Ryszard Rotaub/Rynek Zdrowia | 23-03-2017 05:37

Wiemy, które inwestycje w ochronie zdrowia są naprawdę potrzebne?

- 20 lat temu, gdy zaczynałem pracę w szpitalnictwie, rekomendowano potrzebę funkcjonowania 650 szpitali. Dzisiaj jest tysiąc, kontraktowanych na 50-55% ich potencjału - mówi Piotr Pobrotyn, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Czy w tej sytuacji wszystkie planowane i już realizowane inwestycje w polskich lecznicach mają sens?

FOT. Archiwum RZ; zdjęcie ilustracyjne

Wiele uwagi podczas sesji poświęconej inwestycjom w ramach II Kongresu Wyzwań Zdrowotnych (Katowice, 9-11 marca) poświęcono Instrumentowi Oceny Wniosków Inwestycyjnych w Sektorze Zdrowia (IOWISZ) i znaczeniu tego narzędzia w planowaniu szpitalnych inwestycji.

O tym, jak w innych krajach UE reguluje się kwestię celowości i finansowania inwestycji mówił Mariusz Wójtowicz, dyrektor Szpitala Miejskiego w Zabrzu, wiceprezes Polskiej Federacji Szpitali.

Jak to robią inni
- W starych krajach UE inwestowanie wygląda zupełnie inaczej niż w Polsce. Mają również mapy potrzeb zdrowotnych i określone zadania do wykonania, ale mają także centralne środki na ich realizację. System jest uporządkowany - ocenił.

- Natomiast u nas głównym źródłem inwestycji w zakresie infrastruktury i sprzętu medycznego jest pozyskiwanie zewnętrznych środków unijnych. Uzupełniają je pieniądze wyproszone u burmistrza, prezydenta miasta, starosty, marszałka... Na szczęście samorządowcy rozumieją potrzeby ochrony zdrowia - podkreślił Mariusz Wójtowicz.

Charakteryzując systemy finansowania inwestycji w sektorze zdrowia na przykładzie wybranych krajów Unii Europejskiej (Niemcy, Dania, Francja, Wielka Brytania), ocenił że „system francuski jest najbardziej zbliżony do tego modelu, do którego w tej chwili dążymy w Polsce”.

We Francji i w całej UE środki publiczne przekazywane są do sektora publicznego, sektor prywatny jest tylko jego uzupełnieniem - stwierdził i dodał, że jako członek Pracodawców RP spotyka się z opiniami o marginalizowaniu sektora prywatnego w ochronie zdrowia.

Przykład z Opola
A jak w Polsce wygląda pozyskiwanie pieniędzy na inwestycje (w grę wchodzi 12 mld zł środków unijnych przewidzianych w perspektywie do 2020 r., z czego ponad 5 mld zł będzie dzielone zgodnie z IOWISZ-em)? Dodajmy, że warunkiem ubiegania się o nie jest pozytywna ocena złożonego wniosku.

Szpital Wojewódzki w Opolu, Sp. z o.o. złożył u wojewody 3 wnioski w ramach Instrumentu Oceny Wniosków Inwestycyjnych w Sektorze Zdrowia. Dotyczyły wyposażenia w sprzęt i bazy łóżkowej. Uzyskały pozytywną opinię.

- Trzeba było wypełnić specjalny formularz z 34 pytaniami. W pierwszym etapie, w ramach tzw. samooceny, sami sobie przyznawaliśmy punkty - opowiadała Renata Ruman-Dzido, prezes zarządu szpitala. - Później wniosek był oceniany przez NFZ, ale ostatecznie to wojewoda podejmuje decyzję, co jest warunkiem uzyskania dotacji.

Dodała, że warto przyłożyć się i samodzielnie wypełnić wniosek (mimo że przybywa firm, które oferują pomoc w ich wypełnianiu), gdyż wiele elementów przydaje się później przy pisaniu wniosku o dofinansowanie.

Jeśli mowa o trudnościach w wypełnianiu formularzy, to największą - zdaniem Renaty Ruman-Dzido - jest odpowiedź na pytanie, czy po wykonaniu inwestycji szpital będzie miał zapewnione finansowanie. Obecnie, gdy nie ma nawet listy szpitali pretendujących do sieci, nikt nie zna odpowiedzi. System Podstawowego Szpitalnego Zabezpieczenia Świadczeń Zdrowotnych (czyli sieci szpitali) ma zostać utworzony 1 października br.

- Odpowiedź oparłam na 17-letnim doświadczeniu w zarządzeniu szpitalem i na przekonaniu, że nikt nie podejmie decyzji, że nie będzie u nas hematologii, bo oznaczałoby to, że pacjenci z Opolszczyzny będą musieli leczyć się na Śląsku i w innych województwach - kontynuowała.

