RELACJA

O znaczeniu nowoczesnych technologii dla gospodarki, w tym ochrony zdrowia, a także o skali ich zastosowania w Polsce mówił w trakcie sesji ''Czas na innowacje w branży wyrobów medycznych'' podczas III Kongresu Wyzwań Zdrowotnych, minister zdrowia Łukasz Szumowski.

Jak podkreślał minister zdrowia, w Polsce innowacje są wdrażane m.in. na styku medycyny i technologii informacyjnych. Dzieje się to we wszystkich zakresach obsługi dużych baz danych.

O prawdziwej telemedycynie
- Ostatnio od psychiatrów dowiedziałem się, że są takie programy, które potrafią z ponad 99 proc. prawdopodobieństwem diagnozować zaburzenia psychiczne po sposobie podnoszenia przez nas telefonu - mówił szef resortu zdrowia.

Wskazywał, że innowacją są także rozwiązania telemedyczne. I nie chodzi o telekonsultacje, które mają ponad sto lat, odkąd Bell wynalazł telefon. - Mówiąc o telemedycynie, myślę o włączeniu algorytmów i baz danych do telediagnostyki. W takiej postaci telediagnostyka wchodzi bardzo szeroko do codziennej praktyki, począwszy od kardiologii, poprzez diabetologię, ocenę ciąży i wiele innych obszarów - wyliczał.

Dodał, że z drugiej strony mamy technologie kosmiczne, np. biocybernetykę, która dostarcza bardzo zaawansowane urządzenia, niestety, bardzo drogie, które zastępują kończyny. - Mamy biocybernetykę w uchu, za chwilę w oku. Neurologia i sieci neuropodobne to również dziedzina na styku medycyny i innowacji - podkreślał minister.

Jak przekonywał, część innowacyjnych technologii nielekowych, dostępnych na świecie, jest już w Polsce implementowana przez oddolne działania lekarzy i pacjentów.

- Mówię na przykład o telemedycynie kardiologicznej. Chciałbym, aby te obszary, w których wykorzystywana jest współczesna telemedycyna zaczęły również wchodzić szerzej w zakres świadczeń , które są gwarantowane i refundowane - dodał Łukasz Szumowski.

MZ: powstanie Agencją Badań Medycznych
Informował, że Ministerstwo Zdrowia pracuje nad Agencją Badań Medycznych. Ma zajmować się oceną projektów badawczo-rozwojowych z obszaru technologii medycznych, aby móc otwierać następnie drogę do ich refundowania.

Inne prace ministerstwa dotyczą założeń Refundacyjnego Trybu Rozwojowego (RTR). Chodzi o mechanizm różnicujący tryb refundacji płatnika publicznego dla przedsiębiorstw prowadzących lub finansujących badania i rozwój w Polsce i dla tych, które takie działania prowadzą poza granicami.

Łukasz Szumowski mówił m.in., że w procesie badań, rozwoju i wdrożenia nowych technologii medycznych są w kraju pomysły, ścieżki badawcze i możliwości prowadzenia projektów do stadium funkcjonującego prototypu. Proces ten zatrzymuje się natomiast na kwestii refundacji - umożliwiającej wdrożenie na rynek.

- Żeby ta refundacja była - a jestem odpowiedzialny nie za sektor gospodarki, a za pacjentów - jeżeli mamy wysyp nowych technologii medycznych, świetnie, ale skoro mamy określony budżet na ochronę zdrowia w Polsce, to w jaki sposób go rozdzielimy? Które technologie nielekowe, lekowe, dadzą największą korzyść pacjentowi, które będą najlepiej poprawiały wskaźniki? - pytał Szumowski.

- Tu dochodzimy do rzeczy, które przygotowujemy w Ministerstwie Zdrowia: Agencję Badań Medycznych - poinformował minister podkreślając, że agencje tego typu funkcjonują na świecie. Zaznaczył, że w Polsce działa m.in. Narodowe Centrum Nauki, finansujące badania podstawowe i Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, które finansuje badania wdrożeniowe.

