RELACJA

W każdym szpitalu lepiej lub gorzej leczą pacjentów. To chyba jedyny wspólny mianownik dla szpitali powiatowych, marszałkowskich, uniwersyteckich i prywatnych. Reszta, w tym dostęp do środków na inwestycje, je dzieli. To najważniejsza refleksja po sesji "Inwestycje w lecznictwie szpitalnym", którą zorganizowano w ramach III Kongresu Wyzwań Zdrowotnych (Katowice, 8-10 marca).

Barbara Szubert, dyrektor SP ZOZ w Lublińcu, zaapelowała, żeby uznać szpitale powiatowe za jednostki priorytetowe w systemie służby zdrowia. - Powinny być przedłużeniem podstawowej opieki zdrowotnej i uzupełnieniem nocnej i świątecznej opieki medycznej. Powinny być uznawane za szpitale podstawowe, a nie powiatowe - stwierdziła Szubert, nawiązując do wypowiedzi Marcina Pakulskiego, byłego prezes NFZ, na jednej z wcześniejszych sesji HCC 2018 o tym, że należałoby zredefiniować pozycję i rolę szpitali powiatowych w systemie szpitalnictwa i nazywać je podstawowymi.

- Wtedy byłaby szansa na dofinansowanie - wyraziła nadzieję.

Wskazała na bariery w pozyskiwaniu pieniędzy na inwestycje i inne wydatki. Oprócz tego, że starostwa powiatowe są najbiedniejszym podmiotem prowadzącym szpitale - otrzymują jedynie subwencje i dotacje - to praktycznie nie ma programów adresowanych do szpitali powiatowych, które zapewniałby im dodatkowe źródło finansowania.

Powiatowa bieda
Potrzeby są natomiast olbrzymie. - Szpitale powiatowe w 90 proc. znajdują się w starych obiektach, niejednokrotnie pod nadzorem konserwatora zabytków, co utrudnia możliwość remontów i zmian. To, co musimy wyremontować, z uwzględnieniem wymogów konserwatorskich, bywa droższe od nowych inwestycji. W szpitalu, którym zarządzam nie mamy np. możliwości pociągnięcia węzłów sanitarnych. Nie możemy więc spełnić wymogów dostosowawczych. Na pozostałą infrastrukturę - bloki operacyjne i sterylizatornię - brakuje środków.

Jej zdaniem najlepiej finansowane są w Polsce szpitale MSWiA. - Kolega dyrektor z takiego szpitala opowiadał mi w listopadzie, że na potrzebne mu łóżka nie dostał pieniędzy, ale dostał po raz kolejny na najnowocześniejszy sprzęt 8 mln zł i do końca 2017 roku musi je wydać. To pokazuje jak nierówne jest traktowanie szpitali i rozdawnictwo środków - podsumowała.

- Szpitale powiatowe to drzwi do systemu, tu zaczyna się hospitalizacja - stwierdził Mariusz Wołosz, wiceprezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego, dyrektor SPZOZ Szpital nr 2 w Mysłowicach. Tymczasem finansowanie zaczyna się od góry - od szpitali ministerialnych i marszałkowskich. Dodatkowe miliardy z budżetu państwa na ochronę zdrowia na dół nie trafią. Apeluję, żeby zaczynać od dołu, od fundamentu - powiedział.

Potwierdził też opinię Barbary Szubert, że niezwykle rzadko pojawiają się konkursy, z których szpitale powiatowe mogłyby pozyskać dodatkowe fundusze. - Mnie, dzięki pomocy gminy, udało się zdobyć pieniądze ze środków norweskich, dzięki czemu wyremontowaliśmy część szpitala i proces dostosowawczy jest już prawie zakończony.

- W kujawsko-pomorskim stworzono specjalny program dedykowany szpitalom powiatowym. Ale jest też zachodniopomorskie, gdzie wszystkie programy są zamknięte dla szpitali powiatowych - podzielił się swoimi obserwacjami nt. źródeł finansowana Zbigniew Czyż, przewodniczący rady nadzorczej American Heart of Poland SA. W ramach Szpitali Polskich SA Czyż zajmuje się także dwoma szpitalami powiatowymi - w Sztumie i Drawsku - a także szpitalem miejskim - Szpitalem św. Elżbiety w Katowicach.