Nietrafione inwestycje
O trudnościach związanych z procesem inwestowania i o nietrafionych inwestycjach mówił Krzysztof Bestwina, dyrektor Zespołu Opieki Zdrowotnej w Gnieźnie, a także Wojciech Włodarski, prezes zarządu Zachodniego Centrum Medycznego, Sp. z o.o. w Krośnie Odrzańskim.

W przypadku Gniezna problemem jest to, że zaprojektowano obiekt zbyt wielki i zbyt kosztowny jak na dochody powiatu, a przy tym nie zapewniono w całości finansowania (budowa szpitala ma kosztować ok. 65 mln zł, zabezpieczenie w postaci wkładu własnego starostwa wynosi 27 mln zł, pozostałe środki trzeba znaleźć).

Gnieźnieński szpital to 115-letni obiekt z drewnianymi stropami, nowy jest w stanie surowym, ma 10 tys. m kw. - Z powodu wstrzymania budowy doszło do zmiany władz powiatowych i wewnętrznej walki, co skończyło się tym, że nie wykorzystano 16 mln zł z dotacji unijnej i pieniądze trzeba było zwrócić - ujawnił Krzysztof Bestwina, który od dwóch lat, gdy został dyrektorem szpitala w Gnieźnie, koryguje błędne decyzje poprzedników.

- Składamy wnioski o sfinansowanie budowy SOR i lądowiska. Jesteśmy ujęci w Wielkopolskim Regionalnym Programie Operacyjnym jako obszar strategicznej interwencji - mówił o pozyskiwaniu środków i apelował o zwrócenie większej uwagi na inwestycje szpitalne - szczególnie w powiatach, gdyż są one najbiedniejszym właścicielem lecznic spośród wszystkich samorządów terytorialnych.

Z kolei w Krośnie Odrzańskim powstał nowy podmiot leczniczy (Zachodnie Centrum Medyczne), który z powodu luki w przepisach nie może ubiegać się o publiczne pieniądze, bo nie jest w stanie wykazać się historią działalności i przedstawić różne wskaźniki potrzebne przy ubieganiu się o finansowanie. Chodzi np. o pieniądze na podwyżki dla pielęgniarek i położnych.

- Jeśli istnieje niebezpieczeństwo upadku szpitala, to trzeba zrobić wszystko, żeby nie nastąpiło przerwanie jego działalności, żeby była kontynuacja - przestrzegał Wojciech Włodarski, prezes zarządu Zachodniego Centrum Medycznego, Sp. z o.o. w Krośnie Odrzańskim.

Bezpieczna cena
Konsekwencją prowadzenia inwestycji są zamówienia publiczne. Opowiadał o nich radca prawny Adam Twarowski. - W Polsce rzadko korzysta się z instrumentów pozwalających wybrać najlepszą ofertę nie tylko w oparciu o cenę. Cena nie jest złym kryterium, ale nie zawsze się sprawdza - zaznaczył prawnik i przypomniał, że dyrektywa unijna sprzed trzech lat (do polskiego systemu prawnego weszła pod koniec lipca ub.r.) mówi o tym, że należy premiować pozacenowe kryteria oceny ofert, takie jak jakość.

Przyznał, że przy stosowaniu kryteriów pozacenowych jest większe ryzyko, że uczestnicy przetargu będą się odwoływać i podważać jego wynik. Poza tym organy kontrolne patrzą na zamówienia z punktu widzenia ustawy o finansach publicznych i zwracają uwagę na oszczędne gospodarowanie środkami publicznymi.

Jak zauważył prawnik, obecnie w polskim systemie zamówień publicznych cena lub koszt poniesiony w związku z zamówieniem nie mogą stanowić więcej niż 60% wszystkich kryteriów oceny.

Inwestujmy w ludzi
Piotr Pobrotyn, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, podkreślił, że inwestycje to nie tylko infrastruktura i zakupy.

- Szpital to nie mury. To personel, który z misją i pasją realizuje zadania i który chce coś osiągnąć na ścieżce kariery zawodowej. Najważniejsza inwestycja to inwestycja w kapitał ludzki - przekonywał i apelował, by państwo stworzyło długoletni plan inwestowania w kapitał ludzki.

Uzasadniał, że inwestycje w infrastrukturę nie są aż tak potrzebne. - 20 lat temu, gdy zaczynałem pracę w szpitalnictwie, rekomendowano potrzebę funkcjonowania 650 szpitali. Dzisiaj jest tysiąc, kontraktowanych na 50-55% ich potencjału. Mamy w Polsce za dużo o 40% łóżek szpitalnych - ocenił Pobrotyn i przyznał, że jednocześnie każdy szpital, indywidualnie, jest w stanie udowodnić konieczność kolejnej inwestycji.