RELACJA

Uczestnicy dyskusji panelowej pt. "Zdrowy szpital, czyli jaki?" podczas VII Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach (20-22 kwietnia 2015 r.), rozmawiali m.in. o sytuacji finansowej lecznic, możliwościach ich przekształceń i lokowania prywatnego kapitału w sektorze szpitalnym oraz funkcjonowaniu pakietu onkologicznego.

- Widzimy celowość przekształcania w spółki szpitali podległych samorządowi woj. śląskiego. Nasze jednostki muszą być lepiej przygotowane do konkurowania z prywatnymi podmiotami - powiedziała Aleksandra Skowronek, wicemarszałek województwa śląskiego.

Aneksowanie (na razie) ma swoje plusy
- Samorząd woj. śląskiego jest organem założycielskim dla 38 szpitali w formie SPZOZ-ów oraz udziałowcem siedmiu lecznic już przekształconych w spółki - przypomniała Aleksandra Skowronek.
Dodała, że "marszałkowskie" szpitale w woj. śląskim łącznie zanotowały w 2013 r. dodatni wynik finansowy wynoszący 14 mln zł. Niestety, 2014 rok wojewódzkie lecznice na Śląsku zamknęły stratą sięgającą ponad 1 mln zł.

- Ta strata była przede wszystkim spowodowana niezapłaconymi nadwykonaniami - poinformowała wicemarszałek województwa śląskiego odpowiadająca za ochronę zdrowia w regionie.

Nie ukrywała, że samorząd wojewódzki planuje kolejne przekształcenia swoich lecznic, między innymi Szpitala Specjalistycznego w Zabrzu. - Na razie dla naszych jednostek korzystne byłoby aneksowanie dotychczasowych umów z NFZ, chcemy bowiem mieć czas na przygotowanie się do nowych konkursów - tłumaczyła Aleksandra Skowronek.

- Pracujemy nad tym, aby oferta naszych placówek była jak najbardziej atrakcyjna - stwierdziła. - Nie chcę jednak na razie ujawniać szczegółów. Mamy naprawdę coraz mocniejszą konkurencję w postaci świetnie doinwestowanych, wyposażonych w nowoczesny sprzęt podmiotów prywatnych.

Inwestujemy, aby zabiegać o kontrakt z NFZ 
Renata Ruman-Dzido, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Opolu wprawdzie przyznała, że czeka na nowe konkursy, jednak - aby miały one sens - potrzebne są istotnie większe nakłady na kontraktowane przez NFZ świadczenia.

- Jeśli tak się nie stanie, będziemy musieli kroić taki sam tor na większą niż obecnie liczbę kawałków, bo na rynku wciąż pojawiają się nowe podmioty, mające prawo stanąć do konkursów - mówiła dyrektor opolskiej lecznicy.

Zdecydowanie za rozpisaniem nowych postępowań konkursowych przez narodowego płatnika opowiedział się Grzegorz Stachacz, doradca Powiatowego Centrum Zdrowia w Brzezinach Sp. z o.o.

- Jesteśmy bardzo zainteresowani zawarciem nowych kontraktów z NFZ. Zainwestowaliśmy w rozwój naszej placówki, jakość i poszerzenie zakresu świadczeń. Jesteśmy zatem w pełni gotowi, aby stanąć do konkursu ofert - tłumaczył.

- Przy niezmienionym poziomie finansowania lecznictwa, nie zmniejszy się dostępność usług medycznych, natomiast rosnąć będą nadwykonania - zwrócił uwagę Grzegorz Stachacz.

Na co mogą liczyć szpitale?
Tadeusz Jędrzejczyk, prezes Narodowego Funduszu Zdrowia poproszony o porównanie finansowania świadczeń zdrowotnych w 2014 i 2015 roku zaznaczył: - Mimo pewnego spowolnienia wzrostu gospodarczego, nastąpiło zwiększenie budżetu na świadczenia finansowane ze środków publicznych.