- We wszystkich szpitalach były programy dostosowawcze. Sanepid wskazał, co trzeba zrobić np. w ponad stuletnim szpitalu św. Elżbiety, pod nadzorem konserwatora - powiedział i dodał, że trzeba usiąść i uzgodnić z inspektorami Sanepidu, co niezbędne i konieczne i na co wystarczy pieniędzy. Takie rozmowy się odbywają i dochodzi do porozumienia - poinformował.

- Nie da się zamknąć szpitala powiatowego, bo po prostu chorzy nie mieliby gdzie się leczyć - podkreślił.

Na przeciwnym biegunie
- Jestem dyrektorem jednego z największych w Polsce szpitali, pod względem budżetu zajmujemy 8 pozycję - poinformował Wojciech Szrajber, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Łodzi, Wojewódzkiego Wielospecjalistycznego Centrum Onkologii i Traumatologii im. M. Kopernika w Łodzi. Dodał, że szpital zatrudnia 2 300 osób, ma 32 oddziały, w tym 6 klinicznych i prawie 1000 łózek.

- Jesteśmy jednym z 14 centów urazowych i jednocześnie drugą onkologią w kraju. To wielki, nowoczesny i znakomicie wyposażony szpital - scharakteryzował łódzką lecznicę.

Wspominał, że 10 lat temu, kiedy został dyrektorem, w szpitalu nie było żadnej diagnostyki obrazowej i ciężkiej aparatury. - W tej chwili mamy 2 rezonanse, budujemy trzeci, mamy 6 tomografów i PET  - wyliczał. - Budynek był opłakanym stanie, sale siedmioosobowe z opadającym tynkiem i jednym węzłem sanitarnym na korytarzu. To był dramat.

Zmiany zaczęły się od tego, że dyrektor Szrajber - jak to określił - nasłał na siebie łódzkie media. Pokazał dziennikarzom najgorsze oddziały. Opinia publiczna była w szoku. - Ale dzięki temu było mi łatwiej wpływać na decydentów. W ciągu 9 lat udało się zainwestować w szpital 560 mln zł, z czego środki własne to ok. 50 mln zł, dotacje Urzędu Marszałkowskiego to prawie 105 mln zł, a dotacje MZ to 91 mln zł. Pozyskane z UE środki to 204 mln zł -wyliczał.

Sezam z dotacjami
- 10 lat temu nasz szpital nie aspirował do środków unijnych. Teraz zatrudniam ponad 20 osób, które nie zajmują niczym innym, jak tylko pozyskiwaniem środków z różnych źródeł. Piszą programy, które przechodzą przez procedurę IOWiSZ i uzyskują finansowanie - poinformował. - Nawet ZUS zafundował nam za 3 mln zł budowę bunkra do radioterapii - wspomniał. Zaznaczył, że dotacje uzyskuje także funduszu ochrony środowiska, WOŚP i innych źródeł.

- W tym roku pozyskaliśmy 120 mln zł nowych dotacji europejskich. Ja się boję, że oddam te pieniądze, bo przetargi padają ze względu na coraz wyższe ceny. Mogą być kłopoty z realizacją inwestycji w ramach posiadanych środków - przyznał.

- Zarządzam szpitalem, który ma ponad 1500 łóżek i 4,7 tys. osób personelu, rocznie hospitalizujemy 82 tys. pacjentów - scharakteryzowała w telegraficznym skrócie Szpital Uniwersytecki w Krakowie jego dyrektor Barbara Bulanowska. Zaznaczyła, że szpital, podobnie jak prezentowane w czasie sesji szpitale powiatowe, zlokalizowany jest w starych zabytkowych budynkach, niekiedy z XVII wieku.

- Stąd też koncepcja budowy nowego szpitala na 925 łóżek. Koszt inwestycji, na którą Uniwersytet Jagielloński jako organ założycielski dostał dotację, to ponad 1 mld 200 mln zł wraz z wyposażeniem - wyjaśniła Bulanowska.

