RELACJA

W kraju dramatycznie brakuje chirurgów ogólnych. Dlaczego lekarska młodzież nie chce wybierać tej specjalizacji, która jeszcze nie tak dawno uchodziła za prestiżową? Między innymi o tym dyskutowali goście sesji "Chirurgia - nowe wyzwania" odbywającej się podczas III Kongresu Wyzwań Zdrowotnych (Katowice, 8-10 marca 2018 r.).

Z danych, które podał prof. Jacek Gawrychowski, kierownik Katedry i Oddziału Klinicznego Chirurgii Ogólnej i Endokrynologicznej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego wynika, że od 2010 r. w woj. śląskim niemal nie zmienia się liczba lekarzy ze specjalizacją z chirurgii ogólnej. O ile w 2010 r. było ich 612, to w grudniu 2017 r. - 656. Druga niepokojąca informacja to taka, że praktycznie 2/3 tych chirurgów przekroczyło 50 lat życia, a około 1/3 to osoby w wieku 60 lat i powyżej. W wieku do 40 lat jest na Śląsku... 60 chirurgów, co wskazuje na potężną lukę pokoleniową.

W woj. śląskim jest 165 miejsc specjalizacyjnych z chirurgii ogólnej, część pozostaje nieobsadzona. Choć potrzeby są dużo większe, tylko 119 lekarzy odbywa specjalizację.

Emeryci na pomoc
- To zastraszające informacje. Tym bardziej, że na Śląsku mamy 58 oddziałów chirurgicznych - skomentował te dane prof. Jacek Gawrychowski.

Dodał: - W kierowanej przeze mnie klinice pracują chirurdzy grubo po sześćdziesiątce, z rozrusznikami, po incydentach kardiologicznych. Podobne w wymowie dane dotyczą całego kraju. Sytuacja kadrowa w chirurgii ogólnej jest zatem dramatyczna i zagraża już bezpieczeństwu państwa.

Dr Józef Kurek, dyrektor SP ZOZ Szpital Wielospecjalistyczny w Jaworznie, prezes zarządu Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego przyznał, że w wielu placówkach wrócili do pracy specjaliści, którzy już dawno przeszli na emeryturę.

- Zmniejszyła się zdecydowanie ilość absolwentów uczelni medycznych. Kiedy kończyłem studia, było nas 824 osoby na dwóch wydziałach; mój syn kończył medycynę 5 lat temu i w ich roczniku było 260 osób na dwóch wydziałach. Nie da się nas zastąpić czterokrotnie mniejszą liczbą lekarskiej młodzieży - mówił Józef Kurek, sam będący operującym chirurgiem.

Mniejsza niż przed dekadami ogólna liczba absolwentów kończących kierunek lekarski nie tłumaczy jednak dlaczego specjalizacja z chirurgii ogólnej nie jest już w opinii młodych lekarzy tak prestiżowa jak niegdyś i dlaczego niewielu z nich ją wybiera.

Trudna specjalizacja
- To bardzo ciężka specjalizacja, z nikłymi szansami na dobrą praktykę prywatną, z wysokim ryzykiem znalezienia się u prokuratora w przypadku zdarzenia medycznego. Już teraz 60 proc. spraw wynikających z roszczeń pacjentów dotyczy chirurgów - wyjaśnia prof. Maciej Michalik, kierownik Kliniki Chirurgii Ogólnej, Małoinwazyjnej i Wieku Podeszłego Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, wiceprezes Towarzystwa Chirurgów Polskich.

W opinii prof. Piotra Richtera, kierownika I Katedry Chirurgii Ogólnej, Onkologicznej i Gastroenterologicznej Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego, sytuacja kadrowa w chirurgii ogólnej jest jeszcze bardziej dramatyczna niż wynikałoby to z danych, gdyż wielu specjalistów faktycznie nie pracuje na sali operacyjnej.

- Są inne specjalizacje w ramach chirurgii, które oferują lekarzom z certyfikatem znacznie ciekawszą pracę, lżejszą, mniej odpowiedzialną i lepiej wynagradzaną - mówił profesor, podając kolejny powód, dla którego chirurgia ogólna nie jest atrakcyjna dla lekarskiej młodzieży.

- Mamy w kraju ponad 20 tysięcy łóżek chirurgicznych, w oparciu o nie przeprowadza się około 520 tysięcy zabiegów operacyjnych rocznie. Zatem - pamiętając o tym, że część kolegów nie wykonuje zawodu chirurga na sali operacyjnej - w przeliczeniu na operujących przypada olbrzymia liczba zabiegów, a to powoduje przeciążenie - dodał Józef Kurek, wymieniając kolejne przyczyny malejącej atrakcyjności zawodu chirurga ogólnego.

Zagonieni do kąta?
Zaznaczył też, że sprzętowo chirurgia ogólna staje się niedoinwestowania. Standard sal operacyjnych funkcjonujących w wielu szpitalach budzi wątpliwości czy powinno się tam jeszcze wykonywać zabiegi. - My nie mieliśmy czasu tłumaczyć, jak bardzo niedoszacowane są procedury w chirurgii ogólnej i daliśmy się zagonić do kąta, przytłoczeni ogromem pracy, jaka na nas spadła - powiedział Józef Kurek.