Prezes NFZ wyjaśnił, że stało się tak głównie za sprawą ustawy o refundacji leków, której wdrożenie pozwoliło na uzyskanie oszczędności w budżecie Funduszu. - Na precyzyjnie wyliczenie wielkości wzrostu wydatków na leczenie w skali 2015 roku jest jednak jeszcze zbyt wcześnie - podkreślił prezes Jędrzejczyk.

Zwrócił uwagę na wciąż niekorzystną dysproporcję w wydatkach na ochronę zdrowia: - Nadal dominują środki przeznaczane na leczenie szpitalne, tymczasem ciężar wydatków obejmujących planowe świadczenia należy przesunąć w kierunku ambulatoryjnej opieki specjalistycznej - powiedział.

Co więc należy zrobić, aby ten finansowy tort dzielony był w możliwie najbardziej sprawiedliwy sposób? W opinii prof. Mariana Zembali, dyrektora Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu i konsultanta krajowego w dziedzinie kardiochirurgii, za dużo wymaga się od jednego publicznego płatnika świadczeń.

Podkreślał, że w wielu krajach z powodzeniem funkcjonuje wielu ubezpieczycieli: - Nie wszystko musi być finansowane z publicznych środków i to przez jedną instytucję ubezpieczeniową. Coraz więcej nowych podmiotów chce przystępować do konkursów. Trzeba jednak określić, jaką część ich oferty zakontraktuje publiczny płatnik, a co zostanie pokryte z puli dodatkowych ubezpieczeń. Tych jednak na razie nie mamy - mówił prof. Zembala.

Spółka nie musi być ostatnią deską ratunku
Część dyskusji dotyczyła możliwości oraz celu przekształcania publicznych ZOZ-ów w spółki. Zdaniem Andrzeja Balickiego, radcy prawnego z kancelarii DLA Piper Wiater sp.k., ustawa o działalności leczniczej nie okazała się panaceum na problemy finansowe publiczny lecznic.

- Wśród 180 przekształconych szpitali, tylko jedna trzecia zmieniła formę prawną - z SPZOZ na spółkę - na zasadach określonych w ustawie o działalności leczniczej - przypomina prawnik.

Nie wykluczył, że być może więcej publicznych podmiotów zdecyduje się na taki krok po niedawnym wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjny w Krakowie, który orzekł, iż samorządy nie mają obowiązku prowadzenia szpitali. Mogą więc swoje lecznice np. wydzierżawiać, przekształcać w spółkę, a następne zbywać jej udziały prywatnym inwestorom.

Dyrektor Renata Ruman-Dzido zastrzegła, że jej zdaniem stan finansów szpitala zależy przede wszystkim od jakości zarządzania, a nie od formy prawnej, w jakiej funkcjonuje. Poinformowała jednak, że wystąpiła z wnioskiem o przekształcenie w spółkę kierowanego przez nią Szpitala Wojewódzkiego w Opolu, mimo że jako publiczny ZOZ jest w bardzo dobrej sytuacji finansowej.

- Uważam, że błędem jest przekształcanie szpitala dopiero wtedy, gdy jego sytuacja finansowa jest już dramatyczna. Komercjalizacja kojarzy się wówczas z bolesną restrukturyzacją. My natomiast chcemy być spółką, aby mieć możliwość bardziej elastycznego zarządzania oraz skuteczniej konkurować z prywatnymi podmiotami - tłumaczyła.

Dodała, że szpital działający w formie spółki może też skorzystać z kapitału niezbędnego do rozwoju dzięki pozyskaniu nowych inwestorów.

Rehabilitacja wieńczy terapię
- Publiczne pieniądze na leczenie uzdrowiskowe w naszym kraju wydawane są w prawidłowy sposób - podkreślał podczas sesji Bartosz Sadowski, prezes Przedsiębiorstwa Uzdrowiskowego Ustroń SA

- Leczenie uzdrowiskowe, w tym m.in. rehabilitacja wczesna i wtórna jest zwieńczeniem całego procesu terapeutycznego - powiedział podczas jednej z kongresowych sesji Bartosz Sadowski. - Dlatego poważnym błędem jest utożsamianie leczenia uzdrowiskowego wyłącznie z sanatorium, pijalniami wód i spacerami.