- Nie mamy agencji, która analizowałaby wpływ tych produktów, które wyjdą z NCBR, na populację pacjentów - wskazał minister.

Zasygnalizował, że rolą takiej agencji powinno być też finansowanie tej części potrzebnych do tego badań, których nie zapewni sektor prywatny. - Nie będzie nigdy badań klinicznych w niektórych procesach innowatorskich, w obszarach, w których nie jest to w bezpośrednim interesie firm. W związku z tym potrzebujemy agencji, która sfinansuje niekomercyjne badania kliniczne - wyjaśnił.

RTR także dla technologii nielekowych
Nawiązał też do prac nad mechanizmem mającym zapewnić inny tryb późniejszej refundacji nowych produktów ze strony płatnika publicznego dla przedsiębiorstw prowadzących lub finansujących badania i rozwój w Polsce niż dla tych, które takie działania prowadzą na świecie i traktuje Polskę tylko jako rynek zbytu.

- Pracujemy nad tzw. RTR-em - i to dotyczy głównie leków, ale nie powinno dotyczyć tylko leków, a wszystkich obszarów refundacji. Chcemy, żeby polscy innowatorzy pracowali w Polsce, żeby sektor prywatnych pieniędzy na badania i rozwój rósł - zaznaczył Szumowski.

Przestrzegał przy tym m.in. przed źle pojętym patriotyzmem gospodarczym. Akcentując kwestię odpowiedzialności za pacjentów podkreślił, że należy wspierać dobre polskie firmy i produkty. Jednocześnie każda z firm, niezależnie od właściciela czy lokalizacji, może inwestować w Polsce, rozwijać dział badań i rozwoju, czy przyczyniać się do rozwoju innowacyjności.

- W związku z tym nie mówmy, że tylko polskie firmy, czy że wspieramy polskie firmy. Tylko w tej chwili jest nierównowaga w drugą stronę. To znaczy polskie firmy inwestują w badania i rozwój (R&D) w Polsce, ponoszą koszty w Polsce, a startują na takich samych zasadach, jak koncerny, które to R&D przenoszą w inne obszary świata. Stąd chcemy wrócić do fair play i uczciwej konkurencji i premiować to, że firmy - polskie czy niepolskie - rozwijają R&D w Polsce - wyjaśnił minister.

W tym kontekście powtórzył, że zadaniem ministra zdrowia powinno być usprawnienie systemu oceny rozwijanych nowych technologii - zarówno lekowych, jak i nielekowych.

- Do tego mają służyć właśnie takie narzędzia jak Agencja Badań Medycznych. Niezależnie od tego, że NCN i NCBR finansują powstanie produktu, na koniec musimy w jakiś sposób sfinansować pilotaż - i to już się dzieje - ale też badania, w tym niekomercyjne, czy dany produkt jest do zastosowania w Polsce, czy działa w polskim systemie ochrony zdrowia, czy daje efekty, jakich oczekujemy - wyjaśnił.

Dostawcy: to jest dobry kierunek
- Jako przedstawiciele przemysłu doskonale rozumiemy konieczność racjonalnego wydawania publicznych środków, także na nowoczesne wyroby medyczne. Wspieramy taki kierunek - zaznaczał Robert Rusak, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Wyrobów Medycznych POLMED.

Wskazywał, że wyroby medyczną to bardzo duży zbiór. - Należy mieć na uwadze, że oprócz dość nieskomplikowanych produktów, tworzą go, między innymi, bardzo zaawansowane, innowacyjne technologie medyczne (nielekowe), jak chociażby urządzenia wszczepialne, czy rozwiązania z zakresu telemedycyny - wyliczał.

- Mitem oraz znacznym uproszczeniem jest twierdzenie, że w Polsce nie mamy dostępu do najnowocześniejszych, stosowanych w praktyce klinicznej na całym świecie technologii dostarczanych przez przemysł. Wręcz przeciwnie, nie mamy pod tym względem powodów do kompleksów! - podkreślał prezes Rusak.

Rewizja koszyka świadczeń
Oczywiście wciąż istnieją w systemie bariery, które w wielu przypadkach utrudniają polskim pacjentom dostęp do najnowocześniejszych wyrobów medycznych. Problemem jest to, że często możliwość korzystania z takich technologii wynika z determinacji i oddolnej inicjatywy pacjentów oraz środowiska lekarskiego.

- To nie jest najlepszy kierunek. Dostępność innowacyjnych wyrobów medycznych powinna przede wszystkim być efektem działań decydentów i regulatorów systemu ochrony zdrowia, skierowanych zarówno w stronę pacjentów, jak i świadczeniodawców oraz przemysłu - mówił Robert Rusak.

Dodał: - Dlatego z optymizmem patrzę na zapowiedzi ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego dotyczące, między innymi, planowanej rewizji zawartości koszyka świadczeń gwarantowanych. Chodzi bowiem o to, aby działania placówek klinicznych i ośrodków naukowych koncentrowały się głównie na terapii oraz pracach badawczo-rozwojowych nad innowacyjnymi technologiami.

- Równie ważna jest zapowiedź resortu zdrowia w kwestii utworzenia nowej instytucji, której jednym z zadań będzie określanie efektywności kosztowej nielekowych technologii medycznych (Agencja Badań Medycznych ma zajmować się oceną projektów badawczo-rozwojowych z obszaru technologii medycznych, aby móc otwierać następnie drogę do ich refundowania - przyp. red.) - komentował prezes Izby POLMED.

- Jako przedstawiciele przemysłu doskonale rozumiemy konieczność racjonalnego wydawania publicznych środków, także na nowoczesne wyroby medyczne. Wspieramy taki kierunek, a zarazem wskazujemy na metody pozwalające zapewnić kosztową efektywność stosowania poszczególnych wyrobów medycznych - stwierdził.

W jego opinii równie ważne będzie ocenianie przez nową agencję efektywności klinicznej nowych technologii, tym bardziej, że pojawia się ich coraz więcej. Bardzo szybko trafiają też na rynek liczne modyfikacje już istniejących i stosowanych wyrobów medycznych.

Potrzebna jest więc instytucja, która na bieżąco będzie analizować nowe rozwiązania, przede wszystkim pod kątem korzyści dla pacjenta. - Z drugiej strony należy pamiętać o tym, że efektywność kliniczna ma także bardzo ważny efekt społeczny. Na przykład dzięki innowacyjnym urządzeniom wszczepialnym pacjenci wracają często niemal do pełnej aktywności, także zawodowej. To z kolei oznacza korzyść dla całej gospodarki - posumował prezes Rusak.

Prace nad Wirtualnym Instytutem Badawczym
- Jeszcze w tym roku, w IV kwartale, rozpoczną się rekrutacje do zespołów Wirtualnego Instytutu Badawczego (WIB) - zapowiedział podczas panelu wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Piotr Dardziński. Wcześniej, do III kwartału, gotowa ma być agenda badawcza.

Chodzi o realizację koncepcji zaprezentowanej w ub. roku przez premiera Mateusza Morawieckiego oraz wicepremiera, ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina. Według ich zapowiedzi nowa instytucja ma zainwestować pół miliarda złotych w prowadzone w Polsce badania naukowe dotyczące głównie biotechnologii i biomedycyny.

Wiceminister Dardziński przypomniał, że projekt Wirtualnego Instytutu Badawczego powstawał jeszcze w czasie, gdy pracował nad nim ówczesny wiceminister nauki, obecny minister zdrowia Łukasz Szumowski. To wtedy zdecydowano już o przeznaczeniu na organizację i pracę WIB 500 mln zł z budżetu państwa.

- Nazwa "wirtualny" jest w jakimś sensie dosłowna, wirtualny instytut ma być zrealizowany w formule, którą skopiowaliśmy z doświadczeń belgijskich. Chcielibyśmy powołać instytucję, która nie będzie koncentrowała się na budynkach i laboratoriach - często te laboratoria, które mamy, nie są wykorzystane w takim stopniu, w jakim byśmy chcieli - a będzie koncentrowała się na budowaniu zespołów zorientowanych na szybkie osiąganie wyraźnie zdefiniowanych celów - wyjaśnił wiceminister nauki.

- Do końca czerwca chcielibyśmy zbudować infrastrukturę organizacyjną WIB, czyli musimy znaleźć operatora. To będzie prawdopodobnie - ostatecznie to nie jest rozstrzygnięte - spółka córka spółki, którą nadzoruje Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, czyli EIT Plus we Wrocławiu, która zresztą sama posiada infrastrukturę badawczą, która może być wykorzystana - mówił Dardziński.

Długoletnie finansowanie
Zastrzegł, że nie będą to tożsame organizacje. - Spółka będzie miała za cel przeprowadzenie całego programu, czy zrekrutowanie ekspertów, którzy ustalą - przy współpracy z decydentami rządowymi - cele, które mają być osiągnięte, czyli przygotowanie agendy badawczej. Do trzeciego kwartału powinniśmy mieć agendę badawczą, w czwartym powinniśmy mieć rekrutację do zespołów - zapowiedział.

Podkreślił, że całe przedsięwzięcie koncentruje się na ludziach, którzy mogą elastycznie tworzyć, między istniejącymi instytucjami badawczymi, uczelniami czy przedsiębiorstwami, zespoły do realizacji konkretnych badań, zgodnie z hasłem „ludzie - wiedza - finansowanie”.

Wiceminister akcentował, że finansowanie przedsięwzięcia ma mieć charakter długoletni, aby zespoły nie musiały co rok występować o kolejne środki. Odnosząc się do kwoty dla WIB 500 mln zł, podzielonych w zamierzeniu na 10 lat, co daje 50 mln na rok, zastrzegł, że chodzi nie o drogie badania kliniczne, ale badania w pierwszej fazie.

- Do zrealizowania czy kontynuowania projektów, które zrodzą się w Wirtualnym Instytucie Badawczym, będą przygotowane innego rodzaju strumienie finansowe. Czyli my inwestujemy w tę pierwszą, najtrudniejszą fazę początkową - zapowiedział Dardziński.

Z kolei minister Szumowski dodał, że zadaniem WIB nie będzie sfinansowanie powstania np. nowej cząsteczki leku. - Od badań podstawowych do leku jeszcze jest daleka droga. Ale jeżeli nie będziemy mieli takiego podłoża, jakim są badania podstawowe, bardzo wczesne nad wyrobami medycznymi, nad biotechnologią, nad cząsteczkami, to nie będziemy mieli takiej ilości start-upów, które później, w swoim zaczynie, mogą dać naprawdę innowacyjne produkty medyczne - zaznaczył minister zdrowia.

Piotr Dardziński uzupełnił, że w tym kontekście - badań podstawowych - wyroby medyczne czy technologie nielekowe będą miały swoje miejsce w Wirtualnym Instytucie Badawczym.

Pełna relacja z sesji „Czas na innowacyjne wyroby medyczne”, z wypowiedziami wszystkich panelistów - już w wkrótce w portalu rynekzdrowia.pl i majowym wydaniu magazynu Rynek Zdrowia (nr 3/2018).

W sesji uczestniczyli (kolejność alfabetyczna):
Piotr Dardziński, podsekretarz stanu, Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego
Grzegorz Gielerak, dyrektor, Wojskowy Instytut Medyczny w Warszawie
Marek Gzik, dziekan, Wydział Inżynierii Biomedycznej, Politechnika Śląska
Robert Rusak, prezes, OIGWM POLMED
Łukasz Szumowski, minister zdrowia
Moderator panelu: Wojciech Kuta, redaktor naczelny, Rynek Zdrowia

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH