunowie medyczni zatrudniani w szpitalach. - Jeśli jednak nie będzie dodatkowych środków na ich zatrudnianie, sytuacja może być trudna. Bo dyrektorzy pomyślą – po co zatrudniać opiekuna, skoro wszystko zrobi pielęgniarka? - podsumowała.

Prof. Tomasz Szczepański, kierownik Katedry i Kliniki Pediatrii, Hematologii i Onkologii Dziecięcej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego i prorektor ds. nauki SUM podkreślał, że wiele żmudnej pracy administracyjnej spada zarówno na lekarzy, jak i na pielęgniarki, dlatego ważni są też asystenci medyczni, ale żeby taki system upowszechnić, stanowisko musi być atrakcyjne.

Powrót liceów medycznych jest już niemożliwy?
Dr Tadeusz Urban, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Katowicach, od wielu lat zawodowo związany ze Szpitalem Specjalistycznym Nr 2 w Bytomiu, w którym pełni funkcję ordynatora oddziału położniczo-ginekologicznego, mówił wprost: - Jestem lekarzem czynnym zawodowo, przyjechałem z oddziału, gdzie mam trzy wolne etaty od półtora roku - i, niestety, nie zgłosiła się żadna położna do pracy. To mnie boli najbardziej.

Przypomniał, że w Polsce bardzo dobrym rozwiązaniem było kształcenie zawodowe, a w obecnej szerokiej dyskusji o powrocie do tego rodzaju edukacji zupełnie pomija się kwestię „dawnych liceów medycznych”.

- Wiem, że pielęgniarki mają inne zdanie, ale ja zawsze będę mówił, ze może zamiast opiekunki medycznej niech to będzie pielęgniarka, bo ona będzie mogła robić licencjat, magisterkę, doktorat - jest więc jakaś perspektywa. A jaką drogę rozwoju będzie miał opiekun medyczny? - pytał. - Skoro zatem brakuje lekarzy, to może wróćmy do felczerów? - oburzała się wiceprezes NRPiP.

Wiceszefowa resortu zdrowia przypomniała, że „jesteśmy w Unii, która narzuca sposób kształcenia pielęgniarek” i musi to być szkoła wyższa.

Dr Urban zaznaczył, że dobrze by było, gdyby opiekun medyczny „liczony był do wskaźnika ilości pielęgniarek na łóżko". - Jeśli to będzie dodatkowy pracownik, którego ma zatrudnić dyrektor, a będzie musiał zredukować liczbę łózek, bo nie ma pielęgniarek, to wątpię, żeby zdecydował się na taki ruch - ocenił.

Sobotka: system rezydencki i tak jest najtańszy
Jak podkreślał Marcin Sobotka, szef Porozumienia Rezydentów OZZL, bardzo ważnym współczynnikiem, który pokazuje, jaki jest problem wśród lekarzy, to jest ilość pracy w miesiącu.

- Średnia w Polsce to 255 godzin. Lekarze są zatem nadmiernie obciążeni - i nie dlatego, że chcą tyle pracować, ale dlatego, że nie ma komu tej pracy wykonywać. Musi być przecież ciągłość opieki nad pacjentem, szczególnie w lecznictwie zamkniętym - mówił. 

- Czy system rezydencki można ulepszyć? Być może. Natomiast jest on nadal najtańszy i nie mamy innego. Ministerstwo Zdrowia wydaje na lekarzy stażystów i na całe szkolenie lekarzy rezydentów 2,4 mld zł rocznie. Jeżeli popatrzymy na cały budżet na zdrowie, to jest to mało. Lekarzy rezydentów jest ponad 20 tys. i statystycznie opiera się na nich 20 proc. pracy w tym systemie - zauważał.

Dodał, że młodych lekarzy da się zachęcić do pracy, ale nie w taki sposób, jak to ma miejsce przy podziale na specjalizacje deficytowe i niedeficytowe. - Dodatek 700 zł brutto nie przekonuje, by wybrać specjalizację deficytową. Dlaczego? Bo każdy liczy tak: różnica w trakcie odbywania specjalizacji wyniesie jakieś 30 tys. zł. Jeżeli mam potem wybrać ścieżkę, która mnie nie interesuje i być lekarzem przeciętnym, to może lepiej wybrać np. endokrynologię? Nie będę dostawał dodatku, ale będę mógł potem pracować bez stresu, nadmiernego obciążenia, będę miał czas dla siebie czy rodziny - tłumaczył Sobotka.

Z kolei szef ORL w Katowicach krytykował wymóg zdawania testu LEK, by mieć prawo wykonywania zawodu. - Jest niedemokratyczny, bo dotyczy w Polsce tylko lekarzy, kompletnie nie wiem, czemu służy i powoduje, że nie mamy ludzi do pracy - zaznaczał.

Może pomoże Ukraina?
O potencjał kadry medycznej z Ukrainy pytana była Zofia Skrzypkowska, dyrektor operacyjny ds. rekrutacji personelu medycznego z Sanpro Interim Grupy Impel.

- Jest duże zainteresowanie zawodem pielęgniarki w Polsce, mamy wiele zapytań, ale też i sporo problemów. Największym jest to, że jeśli już ktoś zdecyduje się na podjęcie kształcenia w tym kierunku, na nostryfikację dyplomu, to w tym niekrótkim przecież czasie musi się w Polsce utrzymać, podjąć pracę. Często takie osoby decydują się na stanowiska poniżej swoich kwalifikacji - salowych, sanitariuszy - zaznaczała dyrektor Skrzypkowska. - Dobrze by było uprościć czy przyspieszyć tę procedurę, abyśmy mogli szybciej „produkować” personel - dodała.

Z kolei Paweł Adamkiewicz, wiceprezes Krajowej Rady Fizjoterapeutów, odniósł się do danych na temat kadry medycznej, które przytaczała wiceminister zdrowia. - Według rejestru fizjoterapeutów wiemy, że jest nas ponad 60 tys., a prawie 85 proc. to fizjoterapeuci z wyższym wykształceniem. Jesteśmy prawie w 65 proc. grupą do 40. roku życia, czyli bardzo młodą - wyliczał. 
Zaznaczał, że trzeba kłaść duży nacisk na szkolenia fizjoterapeutów.

- Mamy pierwszy program ministerialny - i liczymy na więcej. Chodzi szczególnie o osoby pracujące w systemie refundowanym, które mają zbyt niskie zarobki, by móc pozwolić sobie na drogie szkolenia międzynarodowe. Dla nich chcemy dedykować bezpłatne kursy - mówił.

Wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko podsumowała, że problem niedoboru kadr medycznych nawarstwia się w Polsce już od kilkunastu lat. - W tej chwili to brak pielęgniarek jest bardziej dotkliwy niż niedobór lekarzy - skonstatowała.


BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.