Prezes Przedsiębiorstwa Uzdrowiskowego Ustroń SA zwrócił uwagę na bardzo istotną rolę rehabilitacji m.in. w kardiologii. - Prawie 10% pacjentów, którzy przeszli zawał serca, umiera w ciągu ciągu roku od wypisania ze szpitala. Dzieje się tak między innymi z powodu wciąż niewystarczającego dostępu do świadczeń rehabilitacyjnych osób z chorobami sercowo-naczyniowymi - przypomniał.

- W naszym ustrońskim uzdrowisku mamy już 300 łóżek rehabilitacyjnych, przeprowadzamy rocznie ok. 6 tys. zabiegów z zakresu rehabilitacji - informował Bartosz Sadowski.

Przytoczył dane z ZUS-u, z których wynika, że pacjenci, którzy przeszli pełną rehabilitację kardiologiczną już po 2-3 miesiącach wracają do normalnej aktywności zawodowej. - Dla porównania, ta właśnie statystyka pokazuje, że osoby nie poddane właściwej rehabilitacji średnio przebywają na zwolnieniu lekarski przez pół roku - podsumował prezes Sadowski.

Kilka słów o pakiecie
Podczas panelu nie uniknięto oceny wprowadzonego od początku tego roku pakietu onkologicznego.
Odnosząc się do pierwszego kwartału funkcjonowania pakietu, prezes NFZ Tadeusz Jędrzejczyk przyznał, że wdrażanie nowych rozwiązań jest, także dla Funduszu, jest poważnym wyzwaniem organizacyjnym oraz finansowym. Dodał, że pierwsze miesiące wprowadzania pakietu nie były łatwe.

- Problemy wynikały m.in. z błędów ludzkich, pojawiały się trudności natury technicznej. Niebawem zostanie poprawiony system informatyczny. Większość diagnostyki mieści się już jednak w pakiecie, będzie też następowało obejmowanie nowymi zasadami kolejnych świadczeń onkologicznych - zapowiedział prezes NFZ, dodając, że w trzecim kwartale br. funkcjonowanie pakietu ulegnie zdecydowanej poprawie.

Pakietowi onkologicznemu poświęcony był 22 kwietnia osobny panel podczas VII Europejskiego Kongresu Gospodarczego: Czy droga pacjentów do leczenia stała się krótsza?


***

Jak podkreślali dyrektorzy szpitali, biorący udział w drugiej części panelu "Szpital Zdrowy, czyli jaki?, w Polsce jest już wiele bardzo dobrze zarządzanych placówek. Czasami tylko brakuje im czegoś, co zmobilizowałoby je do częstszego sięgania po nowatorskie metody leczenia.

Szpital Chirurgii Urazowej im. Dr. Jana Daaba w Piekarach Śląskich, jest przykładem placówki, która wprowadza takie właśnie nowoczesne metody. Niedawno to właśnie w Piekarach przeprowadzono pierwszą operację na świecie przeszczepienia więzadła świni człowiekowi.

Po pierwsze nauka
- To wszystko było możliwe dlatego, że od 17 lat, od kiedy jestem dyrektorem szpitala, przede wszystkim całą kadrę skutecznie namawiam, włącznie ze sobą, do nauki - mówił prof. Bogdan Koczy, dyrektor piekarskiej urazówki.

- Źródłem tych sukcesów są także od lat konsekwentnie przemyślane zakupy dla bloków operacyjnych, bloku diagnostyki obrazowej, intensywnej terapii pooperacyjnej - wszystko po to, aby stworzyć najlepszy team, który jest potrzebny nie tylko przy samej operacji, ale także do opieki przed- i pooperacyjnej - dodał.

Jak mówił prof. Koczy, określenie "przemyślane zakupy" to nie tylko kwestia ich ceny, kosztów serwisowania, ale także wykorzystania.

Przykładem może wyposażenie i dostosowania pomieszczeń radiologii w szpitalu (koszt prawie 20 mln zł). Wykorzystanie sprzętu, jak podkreślał dyrektor, jest niemal 100-procentowe.

- Takie pełne wykorzystanie sprzętu i kolejki pacjentów to m.in. efekt tego, że mamy znakomitych radiologów - mówił prof. Koczy. Jak przekonywał, umiejętne przeprowadzenie przetargu daje konkretne korzyści. Zakup wyposażenia bloku radiologicznego, dzięki odpowiednim zabiegom, udało się kupić dla Piekar nie za 20 mln, a za 14,9 mln zł.

Rynek wymusza jakość
Z kolei Robert Starzec, dyrektor Szpitala MSW w Łodzi, wskazywał, że warto szukać dobrego i tańszego sprzętu, nie tylko na krajowym rynku, ale także w całej Europie. Bywa, że ten sam sprzęt oferowany w innych krajach jest znacząco tańszy niż w Polsce.

Inwestycje w nowe technologie i metody leczenia to przede wszystkim korzyść dla pacjenta, choć trzeba za to zapłacić określoną cenę. Bez nowoczesnych terapii i inwestycji, placówkom - zwłaszcza publicznym - coraz trudniej konkurować na rynku medycznym.

Jak podkreślał Dariusz Jorg, dyrektor Uniwersyteckiego Centrum Okulistyki i Onkologii oraz Centralnego Szpitala Klinicznego w Katowicach, szpitale publiczne, które często wykonują najtrudniejsze operacje, są w gorszej sytuacji niż podmioty niepubliczne w rywalizacji o finansowanie z NFZ. Te ostatnie nie ponoszą - zdaniem dyr. Jorga - tak dużych nakładów i realizują więcej małokosztochłonnych procedur.

- Rynek wymusza jakość. Szpitale publiczne startują w konkursach NFZ na równi z podmiotami prywatnymi. Stąd pomysł połączenia dwóch katowickich szpitali klinicznych i utworzenia z nich spółki, by móc wejść na rynek usług komercyjnych. To jest wyzwanie dla nas, ale sądzę, że jeszcze większe dla tych, którzy reprezentują rynek usług komercyjnych. Najbardziej jednak na tym skorzystają pacjenci - mówił dyrektor Jorg.

Uniwersyteckie Centrum Okulistyki i Onkologii SUM jest największym szpitalem okulistycznym w kraju, z jedynym pełnoprofilowym oddziałem dziecięcym, posiadającym najlepszy sprzęt, wykonujący wszystkie świadczenia w zakresie okulistyki, jakie są możliwe. Na razie jednak nie uczestniczy w rynku świadczeń prywatnych.

Tymczasem w samych Katowicach, placówek świadczących prywatne usługi z zakresu okulistyki jest jedenaście. Nie tylko opanowały prywatny rynek, ale także mają umowy z NFZ.

- Od lipca br. stanę w szranki z każdym prywatnym podmiotem o rynek komercyjny. Jestem przekonany, że damy sobie radę. To też jest szansa dla znakomitej kadry, która nie będzie musiała jeździć po kraju oferując swoje usługi. Pacjenci przyjadą do nich, do szpitala, który będzie spółką prawa handlowego - podsumował dyrektor Jorg.

Nowa perspektywa finansowa
Część dyskusji poświęcono środkom unijnym w nowej perspektywie finansowej, które mogły zostać zainwestowane w ochronę zdrowia. O ile w minionej perspektywie środki unijne były motorem napędowym inwestycji w ochronie zdrowia, to w nowej o pieniądze, zwłaszcza te przeznaczone na inwestycje, będzie bardzo trudno.

- Jeżeliby traktować unijne środki jak kroplówkę, która ma doinwestować szpitale to można stwierdzić, że taka kroplówka… już była, w poprzednim rozdaniu środków unijnych - mówiła Agnieszka Pachciarz, wiceprezydent Poznania, była prezes NFZ.

Unijnych pieniędzy na tzw. twarde inwestycje w ochronie zdrowia w nowej perspektywie będzie zdecydowanie mniej. Większość zostanie przeznaczona na projekty "miękkie".

- W poszczególnych województwach będzie różnie, ale trend że środków na inwestycje będzie zdecydowanie mniej, jest ogólnopolski. Np. w Wielkopolsce środki inwestycyjne z tej puli zostaną przeznaczone tylko dla szpitala dziecięcego, który jest bardzo na tym terenie potrzebny i będzie budowany od podstaw. Obecne proporcje zaangażowania unijnych środków będą niemal odwrotne niż w poprzedniej perspektywie - mówiła Pachciarz.

Dotychczas unijne pieniądze nie zawsze wydawany były w pełni racjonalnie. Takie też zarzuty padały nie tylko ze strony unijnych urzędników. Aby tego, nie zawsze do końca przemyślanego wydawania pieniędzy uniknąć, inwestycje mają być prowadzone w oparciu o mapy potrzeb zdrowotnych.

- To rodzi moją wątpliwość. W moim życiu zawodowym to już jest trzecie podejście do takich map. Dwa poprzednie nie były szczęśliwe - kończyły się na liście pobożnych życzeń. Jak będzie teraz? Obawiam się że zespoły powołane przez wojewodów, które mają się zajmować ich tworzeniem, są zbyt duże. Trudno na przykład się porozumieć i pracować w zespole, który np. w Wielkopolsce tworzy 108 osób - mówiła Pachciarz.

Jej zdaniem wydanie pieniędzy na projekty "miękkie" będzie jeszcze trudniejsze niż na cele inwestycyjne. - Jeśli ocenić, jak w tej chwili wydajemy pieniądze na programy profilaktyczne ze środków centralnych czy samorządowych, to ta ocena nie będzie najlepsza. Musimy się tego nauczyć, najlepiej na doświadczeniach i błędach innych - dodała wiceprezydent Poznania.

Zarządzanie ryzykiem klinicznym
Od 2016 r. ubezpieczenia szpitali od zdarzeń medycznych mają być obowiązkowe. Wcześniejsze próby ich wprowadzenia spaliły na panewce, bo składki okazały się za drogie. Co zrobić, żeby nie były tak kosztowne? - zastanawiał się Jacek Kopacz, wiceprezes zarządu Supra Brokers.

Jego zdaniem trzeba postawić na zarządzanie ryzykiem klinicznym. - Można je zdefiniować ogólnie jako zespół działań podejmowanych przez organizację w celu zmniejszenia możliwości wystąpienia zdarzeń negatywnie wpływających na osiąganie celów stawianych przez organizację i efekty jej pracy. Wyjaśnił, że w przypadku szpitala jest to każda interakcja między personelem a pacjentem.

Czasem w relacji pacjent - personel dochodzi do zdarzeń negatywnych, niepożądanych, czyli zagrażających pacjentowi. Skutkuje to roszczeniami, odszkodowaniami, koniecznością leczenia powikłań i zakażeń, dodatkową hospitalizacją, a także utratą reputacji szpitala.

- Żeby ograniczyć zdarzenia niepożądane, trzeba odpowiednio zarządzać ryzykiem - stwierdził wiceprezes Supra Brokers i wyjaśnił, że jego firma stworzyła pierwszy w Polsce system zarządzania ryzykiem klinicznym. Oparty jest na trzech filarach: edukacja personelu, spójne procedury oraz informatyczny system raportowania o zdarzeniach niepożądanych.

- Ubezpieczyciele widzą, że władze szpitala dostrzegają problem, co nie znaczy, że automatycznie obniżają kwoty ubezpieczenia. Niemniej jednak składki przestały rosnąć. W większości szpitali, które obsługujemy - a obsługujemy jedną czwartą szpitali w Polsce - nastąpiło obniżenie składek, niekiedy nawet o 50 proc. - powiedział Jacek Kopacz.

Zaznaczył, że jednym z czynników wpływających na ich wysokość jest pojawienie się konkurencji wśród ubezpieczycieli. - Mam 5 firm ubezpieczeniowych, które składają oferty na ubezpieczanie OC szpitali - poinformował.

Mec. Michał Czarnuch z Kancelarii Domański Zakrzewski Palinka nawiązał do wypowiedzi o zarządzaniu ryzykiem i stwierdził, że obecnie mamy do czynienia ze wzrostem ryzyka prawnego. Zaczyna ono nawet odgrywać większą rolę niż ryzyko kliniczne. Wynika to z olbrzymiej ilości zmian prawnych w obszarze ochrony zdrowia (ostatnim przykładem są niejasności wynikające z wprowadzenia tzw. pakietu onkologicznego).

- Ubezpieczenia są potrzebne, choćby dlatego, że przenoszą ryzyko - powiedział prawnik. Wskazał, że fakt nieubezpieczania się szpitali od zdarzeń medycznych był wynikiem chłodnej kalkulacji. - To, że nie podpisały umowy z ubezpieczycielem także wynikało z zarządzania ryzykiem - z porównania tego, co może się wydarzyć z kosztami ubezpieczenia - wyjaśnił i dodał, że można płacić składki i doprowadzić do zamknięcia szpitala.

W jego ocenie, obowiązkowe ubezpieczenia od zdarzeń medycznych, z uwagi na przymus ich zawierania, nie będą miały związku z zarządzaniem ryzykiem.

Outsourcing
W jaki sposób nowelizacja ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych oraz prawa zamówień publicznych wpłynie na rynek usług świadczonych dla szpitali przed podmioty zewnętrzne w formule outsourcingu? Na to pytanie odpowiadał Bogdan Dzik, prezes zarządu Impel Cleaning Sp. z o.o..

- Ubiegłoroczne zmiany w ustawie o systemie ubezpieczeń społecznych przewidują m.in. „ozusowanie” umów zleceń, co spowoduje wzrost kosztów realizacji usług nawet o 40% - dodaje. Dobrze, że ustawodawca wprowadził kilkunastomiesięczne vacatio legis, dzięki czemu firmy świadczące usługi oraz ich klienci będą mieli czas na przygotowanie się do stosowania nowych regulacji prawnych - zaznaczy prezes Bogdan Dzik.

Zwrócił natomiast uwagę, że nowelizację ustawy Prawo zamówień publicznych należy uznać za korzystną. Zmiany wprowadzone w sierpniu ubiegłego roku sprzyjają m.in. odchodzeniu od dominującej roli ceny w postępowaniach przetargowych, a tym samym przyczynią się do podnoszenia jakości usług i poziomu bezpieczeństwa zarówno szpitali, jak i pacjentów.

Z kolei Marek Nowak, dyrektor Regionalnego Szpitala Specjalistycznego w Grudziądzu, definiując pojęcie outsourcingu podkreślił, że jego istotą jest inwestowanie za usługę. - Musi być strona inwestująca - zaznaczył. - W tym sensie klasyczny catering nie ma nic wspólnego z outsourcingiem - wyjaśnił.

- Nie jestem dyrektorem zlecającym usługi - oświadczył i zaznaczył, że nie jest też przeciwnikiem outsourcingu, z którego kiedyś jego szpital również korzystał (z zewnętrznego operatora finansowego). Jednak dzięki temu, że pozyskał dla szpitala środki zewnętrzne, mógł zastosować insourcing.

Podał dwa przykłady: - Inwestycja w parking zwróciła mi się po 3 latach i 7 miesiącach. Z parkingu mam przychód w wysokości 780 tys. zł rocznie, natomiast koszty utrzymania to 206 tys. zł. Podobnie jest z żywieniem. Oprócz tego, że przygotowujemy jedzenie dla pacjentów (4 mln zł rocznie), to sprzedajemy posiłki. Z komercyjnych usług mamy przychód w wysokości 3,1 mln zł, przy kosztach na poziomie 2,6 mln - przedstawiał korzyści insourcingu.

 Obszerne relacje z wszystkich kongresowych sesji dotyczących ochrony zdrowia - już wkrótce w portalu rynekzdrowia.pl i majowym numerze miesięcznika Rynek Zdrowia.

Więcej o Kongresie, pełne agendy sesji i prelegenci: www.eecpoland.eu

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH