RELACJA

O tym jak przebiega realizacja pakietu onkologicznego dyskutowali 22 kwietnia uczestnicy przygotowanej przez redakcję Rynku Zdrowia sesji "Pakiet pytań - czy droga pacjentów do leczenia stała się krótsza?", odbywającej się w ramach Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach (20-22 kwietnia 2015 r.).

- Deklaruję, że żadne świadczenie onkologiczne nie pozostanie niezapłacone. Wszystkie oddziały wojewódzkie Funduszu na wniosek świadczeniodawcy na bieżąco realizują płatności za procedury w onkologii, nawet jeżeli przekraczają zakresy limitowe - przekazał Wojciech Zawalski dyrektor departamentu świadczeń opieki zdrowotnej NFZ.

Co trzeba zmienić
Prof. Jacek Fijuth, przewodniczący zarządu Polskiego Towarzystwa Onkologicznego zaznaczył, że jedną z najbardziej oczekiwanych zmian w pakiecie są te związane z usprawnieniem systemu wypełniania kart diagnostyki i leczenia onkologicznego (karta DiLO). Przypomniał, że to nie jedyny system informatyczny, bo pracując z pacjentem onkologicznym trzeba też korzystać z systemu rejestrującego czas oczekiwania oraz wprowadzić informację do Krajowego Rejestru Nowotworów.

Problem wywołało też m.in. przeznaczenie przez NFZ aż 80-85 proc. środków na procedury w ramach pakietu. - Trudności z rozliczeniami doprowadzały do tego, że szpitale realizowały część procedur poza pakietem, co powodowało w niektórych jednostkach 300-500 proc. przekroczenia kontraktu w części limitowanej - dodał profesor.

Onkolodzy zwracali również uwagę m.in. na to, że duża część chorych nie korzysta z dobrodziejstw szybkiej diagnostyki. To byli chorzy np. kwalifikowani do paliatywnej radioterapii. Nie mogli być diagnozowani w ramach pakietu. Tymczasem - jak podkreślał prof. Fijuth - często chorzy po tym leczeniu uzyskują długie czasy przeżycia, nie jest to wyłącznie leczenie objawowe.

Pojawił się też problem dotyczący chorych po zakończonym leczeniu. Dla nich, w jednym z ośrodków onkologicznych, czas oczekiwania na tomografię komputerową wynosił pół roku, a na rezonans magnetyczny 9 miesięcy. - Zwracaliśmy uwagę na to, że nie można różnicować chorych onkologicznych na dwie kategorie - przypomniał profesor.

Problemy były do uniknięcia?
Jak przekonywał poseł Tomasz Latos, przewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia wielu problemów organizacyjnych związanych z wprowadzaniem pakietu można było uniknąć. - Zdecydowano się na wprowadzenie pakietu nie słuchając lekarzy. Jeśli chcemy mieć sukcesy w onkologii, niech zmiany będą wprowadzane wspólnie ze środowiskiem - argumentował.

Jako przykład pakietowych niedoróbek podawał m.in wymóg organizacji konsyliów w każdym przypadku. Przypomniał też, że uprawnienia wydawania kart DiLO otrzymali lekarze podstawowej opieki zdrowotnej, ale tych samych uprawnień nie dano specjalistom.

Posła nie przekonały niedawne zapowiedzi ministra Bartosza Arłukowicza dotyczące m.in. objęcia pakietem kolejnych rodzajów nowotworów w tym o nieznanym charakterze, poszerzenie listy świadczeń szpitalnych rozlicznych bez limitu.

- To niech to minister zrobi - podsumował Tomasz Latos, oceniając chwilę wcześniej, że niedopracowany pakiet był wprowadzany w pośpiechu po to, "żeby się ładnie sprzedał pijarowo".

Pakiet jest dla pacjentów
Prof. Alicja Chybicka, senator, kierownik Katedry i Kliniki Transplantacji Szpiku, Onkologii i Hematologii Dziecięcej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu mówiła z przekonaniem, że pakiet ma szansę funkcjonować lepiej, o ile zostaną wdrożone proponowane zmiany. Dodała, że pakiet został stworzony dla pacjentów i to ich przede wszystkim trzeba pytać o zdanie.

- Pacjent, który siedział obok mnie na konferencji z premierem Donaldem Tuskiem, gdy zapowiadano wejście pakietu, czekał na chemioterapię aż 8 miesięcy i cudem przeżył. Większość z tych pacjentów, którzy musieli czekać taki okres czasu, ten świat opuściła - mówiła profesor, dodając, że dowodem działania pakietu jest m.in. fakt, że jak pokazały statystyki 99 proc. pacjentów, którzy zachorowali między 1 stycznia 2015 r. a 30 stycznia 2015 r. miało przeprowadzone konsylium.

Zdaniem prof. Chybickiej wprowadzenie pakietu w onkologii dziecięcej przyspieszy rozpoznawanie nowotworów u dzieci po podejrzeniu jakie może powziąć lekarz POZ wystawiający kartę DiLO. - Dotąd było tak, że według wskaźników rozpoznajemy u dzieci około 10-15 proc. więcej nowotworów zaawansowanych - w stadiach 3 i 4 - niż ma to miejsce w zachodnich krajach Unii - podała profesor

O kartach, nadwykonaniach i konsyliach
Dr Aleksander Zajusz, zastępca dyrektora Oddziału ds. Lecznictwa Otwartego i Diagnostyki Centrum Onkologii - Instytut im. Marii Skłodowskiej-Curie Oddział w Gliwicach potwierdził, że centra onkologii mają problemy z rozliczeniami procedur w ramach pakietu i z tego powodu notują nadwykonania w procedurach limitowanych.

Jak przypomniał, niewiele kart DiLO wydanych tym chorym, którzy diagnostykę i leczenie rozpoczęli przed 1 stycznia 2015 r. zostało rozliczonych przez NFZ w ramach pakietu. - Przez pierwsze dwa tygodnie nie można było wystawiać kart, bo system nie działał sprawnie i te osoby nie trafiają do rozliczeń w ramach pakietu - tłumaczył.

Nadwykonania wynikały też stąd, że początkowo w wielu zakresach na świadczenia nielimitowe płatnik zaproponował 1 proc. kontraktu. - Do 15-18 proc. myśmy w Centrum dotarli po 3 turach renegocjacji i to jest nadal za mało - ocenił dyrektor Zajusz.

Mówiąc o koniecznych poprawkach w pakiecie podkreślił, że konsylia nie są potrzebne w każdym przypadku onkologicznym. Są wymagane wtedy, gdy trzeba podjąć decyzję wykraczającą poza standardy.

- W Centrum Onkologii w Gliwicach w zeszłym roku dla 8 tys. chorych radioterapia była pierwszą i często jedyną metodą postępowania onkologicznego u nowych pacjentów. Podobna liczba takich pacjentów trafi do nas w tym roku. Jeśli mamy postępować zgodnie z wymaganiami pakietu, to - jak wyliczyliśmy - ośmiu lekarzy przez cały rok nie będzie nic innego robiło tylko prowadziło konsylia - alarmował.

Fundusz nie płaci gorzej
Odpowiadając onkologom Wojciech Zawalski, dyrektor departamentu świadczeń opieki zdrowotnej Narodowego Funduszu Zdrowia podkreślił, że NFZ nie zlikwidował możliwości leczenia pacjentów poza pakietem. - Płacenie szpitalom poza limitem w ramach pakietu onkologicznego jest formą premii za wykonanie procedur szybciej i lepiej. Nadal jednak istnieje możliwość płacenia tak, jak to było do tej pory - zapewniał.

Wyjaśnił, że proporcje świadczeń limitowanych do nielimitowych zostały obliczone i wprowadzone w szpitalach na podstawie sprawozdawczości jaką podmioty przekazywały do NFZ.

- Nie jest to idealne rozwiązanie, ale Fundusz wiedząc o tym płaci od początku roku w 100 proc. za wszystkie rozliczone procedury onkologiczne. Te nie mieszczące się w karcie DiLO też zostały zapłacone i nie płacimy za nie gorzej - mówił, przyznając jednocześnie, że doszło do niedoszacowania procedur w centrach onkologii.

Dodał: - Wiadomo, że część sprawozdań jest nierozliczana z powodu walidacji, ale jest możliwość poprzesuwania procedur zgłoszonych do karty DiLO z części nielimitowanej kontraktu do limitowanej.

Mówiąc o niektórych przygotowywanych korektach w pakiecie dyr. Zawalski wspomniał m.in. o zmianie wyceny badania PET. - Zdajemy sobie sprawę, że jeżeli mały ośrodek musi wykonać procedury z diagnostyką PET, to trudno je udźwignąć finansowo. Pracujemy nad rozwiązaniem dla takich podmiotów i myślę, że wkrótce będzie je można przedstawić - poinformował.

Dysproporcje w wydatkach
Z kolei prof. Zbigniew Kalarus, kierownik Katedry Kardiologii, Wrodzonych Wad Serca i Elektroterapii Oddziału Klinicznego Kardiologii SUM i prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego podkreślał, że oczywiście nikt z kardiologów nie kwestionuje roli i znaczenia onkologii w systemie opieki zdrowotnej.

Z drugiej strony należy pamiętać, że do ponad 50 proc. zgonów w Polsce dochodzi z przyczyn sercowo-naczyniowych.

Prof. Kalarus przypomniał, że w tym kontekście warto zwrócić uwagę na pewną dysproporcję - na diagnostykę i leczenie w zakresie onkologii przeznaczanych jest z budżetu NFZ ok. 6 mld złotych, natomiast na kardiologię - ponad 3 mld zł rocznie.

- W wielu innych krajach, nie tylko znacznie bogatszych niż Polska, ale m.in. Czechach oraz na Słowacji te proporcje wyglądają zupełnie inaczej i są znacznie bardziej korzystne dla kardiologii - wskazywał prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Zastrzegał przy tym, iż nie chodzi o zabieranie pieniędzy onkologii, jednak równie niewłaściwe wydaje się przesuwanie środków z kardiologii - o czym niedawno było głośno w mediach - aby sfinansować zadania wynikające z realizacji pakietu onkologicznego.

Obszerna relacja z sesji już wkrótce w portalu rynekzdrowia.pl i majowym wydaniu miesięcznika Rynek Zdrowia (nr 5/2015).

Więcej o Kongresie: www.eecpoland.eu

BĄDŹ NA BIEŻĄCO Z MEDYCYNĄ!

Newsletter

Najważniejsze informacje portalu rynekzdrowia.pl prosto na Twój e-mail

Rynekzdrowia.pl: polub nas na Facebooku

Rynekzdrowia.pl: dołącz do nas na Google+

Obserwuj Rynek Zdrowia na Twitterze

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

POLECAMY W PORTALACH