Ocenił, że w systemie podzieliliśmy choroby na ważne i mniej ważne. - Społecznie o wiele większa jest strata, jeśli utracimy młodego pacjenta z powodu wyrostka, bo on mógł żyć długie lata i wrócić do funkcjonalności, niż gdy umrze pacjent z ciężką niewydolnością serca, któremu przedłużamy życie, choć jednego i drugiego życia szkoda - mówił chirurg.

Prof. Piotr Richter uznał, że niedofinansowanie procedur chirurgicznych i unikanie tego zagadnienia przez decydentów jest już nie do przyjęcia: - Są specjalizacje, które egalitarnie potrafiły uzyskać w systemie adekwatne do potrzeb środki i w ofertach pracy dla lekarzy przebijają inne. Na przykład chętnych na specjalizację w ortopedii, w której z reguły nie było chętnych przez lata całe, dzisiaj jest 3 razy tyle co na chirurgię. Bo młodzi lekarze wiedzą, że tam ich czynności medyczne są właściwie finansowane.

Dodał, iż dzisiaj niedoszacowanie procedur chirurgii ogólnej powoduje, że większość oddziałów chirurgii ogólnej jest deficytowa dla szpitali. - Są takie, które deficytowe nie są, ale to może być wynik filtrowania procedur medycznych, na granicy etyki - rozważał.

Taki mamy system
Prof. Maciej Michalik zwrócił uwagę, że w chirurgii brakuje także czytelnych rozwiązań dotyczących rozliczeń i finansowania procedur. - W ubiegłym roku na leczenie pacjenta w wieku 92 lat wydaliśmy 450 tys. zł, gdyż nie ma jasnego systemu określającego co jest chirurgią uporczywą, a co paliatywną. U pacjenta wykonano 9 operacji, przetoczono 42 jednostki krwi i na to pieniądze były - mówił, zestawiając te dane z informacjami o braku możliwości wykonania pozastandardowych operacji u dzieci, ze względu na koszty.

Wielokrotnie podczas dyskusji podkreślał, że w kraju brakuje nam systemu, który pozwalałby chirurgom pracować w sposób racjonalny: - Brakuje opiekunek medycznych, które są najtańsze dla systemu, oszczędzamy na pielęgniarkach. A potem niedopilnowani są pacjenci, co skutkuje powikłaniami.

Sięgał i do innych przykładów: - Chcieliśmy zmienić w klinice formy szkolenia na e-learning, żeby chirurg nie tracił czasu na podróże na zjazdy, lecz usiadł przy komputerze i uczył się w domu. Elementem tego nauczania jest zwierzętarnia. Po rocznych próbach wprowadzenia zajęć na zwierzętach okazało się, że taniej jest kupić bilety lotnicze i pobyt w hotelu w Hamburgu, i wynająć zwierzętarnię z całym personelem niż wykonać ćwiczenia w Polsce.

Prof. Maciej Michalik dodał, że zawsze proponuje poszukiwać przyczyn problemów w nas samych, a nie wokół. - Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że nadal nie zbudowaliśmy systemu - powtarzał, dodając, że te systemowe mankamenty widzą też przyszli chirurdzy ogólni.

Specjalizacja do poprawki
Jak zgodzili się goście sesji, zmianę w postrzeganiu specjalizacji w chirurgii ogólnej przez absolwentów kierunku lekarskiego może przynieść nie tylko poprawa finansowania procedur, ale także zmiany w systemie specjalizacyjnym. Mówił o tym m.in. prof. Jacek Gawrychowski.

- Zakładamy, że w czasie specjalizacji lekarz powinien wykonać ok. 400 zabiegów. Czy zawsze jest w stanie przeprowadzić zakładaną ich liczbę? - pytał profesor, zaznaczając, że można w to wątpić, także gdy mowa o pełnym zakresie wymaganych specjalizacją procedur.

Zdaniem profesora, by sprostać wymaganiom, dla chirurgów cenne byłoby odbywanie szkoleń w ośrodkach specjalizujących się w chirurgii wybranego narządu oraz wymiana odbywających staże kliniczne lekarzy między szpitalami. - Często wystarczyłaby taka umowa między 2-3 ośrodkami, bo w jednym szpitalu pełnego zakresu operacji specjalizujący się chirurdzy nie wykonają - mówił prof. Jacek Gawrychowski.

Poszerzeniu możliwości ćwiczeń podczas szkoleń z chirurgii ma służyć ich przenoszenie do Centrów Symulacji Medycznej. - Raczej trudno oczekiwać, by państwo dali zgodę rezydentowi na wykonanie 400 operacji na pacjentach, czyli na waszych córkach, siostrach, matkach... - wyliczał prof. Piotr Richter, podając podstawowy powód, dla którego należy rozwijać symulacje medyczne w chirurgii. To nie to samo co kontakt z chorym, ale symulatory wybaczają błędy, co ogranicza ryzyko operacji, zarówno dla szkolących się, jak i dla pacjentów.

- Największą bolączką, zarówno w edukacji studenta medycyny, absolwenta, jak i rezydenta jest możliwość kontaktu z chorym w celu wykonania procedur rzeczywistych. To jest duży problem, który próbujemy rozwiązywać wdrażając symulację medyczną - dawał nadzieję profesor.

 Relację z sesji opublikujemy także w majowym wydaniu magazynu Rynek Zdrowia (nr 3/2018).


BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.