Na zdj.: lądowisko śmigłowca ratowniczego przy Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym nr 5 w Sosnowcu
W kraju trwa wielkie budowanie przyszpitalnych lądowisk. W fazie projektowania jest około 30 takich miejsc, które bezpiecznie będą mogły przyjmować śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, a na rozstrzygany właśnie konkurs o unijne środki na budowę i remont kolejnych wpłynęło ponad 50 zgłoszeń.
Ten inwestycyjny boom wynika z wymagań jakim musi sprostać część szpitali. Wymogi dotyczące SOR-ów jednoznacznie bowiem precyzują, że taki oddział musi mieć możliwość korzystania z transportu pacjentów śmigłowcami ratowniczymi.
Lotnicze Pogotowie Ratunkowe wskazało lokalizacje dla kolejnych 66 SOR-ów, które powinny w pierwszej kolejności dysponować lądowiskami całodobowymi, ze względu na posiadanie oddziałów wysokospecjalistycznych.
Najpierw bezpieczeństwo
Przepisy precyzujące jak ma wyglądać miejsce, do którego dociera śmigłowiec transportujący pacjenta do szpitala są określone w ustawie Prawo Lotnicze (ustawa z dn. 3 lipca 2002; Dz. U. 2002, nr 130 poz. 1112, z późn. zmian.) oraz w akcie wykonawczym do ustawy, tj. rozporządzeniu ministra infrastruktury w sprawie wymagań dla lądowisk (rozp. z dn. 20 lipca 2004; Dz. U. 2004, nr 170, poz. 1791; dop. red. – dostępne m.in. na stronie LPR-u).
– To nie może być tylko kawałek „wylanego” betonu. Operacje startów i lądowań nie mogą stwarzać zagrożenia. Dlatego lądowisko musi być ogrodzone i odpowiednio oświetlone. Jeśli jest dostosowane do lądowań w nocy, musi mieć wyznaczone kierunki podejścia do lądowania, strefy bezpieczeństwa – mówi Rynkowi Zdrowia Leszek Sawicki, zastępca dyrektora ds. operacyjno-szkoleniowych Lotniczego Pogotowia Ratunkowego (LPR).
Żeby latać nocą...
To dość skomplikowana jak na nasze warunki infrastruktura lotnicza. I zapewne dlatego całodobowych lądowisk sanitarnych z prawdziwego zdarzenia, takich, które zostały oficjalnie wpisane do ewidencji Urzędu Lotnictwa Cywilnego (ULC), mamy raptem 13.
Część z nich, tych z lat 90., nie spełnia już współczesnych wymogów. Jednym z takich lądowisk, które nagryzł ząb czasu jest nawet to przy Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Tam lądowiska nadającego do użytku nie ma oficjalnie od 5 lat.
– Nie możemy udawać, że lampy się palą i płyta jest w należytym stanie, skoro tak nie jest – opisuje lapidarnie sytuację doc. Piotr Woźniak, zastępca dyrektora ICZMP ds. lecznictwa i dodaje, że jak na razie szpital z powodu dużych kosztów nie jest w stanie przeprowadzić remontu lądowiska.
W wielu placówkach, aby spełnić wymagania dotyczące SOR-ów sięgnięto po środki unijne, np. w ZOZ w Mławie.
– Złożyliśmy aplikację o środki unijne, żeby przystosować istniejące lądowisko do obsługi całodobowej. Według projektu płyta i teren wokół zostanie oświetlony, zainstalowane światła nawigacyjne – przekazuje Jacek Białobłocki, dyrektor SP ZOZ w Mławie. Jak tłumaczy, lądowisko jest potrzebne m.in. w celu udzielania szybkiej pomocy poszkodowanym w wypadkach na drodze krajowej nr 7.
Trudność projektowania
W opinii nielicznych ekspertów znających specyfikę budowy lądowisk, szpitale, jak i niektórzy projektanci, nie zawsze mają pełną wiedzę na temat wszystkich przepisów regulujących te kwestie.
– To nie ich wina, bo tę wiedzę zdobywa się latami, a w kraju nie mamy wielu doświadczeń związanych z takimi inwestycjami – mówi Marek Lukstaedt, członek zarządu i dyrektor działu handlowego firmy Mawilux Sp. z o.o., zajmującej się od lat inwestycjami związanymi z budową lądowisk i infrastruktury lotniskowej.
Jak zauważa, dobrze wykonany projekt, to już podstawa sukcesu. Ale nie zawsze pracownie reprezentują najwyższy kunszt. Służy przykładem: – Na jednym z lądowisk projektant jako światła nawigacyjne zaprojektował oprawy służące do oświetlania zabytków... Tymczasem takie światła, świecące jak reflektory – w górę, oślepiałyby pilota i zamiast pomagać – stwarzałyby niebezpieczeństwo podczas lądowania.
Zdaniem ekspertów już w fazie projektowania warto rozważyć nawet najdrobniejsze szczegóły związane z bezpieczeństwem i funkcjonalnością lądowiska dla jego użytkowników.
Uwaga, śmigłowiec!
Doświadczenia z Powiatowego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Starachowicach, gdzie lądowisko przyjmuje śmigłowce ratownicze od ubiegłego roku, potwierdzają te spostrzeżenia.
– Rodziny pacjentów parkowały samochody na płycie lądowiska. Musiałam w budżecie szpitala szukać pieniędzy na budowę miejsc parkingowych – opowiada nam dyrektor szpitala Jolanta Kręcka.
Z kolei na lądowisku przy Szpitalu Powiatowym w Środzie Wielkopolskiej dochodziło do bezmyślnych aktów wandalizmu, a na płycie przyjmującej śmigłowce znajdowano porozbijane butelki.
– Musieliśmy ogrodzić ten teren – przyznaje wicestarosta średzki Jerzy Leporowski.
Ważne inwestycje
Jak przekazał nam Piotr Olechno, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia, w kraju funkcjonuje 220 szpitalnych oddziałów ratunkowych (SOR), z czego tylko 15 posiada lądowiska zarejestrowane i dopuszczone przez Urząd Lotnictwa Cywilnego (ULC), a 13 spośród nich jest dopuszczone do obsługi lotów całodobowych. Kolejne 22 lądowiska są przystosowane do lotów całodobowych, ale nie zostały zarejestrowane przez ULC z powodu niespełniania wymaganych standardów.
1 lutego br. ogłoszono kolejny konkurs pozwalający szpitalom uzyskać dostęp do unijnych środków – konkurs nr 1/2010 na budowę i remont lądowisk dla śmigłowców w celu poprawy dostępności transportu lotniczego do szpitalnych oddziałów ratunkowych. Na ten cel z EFRR przeznaczono 40 mln zł.
W najbliższych latach budowa i remonty lądowisk sanitarnych będą zapewne dostrzegalną częścią inwestycji w szpitalnictwie. Wybudowanie naziemnego lądowiska, to koszt rzędu ok. 1 mln zł, a wyniesionego, czyli np. na dachu budynku – dwa razy większy.
Więcej o budowie lądowisk – we wrześniowym wydaniu miesięcznika Rynek Zdrowia (nr 9/62).
Czytaj więcej: lądowiska dla śmigłowców | śmigłowiec ratunkowy
Lubelskie: pierwsze szpitale zaczynają się ubezpieczać