Zaznaczyła, że szpital jest odpowiedzialny m.in. za organizację związaną z przeprowadzką, z zaplanowaniem wyposażenia i jego zakupem. - Jednocześnie prowadzimy bieżącą działalność, także działalność naukową, badawczą, kliniczną.

Odnosząc się do problemu pozyskiwania środków finansowych na inwestycje, dyrektor Bulanowska stwierdziła, że szpitale kliniczne sięgają po różne źródła finansowania, ale nie mogą liczyć na pieniądze od właściciela. - Nikt nam nie daje na tacy pieniędzy. Myśmy w ubiegłym roku startowali w 34 konkursach na różnego typu środki finansowe. Trzeba mieć do tego fachowców.

Wskazała, że poważnym problemem jest brak środków własnych na projekty unijne. - Brakuje nam 46 mln zł. Prawdopodobnie będziemy musieli brać kredyt, co nie jest łatwe. Jest też problem z pozyskaniem środków finansowych na tzw. doposażenie i wyposażenie nowego szpitala. Mamy pieniądze na budowlankę i wyposażenie, ale na resztę, np. na meble, sami musimy znaleźć pieniądze.

Kontrapunkt
Do słów Barbary Bulanowskiej odniósł się Mariusz Wołosz: - Wypowiedź pani dyrektor pokazuje jak ogromna dzieli nas różnica. Dysproporcja jest za duża. My (szpitale powiatowe - red.) chcemy tylko robić proste rzeczy dla pacjentów, w miarę zorganizowanym i w miarę wyposażonym szpitalu. Gros hospitalizacji przypada na szpitale powiatowe.

O sytuacji szpitali uniwersyteckich mówił również Dariusz Madera, dyrektor generalny Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Opolu. Przypomniał, że szpital, którym zarządza, przeszedł zmianę - ze szpitala wojewódzkiego stał się szpitalem klinicznym. - Mamy 516 łóżek, 16 oddziałów zabiegowych z centrum urazowym - poinformował.

- Też rozpocząłem dyrektorowanie od utworzenia komórki pozyskującej fundusze unijne - nawiązał do wcześniejszych wypowiedzi dyrektorów. Ale i to nie zabezpiecza potrzeb finansowych - stwierdził.

- Gdy zostanie zaakceptowany wniosek szpitala złożony w ramach IOWISZ, to powinny być zapewnione środki na wnioskowaną inwestycję. Trzeba stworzyć fundusze, które pomogą to sfinansować - zaapelował do Ministerstwa Zdrowia.

To się nie opłaca
Przedstawiciele szpitali prywatnych - Adam Zaremba-Śmietański, prezes Grupy Deweloperska Geo i Szpitala GeoMedical w Katowicach oraz Zbigniew Czyż, przewodniczący rady nadzorczej American Heart of Poland SA - mówili o problemach z kontraktowaniem i ryzykiem związanym z tworzeniem i prowadzeniem prywatnych lecznic.

Zbigniew Czyż wskazał m.in., że Gdańskie Centrum Sercowo-Naczyniowe (wybudowane za 50 mln zł) nie dostało kontraktu i trzeba było zamknąć placówkę. - Teraz szpital marszałkowski uzyskuje 120 mln zł unijnej dotacji i odtwarza kardiochirurgię z jedną salą operacyjną i z planem 200 zabiegów kardiochirurgicznych.

Z kolei Adam Zaremba-Śmietański poinformował, że wydał 150 mln zł na utworzenie szpitala (impulsem były osobiste przeżycia związane z kontaktem ze szpitalami publicznymi). - To się nie opłaca. Potencjalnemu inwestorowi powiem, że największą pułapką jest nieprzewidywalność prawa - przyznał i wymienił przykłady zaskakujących zmian, które utrudniły funkcjonowanie lecznicy.

Ten wątek dyskusji podsumowała Barbara Bulanowska. Podkreśliła jak ważna jest przewidywalności prawa w planowaniu inwestycji. - Żyjemy w systemie, w którym na okrągło wszystko się zmienia, a przecież inwestycje w ochronie zdrowia to długoterminowe planowanie, wymagające znajomości perspektywy kilkudziesięcioletniej - podsumowała.


BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.